Z najlepszą przyjaciółką cz. 6

Z najlepszą przyjaciółką cz. 6

Chwilę później staliśmy w łazience. Kompletnie nadzy.
Wszystko to, co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich kilku godzin wydawało się dziwne.
Zastanawiałem się, skąd u Rudej taka nagła zmiana względem mojej osoby. Samotność?

Stała teraz przede mną kompletnie naga – Monika, moja najlepsza przyjaciółka.
Od zawsze mnie pociągała, jednak od dziś zaczynam patrzeć na nią zupełnie inaczej.
Nie jest już nastolatką, a piękną kobietą. Jej długie, kręcone Rude włosy, idealne ciało, piersi, pośladki i futerko na cipce… Mogłem podziwiać ją w całej okazałości i na samą myśl o niej robiło mi się coraz przyjemniej.

– Już mi się tak nie przyglądaj. Jestem zwykłą dziewczyną, która pokazała Ci to, czego nie odważyła się zrobić przed nikim innym. Zaufałam Ci i zbliżyłam się jeszcze bardziej, niż za tych naszych najlepszych czasów w szkole – rzuciła w moją stronę, wyrywając mnie z rozmyślań.
– Ruda, jesteś piękną kobietą i dziwię się, że Daniel… – zacząłem.
– Nie wracaj do tego. Liczy się to, co jest teraz. Spędzam czas z najlepszym facetem pod Słońcem – Rudzielec przerwał mi w pół zdania. Podeszła i przytuliła mnie mocno do siebie.
Czułem, jak mój kutas dotyka jej owłosionej cipeczki. Pocałowaliśmy się, po czym powiedziała:
– Chodź już, weźmiemy ten prysznic. Dosyć czułości na dziś.
– No dobra, chodź – odpowiedziałem, dając jej klapsa w tyłeczek.
– Eeej to bolało! – odpowiedziała z radością w głosie.
– To była Twoja kara, ale to jeszcze nie koniec – odparłem.

Weszliśmy pod prysznic. Wbrew pozorom było tam sporo miejsca.
Mieszkając z mamą i siostrą przywykłem, że na półce leżał cały rząd przeróżnych żeli i balsamów, których zastosowania nie jestem w stanie zapamiętać. Takie już są kobiety.
– Dziś pozwolę Ci zająć się mną. Weź ten żel i umyj mnie – powiedziała namiętnie Monika.
– Jasna sprawa Rudzielcu! – odpowiedziałem od razu zabierając się za namydlanie ciała mojej przyjaciółki. Oczywiście na efekty tej pracy nie trzeba było długo czekać. Dotyk jej ciała i widok, że sprawia jej to przyjemność doprowadziły mnie do wzwodu.
– Ktoś tu chyba znowu ma na mnie ochotę – zaśmiała się Ruda.
– Na Ciebie zawsze i o każdej porze – odparłem, odwzajemniając uśmiech.
– Poczekaj, nie możemy tego tak zostawić – Monika przytuliła się do mnie i zaczęła całować, a jedną ręką masowała moje jądra. Spodobała mi się bliskość z Tobą – powiedziała.

Uklęknęła przede mną i zaczęła bawić się moim kutasem. Ruchy jej dłoni były dużo bardziej pewne niż o poranku. Robiła to z wielkim zaangażowaniem. Jej wzrok skierowany na mnie jeszcze bardziej mnie podniecał.
– Mmm.. wiesz co? Jesteś najlepsza – wyszeptałem.
– A to dopiero początek kochanie – powiedziała Monika zbliżając usta do główki penisa.
– Chcę tego pierwszy raz z Tobą, mogę? – zapytała nieśmiało oblizując jego czubek.
– Jeśli chcesz, nie mam nic przeciwko Ruda – odpowiedziałem, opierając się plecami do ściany.

Monika zaczęła lizać czubek mojego penisa, ręką masowała mi jądra.
Spoglądała na mnie dużymi, niebieskimi oczami. W jej wzroku było połączenie pożądania i niewinności. W końcu nieśmiało zaczęła go ssać. Najprzyjemniejsze uczucie.
– Bardzo szybko się uczysz kochana – powiedziałem, czując coraz większą przyjemność.
W odpowiedzi Ruda przyspieszyła ssanie kutasa, starała się brać go coraz głębiej, jednak sprawiało jej to trudność. Poczułem, że za chwilę dojdę, więc wyciągnąłem kutasa i skierowałem go na piękne piersi Moniki.
– Zwal na nie! O taak – powiedziała oblizując się przy tym namiętnie.
Wziąłem go do ręki i po kilku ruchach dłonią doszedłem, a strumień spermy wystrzelił między jej piersi. Wstała i pocałowała mnie.
– Odwdzięczysz się wieczorem, a teraz zmyj to ze mnie, bo nie chcę tej mieszanki Twojego nasienia i żelu pod prysznic – powiedziała z uśmiechem. […]

Znowu zostałem ubrany w jakieś rzeczy należące do Daniela. Zastanawiało mnie, dlaczego ona nadal ma tyle jego rzeczy. Gdy wszedłem do kuchni, śniadanie czekało na stole.
– Smacznego kochanie – rzuciła od progu Monika.
– Dzięki Ruda – odpowiedziałem.
– Moi rodzice wracają dopiero za kilka dni. Zostajesz? – zapytała.
– W sumie czemu nie, tylko musiałbym pojechać do siebie po rzeczy. – odparłem.
– Okej, to jedz szybko i skoczymy do Ciebie. Może będziesz miał okazję mnie komuś przedstawić – zaśmiała się Ruda.
– Monia, ale przecież oni Cię znają! Przypominam Ci, że chodziliśmy razem do jednej klasy przez 6 lat – powiedziałem w żartach, ale zastanawiałem się, co ona kombinuje.
– Do klasy tak, ale teraz możemy zacząć chodzić inaczej – mrugnęła okiem w moją stronę.
– Eeej Rudzielcu! – odpowiedziałem celowo, chcąc ją zdenerwować. […]

Około 13:15 dojechaliśmy komunikacją miejską pod blok.
Drzwi o mieszkania otworzył nam mój ojciec!
– Cześć, a Ty domu nie masz? – zapytał.
– Cześć, właściwie to ja tylko na chwilę… – odpowiedziałem trochę zmieszany.
– Wejdźcie, przecież nie będziemy gadać na korytarzu. Cześć Monika, nie spodziewałem się, że mój syn przyjdzie tu z Tobą. – przywitał się z wyraźnym zdziwieniem.
– Dzień dobry Panu!Właściwie, to ja też się nie spodziewałam – odparła Ruda.
– O hej! Napijecie się herbaty? Mamy zieloną, czerwoną, czarną….
– Dobra mamo! Już, każdy zna te Twoje herbaty. Właściwie my z Rudą, tzn. ja tylko na chwilę. Nigdy nie lubiłem im nikogo przedstawiać, a tym bardziej głupio mi było mówić, że jadę spać do Moniki. W końcu się przemogłem:
– Ja tylko na moment, przyjechałem po rzeczy. Monika zaprosiła mnie do siebie na 3-4 dni.
– Ooo fajnie, my z ojcem jedziemy na wakacje w przyszły weekend. Myśleliśmy, że pojedziesz z Nami, ale chyba masz inne plany? – zapytała mama.
– Właściwie, to czemu by nie kochanie! – wyrwała się Ruda.
W tym momencie zrobiłem się cały czerwony. Ale chyba nikt z mojej rodzinki nie wziął na poważnie tego, jak mnie nazwała. Byłem trochę zły na Monikę, za to, że chce decydować o tym wyjeździe, a z drugiej strony pewnie i tak całe wakacje będę musiał siedzieć w domu, bo pewnie zacznie się praca. Po chwili namysłu odpowiedziałem:
– Fajna propozycja, ale mnie zaskoczyliście. Damy Wam znać jak najszybciej.
– Ty też Nas zaskoczyłeś – zaśmiał się ojciec.
– Dobra idę do siebie do pokoju, bo zaraz mamy autobus. – rzuciłem chcąc jak najszybciej wyrwać się z tej dziwnej atmosfery. Chodź Ruda, bo trochę się tu zmieniło. – odruchowo chwyciłem ją za rękę. […]

Pociągnąłem ją do swojego pokoju, przy którego drzwiach staliśmy.
Szybko je zamknąłem i usiadłem na kanapie. Z korytarza dobiegały tylko ciche szepty rodziców: – Chyba się zakochał, ale cicho. Fajna ta Ruda.
Monika szybko przysiadła się do mnie:
– Jesteś na mnie zły? – zapytała patrząc prosto w oczy.
– Nie, tylko nie wiedziałem, że tak to wszystko wyjdzie. – odparłem pod nosem.
– Ale co w tym złego? Wstydzisz się mnie? – zapytała ze łzami w oczach.
– Ruda, to nie tak! – przytuliłem ja do siebie. Tylko co im powiemy?
– Prawdę, wtedy jak będziemy gotowi – odpowiedziała.
– Ty tak serio? Myślisz, że ja i Ty kiedyś….? – zapytałem z niedowierzaniem.
– Kocham Cię… – odpowiedziała całkiem poważnie i pocałowała mnie. Weź co tam chcesz i jedziemy już. Od dziś masz zakaz bycia smutnym! – odpowiedziała.
– Eeej Rudzielcu! – roześmiałem się głośno.

Około 15:15 pożegnaliśmy się z moimi rodzicami. Zjedliśmy jeszcze wspólnie obiad.
Jechaliśmy całą drogę w milczeniu. Nagle niezręczną ciszę przerwała Monika:
– Nie myśl już tyle. Przepraszam…
– Ruda, zawsze chciałem mieć kogoś takiego jak Ty. – zacząłem.
– I przecież masz i nic się nie zmienia – uśmiechnęła się.
– Mieliśmy być przyjaciółmi i nigdy nic więcej miało nie zajść. Miałaś Daniela i myślałem, że przeszło Ci wszystko to, co kiedyś czułaś do mnie – kontynuowałem.
– Od zawsze się w Tobie podkochuję, ale bałam się. Teraz już wiem, że jesteś najlepszym przyjacielem i chłopakiem. Nie zwracając uwagi na ludzi w autobusie pocałowaliśmy się.

-Ekhm! A może tak bilecik byście pokazali do kontroli? – odezwał się stojący od kilku chwili przy nas kontroler biletów.
– A tak, jasna sprawa proszę Pana – opowiedziałem.
– Dziękuję – odparł sucho kanar, oglądając dokładnie nasze bilety.
Trzy przystanki dalej wysiedliśmy i udaliśmy się do domu Moniki.

Popołudnie minęło nam na wspólnym oglądaniu filmów. Późnym wieczorem Ruda powiedziała:
– Idę do łazienki kochanie, ogarnę się. Przyjdź za 10 minut. Będę gotowa.
– Z przyjemnością – odpowiedziałem przypominając sobie, że muszę się jej odwdzięczyć za miły poranek.

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *