Zawiłość uczuć cz. 2 – przyłapani, komplikacje dojrzewania

Zawiłość uczuć cz. 2 – przyłapani, komplikacje dojrzewania

Witam jestem Natalka i do dziś przeklinam ten dzień, kiedy po raz pierwszy dostałam miesiączkę. W podstawówce mieliśmy już lekcje z biologii o dojrzewaniu, ale nie myślałam, że to takie będzie nie komfortowe. Początkowo się tym faktem krępowałam przed rodzicami, ale długo nie dało się tego ukrywać; poplamione prześcieradła i bielizna. Domownicy fakt mojego dojrzewania potraktowali naturalnie, no może tylko po za tekstami: cycata, dupiata, ktoś tu dojrzewa i nieźle się rozwija. Będą chłopcy mieli, na co się ślinić. Wkurzało mnie to, bo urosła mi dupa, a i cycki też, że nie wspomnę o pojawiającym się owłosieniu. Początkowo ubierałam się luźno by tuszować te obfitości, a i wiele rzeczy rozmiaru dziewczęcego stało się na moją figurę za małe. Na dłuższą metę na niewiele to się zdało. Wszystko byłoby powszednią gdyby nie to, że niektóre okresy miałam bardzo bolesne i obfite; zwijałam się z bólu nie mogłam w te dni funkcjonować. Do tego ta nieregularność, która zaskakiwała mnie i wpędzała w różne krępujące sytuacje. Poskarżyłam się mamie ta, jako przedstawiciel służby zdrowia podawała mi farmaceutyki, lecz i to niewiele pomagało. Pewnego okresu już tak wyłam z bólu, że w nocy mama wzięła mnie do swojej sypialni. Rodzice by ulżyć mi w cierpieniu otaczali mnie troskliwą opieką. Tulili, pieścili słowem roztaczali rodzicielskie przesłanie. W końcowym efekcie pozostawałam w ich łożu; po tych ich ukojeniach zasypiałam.
I pewnego razu podczas tych przejść odkryłam „coś” szokującego wtedy dla mnie. Poznałam tajemnice alkowy małżeńskiego łoża. Jak to nam przedstawiano w szkole na lekcjach o istocie powstawania człowieczeństwa; to te sprawy wydawały się oczywiste. Ale gdy to robią na naszych oczach rodzice to bywa to szokujące. Przebudziłam się w nocy i doszły do mego ucha stłumione gardłowe dźwięki; jakby coś w rodzaju krztuszenia się. Uchyliłam lekko powieki i w panującym półmroku to, co dostrzegłam… rozwarło moje powieki na maksa i wytrzeszczyło mi ślipia. Już miałam wydobyć z szeroko rozwartych ze zdziwienia ust dźwięk, kiedy to opamiętałam się. To byłoby bardziej szokujące dla nich; niż dla mnie. Gdy już zapanowałam nad swymi targanymi myślami, zaczęłam o tym rozważać z innej perspektywy i z dystansu przyglądać się ich poczynaniom. W erze Internetu nie ma problemu z dostępem do pornografii i z koleżankami już uświadamiałyśmy się w sprawach seksu. Poza tym w szkole nie sposób było ustrzec się przed chłopakami ze swoimi smartfonami, na których prezentowali najprzeróżniejsze materiały porno. Koleżanki z udawanym zawstydzeniem zerkały, ale ciekawość zwyciężała. Jakoś to inne ma się odczucia oglądając to w sieci, niż na żywo i do tego własnych rodziców. Ale przecież dzieci bocian nie nosi i skądś się wzięłam? I to właśnie chyba na pewno z takiegoż aktu, którego jestem świadkiem, więc zaspokajając swoją żądzę podglądania z zaciekawieniem obserwowałam ich dalsze poczynania.
Owe krztuszenie było przyczyną usiłowania połknięcia przez mamę ojcowego nie małego penisa. Mianowicie mamcia będąc w przy kuckach między nogami ojca w dłoni trzymała prącie tatuśka masując go wzdłuż, a drugą masowała jajeczka. Rozchylała usta i milimetr po milimetrze pochłaniała go niczym anakonda. Ale jak zauważyłam miała przy tym problemy. Gdy w niewyobrażalny dla mnie sposób znikał cały w jej ustach dostawała kociego grzbietu. Po czym wypluwała go z obfitością ciągnącej się śliny. Towarzyszyły też temu dźwięki składania cmoków z zasysających ust na żołędziu oraz dobijania do dna gardła penisa drażniącego migdały. Zerknęłam na tatuśka, a on jak mylnie odebrałam po ruchach jego bioder; spał. Na to wyglądało jakoby poddawał się pieszczotą swej kochanki prze sen. Nie myślałam, że tak można na śnie, ale z drugiej strony też już miewałam erotyczne sny. Ale to nie to samo, co tu widzę, facet we śnie i stojący penis, hmmm. Widać jeszcze niewiele wiem o tych sprawach no nic, ale wszystko przede mną. Wtem mamuśka wpełza na biodra tatuśka i przykucając ujęła w dłoń penisa ustawiając go do pionu. Po czym gwałtownie przysiadła pokręciła tyłkiem i wydobyła pomruk zadowolenia. Rozpoczął się galop przypominający jazdę konną. Takie sceny widziałam w sieci z taką maszyną. Rozlegały się przy tym klapsy uderzanych o biodra tatuśka pośladków mamci. Do tego chlupot wypływających soków cieknących po mosznie zalewając ją. Lepka maść, która ciągnęła się wraz z unoszącymi się biodrami. Nagle mamcia opadła i wygięła się w łuk odchylając się do tyłu. Zaczęła szarpać biodrami w przód i tył mrucząc jak kotka. Opadła na tors tatuśka wyprostowała nogi i ułożyła się wzdłuż jego ciała. Dostrzegłam ponad nią lśniącego od soków podrygującego penisa obserwowałam go i podziwiałam jego ogrom. Co jeszcze mnie zdziwiło, iż ich narządy były pozbawione owłosienia i dlatego tak błyszczały od soków miłości. Nagle jakby się kurczył i opadł mimo to jeszcze prezentował się okazale. Z myślą, że w podobnej sytuacji byłam poczęta, zasnęłam. Moje bóle na przemianie z podglądaniem seksujących się rodziców trwały tak przez rok. Wiele poznałam technik i pozycji. Niekiedy mama spała, a ojciec nad nią i między jej szeroko rozwartymi nogami „pracował”. Bądź wyglądało mi na to, że w tyłek ją seksuje, bo leżała na brzuchu z wypiętym tyłkiem. Te incydenty wzbudziły moje zainteresowanie seksem i zasięgałam wiedzy z Internetu. Pozwoliło mi to odkryć sztukę masturbacji, ale tylko na tym poprzestałam. Lecz pojawiły mi się myśli by to wkrótce zmienić i wykorzystać. Mamuśka wyczerpała swoją medyczną wiedzę i zalecane farmaceutyki. Stwierdziła, że nieunikniona tu będzie wizyta u specjalisty.
Magda: – Sławku Natalka ma umówioną wizytę u ginekologa, musisz iść z nią.
– Jaaa, dla czego ja?
– Ja mam dyżur.
– No, ale ja, jako mężczyzna…?
– No wiesz! Spójrz na to, jako rodzic i spełnij obowiązek rodzicielski. Po za tym jeszcze musi być z nią rodzic, bo jest nieletnia.
Natalka: – Mamooo.
Magda: – No, co się tak oboje boczycie? Ja swoje powiedziałam, jak sobie chcecie. Ale nie chcę potem słyszeć o problemach. Uważam sprawę za załatwioną.
No i nadeszła ta wydawać się według mamy zwyczajna relacja. A z innej strony, to ilu ojców prowadza swe córki do ginekologa? No cóż nam przypadło być w tej nielicznej grupie. Ale z drugiej strony to nie wstydziłam się ojca. Tylko bardziej tych docinek ze strony koleżanek. W końcu nasze relacje rodzicielskie, łącznie z intymnością były dla nas zwyczajne. Nadszedł ten fakt i znaleźliśmy się w gabinecie. Dobrze, że teraz wszystko jest umówione na godzinę i nie trzeba oczekiwać w licznym gronie na poczekalni; słowem dyskrecja zapewniona. Ulgą też było dla mnie, że ginekolog to kobieta; znajoma mamy. Ale do rzeczy, przedstawienie powodów wizyty krótki wywiad i przejście do badania.
Doktor: – Co pierwszy raz?
– No tak.
– Nie obawiaj się, to nic strasznego. Będę musiała cię zbadać w tym celu musisz zdjąć dolną część garderoby wraz z bielizną. Teraz poproszę cię byś tu usiadła i oparła stopy.
Byłam tym faktem zdezorientowana i kiedy wylądowałam na „samolocie”. Czułam się mało komfortowo i z niepewnością oczekiwałam przebiegu badania. Poczułam na mojej „myszce” chłodny żel i penetrujące „coś”, po czym rozchylające mi wargi i gmeranie.
Doktor: – Poproszę tu Pana. Zobaczymy, w czym problem.
– Co proszę, bo się zamyśliłem?
– Proszę tu podejść objaśnię badanie. Sprawdzimy budowę i ewentualne anomalie.
Co prawda golizna w naszej rodzinie nie wzbudzała jakiegoś zawstydzenia i nie była wstydliwie skrywana; była normą. Czy to podczas przebierania się, czy paradowania w skąpo odzianych ciuszkach roznegliżowanych ciał pozbawionych bielizny na przykład przed snem. A nawet podczas wspólnych kąpieli. Nikt się nie krępował szczególnie w sprawach łazienkowych, toalety i sypialnianych. Oczywiście nikt ostentacyjnie z genitaliami na wierzchu nie paradował.
Lecz w tym momencie poczułam lekkie zażenowanie. Leżąc przed nieznaną bliżej mi osobą z rozwartymi nogami i rozchylonymi płatkami; niczym kwiat lotosu. I to, że będą oglądali mnie tam; znaczy od środka. Ale nic poza tym, iż odchyliłam głowę i wlepiłam wzrok w sufit by unikać krępujących spojrzeń nie mogłam zrobić. Mimo tego skupiłam uwagę na tym, co mówiła Doktor, bo tatuś zamilkł. Usłyszałam opinię Doktor:
– Więc nie widzę tu żadnych poważnych anomalii pochwa i szyjka właściwych rozmiarów. Błona śluzowa nie wskazuje na żadne poważniejsze ogniska zapalne no mała nadżerka, ale to drobny zabieg. Błona dziewicza rodzaju pierścieniowatego rozciągliwa z dużym otworem. Miednica i kanał dosyć szeroki ułatwiające funkcje rodne. Pod względami anatomicznymi i fizyczne wszystko wskazuje na prawidłowość rozwoju. Jak na nastoletni wiek gdybym go nieznana to stwierdziłam bym, że mamy tu kobietę w najkorzystniejszym dla niej okresie rozrodczym. Należałoby jeszcze wykonać badanie USG wewnętrznych narządów rodnych. No już możesz się powycierać i ubrać. Jak się czujesz wszystko dobrze?
– Chymm, raczej chyba tak.
Doktor: – Myślę, że za wiele nie możemy ingerować w okres dojrzewania i poczekać, aż matka natura zacznie działać; na kolejnym etapie istnienia kobiecości. Ale do tego czasu musimy jakoś wspomóc młodą damę w tym trudnym dla niej okresie oraz ulżyć jej w cierpieniu. Tak, więc na dziś to zalecę tabletki, by uregulować okres i coś przeciwbólowego, rozkurczowego, nasennego. Z racji na tak obfite upławy jak i błonę nie zalecam tamponów wręcz odradzam. Polecam podpaski bardziej chłonne pozwalają one na swobodne oczyszczenie się. Dla utrzymania higieny zalecałabym pozbycie się owłosienia. Starałam się to zwięźle i przejrzyście przekazać myślę, że skutecznie?
– Nie pojmuję, o czym Pani do mnie mówi.
– Tak zazwyczaj bywa podczas pierwszej wizyty i do tego ojca.
– W części zaleceń to dla mnie wydaje się zrozumiałe, ale w diagnozie to już mniej więcej.
– Może to szokujące i nieco daleko wyprzedzające w przyszłość. Ale gdy nadejdzie czas, kiedy to zacznie myśleć o seksie podniecać się zaczną wydobywać się hormony dużo się wtedy zmieni. A gdy rozpocznie życie seksualne; odbędzie pełny stosunek z wytryskiem do wewnątrz. Hormony zrobią swoje i miejmy nadzieję wszystko się unormowane. Podczas ciąży i sam poród naturalny też wiele zmieni; miną bole i nastąpi regularny okres. Na dziś dziękuję za wizytę zapraszam na wizytę kontrolną, bądź po receptę.
– My też dziękujemy za wizytę i porady, wywody.
Wszystkiemu, o czym mówiła doktor z zaciekawieniem przysłuchiwałam się. Wizyta dobiegła końca, więc zwinęliśmy się oboje z gabinetu i w milczeniu dotarliśmy do domu. Tam zamknęłam się w pokoju i próbowałam pojąć to, co słyszałam. Wróciła mama i z zaciekawieniem wypytywała o wizytę.
– I co tam? Widzę, że przeżyłeś, ale masz dziwną minę.
– No, że badanie jest ok, pomocne by było USG. Dała receptę.
– Pokaż mi tą receptę.
– O cholera, to hormony; antykoncepcja. Gadaj coś więcej.
– Muszę się napić, bo jakoś…
– Że co proszę?
– Ale mnie wpuściłaś w kanał.
– Ale o co chodzi?
– Zapytaj Natalii, bo ja… wyleciało mi z głowy.
Mama: – Natalia, pozwól tu do mnie. Może ty mi coś powiesz, bo ojciec, jakiś w niesmak jest?
Natalka: – No, co zażywać tabletki, dbać o higienę, podpaski i się ogolić.
– A przyczyna tych bólów, upławów?
– Doktor obejrzała mnie od środka i stwierdziła, że nie widzi anomalii. Coś o budowie narządów, pochwy i błony. O hormonach, gdy zacznę współżycie itp.
– Dziwne, za moich czasów, ale cóż skoro tak to nie inaczej. Więc wykupić tabletki i zastosować się do zaleceń. Ale to ty chyba wiesz, kiedy masz mieć… i kiedy to zrobisz.
I na tym się skończyły nasze rodzinne wywody i zaczęła się codzienność. O sprawie przypomniałam sobie tuż przed miesiączką, tej bardziej krępującej; pozbycie się owłosienia. Ledwo mi się udało dopaść mamę, kiedy ta się zbierała do pracy.
– Mamo, ale jak ja mam pozbyć się tego owłosienia?
– Najlepiej ogolić!
– Ale jak, nie mam pojęcia?
– Ja nie mam czasu, mam dyżur.
– To, co ja mam zrobić?
– Nie zawracaj mi głowy. Idź do ojca on się zna na goleniu najlepiej. Baa jak on ogoli to mucha nie siada.
– Co?
– Nic, nic tak mi coś się przypomniało. Ale dobra poproś ojca on ci wyjaśni pokaże, co i jak.
No nic naburmuszona zakończyłam ten bez sensowny dialog. I tak z pozostawionym dylematem i targanymi myślami nic mi nie pozostało jak zwrócić się do ojca. Nie będę wam opisywała, jakich myśli musiałam się pozbyć, aby w końcu się przemóc. Okolicznościami przeważającymi był fakt, iż ojciec tego wieczoru brał kąpiel. Zebrałam się na odwagę spięłam pośladki i wparowałam do łazienki. I szok tatuś siedział na podwyższeniu wanny i gmerał sobie w kroczu. Niewiele dostrzegłam, bo było pokryte pianą, a w ręce trzymał golarkę. Gdy tylko mnie dostrzegł błyskawicznie zrobił plusk do wanny. Podeszłam do lustra także w jego odbiciu kątem oka widać było wannę i jej zawartość. Z wyczuwalnym w głosie podenerwowaniem zapytał:
– Co tak mnie nachodzisz?
– Przepraszam, ale mam problem. I wiele mnie to kosztowało nerwów by się do ciebie zwrócić.
– Nie może to poczekać aż skończę kąpiel?
– No, ale ja właśnie związku z tym.
– Z czym, moją kąpielą?
– Po części, przypomnij sobie wizytę u ginekologa i co zaleciła doktor.
– Jejku myślałem, że to mamy już za sobą; tą całą żenującą sytuację. No, co tym razem?
– Myślisz, że ja czuję się w tej sytuacji komfortowo. Cały czas się motałam zanim się zebrałam na odwagę.
– No dobra do rzeczy, bo woda stygnie i mam „coś” jeszcze do zrobienia.
Prowadząc cały czas dialog zerkałam w lustro ułatwiało to rozmowę, bo nie patrzyliśmy sobie w oczy. Ubrana tylko w T-shirtna na ramiączkach podnosiłam ręce ku górze poprawiając włosy, a to się przeciągałam. W wyniku, czego moja koszulka podciągała się ukazując część pośladków lub opinała cycuszki uwydatniając sterczące brodaweczki. Tatuś myśląc, że nie widzę zerkał na moje wyczyny. W myślach rozważałam „coś” pewnie to, co widziałam po wejściu. To, co tak stara się ukryć, gdybyś ty wiedział, iż już to „GO” widziałam. Teraz się domyślam, czemu taki goły. Aż pojawił się na mojej twarzy grymas zadumy.
– Nooo, hmmm. Gadałam z mamą, ale ona jak poprzednio z wizytą i teraz mnie zbyła; nas załatwiła.
– To, w co nas teraz wmotała?
– Zapomniałeś, co doktorka mówiła? Golenie!
– Co!? Chciałbym o tym zapomnieć, ale się nie da.
– To, co słyszałeś. Mam mieć okres, a doktorka zalecała…
– No już spokój, nie szlochaj, choć tu do mnie, coś zaradzimy.
Tak, więc obróciłam się i będąc w T-shirt wskoczyłam do wanny i przysiadłam naprzeciw.
– Ale, w czym jak ja ci mam pomóc?
– No nie wiem, od czego zacząć jak się przygotować by sobie krzywdy nie zrobić.
– Jakby ci tu to wytłumaczyć, zademonstrować.
– No to, co mam robić?
– Usiądź sobie wygodnie. Tu masz krem do golenia nanieść na owłosienie i wcieraj, aż pojawi się piana. Bierzesz maszynkę przykładasz ostrzami do owłosionego miejsca i z niewielkim dociskiem przeciągasz po nim.
Usiadłam na profilowanym siedzeniu wanny ponad lustro wody. Koszulka sama się podciągnęła ukazując kępkę kędziorków. Nie śmiele rozchyliłam nogi uwydatniając łono. Spuściłam wzrok unikając naszych spojrzeń. Zabrałam się do wykonywania wskazówek.
– Coś robię nie tak? Brak efektu, zobacz.
– To chyba jakieś deja vu.
– Co mówisz?
– Nic, tak coś mi tam. Masz duży zarost, to maszynka się zapycha. Jeszcze odpływ się zatka. Ten pierwszy raz pomogę ci, będzie szybciej i bezpieczniej oraz mniej bałaganu.
– Nie mam nic przeciw ja tego nie ogarniam.
Gdy trwał zabieg ja podziwiałam zręczność i pietyzm, z jakim to wykonywał. Przypomniałam sobie widok, jaki zastałam po wejściu do łazienki. A teraz to jestem prawie niemalże w odwrotnej sytuacji. Nie wiele się zastanawiając zadałam pytanie:
– A tatuśko to chyba właśnie golił…, kiedy weszłam?
– Tyy niegrzeczna! Skup się lepiej na nauce, bo wiecznie tego nie będę robił.
– Myślałam, że kobiety to tylko robią, ale mężczyźni, po co?
– Nooo, to warunek mamy dla jej komfortu. Nie pytaj, bo i tak nie odpowiem.
I sobie teraz przypomniałam jak pierwszy raz ich przyłapałam; skojarzyłam fakty. Spoglądając cały czas w dół lekko odchyliłam wzrok w kierunku krocza tatuśka. Oczy mi lekko rozbłysły, kiedy dostrzegłam przez lustro wody przedmiot naszych wywodów. Przez wodę trudno było ustalić, czy jest w pionie, ale wydawałoby się jakby we wzwodzie i powiększony. Czy to efekt wody czy podniecenia nie potrafiłam określić. Te kłębiące się myśli i poczynania pozbycia się owłosienia doprowadziły mnie do przyjemnych doznań z niej płynących. Szczególnie w okolicy warg trwało to dłużej i wolniej, a we mnie wyzwalało znane mi przyjemne uczucie. Napięcie zaczęło rosnąć podobnie jak napinające się moje mięśnie i sterczące brodawki. Już podwijały mi się palce stóp i unosiły kolana oraz miednica, kiedy usłyszałam:
– Już skończyłem, teraz drugi etap pachy, ale z tym to sobie panna poradzi.
Gdyby nie to nie winem jakby to się skończyło. Spojrzałam na swoją myszkę i z niedowierzaniem rzekłam:
– Ale łysa! Prawdę mama mówiła.
– O co chodzi?
– Nie wiem po prostu tak mi odrzekła: „Baa jak on ogoli to mucha nie siada”.
– No to spróbuj teraz sama pod pachami, tam masz mniejszy zarost to sobie poradzisz. Chyba, że nie chcesz.
– Ok. spróbuję.
Na kremowałam i zaczęłam golenie faktycznie było dużo łatwiej, ale czy dokładnie. Gdy skończyłam nie omieszkałam się tym pochwalić i upewnić czy dobrze to zrobiłam.
– Spójrz, czy dobrze?
– No trochę chyba za mocno dociskałaś ostrza, bo są zaczerwienienia i jakby maleńkie zacięcia. Obmyj się dokładnie, a potem dobrze nasmaruj balsamem, bo ogolona skóra w tak drażliwych miejscach po goleniu jest podrażniona.
– Baa ty to robisz znacznie lepiej, dokładniej i z uczuciem.
– Taaaa, zmykaj mi stąd, bo muszę też „coś” zrobić.
– No dobra nie przeszkadzam ci, fakt przerwałam ci twój zabieg. I mama będzie niezadowolona.
– E, e, co to za teksty, nie pozwalaj sobie.
– Nie unoś się tak, bo to na cerę źle działa.
– Zaraz wstanę i przyrżnę ci tak w dupsko, że popamiętasz.
– Tak, tak już to widzę jak goły wyskakujesz z wanny.
– Te mała, co ja powiedziałem zmykaj mi stąd.
– Spox, dziękuję ci za pomoc i naukę, wyręczenie.
Pochyliłam się nad czołem tatuśka by złożyć na nim cmoka w ramach podziękowania. Ten zareagował błyskawicznym zaciśnięciem nóg. I w tym momencie straciłam równowagę. Gdyby nie jego nogi, które zamortyzowały uderzenie walnęłabym o dno wanny, a tak wylądowałam na nim. Ten usiłując mnie ratować nie bacząc, iż się całkowicie obnaży. Bez namysłu wyprostował nogi i wyciągnął ręce usiłując mnie chwycić pod pachy. W efekcie tych cyrkowych numerów wylądowałam na nim. Z podciągniętą koszulką do pach i odsłoniętymi cycorkami siedząc okrakiem na jego udach. Nieudało mu się mnie pochwycić i przeleciałam przez jego ręce walnąwszy się głową w jego obojczyk aż mi pociemniało. W wyniku, czego opadłam bezwładnie na jego tors. Nasze górne części ciał przywarły do siebie, szczególnie nasze piersi. Nie zareagowaliśmy na to zbytnio bynajmniej ja tak to odczułam. Po dłuższej chwili mojego bezruchu tatuś się odezwał:
– Co ty wyprawiasz, nic ci się niestało?
– Nie wiem chyba nie, tylko jakoś mi słabo, w głowie szumi. Nie mam siły wstać.
– No to ci pomogę wstać. Obejmij mnie za szyję.
Wsunął rękę pod pachę i opiął nią plecy, przy czym docisnął rozpłaszczając cycorki na swojej klacie. Drugą zaś wsunął pod zgięte kolano i wstał. Druga noga opadała mi, więc oplotłam nią jego biodro. Przełożył jedną nogę przez brzeg wanny potem drugą pochyliwszy się posadził mnie na krzesło wyzwalając się powoli z naszych objęć. Gdy już wyzwoliliśmy się z więzów uścisku poczułam stabilność spoczywając na krześle. Rozchylałam powoli powieki, ale ostrość nie była doskonała i obrazy widziałam rozmydlone. Ale ten kształt, który dostrzegłam na wysokości swojej głowy rozpoznałam; ogromny kutas z wiszącymi jajami. Wycelowany był prosto w moje szeroko rozwarte ze zdziwienia usta. To był szok, po jakim pojawiły mi się gwiazdki i odleciałam.
Ocknęłam się gdyż poczułam, że jestem policzkowana i usłyszałam głos tatuśka wypowiadającego w kółko Natalka. Leżałam w swoim łóżku na goło trochę w nieprzyzwoitej pozie, błyskawicznie skuliłam się i nakryłam. Tatko był tylko przepasany w biodrach ręcznikiem.
– No witaj wśród żywych. Ale napędziłaś mi strachu.
– Co, co ja, ty tu robisz?
– Musiałaś chyba mieć jakiś sen, bo coś mamrotałaś i grymasiłaś.
– Noo raczej i to jeszcze, jaki chyba.
– Dobranoc! Idę dokończyć to, co mi przerwałaś.
I teraz zaczęłam sobie przypominać, kojarzyć: kąpiel, golenie…, ale i jeszcze coś wpędziło mnie w zastanowienie? Tkwiło to w mej podświadomości, co mnie dręczyło. Aby odróżnić, co było realne, a co nie? Pomacałam się po wzgórku łonowym i wyczułam brak owłosienia. Zastanowiło mnie to czy to jawa czy to sen? Stwierdziłam, że to bynajmniej w tej części nie był sen. Z zadowolenia oblizałam sobie usta i poczułam słonawy posmak. Potem sięgnęłam do myszki i poczułam nabrzmiałe wargi, i że wycieka mi lepka maź. A to, co do cholery?…. cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *