Zerznij mnie…

Zerznij mnie…

Blondyn uwiesił się na szyi DJ’a i przechylił mocno głowę w bok. Przyssał się do jego szyi, podgryzając go przy tym mocno. Necro mruknął głośno na wpół z rozkoszy, na wpół z bólu. „Co za mała kurwa…” pomyślał sobie, po czym zaraz zdarł zeń spodnie.
Wszystkie rzeczy: koszulki, spodnie, bielizna, wszystko teraz rozwalało się po czczącym nieumarłych pokoju i utworzyło jeszcze większy bałagan. Wystarczyłoby tylko poczekać, aż będzie jasno, żeby się przerazić, ale też wypadałoby, żeby się nie zabić przy potknięciu o cokolwiek.
Niebieskooki wyrwał się z uścisku naćpanego nastolatka i zszedł ustami na jego szyję, obojczyki, klatkę piersiową. Cass omal nie dostawał szału, gdy czuł jak gorące wilgotne usta zostawiają ślady na jego skórze. Zacisnął mocno palce na pościeli i momentalnie zesztywniał. Drgnął tylko mocno, kiedy usta Necro zbliżały się bardzo niebezpiecznie do…

– Zerżnij mnie… – jęknął, sięgając rękoma do ramion nieco wychudzonego szesnastolatka. – Błagam cię, zaraz zwariuję! – mruczał jakby z rozpaczą, ale i ze złością. Wystarczająco długo się naczekał, żeby znaleźć się z nim sam na sam, a ten jeszcze śmie się tak ociągać. Co prawda to ociąganie się było wybitnie przyjemne, jednak nie o to do końca Blackie’mu chodziło.

Brunet uniósł głowę nieco wyżej i uśmiechnął się perfidnie. Cassie poderwał się do siadu i momentalnie zakręciło mu się w głowie.
„Za dużo…” pomyślał ze zgrozą. „Za dużo wziąłem!” Pierwszy raz jego stan był tak bliski bad trip’owi. W duszy mógłby się teraz do Normana modlić. Właściwie tylko jego dotyk teraz trzymał go „na tym świecie”, powstrzymywał przed utopieniem się w koszmarach.

Grave uniósł się nieco i chwycił mocno Cassie’go pod kolana. Chłopak nawet się nie przygotował, nie pomyślał, nie nadążył za bodźcami, które powinien odebrać z otoczenia w mgnieniu oka. Długowłosy po prostu wbił się w niego i westchnął cicho.
Złotooki wrzasnął i opadł na łóżko, momentalnie. Oczy zaszkliły mu się nieco, nie był przygotowany. Zacisnął palce na pościeli ponownie, zacisnął poczerwieniałe z podniecenia usta. Zapowiadała się długa noc.

Grave nie potrafił się nawet kontrolować. On sam chyba też wpadł w jakiś trans, w jakiś szał. Pochylił się nieco nad niższym chłopakiem rozłożonym pod nim nago i złapał go mocno za nadgarstki. Przy tym nie przestawał mocno pchać biodrami w jego stronę. Chciał go pocałować, ale na razie skończyło się na tym, że Blackie westchnął mu głośno wprost do ucha. Po ciele DJ’a przeszły gorące dreszcze. Co to w ogóle był za dziwny dźwięk? Właściwie nie można było określić tonu głosu Blackie’go jako męskiego, ale w sumie jako kobiecego też nie. To było coś takiego… Nie do określenia po prostu! Przejmujący jęk i tyle, głośny i bardzo perwersyjny.
Jezu, ten młodzik zachowywał się w łóżku jakby ruchał najwyżej raz w życiu! On był naprawdę jakiś dziki…
Złoto błysnęło ostro w ciemności, gdy siedemnastolatek się spróbował lekko podnieść.  Drobne chłodne dłonie przesunęły się po całej długości pleców bruneta. Zadrapał go mocno w okolicy bioder, po czym spróbował jeszcze wzmocnić jego pchnięcia głęboko w siebie.  Nie mógł wytrzymać po prostu. Co chwilę głośno wzdychał, pojękiwał, prawie krzyczał momentami. Odrzucił potem głowę na prawy bok i zacisnął powieki.

– Jezu…! – burknął pod nosem, oplatając ciaśniej bruneta i próbując znów się podnieść, przyssać do jego szyi.
Necro przestał się poruszać, cofnął się. Cass na początku był trochę zdziwiony, ale zanim zdołał otworzyć usta, został przewrócony na brzuch. Jego ręce zostały ułożone nad głową i ciasno splecione przez długie palce początkującego muzyka. Nie zdążył nic powiedzieć, znów poczuł go w sobie. Automatycznie uniósł biodra w jego stronę. Krzyk nieco stłumiła poduszka.

Necro teraz mógł uważnie przyjrzeć się jego tatuażowi na plecach. Poczynając od barków aż po biodra szły równe zgrabne linie czarnych anielskich skrzydeł.
Co jak co, Blackie aniołkiem nie był na pewno.

Złotooki uniósł głowę, wyginając się w łuk. Cholernie przy tym już wszystko zaczynało go boleć, ale prawdopodobnie to był dopiero początek.
Norman chwycił drugą ręką pośladek chłopaka i mocno go ścisnął, ułatwiając sobie przy tym „robotę”. Blondyn nie mógł już powstrzymać żadnego dźwięku, który wychodził z jego ust.

Za chwilę został uwolniony i na siłę ustawiony na czworakach. Długowłosy pochylił się, objął go lekko w pół i zacisnął dłoń na członku starszego i zaczął nią szybko poruszać w górę i w dół. Siedemnastolatek oblizał wargi, usiłując już być nieco ciszej, ale wciąż nie mógł się do końca opanować i głośno mruczał. Za chwilę został boleśnie ugryziony w szyję. O tak! To lubił… To było właśnie to, na co miał ochotę!
Ostro, szybko i bez zobowiązań z przystojnym, utalentowanym mężczyzną. Właściwie to nawet nie dorastał mu do pięt, ale nie obchodziło go to. Zazwyczaj wystarczało tylko zrobić piękne oczka i się uśmiechnąć, a Blackie dostawał wszystko, czego chciał.

– Krzycz… – wyszeptał mu do ucha Norman. Casper otworzył oczy, nie wiedział, o co chodzi. Necro ugryzł go w ramię do krwi. – Krzycz, kurwa! – warknął na niego ze złością. Black bez namysłu wykonał jego polecenie. Został złapany za włosy i mocno pociągnięty. Szesnastolatek doszedł w nim, a potem powoli się wycofał.
Blackie już byłby niezadowolony, gdyby zaraz nie został ponownie przewrócony na plecy i usta muzyka nie oplotły jego przyrodzenia. Westchnął głośno. Nie musiało to długo trwać, aby potem też doszedł w usta niebieskookiego. Cienka biało-przeźroczysta stróżka ciepłego płynu spłynęła po ustach i brodzie Grave’a. Nie połknął. Pozwolił, żeby nasienie powoli spłynęło mu po brodzie, po części szyi i powoli skapało na podbrzusze chłopaka, obok którego potem się położył.

– Jesteś jakimś szatanem, co nie? – wyszeptał ledwo dosłyszalnie złotooki. Necro nie odpowiedział nic na to, ale rozłożył się na łóżku. Za chwilę wyciągnął ręce w stronę blondyna, złapał go i na siłę przyciągnął do siebie. Ten znów głośno jęknął.

– Przymknij się… – warknął, oplatając go ciasno rękoma. Blondynek tylko mruknął i wtulił się w gorącego kochanka. Chciałby nie zasnąć, ale gdzieś uciec, ale niestety. Czasem natura bywa silniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *