Zdrada cz. 2 – Ona

Zdrada cz. 2 – Ona

– Spokój! – poleceniu towarzyszyło solidne uderzenie w twarz. Szef wydawał się zirytowany jej zachowaniem. W obawie przed kolejnymi uderzeniami szybko umilkła.

Mężczyzna delikatnie przechylił podaną 1,5-litrową butelkę z wodą i ostrożnie wlał kilka kropli w otwór knebla. Pochłonęła je łapczywie. Oczy oprawcy i dziewczyny spotkały się.

– Pewnie masz większe pragnienie? – zapytał bez zainteresowania i spojrzał w bok. Wówczas jeden z mężczyzn podszedł i położył mokry ręcznik na jej twarzy, a sam przytrzymał głowę dziewczyny. Nie mogła nią ruszyć.

Szef podniósł się, stanął w rozkroku nad Krystyną, trzymając butelkę na wysokości klatki piersiowej. Potem powoli, dbając o precyzję, przechylał butelkę i małym strumieniem zaczął lać wodę na ręcznik. Spadająca woda boleśnie uderzała zaskoczoną dziewczynę w twarz, zalewając usta. Znowu zaczęła szarpać się, rzucać ciałem z nadzieją ucieczki przed cierpieniem. Dusiła się pod naporem strumienia wody, którego nie potrafiła zatrzymać. Mokry ręcznik potęgował uczucie topienia się. Rósł ból ściskanej czaszki. Krztusiła się wodą, usta zatykał mokry materiał, słabła… Histeryczna szamotanina nie przynosiła efektu. Jej przerażenie jeszcze rosło! Brakowało jej powietrza. Dusiła się! Nagle ręcznik zniknął. Kaszlała, krztusiła się, połykała ostatnie krople wody. Przy każdym oddechu piersi unosiły się i opadały gwałtownie. Z wysiłkiem i zachłannie łykała powietrze. Oddychała! Nareszcie! Nareszcie oddychała…

*

Szef pieścił ją pobieżnie, jakby to była pańszczyzna. Dziewczyna cały czas kręciła się nerwowo. Oczy wyrażały przerażenie i strach. Z ust zablokowanych kneblem wydobywał się bełkot. Mimo zmęczenia ostatnią ‘zabawą’, była spięta.

– Teraz rozumiecie, dlaczego należy blokować takie suki – z ironicznym uśmiechem spojrzał na otaczających kanapę. Pospiesznie nawilżył pochwę lubrykantem i w zasadzie wszedł płynnie, bez oporu.

– O, szeroka jesteś – był szczerze zaskoczony. Nie patrzyła na niego. Szarpała głową na boki i próbowała krzyczeć. Na nikim z obecnych nie wywarło to najmniejszego wrażenia. A ona błagała, żeby założyli prezerwatywy. Makijaż już dawno rozmył się. Mężczyzna z lubością rozcierał dłonią jego smugi po całej twarzy. Mokre włosy oblepiały twarz

Kilka minut zajęło mu wdarcie się do odbytu. Był już zniecierpliwiony. Mimo nawilżania z wysiłkiem pokonywał kolejne centymetry. Kiedy wreszcie docisnął jądra do jej ciała, westchnął zadowolony.

– No, teraz pójdzie nam łatwiej – pocieszył ją. Wycofywał się szybciej niż wszedł, zatrzymał się i zaczął rżnąć dziewczynę. Wyglądał na zadowolonego.

– Możesz krzyczeć, to mi się podoba – pokiwał głową. Uśmiech nie znikał z jego twarzy. Delikatnie pogłaskał ją po mokrym policzku. Szarpnięciem głowy odtrąciła jego pieszczoty. Czuła jak rośnie jego podniecenie.

Leżała więc bezwładnie jak kłoda, obojętna na zabiegi i słowa spółkującego szefa grupy. Jej bierność nie spodobała się mężczyźnie. Lubił zaangażowane kobiety. Nieważne, czy były zadowolone, czy sprzeciwiały się. Te drugie były nawet bardziej pociągające. Teraz wskazał coś głową jednemu z ze wspólników, nie przerywając spółkowania. Wywołany podniósł bicz, stanął za szefem i nagle dziewczyna poczuła piekący ból. Uderzenie nie było mocne, ale ból niesamowity. Kolejne razy potęgowały niemiłe odczucia. Krzyczała, z bezsilności szarpała taśmy, płakała. Uderzenia w podeszwy stóp odnosiły skutek. A szef wręcz promieniał…. Czuła, jak penis pęcznieje i rozpycha odbyt. On podniecał się jej cierpieniem!

– Dyscyplinka – rzucił szef, nie przerywając ruchania bezradnej dziewczyny. Mężczyzna przyniósł giętki drewniany kijek i z zamachem uderzył w stopy. Zawyła. Piekący ból zdawał się rozrywać podeszwy stóp. Zacisnęła palce u stóp, targała taśmy, gwałtownie poruszała stopami w różnych kierunkach, nie mogąc inaczej reagować na potworny ból.

– Co, pierwszy raz bawisz się w taki sposób? – sapał szef, uśmiechając się do niej. – Spodoba się, zobaczysz… – Jego klatka piersiowa lśniła potem. Dalej trzymał ją za biodra i posuwał od przodu. Nie odpowiedziała na pytanie, odwróciła głowę i wtedy jeden z mężczyzn wpakował penisa do jej ust. Knebel nie pozwolił na nic, więc pogodziła się z ruchaniem w usta. Chwilę później zatkał jej nos i obficie wytrysnął. – Łykaj – polecił mężczyzna. Musiała wszystko połknąć. Nie miała innej możliwości. Kiedy wychodził z jej ust, wąska stróżka mieszaniny spermy, śliny i śluzu pociekła z knebla po policzku. Od tego momentu mężczyźni zaczęli głośno wymieniać się opiniami. Szef przełożył jej nogę nad swoją głową i nie wychodząc z niej, położył się za plecami kobiety. Krystyna czuła jak penis obraca się w odbycie. Ten ruch potęgował podniecenie. Mimo przerażenia sytuacją w jakiej znalazła się, nic nie mogła na to poradzić. Ponownie zaczął ją solidnie i rytmicznie posuwać. Chociaż była wyczerpana, niedawno podtopiona, bliska omdlenia, uduszenia, teraz zaczęła podniecać się.

Mężczyzna przyspieszył, chwycił ją za kark i biodro, gwałtownie uderzył jeszcze kilka razy, stęknął i znieruchomiał przy ostatnim ruchu biodrami. Sapał. Poczuła jak zadrżał, a strumień spermy wypełnił jej odbyt. Wziął kilka głębszych oddechów, poklepał ją po biodrze, mocno ścisnął pierś aż poczuła ból.

– Panowie, dupa do waszej dyspozycji. Miłej zabawy – szef zaśmiał się, wysunął penisa z odbytu, zignorował jej jęk, solidnie poklepał kobietę po pupie i wstał. U wylotu odbytu pojawiły się pierwsze krople wyciekającej spermy. Spojrzał na otaczających kanapę, potem na zegarek.

– Pamiętaj, kiedy skończycie, inni pożegnają dupę po rozmowie – mrugnął porozumiewawczo. – Nie będzie nam już potrzebna. Macie jakieś trzy kwadranse – poinformował. Szef jeszcze nachylił się nad kobietą, wytarł penisa o jej policzek, potem o włosy. Jej bełkotliwy sprzeciw wywołał jedynie uśmiech zadowolenia na twarzy szefa. Bez zapowiedzi uderzył ją w drugi policzek. Krzyknęła. Rozbawieni i podnieceni mężczyźni obserwowali kobietę. Szef podszedł do stolika i skorzystał z papierowych ręczników. Potem zaczął ubierać się.

Stali nad nią i półgłosem rozdzielali role, ustalali kolejność. Zdjęli taśmy z nóg. Nie miała siły wykorzystać tej okoliczności. Wiedzieli o tym. Jeden z nich stanął przed nią. Zamknęła oczy. Po chwili poczuła twardego penisa wchodzącego do pochwy. Wszedł tak energicznie i głęboko, że uderzył o ściankę. Aż z krzykiem otworzyła oczy. Mężczyzna splunął w jej twarz. Roztarł ślinę po jej twarzy i we włosy. Zniesmaczona odwróciła głowę. Był bardzo podniecony. Drugim gwałtownym ruchem bioder trafił członkiem w macicę. Kolejne uderzenia były jeszcze mocniejsze. Pociemniało jej w oczach, przymknęła powieki, zobaczyła nadlatujące gwiazdy i poczuła ciepło rozchodzące się po podbrzuszu. Zadrżała. Doszła. „Mały orgazm” – pomyślała podekscytowana. Zaczęła odprężać się. Chwilę później ktoś odchylił jej głowę i wtłoczył penisa do ust przez otwór w kneblu. Kiedy sądziła, że już zaczną, mężczyzna tkwiący w pochwie wysoko podniósł jej nogi i przycisnął do ciała leżącej, a po przejściu do przysiadu, wolno, rytmicznie kopulował. Wtedy poczuła, jak kolejny, którego nawet nie widziała, zaczął wchodzić do odbytu.

Kiedy szef wychodził, mężczyźni zmieniali się przy otworach. Kobieta na chwilę przestała jęczeć. Przez knebel jeden z nich, blokując głowę Krystyny, właśnie obficie lał wodę w jej usta, wywołując rozbawienie kolegów i gwałtowny, głośny protest zalewanej kobiety. Inny stopą rozsuwał jej nogi.

*

– „Nikt jej jeszcze tak nie wyjebał” – uśmiechnął się do swoich myśli, przeglądając filmik dostarczony przez „Gońca” po zakończonej imprezie. A zlecenie było dobrze płatne. Liczył na kolejne takie zlecenia. Dostał obietnicę dotyczącą bliżej nieokreślonej przyszłości. „No, ale te kilka tysięcy za taką zabawę to bardziej prezent niż zapłata za pracę” – podniecał się na wspomnienie minionych godzin.

Wezwany liczył 23 wiosny. Szef znał go i cenił. Goniec był uczciwym, pracowitym, dyskretnym i rosłym mężczyzną. Uczciwym, pracowitym i dyskretnym był tylko wobec Szefa. Posturę doskonalił w siłowni, którą kolega stworzył w dwóch piwnicach; paradoksalnie, obok pomieszczenia, w którym przebywała Krystyna. Początkowo pełnił tylko rolę chłopca na posyłki i taka ksywa przylgnęła do niego. Jemu było to obojętne.

Edukację zakończył najszybciej jak się dało. Przynajmniej on to tak oceniał. Miał nawet maturę! Dzięki kontaktom nawiązanym z dwoma nauczycielkami i tylko dłuższej ‘męskiej’ rozmowie z jednym nauczycielem nie miał z tym większego kłopotu. To, że w rezultacie owych kontaktów mężczyzna uzyskał urlop zdrowotny, a jedna z kobiet leczyła zaawansowaną nerwicę, nie miało dla niego żadnego znaczenia. „Ofiary muszą być” – tak tłumaczył mu Szef, kiedy wycierał kij bejsbolowy po krwawej robocie. Nie wszyscy z należytą powagą traktowali zwykłe pogróżki. Wówczas trzeba było  sięgać po brutalne argumenty. Z kolei druga nauczycielka była tak przerażona, że w zasadzie pojawiała się na każdego jego skinienie. Ona rozumiała siłę werabal…, werdybal…, wyrbalnych, czy jakoś tak, nieważne, argumentów. No i siłę kompromitujących zdjęć, które posiadał – widok nagiej nauczycielki w wyobraźni chłopaka, wywołał lekki uśmiech na jego ustach. Sporo nauczył się od Szefa, starał się go naśladować i dostrzegał korzyści płynące z naśladownictwa.

Obecnie wykonywał marną pracę za takie same pieniądze i w przyszłości liczył na miejsce w grupie Szefa. To był jego główny cel. Wtedy, był tego pewien, zacznie normalnie żyć. Dlatego u Szefa pojawił się najszybciej jak mógł. Na razie był tylko na zlecenia, a nie na pensji. Te otrzymywali tylko członkowie grupy. „Gdyby moi ludzie byli tacy zdyscyplinowani” – pomyślał w duchu zadowolony Szef. Chciał tego chłopaka zatrudnić, ale jeszcze sprawdzał go. Goniec dostał do wyboru dwie opcje. Bez namysłu wybrał drugą. Szef doskonale rozumiał go.

– Mądry chłopak – z satysfakcją skomentował trafną decyzję przyszłego podwładnego.

*

Po wyjściu zadowolonych podwładnych szefa, „Goniec” zszedł wraz z kolegą do pomieszczenia, w którym ubierała się Krystyna. Jej ręce drżały. Ze zmęczenia ledwie stała na nogach. Cuchnęła spermą i potem mężczyzn, ale było jej to obojętne. Nadal czuła podniecenie. Cieknącą z niej spermę i jej ślady na twarzy, we włosach i na ciele wytarła papierowymi ręcznikami, których rolka stała na stoliku. Krystyn zadręczała się pytaniem, dlaczego zaczepili akurat ją? Na pewno spotykali młodsze, atrakcyjniejsze, lepiej, bardziej wyzywająco ubrane i po prostu łatwiejsze dziewczyny. – „Dlaczego właśnie ja?” – pytała siebie raz po raz. Znowu zaczęła cicho płakać.

Przed wejściem mężczyźni założyli kominiarki. Kolega zapukał bejsbolem i, nie czekając na zaproszenie, weszli. Krystyna spojrzała na nich zaskoczona, rozejrzała się bezradnie, jakby oczekiwała pomocy. Próbowała rękoma i bielizną zakryć swoją nagość.

– Słuchaj, suko – zaczął spokojnie. W ręku strzelił nóż sprężynowy. Przestraszona Krystyna wzdrygnęła się na dźwięk otwieranego noża. „Bejsbol” jednym szarpnięciem wyrwał bieliznę, którą zasłaniała się. Teraz stała przed nimi naga i bezbronna. Patrzyli na nią w milczeniu. Zaskoczenie kobiety ustępowało rosnącemu przerażeniu.

– Jesteśmy tutaj, żeby wyjaśnić ci, jakie będziesz miała możliwości po wyjściu stąd – przybysz siadł w fotelu, jego partner stanął obok, wsparty na kiju. Zrezygnowana Krystyna opuściła głowę, powoli opadła na tapczan.

*

Pół godziny później, po krótkim instruktażu, skończyli pobieranie w naturze należnego im wynagrodzenia od Krystyny. W rozmowie z szefem zrezygnował z pierwszej opcji, pieniędzy. Jego kolega też przystał na taki pomysł.

– No, teraz możesz zarabiać nawet jako kurwa – westchnął z uznaniem kolega „Gońca”. – Daj znać, gdybyś chciała. Sami też ciebie znajdziemy – dodał po chwili.

Naga kobieta nieruchomo leżała na brzuchu na tapczanie. Nic do niej nie docierało. Głowę odwróciła na bok, włosy miała znowu zmierzwione, nogi i ręce szeroko rozrzucone. Z pochwy i odbytu wyciekła sperma. Bolało ją gardło. Na policzku i ustach zasychała sperma. Ciężko oddychała, wszystko bolało ją. Nie miała siły wstać. Nie miała siły płakać. Była przerażona tym, co z nią zrobili i co kazali jej robić. Na wspomnienie tych chwil jej serce zaczęło bić znacznie szybciej. – „Mendy! Bandyci! Zwyrodnialcy!! Skurwysyny! Zajebię ich! ZABIJĘ!!!” – z całych sił wykrzykiwała w duchu. Nawet nie drgnęła…

Zeszli z niej, napili się wody, usiedli obok niej na kanapie. Wymienili uwagi o kobiecie. Jeden z nich, rozmawiając, pogłaskał i poklepał ją po pupie, pobawił się łechtaczką i wargami. Leżała nieruchomo. Wreszcie wstali i sięgnęli po swoje ubrania. Ubierali się i zerkali w stronę kobiety, która nadal nie poruszyła się. W końcu chłopak, który podpierał kij, podszedł, poklepał ją po pupie, krzyknął coś i szarpnął za ramię. Zmęczony „Goniec” usiadł w fotelu i westchnął. Kolega pospiesznie demontował sprzęt i pakował do sportowej torby.

„Goniec” wytłumaczył jej, czym grozi opowiadanie o przeżyciach dzisiejszego wieczoru. Pokazał nóż, powiedział, co i w jaki sposób jej potną; komu i gdzie pokażą zdjęcia i film z dzisiejszej zabawy. –   „Internet to potęga, kobieto” – uśmiechnął się po raz pierwszy, dając do zrozumienia, że praktykowali takie rozwiązania. Uświadomił jej, że potem żadne studia nie pomogą jej w znalezieniu pracy. – „Skąd wiedzą, że skończyłam studia?” – przemknęło jej przez myśl, ale nie odważyła się zapytać. Mówił dość monotonnym głosem, nie zmieniał tonacji. W końcu nie robił tego po raz pierwszy. Jednak właśnie ten spokój, i towarzyszące mu znudzenie instruktażem, potęgowały grozę sytuacji i przerażenie kobiety. Bez większego problemu mogli zniszczyć jej życie i życie jej bliskich! Była roztrzęsiona. Z trudem opanowała się, chociaż niewiele już brakowało do wybuchu ataku histerii.

Gotowi do wyjścia, ponownie podeszli do niej. „Bejsbol” popatrzył beznamiętnie na leżące ciało, pokręcił głową z niezadowoleniem i wszedł w butach na kanapę. Stanął w rozkroku nad kobietą, rozpiął rozporek, wyjął sterczącego penisa, schylił się i spokojnie wepchnął go do odbytu Krystyny.

Na finał kazał dziewczynie obciągnąć penisa. Kiedy chciała już zejść z kanapy, „Goniec” nagle przytrzymał ją za kark i przycisnął twarzą do siedziska. Zanim się zorientowała i odważyła protestować, jego kolega zaczął wciskać rączkę kija bejsbolowego do pochwy. Robił to dość energicznie i kiedy mógł, zaczął brutalne rżnięcie. Krzyczała, na próżno próbowała najpierw jedną ręką, potem drugą sięgnąć kija i wyjąć go z pochwy, a przynajmniej zmniejszyć siłę pchnięć! Grymas na jej twarzy jednoznacznie wskazywał jak cierpi. Nie zwracali na to uwagi. Im głośniej jęczała, krzyczała, prosiła o litość, tym lepiej bawili się.

Początkowo „Goniec” bawił się tylko odpychaniem jej rąk, czasami uderzył ją w twarz. Potem zaczął ją podduszać. Jej wycie trochę ustało, ale szarpała całym tułowiem, wierzgała nogami. Naciskał nieco dłużej poduszką… Kiedy wreszcie uwolnił jej głowę, ciężko łykała powietrze i już nie myślała o proteście. Właśnie dostała brutalne ostrzeżenie i mimo okropnego bólu, obiecała sobie więcej nie krzyczeć. Popłakiwała do końca zabawy. „Bejsbol” coraz mocniej wbijał kij w pochwę i ruszał nim na boki. Jednak nie wytrzymała cierpienia i w końcu zaczęła wyć. Kiedy wycie udręczonej kobiety znowu przeszło w głośny płacz, chciał zmienić dziurę, ale ostatecznie to „Goniec” wdarł się do odbytu. Dodatkowy bodziec sprawił, że ból powrócił. Wtedy zadali jej jedno, konkretne pytanie. Zgodziła się zrobić WSZYSTKO. Powiedzieli, co i kiedy ma zrobić. Potwierdziła, głośno szlochając. I na koniec zerżnęli ją w obie dziury. Nie zmienili pozycji, tylko odwrócili swoją kurwę. Tym razem obydwaj spuścili się na twarz i w usta. Na przemian wykonywali zdjęcia. Zabawa z nią to ich wynagrodzenie za przeprowadzenie rozmowy i skuteczną motywację. Za kilka dni musieli jeszcze zweryfikować skuteczność motywacji.

*

Krystyna długo leżała. Wyczerpana zapadła w krótką drzemkę. Zmęczeni oprawcy popijali wodę w milczeniu i patrzyli z zadowoleniem na ciało dziewczyny pokryte spermą i śluzem. – „Jeszcze nie raz wyjebiemy tę kurwę. Przygoda dopiero zaczyna się. Taka kurwa zawsze przypada się do zabawy” – „Goniec” uśmiechnął się do swoich myśli. W końcu zniecierpliwieni mężczyźni zmusili ją do powstania, ubrania się i wreszcie wyprowadzili z pomieszczenia.

Wracała niespiesznym krokiem. Była brudna, cuchnąca, jej ubiór był w nieładzie, włosy potargane i zlepione spermą. Jej resztki czuła na całym ciele. Nie dbała o to. Miała kłopoty z poruszaniem się. Lekko kulała. Bolało ją podbrzusze. Uciskała je dłonią, żeby złagodzić cierpienie. Bolały ją wargi, usta, piersi, stopy i głowa. Cała była bólem. Teraz najbardziej potrzebowała słowa otuchy, wsparcia, pocieszenia. Jednak nie chciała zwierzać się. Nikomu. Chciała być sama.

Nigdy nie brała spermy do ust. Dzisiaj stało się to po raz pierwszy i dawno straciła rachubę, ile wytrysków połknęła. I nie chciała wiedzieć. Nigdy nie kopulowała z dwoma mężczyznami. Dzisiaj po raz pierwszy… I stało się to wielokrotnie. Też nie wiedziała, ile razy. Tym bardziej nigdy nie kopulowała z trzema mężczyznami. A dzisiaj? I jeszcze ten kij bejsbolowy… Szła powoli. Każdy krok wywoływał ból. Już nie miała ani siły, ani łez, by płakać.

– „Dlaczego ja? Dlaczego?!!” – ciągle nie mogła tego pojąć. I nigdy nie miała dowiedzieć się.

*

Dochodziła północ. Zabrzęczała komórka, pojawiła się nazwa dzwoniącego. Wypielęgnowany palec wcisnął pulsującą ikonkę i przestawił telefon na tryb głośnomówiący.

– Tak, słucham?

– Dobry wieczór – „Szef” od razu poznał głos.

– Dobry wieczór, słucham – dobiegło z głośnika. Spotkali się tylko raz, rozmawiali parokrotnie przez telefon, więc „Szef” znał zasady i od razu przeszedł do konkretów.

– Dzwonię w sprawie naszej wspólnej znajomej, K. – Poczekał chwilę, a ponieważ nie było żadnej reakcji, więc kontynuował: – Informuję o wykonaniu zlecenia – głos w telefonie był teraz wyraźnie rozbawiony. – Wszystko poszło zgodnie z naszym planem. Dziewczyna na początku trochę oberwała. Bo stawiała się! Ale potem została solidnie wyruchana. Nikt nie będzie musiał po nas poprawiać – zarechotał. Mężczyzna wypił coś mocniejszego po prysznicu i jeszcze w trakcie odtwarzania filmu, więc teraz dawał upust swojemu humorowi. – Filmy i zdjęcia przekażę jutro przez gońca, to zaufany człowiek, i czekam na resztę zapłaty.

– Oczywiście, dotrzymam ustaleń naszej umowy. Pan nie zatrzymuje żadnych kopii. Omówiliśmy ewentualne konsekwencje takiego ‘niedopatrzenia’, prawda? – retorycznie zapytał zimny, kobiecy głos. – Jeżeli będę miała następne zlecenie, odnajdę pana. Dobranoc.

Szef chciał jeszcze coś dodać. Już otworzył usta, żeby skomentować jej wypowiedź, ale połączenie zostało przerwane. Przez chwilę tkwił w fotelu z takim wyrazem twarzy. Szybko wytrzeźwiał. Mimo, że to kobieta, na dodatek młoda, delikatnej budowy i urody, mężczyzna czuł przed nią niezrozumiały respekt. Nie potrafił tego wyjaśnić. I to niepokoiło go już od pierwszego ich kontaktu. Ale przyjął zlecenie i rzetelnie wykonał.

*

Kobieta odłożyła komórkę i uśmiechnęła się do swoich myśli. W końcu zaczynała, i to z nawiązką, rewanżować się dawnemu partnerowi. Po tylu latach wyczekiwania! A pomógł jej przypadek. Jaki z tego wniosek? Warto czekać, nawet długo. Cierpliwość jest wynagradzana.

Pati, usatysfakcjonowana relacją „Szefa”, poprawiła się w fotelu. Mąż Krystyny, wówczas chłopak Patrycji, zostawił ją, kiedy rozpoczęli studia. Chociaż już zaplanowali wspólną przyszłość, a jej rodzice obiecali im kupno mieszkania po zaręczynach i sfinansowanie podróży poślubnej do Wenecji! A na prezent ślubny – mercedes! Nie potrafiła pojąć jego decyzji. Swoją decyzję o odejściu zrzucił przede wszystkim na karb trudnego charakteru Patrycji, nierealnych wymagań i jej materialistycznego podejścia do życia. Coś mówił o braku szacunku do niego jako mężczyzny. Nigdy poważnie nie potraktowała jego słów. Przeprosił ją i więcej nie odwiedził. Po studiach przeniósł się do innego miasta, w którym podjął pracę, poznał i zakochał się w Krystynie. I tak już zostało. – „Na szczęście, na brak męskiego towarzystwa nigdy nie narzekałam. Nawet, kiedy byłam z tym nieudacznikiem…” – westchnęła i uśmiechnęła się do swoich wspomnień.

Mąż gwarantował Patrycji wysoki standard życia. Dlatego skorzystała z możliwości, otwierających się dzięki ich bardzo korzystnej sytuacji materialnej, by jak najbardziej dotkliwie ukarać oboje. – „A może któryś zapłodnił ją?” – uśmiechnęła się do swoich myśli. – „Ciekawe, czy mężowi pochwali się swoją przygodą? Ujawni szczegóły zabawy?” – rozkoszowała się tymi rozważaniami. – „A może wypadałoby pomóc koleżance? W końcu będę miała spory zbiór zdjęć i dłuuugi film. Tyle dobra miałoby ominąć kochającego mężusia? Jej też wypadałoby wysłać jakieś pamiątkowe fotki. O, mamy jeszcze Internet! Niech ta kura domowa zakosztuje nieco sławy…” – przez dłuższą chwilę bawiła się tymi myślami. Jej usta wykrzywił grymas, który przypominał złośliwy uśmiech. Zaczęła planować kolejne kroki.

Kiedy podjęła pierwsze decyzje, upiła wina, odstawiła kieliszek i wysoko uniosła wyprostowaną nogę. Sukienka zjechała w kierunku bioder i można było zauważyć, że teraz nie nosiła majtek. Na wargach sromowych można było dostrzec połyskujący śluz. Sterczące brodawki napinały delikatny materiał sukienki. Planowanie zemsty podnieciło ją. Musiała coś z tym zrobić. Zamyślona, przyglądając się swojej nodze, dłońmi musnęła grafitową pończochę. Na stopach miała eleganckie czarne sandałki z długimi szpilkami. Opuściła nogę, zlustrowała ciało okryte nową bordową sukienką z wyzywającym, szerokim dekoltem, kończącym się poniżej biustu.

– „Co zrobić z tak pięknie rozpoczętym wieczorem?” – zastanawiała się, chodząc po pokoju i nieświadomie bawiąc się złotym łańcuszkiem zdobiącym jej szyję. Zatrzymała się przy oknie i patrzyła na swoje audi.

W tej chwili nie znajdowała się w ich dużym, wytwornym mieszkaniu, ale w skromnym 34-metrowym mieszkanku, w jednym z bloków na przedmieściach, odległym od ich dzielnicy o kilkanaście minut jazdy samochodem. Jego elegancki wystrój i urządzenie wskazywały na przeznaczenie. Duży pokój był sypialnią, w której dominowała kanapa. Mały pokoik w zasadzie stanowił garderobę. Mieszkanie odwiedzała w zależności od potrzeb. Na ogół dwa razy w tygodniu. O tym mieszkaniu nie wiedział nawet mąż. I nigdy nie powinien dowiedzieć się. Podobnie jak o kilku innych tajemnicach.

Spojrzała na zegarek. Jej lewy nadgarstek zdobił Patek. Uśmiechnęła się i sięgnęła po drugiego smartfona. Wieczór trwał… Czas na prawdziwą zabawę! A było w czym wybierać. Miała numery telefonów do wszystkich agencji w mieście. I nie tylko do agencji. Zamówiła więc dwóch chłopaków. Miała swój ulubiony typ.

Zamówiła również jedną dziewczynę. Blondynkę. Tym razem starszą od siebie. Miała też zróżnicowane potrzeby.

KONIEC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *