Zakochany uczeń 6.

Zakochany uczeń 6.

Niestety jak się okazało poniedziałkowy seks był jedyny w danym tygodniu bo co prawda we wtorek przyszedłem do niej tak jak było umówione ale ledwo otworzywszy mi drzwi szeptem mi powiedziała żebym był grzeczny bo syn jest w domu. Dominik wrócił wcześniej ze szkoły bo się rozchorował i kiedy wszedłem do pokoju to Dorota kazała mi rozwiązać 2 zadania które wskazała a sama poszła do syna a kiedy wróciła do mnie gdzieś po 2 minutach to widziałem,że jest zmartwiona i nie interesując się tym czy dobrze rozwiązuję te zadania powiedziała; – Chyba będę musiała lekarza wezwać bo nic mu gorączka nie spada.- ja mając matkę lekarza oraz siostrę na studiach medycznych wiedziałem co nieco o podstawowych zasadach w takich sytuacjach a więc zapytałem Dorotę; – Dałaś mu coś na zbicie gorączki? – ; -Oczywiście, jak tylko przyszedł to zmierzyłam mu gorączkę i dałam aspirynę.- ; – Pamiętam jak mama z siorą rozmawiały to jak gorączka nie spada to należy zrobić zimny okład albo chłodną kąpiel. Zrób mu może okład zimny a ja zadzwonię do mamy i może coś doradzi tobie przez telefon.- ; – No tak zapomniałam z tego wszystkiego że twoja mama jest lekarzem. To dzwoń a ja pójdę do Dominika zrobić mu zimny okład.- Dorota poszła do syna a ja szukając w telefonie numeru do mamy zorientowałem się,że Dorocie mówiłem na ty,a ona nie zwróciła mi uwagi co mogło oznaczać jej niepokój i zdenerwowanie stanem zdrowia syna. Po połączeniu z matką opowiedziałem jej o co chodzi i poprosiłem żeby przyjechała tutaj. Obiecała,że przyjedzie przed dyżurem w szpitalu ale najpierw chciała porozmawiać z Dorotą. Idąc do pokoju Dominika gdzie była Dorota myślałem tylko o tym żeby się nie pomylić i nie powiedzieć jej po imieniu bo oprócz jej syna to również moja matka by mogła to usłyszeć a więc już w progu pokoju Dominika powiedziałem; – Pani profesor moja mama chce z panią porozmawiać.- i podałem jej swoją komórkę. Dorota przez telefon opowiadała o objawach choroby syna a na końcu podała dokładny adres zamieszkania i bardzo dziękowała mojej matce,że przyjedzie. Oddając mi telefon Dorota powiedziała; – Dziękuję ci Robert i chciałabym ciebie prosić żebyś zszedł na dół i otworzył bramę swojej mamie jak przyjedzie. – ja schowałem telefon i zbliżyłem się do leżącego Dominika na kilka kroków mówiąc mu żeby się nie martwił bo moja mama jest bardzo dobrym lekarzem i na pewno mu pomoże a potem zszedłem na dół gdzie od razu poszedłem do wiatrołapu,założyłem pomału buty i podszedłem do okienka przy drzwiach żeby patrzeć czy matka nie podjeżdża chociaż zdawałem sobie sprawę,że najwcześniej może być za około 25 minut.Po chwili zeszła na dół Dorota i stając w progu wiatrołapu powiedziała żebym przyszedł do kuchni bo tam będzie mi wygodniej obserwować bramę i nie czekając na moją odpowiedź poszła właśnie do kuchni bo jak wszedłem do niej to Dorota podłączała gaz pod czajnikiem. Kiedy idąc do okna przechodziłem obok niej to złapała mnie za rękę i mocno acz szybko mnie pocałowała a potem powiedziała; -Robert jesteś wspaniałym i odpowiedzialnym mężczyzną. Bardzo ci dziękuję za pomoc.- i potem znowu mnie pocałowała,ale ponieważ gaz był zapalony full to woda w czajniku się zaczęła gotować,a więc przestała mnie całować i kazała wyglądać mi na mamę a kiedy wychodziła z kuchni z gorącą herbatą z sokiem dla syna to powiedziała; – Robercie jak będziesz chciał coś zjeść czy napić się to proszę zrób sobie. Po prostu czuj się jakbyś był u siebie.- i poszła na górę do syna. Matka moja o dziwo przyjechała bardzo szybko bo już niecałe po 15 minutach była i po wpuszczeniu jej od razu zaprowadziłem ją do pokoju Dominika i zszedłem z powrotem na dół. Po blisko 20 minutach matka zeszła razem z Dorotą i powiedziała do mnie; – Robert chodź pojedziesz zemną do apteki( i tu podała ulicę) i wrócisz z lekami bo ja już nie zdążę przed dyżurem wrócić.- i zanim wyszliśmy to jeszcze powiedziała Dorocie,że lek który podała jej synowi powinien obniżyć gorączkę a antybiotyk który przywiozę ma dawać co 12 godzin i że przyjedzie sprawdzić w piątek jak się czuje Dominik chyba żeby coś się działo to niech Dorota dzwoni. Z lekami wróciłem gdzieś po 50 minutach i otworzył mi mąż Doroty,który mi na przywitanie uścisnął mocno dłoń i bardzo dziękował za pomoc i sprowadzenie mojej mamy oraz za pojechanie po leki. Mówił bardzo szybko i trochę chaotycznie ale widać było że jest mi bardzo wdzięczny aż mi się trochę głupio zrobiło bo przecież nic wielkiego nie zrobiłem.Dorota odebrała ode mnie leki i przeprosiła przy swoim mężu,że tak wyszło z dzisiejszymi zajęciami,ale obiecała,że nadrobimy to i zaprosiła mnie na górę żeby pokazać mi zadania jakie mam w domu zrobić. Mąż jej został na dole a my poszliśmy na górę do pokoju gdzie robiłem wcześniej zadania i zostały moje książki i zeszyty tle,że najpierw Dorota po cichu zajrzała do syna a jak wróciła to przymknęła drzwi a potem siadła mi na kolanach i prawie szeptem mówiła; – Nie wiesz Robert jak jestem ci bardzo wdzięczna. Pokazałeś mi dzisiaj,że jesteś bardzo odpowiedzialny i że mogę na ciebie liczyć.- chciałem coś powiedzieć ale zaczęła całować mnie czule to wtedy ja pomału zacząłem ręką przesuwać po jej nodze ku górze i kiedy zawędrowałem ręką pod jej sukienkę i palcami zacząłem dotykać jej majteczek to wtedy przestała mnie całować i wysunęła moją rękę spod sukienki i szepnęła; – Dzisiaj nie kochany,jestem bardzo zmęczona i stary też może wejść na górę. Proszę spakuj się i zbieraj się do wyjścia a my zobaczymy się w następnym tygodniu.- zaskoczony zapytałem dlaczego dopiero w przyszłym tygodniu a ona siedząc cały czas mi na kolanach odpowiedziała; – Do szkoły chodzić nie będę bo muszę zaopiekować się synem,a więc niema sensu żebyś przychodził na lekcje do mnie bo może wydać się to podejrzane,a ja staremu powiem,że w zamian wezmę zaproszę ciebie w sobotę lub w niedzielę na lekcje żeby odrobić zaległości a poza tym na weekend przyjeżdżają do nas goście bo starego imieniny.- pocałowała mnie jeszcze raz ale szybko i podniosła się z moich kolan mówiąc normalnym głosem; – To wiesz Robert co masz za zadania zrobić i jak?- , – Tak pani profesor.- odpowiedziałem i zacząłem się pakować i zszedłem na dół i kiedy zakładałem buty to zeszła też Dorota oraz jej mąż wyszedł z salonu i przy nim Dorota zaczęła mówić; – Przepraszam ciebie,że tak ta lekcja przebiegła i że w czwartek się nie spotkamy,ale obiecuję,że coś wymyślę i jak tylko Dominik wyzdrowieje to nadrobimy wszystkie zaległości.- a mąż wyciągając do mnie rękę powiedział; – Jeszcze raz dziękuję tobie za pomoc i sprowadzenie swojej mamy.- a potem odwrócił się do Doroty i zapytał ją; – Masz może numer telefonu do mamy Roberta żebyśmy mogli podziękować i tak na wszelki wypadek mieli go w razie czego.- , – Tak mam.- jej mąż Michał jeszcze raz się zemną pożegnał i przeprosił bo musi wykonać pilny telefon a ja żebym się nie krępowała i jak będę miał jakąś sprawę to śmiało do niego przychodził czy do jego żony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *