Zwariowany dzień

Zwariowany dzień

To był zwykły majowy dzień jakich wiele spotkałem w swoim dorosłym zyciu.
Od kilku miesięcy mieszkałem w Warszawie,gdyż własnie tu udało mi sie zdobyć pracę o jakiej tylko mogłem snić na mojej prowincji.
Z początku czułem sie tu samotnie ponieważ jestem z natury nieśmiałym facetem,powiedziałbym romantykiem ale bujającym w obłokach.
W zasadzie nie znałem tu nikogo poza moimi kolegami z pracy i kuzynem z którym wzasadzie nie utrzymywałem kontaktu.
To była niedziela wiosenna ciepła i bardzo sympatyczna.
Wybrałem sie na spacer po Warszawie i wylądowałem w Parku Saskim gdzie tego dnia było sporo ludzi .
Usiadłem na ławce z dala od głownej alejki i zatopiłem się w lekturze – czytałem Cobena gdyż uwielbiam go i znam chyba wszystkie jego książki.
Od czasu do czasu spoglądałem przed siebie i raptem zauważyłem na przeciwnej do mojej ławce kobietę która ukradkiem wycierała płynace po policzkach łzy.
Zostawiłem Cobena w spokoju przypatrując sie nieznajomej z coraz wiekszym zaciekawieniem.
Jej łzy zrobiły sie nagle grube , szloch coraz wiekszy .
Zaciekawiło mnie co było przyczyna takiego stanu rzeczy dlatego trochę z nieśmiałością podszedłem do nieji zapytałem :
czy moge Pani pomóc ?
spierdalaj – usłyszałem w odpowiedzi
Potulnie jak baranek wróciłem na swoją ławkę ale nadal uważnie obserwowałem nieznajomą.
Była młoda, brunetka, szczupła, atrakcyjna i miała w sobie to coś czego nigdy nie potrafiłem nazwać po imieniu.
Aktualnie byłem sam , moja była partnerka odeszła gdyż okazało się że po roku spędzonym razem nie pasujemy do siebie.
Teraz już oficjalnie patrzyłem na nieznajomą która zanosiła sie płaczem i czegoś szukała w swojej torebce.
czy ma Pan może chusteczki higieniczne – zapytała mnie tak nagle ze wprost oniemiałem
nie mam odpowiedziałem ale jak Pani uspokoi sie to jestem skłony zaraz je przynieść – powiedziałem zastanawiając się gdzie tu jest najbliższy kiosk.
Zaufam Panu – odpowiedziała i po raz pierwszy zobaczyłem na jej twarzy uśmiech.
Wtedy zobaczyłem w niej kobietę pełną wdzieku która chwilowo poczuła się samotna i zagubiona.
Jestem Ewa – powiedziała
i przepraszam za moje zachowanie.
Usiadłem na jej ławce i spojrzałem Jej prosto w oczy
Marek jestem – powiedziałem delikatnie się rumieniąc.
Mogłem teraz przyjrzec się jej z bliska, miała ok. 25 lat była brunetką o pieknych dużych oczach i bardzo szerokim uśmiech na ustach.
Mam potwornie zwariowany dzień – powiedziała
wszystko sie mi wali ,nie wiem jak sobie poradzić z tą rzeczywistością.
Poprostu opowiedz mi o tym – wypaliłem
licząć na to że usłyszę jakieś babskie wywody.
Mówiła całą godzinę od czasu do czasu pochlipując.
Okazało się że mieszkała w Warszawie razem z koleżanką w standardowym m3 na Mokotowie i własnie dzisjaj kiedy wróciła niespodziewanie do domu zastała swoją koleżankę na kanapie z kutasem w ustach . Wszystko byłoby ok ale ten kutas należał do jej chłopaka z którym była związana od pewnego czasu.
Roztrzęsiona wyszła z domu i tak znalazła się w Parku Saskim gdzie postanowiła wypłakać się i postanowić co dalej ma robić.
Nie daruje kurwie – powiedziała nagle patrząc mi prosto w oczy.
Nie wiedziałem co mam począć , gdyż moja nieśmiałość krępowała mi ruchy.
Pocałuj mnie – powiedziała
zaskoczny spełniłem jej żądanie czując delikatną rewolucję w moich bokserkach.
Co chcesz zrobić – zapytałem
Nie wiem odpowiedziała Ewa – ale tam już dzisjaj nie wrócę ,a jutro wyprowadzam sie od niej.
Gdzie będziesz spała – zapytałem
nie wiem – może w parku albo na dworcu ponieważ nie mam tu znajomych.
Pomyslałem o mojej wynajetej kawalerce całe 25 m2 z jednym łożem.
Może prześpisz sie u mnie – powiedziałem licząc na to że się zgodzi.
Chyba nie wypada odpowiedziała Ewa ale zauwazyłem że zainteresowała ją ta propozycja.
Raz kozie śmierć – pomyślałem i wziąłem ją za rękę podnosząc z ławki.
W milczeniu przeszliśmy przez Park saski kierując się w stronę przystanku tramwajowego.
W ciagu 20 minut dotarlismy do mojego królestwa na siódmym piętrze gdzie ze wstydem wysłuchałem uwag na temat bałaganu w moim pokoju.
Po chwili miałem juz w ręku liste zakupów na kolację i dałem sie do pobliskiego osiedlowego sklepiku licząc na to że zapowiada się uroczy wieczór.
Po powrocie ujrzałem pieknie posprzątany pokój .zapalone świece i przyciemnione światła.
Kolacja przebiegła wspaniale , duzo rozmawialiśmy ale potem usłyszałem :
chyba pora już spać
ale przedtem wykąpmy sie razem
to była cudowna kąpiel przesiaknieta głebokim erotyzmem.
Moje podniecenie było tak wielkie że kiedy tylko weszliśmy pod prysznic moje ręce od razy zaczęły pieścić jej ciało.
W pewnym momencie jej usta ogarneły mojego penisa tak mocno że juz nie zdążyłem nic zrobić i poprostu zerżnąłem ją prosto w usta.
Przyjęła to z pokorą i chyba ze smakiem gdyż nic nie uroniła z mojej spermy.
Weszliśmy do łózka i tam dopiero mogłem podziwiać jej ciało ,gorące i namietne.
Kochalismy sie długo czerpiąc to co nam dał ten dzień.
Co było dalej – to już zależy od moderatora a musze powiedzieć że wiele się działo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *