Zakochany uczeń 23.

Zakochany uczeń 23.

W poniedziałek 6 maja w dniu pierwszego dnia matury już przed 4 się obudziłem a przecież położyłem się po północy spać. Chociaż byłem znakomicie przygotowany a do tego dzięki Dorocie która nie wiem skąd i jak zdobyła dla mnie tematy maturalne to i tak byłem zdenerwowany i spięty. Nie mogąc wyleżeć poszedłem pod prysznic a potem napisałem sms-a do Doroty o treści: ” Kochanie na pewno jeszcze śpisz,a ja coś nie mogę i chyba mnie stres dopadł.” O dziwo po 5 minutach zadzwoniła Dorota i jak odebrałem to powiedziała.
-Co jest skarbie? Aż tak się denerwujesz? Przecież wszystko doskonale wiesz i na pewno pójdzie ci dobrze.
-Tak,wiem że wszystko mam w małym palcu ale jakoś jakbym jakiś niepokój odczuwał.- na chwilę nastała cisza a po chwili Dorota powiedziała.
-Kochanie jest teraz 4:50 a więc daj mi trochę czasu to postaram się szybko uszykować i o 6:00 wyjadę to spotkamy się wcześniej i może coś poradzę na twój stres.
-Kochana jesteś,ale nie chciałbym żebyś przeze mnie była niewyspana i w pośpiechu o czymś zapomniała.
-Nie przesadzaj kochanie,najważniejsza jest teraz twoja matura i ty kotuś a poza tym i tak miałam zaraz wstawać bo budzik mam nastawiony 5:15.- i rozmawiając jeszcze przez chwilę ustaliliśmy,że jak Dorota się uszykuje i będzie wychodzić to da mi znać i podjedzie po mnie w miejsce gdzie ostatnio się spotkaliśmy i przekazywała mi kopertę z tematami na maturę. Kiedy kręciłem się po pokoju to nie co narobiłem hałasu bo ciągle coś mi wypadało z ręki aż wreszcie przyszła do mojego pokoju matka a po chwili ojciec. -Co tak wcześnie wstałeś?- zapytała starsza a ojciec dodał która jest godzina jakbym nie wiedział. -Nie mogę spać. Chyba mnie stres dopadł.- a ojciec powiedział.
-Przecież twoja pani Dorota dobrze ciebie przygotowała,a więc niema co się bać.- nie wiedziałem wtedy jeszcze że ojciec widział mnie z Dorotą a więc wypaliłem.
-Ale mam stresa a poza tym Dorota uczyła mnie matmy a nie polskiego który dzisiaj będę pisał na maturze.- z tych nerwów też powiedziałem Dorota zamiast pani Dorota lub pani profesor ale na szczęście mama przejęta moim stresem chyba tego nie zauważyła tylko też zaatakowała ojca mówiąc.
-No właśnie co ma język polski do matematyki. Ty jak Rysiek coś powiesz to lepiej żebyś nic nie mówił.- chcąc się jakoś wyrwać od starszych powiedziałem.
-Żebyśmy się dalej nie denerwowali wzajemnie to lepiej pomóżcie mi i dajcie to co mam wziąć żebym nie zapomniał.- mama naszykowała mi 4 długopisy,chusteczki higieniczne a potem podając mi koszulę powiedziała.
-Pójdę ci Robert zrobić herbaty i jakąś kanapkę.
-Nie chcę mamo bo nie przełknę nic teraz.- a potem zwróciłem się do ojca:- Tato zawiążesz mi krawat?- ojciec wziął krawat który razem z ubraniem wieczorem przygotowała mi starsza i powiedział.
-Jasne synu ale chyba nie chcesz już wychodzić przecież jeszcze niema 6.- a matka dodała: -Ojciec ma rację,przecież obiecałam ci że jak będę jechać do przychodni to ciebie odwiozę wcześniej.
-Tak wiem i dzięki wam,ale jak zaraz nie wyjdę i nie przejdę się to mnie szlak trafi.- matka podeszła do mnie i łapiąc mnie za ręce zapytała.
-Ale nie chcesz synku zrobić nic głupiego?.- spojrzałem na nią nie wiedząc o co jej chodzi a po chwili domyślając się odpowiedziałem.
-No co ty mamo. Mogę uroczyście przyrzec wam,że do matury przystąpię na pewno i to dzisiaj.- ojciec podszedł do mamy i obejmując ją powiedział.
-Chodź Bożenko się ubierzemy bo zaraz też będziemy musieli wyjść do pracy i zaufajmy Robertowi i nie denerwujmy go bardziej.- kiedy wychodzili z mojego pokoju to powiedziałem.
-Dziękuję wam i obiecuję,że zrobię co możliwe żebyście nie wstydzili się za mnie po maturze.- a matka powiedziała.
-Synku nic się nie przejmuj obojętnie jak ci pójdzie to i tak będziemy ciebie kochać.- i wyszli a ja dokończyłem się ubrać i kiedy kończyłem chować do kieszeni długopisy i chusteczki to zadzwoniła Dorota a więc szybko odebrałem a Dorota powiedziała.
-Kochanie jestem już w garażu i za 3 minuty będę wyjeżdżać.-.
-Ja już też zaraz wychodzę.- i się rozłączyliśmy. Kiedy zszedłem na dół to ojciec był w kuchni i pił kawę a matka chyba była w łazience bo widziałem,że światło się tam paliło a siostra od miesiąca nie mieszkała z nami bo zamieszkała z chłopakiem. -Jak zmieniłeś zdanie to śmiało mów a ja ciebie odwiozę.- powiedział ojciec,ale odmówiłem a ojciec podszedł do mnie i cicho powiedział.
-Tylko nie złość się Robert,ale mama kazała mi to tobie dać.- i wyciągnął z kieszeni różaniec a ja pomyślałem,że jeszcze tego mi brakuje zacząłem się śmiać i kiedy ojciec powiedział.
-To mamie udało się ciebie odstresować.- to dopiero przestałem się śmiać i powiedziałem: -Tata schowa gdzieś to i powie,że wziąłem. Mam przecież założony medalik.
-Jak nie chcesz to ty schowaj bo ja twojej mamy nigdy nie okłamałem i nie zamierzam tego robić.- a więc włożyłem różaniec do kieszeni spodni i po założeniu butów wyszedłem z domu. Na dworze było dosyć rześkie powietrze po nocnym deszczu i myślałem,że będzie mi za ciepło w marynarce,ale było akurat. Idąc i tak rozmyślając sobie o maturze nie zauważyłem jak zatrzymał się Doroty samochód przy mnie i otworzyły się drzwiczki a więc szybko wsiadłem i ledwo zamknąłem drzwi to Dorota szybko ruszyła i po chwili zapytała.
-I jak się czujesz? Trochę lepiej ci?- spojrzałem na nią i zobaczyłem,że jest ubrana w czarną spódnicę do kolan jak się potem okazało oraz w białą bluzkę z jakimiś falbankami a za nią na tylnych drzwiczkach wisiał żakiet od tej spódnicy. Tak ją obserwując po chwili odpowiedziałem.
-Sam nie wiem,ale chyba troszkę lepiej.- Dorota łapiąc mnie za rękę powiedziała.
-Zaraz jeszcze coś poradzimy na ten twój stres.- i spojrzała na zegarek w radiu samochodowym co wskazywało,że jest dopiero 6:07 aż się zdziwiłem że dopiero ta godzina i żeby sprawdzić spojrzałem na swój zegarek ale się zgadzało. Kiedy zobaczyłem,że Dorota nie jedzie w nasze miejsce to zapytałem.
-Gdzie kochanie jedziemy?- Dorota się uśmiechnęła i powiedziała.
-Nic się nie martw na maturę zdążymy,a musimy pojechać gdzieś gdzie spokojnie zajmę się twoim stresem.- kiedy po jakimś czasie skręciła koło dworca to domyśliłem się,że chyba jedziemy tam gdzie kiedyś byliśmy czyli koło basenu. Kiedy poruszyłem się na siedzeniu i chciałem się obrócić w jej stronę żeby o to zapytać to wyczułem dopiero,że siedzenie na którym siedziałem jest całe przykryte folią a więc zapytałem.
– Co się stało z tym fotelem,że folię założyłaś.- Dorota się uśmiechnęła i powiedziała.
-Zaraz skarbie się przekonasz.- i właśnie skręciła w dróżkę pomiędzy stadionem a basenem tyle że wjechała głębiej do parku i po wykręceniu wyłączyła silnik i powiedziała.
-Wyjdź skarbie i rozejrzyj się czy nikogo nie ma w pobliżu.- zrobiłem o co prosiła i rozejrzałem się w każdym kierunku przechodząc się wokoło jakieś 20-30 metrów od samochodu i kiedy wróciłem to Dorota stała przy drzwiach od strony pasażera patrząc na mnie a więc powiedziałem.
-Według mnie niema tu żywej duszy oprócz nas.- Dorota się uśmiechnęła i powiedziała.
-To dobrze kotek,a więc ściągaj spodnie i marynarkę żebyś nie pogniótł i zachlapał.- i sama w tym czasie odpięła zamek z tyłu spódnicy i zsunęła ją zostając w czerwonych koronkowych majteczkach i czarnych samonośnych pończochach i potem podnosząc i składając spódnicę położyła ją na siedzenie kierowcy,a następnie odebrała ode mnie marynarkę i spodnie i położyła na swoją spódnicę,a następnie odpinając swoją bluzkę z guzików powiedziała.
-Zdejmuj slipy i wchodź do samochodu.- i kiedy to zrobiłem to dopiero zauważyłem że siedzenie na którym siedziałem było rozłożone a więc się położyłem,a Dorota jeszcze się rozglądając zdjęła z siebie majteczki i rzucając je w głąb samochodu siadła mi okrakiem prawie na udach i zamykając drzwiczki powiedziała.
-Nic tak skarbie nie pomaga na stres jak seks. Obydwoje nam to pomoże.- i zanim skończyła to mówić to rączką zaczęła mi obciągać kutasa i kiedy zobaczyła,że jest już gotowy to nabiła się na niego i zaczęła mnie ujeżdżać mówiąc.
-Dawaj kochanie,pieprz swoją kochaną nauczycielkę na szczęście.- co mnie rozpaliło jeszcze bardziej i rozsunąłem na boki jej rozpiętą bluzkę i mocno ścisnąłem jej cycki opięte białym stanikiem. Dorota ujeżdżała mnie jak szalona opierając się o tapicerkę dachu swojego samochodu i coraz głośniej stękając aż prawie razem doszliśmy i całe swoje nasienie wlałem w jej cipkę a kiedy całym ciałem przylgnęła do mnie to poczułem na udach oraz jajach i po chwili pod dupą lepkie nasze zmieszane soki a ona powiedziała szeptem do mojego ucha.
– Byłeś wspaniały kochanie.- a ja pocałowałem jej wilgotne usta i powiedziałem.
-Dorotko jak ja ciebie bardzo kocham.- a ona uśmiechnęła się i dodała.
-Jaki wspaniały poranek i do tego poniedziałek. Czuję,że cały tydzień będziemy mieć cudowny.- i uniosła się siadając mi na kolanach a potem otworzyła drzwiczki od samochodu i rozglądając się wysiadła z gołą dupą mając na sobie rozpiętą bluzkę i powiedziała.
-Skarbie sięgnij z tylnego siedzenia reklamówkę i podaj mi.- zrobiłem o co prosiła a ona wyjmując z niej całą rolkę papieru Velvet zaczęła wycierać swoje krocze oraz nogi i pończochy które miała na nogach i były trochę poplamione naszymi soczkami. Następnie podała mi papier żebym ja się wytarł a ona sięgnęła do torebki i wyjęła białe majteczki które szybko założyła a potem zapinając bluzkę powiedziała.
-Jak się ubierzesz to ostrożnie ściągnij folię z siedzenia i złóż ją to po drodze ją wyrzucimy.- ubrałam się dość szybko i zakładając marynarkę spojrzałem na zegarek który wskazywał,że jest 7:05. Dorota już całkowicie ubrana pomogła mi z folią a potem poprawiła fotel i powiedziała.
-Wsiadaj kochanie bo co prawda za 10 minut będziemy przed szkołą ale dla ostrożności wysadzę ciebie gdzieś wcześniej.- i przepuszczając mnie dała mi buziaka a potem idąc żeby usiąść za kierownicę rozejrzała się dokładnie i zamykając za sobą drzwiczki sięgnęła po majteczki czerwone na których usiadła a miała je wcześniej na sobie i dając mi powiedziała.
-Masz schowaj sobie do kieszeni na szczęście a po maturze mi oddasz.- ja się uśmiechając powiedziałem.
-Od mamy mam różaniec,od ciebie majteczki to szczęście murowane.- Dorota pomału ruszając powiedziała.
-Nie śmiej się z mamy bo chce jak najlepiej dla ciebie. Ja też od mamy dostałam różaniec przed maturą i dzisiaj mam go ze sobą żeby pomodlić się za twoje szczęście.-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *