Zakochany uczeń 2.

Zakochany uczeń 2.

Nie mogłem doczekać się niedzieli i już przed 11 byłem na ulicy gdzie mieszkała Dorota. Żeby nie kręcić się przed ich domem to kupiłem w Żabce litrową colę i popijając stanąłem za przystankiem i obserwowałem ich stary piętrowy dom oraz bramę czy nie wyjeżdża Doroty mąż z synem. Na szczęście nie musiałem czekać zbyt długo bo już 5 minut przed 11:30 zobaczyłem Dominika syna Doroty jak otwiera bramę a potem ich wyjeżdżający samochód. Kiedy odjechali to odczekałem jeszcze z 2 minuty,a potem na światłach przeszedłem przez obydwie jezdnie i idąc w kierunku ich domu pomału się rozglądałem. Chociaż ulica jest duża i na co dzień bardzo ruchliwa to wtedy w niedzielę było cicho i tylko samochody od czasu do czasu jechały a w ogrodach przy domach i po drugiej stronie gdzie stały bloki wieżowce nie było widać ludzi. Chociaż to był prawie koniec września to było bardzo ciepło i widocznie ludzie po wyjeżdżali za miasto nad wodę. Tak rozmyślając doszedłem do właściwej furtki i jeszcze raz się rozglądając zadzwoniłem i po chwili usłyszałem głos Doroty w domofonie – Tak słucham. – przełknąwszy ślinę powiedziałem – Dzień dobry,to ja Robert- wszedłem do ogrodu i kiedy wchodziłem na pierwszy schodek do domu to Dorota stanęła w progu drzwi. Wyglądała bosko mając na sobie cienką,prześwitującą spódnicę w kolorze czerwonym oraz w czerwonej obcisłej bluzeczce z dekoltem i coś mi się wydawało,że była bez stanika. Zdjąłem adidasy i kiedy z wiatrołapu weszliśmy na korytarz to wszedłem od razu na schody co prowadziły na piętro ale Dorota powiedziała,że na razie zostaniemy na dole bo ma zupę na ogniu i poszedłem za nią do kuchni. Nie wiedziałem jak się zachowywać wobec niej i czy na przywitanie mogę ją objąć i pocałować,ale nic nie robiłem bo ona nawet ręki na przywitanie nie wyciągnęła tylko jak byliśmy w kuchni to zapytała czy napiję się kompotu i nie czekając na odpowiedź nalała do 2 szklanek. Podając mi szklankę z kompotem powiedziała -Wiesz,że nie powinno się wydarzyć to co się stało w piątek,bo jakby się wydało to mielibyśmy kłopoty,a ja największe- korzystając,że Dorota wzięła 2 albo 3 łyki kompotu to powiedziałem – A kto miałby się dowiedzieć,ja nikomu nie powiem i mogę ci przysiąść na co tylko chcesz- Dorota odstawiła szklankę i mieszając zupę powiedziała- Jesteś młody i możesz nawet przypadkowo się wygadać,a więc umówmy się,że to był jednorazowy wyskok i nie wracajmy do tego nigdy więcej- przez moment milczeliśmy i ona mieszała zupę odwrócona do mnie plecami a ja dopijając kompot patrzyłem na jej jędrną dupę i biłem się myślami co dalej robić i co powiedzieć żeby ją przekonać żeby było inaczej,aż wreszcie odwróciła się i podchodząc do mnie i głaszcząc mnie po głowie powiedział -Zobaczysz szybko o mnie zapomnisz i zakochasz się w odpowiedniej dziewczynie w swoim wieku,a nie w takiej starej jak ja- a po chwili kiedy odeszła parę kroków ode mnie i stanęła w progu kuchni dodała-Przepraszam,ale może idź już do domu- i poszła w kierunku wyjścia,otworzyła drzwi od wiatrołapu i kiedy stanęła w progu drzwi to odwróciła się do mnie i powiedziała -Jak na razie bez zmian będziesz przychodzić 2 razy w tygodniu na korepetycje ale trzeba będzie pomyśleć o zmianie tych lekcji a może nawet o zakończeniu ich-. Szedłem powoli z opuszczoną głową i smutny specjalnie blisko żeby o nią się otrzeć w progu. Kiedy tak przechodziłem to ocierając się ręką o jej cycki to wyczułem,że jednak niema na sobie biustonosza i patrząc w jej oczy powiedziałem – Bardzo mnie ranisz Dorotko. Bardzo ciebie kocham i pragnę i zrobiłbym wszystko żeby było tobie zemną dobrze i żeby nic się nie wydało bo nie jestem naiwny i wiem,że niema co liczyć,że odeszłabyś od męża.- Dorota podeszła do małego okienka w wiatrołapie i odwróciwszy się powiedziała -Robert jesteś bardzo miły wobec mnie,ale sam dobrze wiesz,że jestem za stara dla ciebie.- nie wiem co we mnie wstąpiło ale prawie wykrzyczałem – Ale kochanie ty też tego pragniesz bo wiedziałaś,że przyjdę i na pewno dlatego stanika nie założyłaś.- podeszła do mnie i szybko powiedziała – Nie wiem o czym mówisz,ale zakładaj buty i wychodź.- a ja nie wiele myśląc szybko uniosłem do góry jej bluzkę i powiedziałem – O tym mówię.- i zacząłem całować i miętosić jej duże cycki,ona początkowo stała jakby ją zamurowało a potem próbując mnie odepchnąć mówiła -Robert przestań,co ty wyprawiasz.- a ja oparłem ją o ścianę i dociskając ją do niej spojrzałem jej w oczy i powiedziałem -Nie walcz z tym kochana,a ja ci przyrzekam,że nikt się nie dowie o nas.- i całując ją namiętnie po całej twarzy włożyłem jedną rękę pod jej spódnicę i mocno przez majtki złapałem ją za cipsko aż po chwili poczułem jak jej majtki robią się mokre i w tym samym czasie poczułem jej wilgotny języczek w swojej buzi,a po chwili kiedy zwolniłem trochę uścisk i przeszedłem do całowania jej cycków to powiedziała – Oj ty wariacie,przecież ja mam córkę tylko rok starszą od ciebie.- przechodząc coraz niżej i całując jej brzuszek i pępuszek powiedziałem – Ale ciebie kocham,a nie twoją córkę najdroższa.- i kiedy chciałem z sunąć jej majtki powiedziała – Chodźmy do pokoju,tam będzie nam wygodniej.- Wziąłem ją za rękę i idąc po schodach na pięterko zaprowadziłem ją do pokoju gdzie zawsze mieliśmy lekcje. W pokoju szybko się rozebrałem a Dorota pomału zdejmując bluzkę się uśmiechała a potem powiedziała -Ale jesteś na mnie napalony Roberciku- a ja siadając na małej kanapie co się okazało,że rozkłada się ona do spania powiedziałem – Bo chciałbym Dorotko zmazać szybko plamę jaką dałem w piątek kiedy tak szybko się spuściłem i udowodnić tobie,że możesz mieć więcej pożytku zemnie.- Dorota uniosła lekko spódnicę do góry i siadając okrakiem mi nogi powiedziała. -Nie było tak źle mój młody adoratorze,a poza tym dzisiaj sprawiłeś że moja cipka znowu jest mokra. Czujesz to prawda?- I całując mnie delikatnie w usta zaczęła poruszać się powoli po moim kutasie żebym poczuł jakie ma mokre majtki,a ja hamowałem się żeby nie spuścić się tak szybko znowu bo jej ruchy doprowadzały mnie do silnego podniecenia,a jak poczułem jej gołe cycki na swojej klacie i jej wilgotny język w swojej buzi to nie hamując nad emocjami wystrzeliłem,a ona nie zważając na to coraz szybciej zaczęła się poruszać po mnie aż zatrzymała się,spojrzała mi w oczy i cicho powiedziała -Przytul mnie mocno do siebie i mów mi czule jak mnie kochasz-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *