Żona szefa

Żona szefa

Na imię mam Rafał i mam 25 lat. Jestem brunetem o zielonych oczach i wysportowanej sylwetce. Na ogół chodzę w garniturach gdyż tego wymaga moja praca – jestem szoferem. Mój szef, 60cio letni biznesmen kręci grubą forsą i nie chce mu się samemu wozić swojej tłustej dupy, dlatego potrzebuje mnie.
Pewnego razu czekałem na niego pod drzwiami luksusowego hotelu, w którym zatrzymał się wraz z żoną po przylocie z weekendu na jakiś wyspach. Gdy zobaczyłem go w wejściu otworzyłem drzwi limuzyny.
– Dzień dobry, proszę pana. – przywitałem się
– Moja żona zaraz zejdzie. – poinformował mnie tylko i wsiadł do auta.
10 minut później z hotelu wyszła jego żona, którą pomimo prawie roku pracy jako osobisty szofer widziałem po raz pierwszy. Ta 50cio letnia kobieta jak na swój wiek trzymała się nadzwyczaj dobrze. Intensywnie rude włosy do ramion i wyraźnie zarysowane kości podbródka dodawały jej seksapilu i odejmowały lat. Czarna sukienka do kolan mocno opinała się na zgrabnym ciele z dość sporymi atutami, choć nieco zasłoniętymi przez zimowy płaszcz. Na smukłych nogach miała czarne szpilki z czerwonymi spodami, które podkreślały jej klasę.
– Dzień dobry pani. – ukłoniłem się i oczarowany otworzyłem drzwi.
– Dzień dobry młodzieńcze. – przywitała się i wsiadła do samochodu.
Szybkim krokiem podszedłem do drzwi kierowcy i usiadłem za kierownicą.
– Dokąd jedziemy proszę pana? – spytałem
– Do firmy, a potem odwieź moją żonę do domu.
– Tak jest. – odpaliłem silnik i ruszyłem.
Szef zamienił kilka słów z żoną i jak zwykle zaczął gadać przez telefon. Zerkając co chwila przez lusterko na tylną kanapę obserwowałem zirytowaną żonę. Po chwilo przypadkowo złapaliśmy kontakt wzrokowy. Speszony spuściłem wzrok na drogę, lecz gdy z powrotem spojrzałem w lusterko, żona szefa obserwowała mnie z dużym zainteresowaniem. Chwyciła okulary przeciwsłoneczne i patrząc mi prosto w oczy zaczęła ssać jeden z zauszników z wyraźnym uśmiechem.
Gdy dojechaliśmy na miejsce mój pracodawca opuścił pojazd i poszedł do firmy, a ja zostałem sam z jego żoną.
– Do domu proszę pani? – spytałem czekając na potwierdzenie
– Tak, ale nie mów do mnie proszę pani jak nie ma mojego męża bo czuję się w tedy staro. Po prostu Beata.
– Jak sobie pani… Jak chcesz, ale z takim ciałem nie możesz narzekać.
– Oh, dziękuję. Jedźmy.
Ruszyłem obserwując ją co chwila w lusterku. Siedziała wyraźnie zadowolona i wyglądała przez okno. Gdy dojechaliśmy na miejsce szybko wysiadłem i otworzyłem tylne drzwi limuzyny pomagając Beacie wyjść.

– Mógłbyś chwilę zaczekać? Mój mąż na pewno zrozumie.
– Szczerze wątpię. – odpowiedziałem – Ale skoro chcesz. Tutaj przed budynkiem?
– Nie, chodź na górę. Nie będziesz tutaj marzł.
Zrobiłem jak prosiła. Weszliśmy do budynku, w którym na 7 piętrze znajdował się ich apartament i skierowaliśmy się w stronę wind. Po niecałych 5 minutach, Beata otwierała drzwi zapraszając mnie do środka. Po wejściu rzuciła klucze na szafkę i zamknęła drzwi, po czym podeszła do mnie.
– To co się tu wydarzy ma pozostać między nami rozumiesz?
– Słucham? – spytałem zdziwiony lecz nie usłyszałem odpowiedzi.
Beata wpiła swoje usta w moje wpychając do środka swój język. Szybkim ruchem ściągnąłem z niej płaszcz i łapiąc za pośladki przysunąłem do siebie.
– Mmm. – zamruczała – Usiądź na kanapie, a ja wszystko przygotuję.
Przeszedłem do salonu i zdjąłem marynarkę oraz krawat. Rozpiąłem dwa guziki koszuli i zapatrzony w ogień w kominku czekałem na rozwój sytuacji. 5 minut później w jednych z drzwi pojawiła się ona i oparta o futrynę zapraszała mnie palcem. Wstałem szybko i ruszyłem w jej stronę. Pocałowałem ją ponownie i wtopieni w pocałunku znaleźliśmy się w sporej łazience. Na środku pomieszczenia stała ogromna wanna w 3/4 napełniona wodą z pianą na górze. Popatrzyłem na Beatę która próbowała rozpiąć suwak sukienki. Chwyciłem go i płynnym ruchem pociągnąłem w dół. Sukienka zsunęła się z jej ciała. Następnie kobieta pozbyła się biustonosza, majtek, a na samym końcu szpilek i weszła do wanny zanurzając się do pasa. Widząc to, szybko zrzuciłem z siebie swoje ubranie i poszedłem w jej ślady. Stojąc zanurzony w wodzie do kolan zbliżyłem się do niej. Beata mokrą dłonią zaczęła jeździć po moim penisie by następnie zacząć go lizać i całować. Brała go całego do buzi krztusząc się za każdym razem. Chwyciłem jej głowę i dopchnąłem do końca, przytrzymując chwilę. Żona szefa odetchnęła z ulgą gdy ją puściłem i łapczywie nabierała powietrza, a po jej policzku spływała łza wymieszana z rozmytym makijażem. Położyłem się w wielkiej wannie, a Beata z gracją weszła na mnie. Złapała sztywnego jak drut chuja i nakierowując usiadła na nim. Powoli ruszała biodrami w przód i tył, w lewo i prawo oraz dookoła. Jęczała cicho całując mnie co chwila w usta. Chwyciłem jej pośladki i uniosłem lekko, a następnie zacząłem ruchać jej cipę z coraz większą prędkością. Pięćdziesięciolatka krzyczała z rozkoszy. Po 5 minutach wysunąłem się spod niej i lekko popchnąłem na plecy. Rozszerzyłem jej uda, a nogi położyłem sobie na barkach. Ustawiłem kutasa przy wejściu do piczki i pchnąłem. Jeden jęk, drugi, a potem cały czas jęczała, a ja ssałem jej palce stóp. Woda chlapała na wszystkie strony rozlewając się po łazience, gdy nagle jej twarz wykrzywiła się, paznokcie wbiły w moją klatkę, a na chuju poczułem skurcze cipki. Ruda miała orgazm. Położyłem się na niej czując miękkie piersi na torsie i wtopiłem swoje usta w jej. Po wzajemnym namydleniu się i spłukaniu wyszliśmy z wanny. Beata założyła szpilki, a ja chwyciłem ją i pociągnąłem do wielkiego lustra wiszącego na ścianie. Obróciłem ją i przycisnąłem do powierzchni. Każdy oddech pozostawiał ślad pary. Kobieta wystawiła do tyłu tyłek wiedząc co zamierzam. Pośliniłem kutasa i wsadziłem wprost w jej cipę. Rżnąłem żonę szefa trzymając jej ręce za plecami i dociskając ciał do lustra. Jej złączone nogi sprawiały, że piczka wydawała się ciaśniejsza. Po 5 minutach poczułem zbliżający się wytrysk.
– Gdzie mam skończyć? – spytałem
– Spuść się we mnie! – wydyszała przez serię jęków i krzyków
Ostatni raz przyspieszyłem i pieprzyłem ją najmocniej jak mogłem by po chwili wystrzelić wprost w jej pięćdziesięcioletniej cipie. Gdy skończyłem Beata oblizała mojego chuja i usiadła na umywalce opierając się o mniejsze lustro i rozkładając nogi, które położyła na blacie. Palcami wybierała spermę ze swojej piczki po czym je oblizywała ze smakiem.
– No. Ubieraj się chłopcze i lepiej jedź już do mojego męża. – powiedziała nagle
– Ah. No tak.
Ubrałem się szybko i wyszedłem z łazienki.
– Dziękuję. Może kiedyś to powtórzymy młody. – usłyszałem przy drzwiach
„Może” pomyślałem.
Po 20 minutach stałem pod biurem szefa i czekałem na dalsze instrukcje człowieka, któremu zerżnąłem żonę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *