Zacznijmy od nowa

Zacznijmy od nowa

Nie wiem czy pozostały tu osoby które kiedyś mnie czytały, ale wróciłam i coś zaczynam tworzyć. To co jest napisane pod spodem to dalszy ciąg mojego śnienia. Myślę że będę pisać więcej i skończę ta historie, nowa historie. Obecnie mam 20 lat.

Gdy już skończyłam jeść, zauważyłam że jego włosy zmierzwione zostały przez mocny sen. Słodko wyglądał, a te jego oczy. Słońce przebijało się promieniami przez jego okna, ukazując nowy kolor źrenic jasnobrązowy. Każdy z kosmyków włosów był wywinięty w inną stronę. Wyglądał teraz jak małe dziecko, po dobrej zabawie. Jego koszulka opinała mięśnie, teraz mój wzrok zszedł na niżej. On siedział w bokserkach przez ten cały czas. Wtedy usłyszałam cichy chichot, od razu popatrzyłam na jego twarz.
– Czy ty masz na coś ochotę?- spytał.
– Jaa.. Nie! – bez przekonania wypowiedziałam słowa.
– W takim razie ide pod prysznic, mam nadzieję źe ci to nie przeszkadza, potem Cię odwiozę. – wypowiedział.
Wstał od stołu, nie czekając czy coś odpowiem. Zdecydowany imbecyl! Też wstałam i zaczęłam mowic:
-Nie musisz mnie odwozic, dobrze wiemy źe to spotkanie było jednorazowe, już pójdę Część! – te słowa nie byly do mnie podobne, ale zostały powiedziane, szybkim krokiem podaźyłam w strone drzwi, wzięłam rzeczy i pognałam jak najdalej.
Stałem przez chwilę tak na środku pokoju. Myślałam co właśnie zrobiłem, co ona powiedziała. Czy chciałem pobiec, sam już nie wiedziałem. Co ja o nie wiem, znaliśmy się kiedyś przez krótki ułamek czasu. Nie będę się przejmował, gdyby Ola się o tym wszystkim dowiedziała. Poszedlem pod prysznic by zmyć trud tego poranka.
Wyszłam jak poparzona, emocje dnia wczorajszego działały na mnie destrukcyjnie. Wracam do domu, i koniec z facetami. Nie pakujemy się w coś co nie damy przyjąć gdy się skończy.
Otworzyłam drzwi do mojego mieszkania, już w swojej samotnii – mój wewnętrzny głos wykrzyczal”nareszcie”.
Zaczęłam się rozbierać, dopiero teraz spojrzałam na telefon – dzwoniła moja koleżanka, kilkanaście smsów o treści co się z tobą dzieje?
Postanowiłam zadzwonić wszystko wyjaśnić, po paru sygnałch odezwał się głos;
-Gdzie się podziewałaś? Wiesz jak o Ciebie się martwiłam? – to właśnie usłyszałam z słuchawki z wrzaskiem.
– Może tam Hey?…- urwalam, poczułam się jak małe dziecko dostające karę, a swoje lata już mam, to może tak obserwacja detektywistyczna, śmiałam się w duchu.
– Żadne Część, nie będę Cię już męczyć pod jednym warunkiem!- czasem też masz to wrażenie, ze ktoś z drugiej strony coś knuje, a ty się nie znajdujesz dobrej pozycji.
– Tak, mamo? Jaki ten warunek jest? – dobrze źe przez słuchawkę nie jest wyczuwalne zdenerwowanie, aż z tego powodu zaczęłam obgryzac paznokcia.
– Idziemy do moich znajomych na imprezę! – wykrzyczała, a mnie zatkało. Halo, jesteś? – pyta głos po drugiej stronie.
– Tak, ale ja… – bąkam
– Nie ma żadnego ale, idziemy! – ponownie wielkie zadowolenie. O 20 będę u ciebie, ubierz się, bo jak nie to wyjdziesz w tym czym stoisz, poważnie! – czy to groźba?
– Zgoda! – spławić ja by było trudno, trzeba się zgodzić.

Przeszukałam cała szafę, nic odpowiedniego nie było, załamana usiadłam ,stwierdziałam nigdzie nie ide, tak nie ide, Oktawia mnie wyciągnie nawet w pidzamie.
Lezalam w stercie ciuchow, myslac w co się ubiore. Moje oczy wedruja ponownie na szafe, w nieoswietlonym kącie widzę czarną sukienkę, która spadła z wieszaka – spoglądam w górę. Podchodze bliżej chwytam za materiał, nie jest on cienki lecz miły w dotyku. Teraz widze ja w calej okazalosci, niezwykła czarna sukienka z dekoltem w kształcie serca, cala pokryta brokatem. Skąd ja to mam, próbuje się domyślić, nie wychodzi mi to. Zadowolona uśmiecham sama sie do siebie. Przygotowuje się do kąpieli, ruszam w stronę łazienki. Postanowiłam podkręcić włosy i pomalować paznokcie – jeżeli gdzieś iść to trzeba się przygotować!
Kończę malowanie paznokci i pedze do drzwi, bo Oktawia juz dzwoni dzwonkiem. Za wczesnie! – mówię w myślach. Chwytam za klamkę i wykrzykuje -Cześć! Moja przyjaciolka usmiecha sie od ucha do ucha.
– Dziś się bardzo postaralas, widzę postępy. – odpowiada, a gdzie powitanie?
Weszła do mieszkania i mnie przytulila, z zaskoczenia otworzyłam usta, świetnie ze tego nie widać.
-Ostatni raz robisz mi coś takiego, martwie się o ciebie, nigdy więcej takich sytulacji, rozumiesz? – mówi pouczajaco.
-Tak rozumiem, ubiore kurtkę i idziemy- odpowiadam.
Ostatni raz przeglądam się w lustrze, i odrywam się od szklanego oka. Patrzę na Oktawie i na jej twarzy maluje się miną w stylu – Ile jeszcze? Zono ile będziesz mnie ciagnac po tych sklepach?
-Chodźmy bo się rozmysle! – mówię chichioczac.
– Tylko byś spróbowała! – daje mi kuksanca.
Wychodzimy z mieszkania, zamykam dzwi, klucze chowam do torebki, a teraz wolnym krokiem w stronę auta – ah te szpilki!
W drodze na dół rozmawiałyśmy, pytania nie miały końca. Frontowe dzwi mojego bloku otworzyły się, poszłam szybciej przodem.
– Dobra, dobra i tak dokonczymy ten temat! -Oktawia wykrzyczala, bylam daleko z przodu.
Otworzyłam dzwi auta, powitalam się z Mikołajem. On też zaczął wypytywac gdzie byłam, ale urwał temat gdy Oktawia weszła do auta, by zatopić się w jej pocalunkach. I wracamy do rzeczywistości! – moja podświadomość się nie cieszyła, wytrwali mnie w stronę przemyśleń. Patrze na wprost, oni siedzą i sie śmieją, chwilę jeszcze patrzę.
– Ej,zapinaj pas! – Oktawia mówi, machajac prze mna rekami.
Zaczął padać śnieg, śliczne płatki zostawaly na szybie choć przez chwilę, by później stać się kroplami.
– Cały czas trzeba te wycieraczki włączać! No do choler… -urwał.
– Mikołaj uspokoj się to tylko śnieg!
Spoglądają na siebie, czuć dużo uczucia w tych spojrzeniach, noszą jeszcze różowe okulary, świeżą parą.
– Dzis się porządnie zabawimy, dużo alkoholu, tańca – mówi Oktawia.
– Tak, a ja bd was odwozil -stwierdził.
– Ja nie zamierzam pić, mogę prowadzic! – odpowiadam z radoscia.
– Nie miałaś trudny tydzień, nie ma mowy. – kobieta z czerwonymi ustami odwraca się i kręci głową.
Dojechaliśmy na miejsce, myślałam ze to będzie jakiś lokal, a to zwyczajna domowka. Wychodzimy do srodka. Przez głośniki saczy się typowo imprezowa muzyka. Ktos wita się z Oktawia i Mikołajem, probuje wziąć od nich płaszcze, ale postanawiają sami je odłożyć. Spogląda na mnie, niebotycznie ładne zielone oczy. Przeciska się przez zakochana parę.
-Ty pewnie jesteś… -potwierdzilam
– A ja się nazywam Maciek. – nagle przyciągnął i przytulil, byłam zaskoczona.
– Miło mi Cię poznać – mówię, przegryzam warge z zdenerwowania.
– Napijesz się czego? – zapytał.
– Soku dziś nie jestem imprezowiczka!
– Szkoda, szkoda. – mówi że smutna mina, a później szeroko się uśmiecha.
Oktawia głupio się uśmiecha i unosi kciuka w górę. Nienormalna! – w myślach pukam się w czoło. Mężczyzna postanowił się oddalić. Co raz więcej ludzi napływało do pięknego domu, jego wnętrze było teraz zadymione i przepełnione za głośną muzyką, ale dało się zobaczyć dobry styl głównego organizatora. Godzina 1, ja lewo wytrzymuje, a brak alkoholu sprawia ze mogę pogadać z nikim. Rożowi tańczą, piją, i pija. Moją przyjaciółką nie powinna tyle pic, ale i tak wydaje się ze jest szczęśliwa. Kilka razy podchodziła i próbowała mnie wyciągnąć na parkiet, nie dałam za wygraną. Usiadłam na kanapie, obserwowałam wszystko. Tam w kącie się całują…

Czemu ja nie mogę być taka nieodpowiedzialna? Ide do łazienki, patrzę w lustro. Jak wiele jeszcze wytrzymam? – nie, nie koniec tego myślenia. Wychodzę biorę butelkę piwa, trudno wrócimy taksówką.
– Jednak sie zdecydowalas! – podszedl do mnie Maciek, byl lekko wstawiony.
– Czasem trzeba zmienić zdanie. – mówię, a uśmiech nie schodzi mi z ust.
– Cześć, cześć! – wykrzykuje Oktawia
* Jednak pijesz, to dobrze – auc,moje ucho!
*Chce ci kogoś przedstawić.-mowi o wiele ciszej,chwyta mnie za rękę i ciągnie w stronę wyjścia.
Przepycham się przez wiele osób, niektóre wołają „ej, uwazaj”, ja tylko potrzasam ramionami i przedstawia9m bez mówienia „no trudno”. Moim oczom ukazują się ponownie te brązowe oczy z rana. Proszę nie! – myślę, dobrze ze nie głośno.
– To jest Piotrek – mówi wymachujac ręka.
* To mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa.
Patrze na niego on na mnie, przelykam silne i postanawiam się przedstawić.
– jestem. … – mówię
– Piotrek mi mówią, miło Cię poznać. – mówi z przekąsem, i unosi brwi
– Cześć, jestem Ola! – ktoś wcześniej puka mnie palcem w lewe ramię.
– Hey! – mówię przeciągając, Piotrek nerwowo przecesuje włosy.
Dziewczyna idzie w jego stronę i chwyta go za koszulkę, mocno całuje w usta. Jestem zdezorientowana, chyba chciałabym być na jej miejscu, ale nie jestem. Teraz siebie ganie, stoję jak wryta i patrzę się na nich. Co ja tu robię, chce szybko zniknąć. Biorę łyk piwa, prawie się kończy. Idę po kolejne. Z dala obserwuje ludzi, Oktawia na prawdę dobrze tańczy, i mimo że alkohol buzuje w jej krwi to nadal potrafi! Spoglądam w tył, rozglądam się gdzie on jest, lecz nie widzę.
– Szukałem Cię! – mówi Maciek.
– Ja Ciebie też! – jak mogę tak kłamać.
– Widzę ze pijesz dalej? – mówi lekko się chwiejac.
* Może zatanczymy? – nie czeka na żadną odpowiedź, chwyta mnie z rękę wyrywam się. On w ten sposób wylał na siebie piwo, które trzymał w ręce.
– Przepraszam! Na prawdę nie chciałam. – odpowiadam, chce mi się śmiać, dość zabawne.
– Dobra, nic się nie dzieje – mówi spokojnie.
* Dzis nie ty…szukam kogoś innego… – urywa, idzie w stronę tłumu. Ja zaczynam sie uśmiechać sama do siebie. Uff! – mówię do mojej podwiadomosci.
Oddalam się od lodówki, chce iść na kanapę, no nie cała zapewniona przez zakochancow. Widzę wzrok który patrzy na mnie, jest bardzo przenikliwy i zaprasza mnie na zewnątrz, na taras. Chwilę myślę i ruszam pewnym krokiem. Co na to wszytsko jego dziewczyna? – sam zostawiam to pytania niedokończone.
– Jestem! – wykrzykuje, upijam kolejny łyk piwa.
– Pytanie ktore powinnas zadac, to gdzie moja dziewczyna, prawda? – odpowiada, próbuje się uśmiechać, ale nie wychodzi mu.
– Jeszcze dziś rano, nie wiedziałam o niej, tak niespodzianką! – już słyszę te werble „ta dam!”
– Chciałem ci powiedzieć. – odpowiada.
– Aha, a jezeli twoja propozycja z rana by się spelnila lub twoja dziewczyna by się dowiedziala, że u Ciebie spałam to cieszylaby się? Wiesz z pewnością mam rację. – mówię, i sie uśmiecham taki kopniak od ironii.
– Wiem , ona by nie była zadowolona, nic takiego się nie stalo, jesteśmy dawnymi znajomymi, po prostu się spotkaliśmy.
– Na samym początku myślałam, że się zmieniłeś, zastanawiam się co te dziewczyny w tobie widzą, jesteś taki beznadziejny. Oszukujesz swoją dziewczyne, moja przyjaciółka jak sie dowiedziałam, jest też twoja. Przeraża mnie to wszytsko, dobrze będzie, jak ograniczamy nasze kontakty do minimum. – mówię, odwracam się i idę w stronę budynku,
Ola mnie mija, chyba on nie będzie miał za ciekawej rozmowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *