wygrana na loterii 4

wygrana na loterii 4

Gdy się obudziłem Bożeny koło mnie nie było. Zszedłem na dół. Usłyszałem, że ktoś krząta się po kuchni. Na stole czekało śniadanie, a Bożena stała przy zlewie bosa, w koronkowych białych majtkach i mojej koszuli i coś zmywała. Podniecił mnie taki widok z samego rana. Podszedłem do niej obejmując ją w tali i przyciskając do siebie, tak żeby poczuła na swojej pupie, że już mi stoi. Odwróciła się i mnie pocałowała.

B: Dzień dobry Kochany
JA: Dzień dobry to będzie zaraz.

Uśmiechnąłem się, i uniosłem ją tak aby usiadła na kuchennym blacie. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Rozchyliłem jej nogi i zerwałem z niej majtki. Złapałem ją za biodra i wszedłem w nią jednym zdecydowanym ruchem. Nie przestawała mnie całować. Złapałem jej pośladki, Bożena oplotła mnie swoimi silnymi nogami i sama odpowiednio poruszała biodrami. To był klasyczny szybki numerek, po jakiś 4 minutach było po wszystkim. Tym razem to ona doszła pierwsza. Nawet nie rozpiąłem jej koszuli. Po takim przywitaniu, ze smakiem zjedliśmy śniadanie.

JA: Dziś zabieram cię na zakupy.
B: Jakie zakupy?
JA: No jak to jakie.. Dziś zmieniasz swoją garderobę. Kupisz co będziesz chciała. Ale mam nadzieję, że chociaż jeden zakup będzie z myślą o mnie.
Mówiąc to puściłem jej oczko. Bożena usiadła mi na kolana, pocałowała i również puszczając mi oczko powiedziała
B: Na pewno, nie tylko jeden.
JA: dobra zbierajmy się więc, do galerii mamy godzinę drogi.
Aha, włóż mój wczorajszy prezent
B: Sukienkę?
JA: Nie.
Kulki.

Chodziliśmy od sklepu do sklepu. Tam bluzka, tu spódniczka, tam spodnie. Oczywiście we wszystkim musiała mi się pokazać. I według tylko sobie znanych kryteriów dokonywała selekcji. W którymś z kolei sklepie, po jakiś 4 godzinach zakupów z za naszych pleców usłyszeliśmy głos: „Bożenka?!”
Pytającą okazała się być zgrabna szczupła blondynka. Na oko starsza od Bożeny, tak koło 40stki.

B: Cześć Agnieszka (powiedziała lekko się denerwując)
Agnieszka: Co tu robisz? (zapytała, orientując się, że jej koleżanka nie jest sama)
B: A takie małe zakupy.
Poznaj: to jest mój… mój…
JA: Przyjaciel (wtrąciłem całując Agnieszkę w rękę)
Miło mi Panią poznać.
B: Pracujemy razem
JA: O, naprawdę.. nie wspominałaś, że masz takie piękne koleżanki w tym urzędzie.
W oczach Agnieszki pojawił się zachwyt.
A: Ojej dziękuję, za komplement. Jaki z Pana miły przyjaciel (uśmiechnęła się kokieteryjnie)
JA: To nie trudne przy tak atrakcyjnych kobietach.
(Agnieszka spijała każdy epitet pod jej adresem jak nektar z moich ust).
Porozmawialiśmy jeszcze chwile. I rozeszliśmy się w swoje strony.

JA: Strasznie niedopieszczona ta twoja znajoma.
B: Ona tak ma. Od 8 lat singielka, żadnemu nie przepuści. Czasem nawet zarywa to petentów w urzędzie.
JA: Ciekawe masz znajome (powiedziałem śmiejąc się).
B: Wiem (uśmiechnęła się).
JA: To gdzie teraz?
B: Może po bieliznę?
JA: Pewnie! Też będzie z prezentacją?
B: Oczywiście Skarbie.

Butik z bielizną był nie duży ale z ogromnym asortymentem. Bożena wzięła z 10 kompletów i weszła do przymierzalni. A ja wyszedłem po coś do picia. Gdy stałem przed sklepem sącząc colę wyjąłem pilota do kulek i włączyłem lekką wibracje. Gdzie jak nie w sklepie z bielizną miałbym zacząć rozgrzewać moją kochankę – pomyślałem.
Stałem tak oparty o barierkę i bawiłem się pilotem gdy zorientowałem się, że ktoś koło mnie stoi. Podniosłem wzrok. To była jakaś gówniara w czarnych farbowanych włosach, mocnym tragicznie zrobionym makijażu jakiejś obcisłej koszulce i leginsach w jakieś pstrokate kolory.

Gówniara: Cześć przystojniaku, nudzisz się.
JA: A co?
G: Bo ze mną możesz się nie nudzić.
JA: Do kina z tobą nie pójdę, sory.
G: A chcesz loda?

Teraz do mnie dotarło, że gadam z galerianką. I w pierwszej chwili chciałem ją spławić, ale pomyślałem że wolę dać lekcje zarówno tej nastoletniej kurewce jak i Bożenie.

JA: Po pierwsze to ile ty masz lat dziewczynko? A po drugie co za to chcesz?
G: Spodnie albo jakieś markowe ciuchy.
JA: za ile te ciuchy?
G: 200 – 300 zł
JA: A co byś zrobiła za 500 zł?
G: Wszystko! (powiedziała z niemałą ekscytacją)
JA: Jak się nazywasz?
G: Klaudia.
JA: A ile masz lat? Tylko serio.
K: 18
JA: Kurwa nie kłam, bo nic nie ugrasz.
K: 16 skończyłam.
JA: Ok. poczekaj tu chwilę, muszę coś załatwić

Wróciłem do sklepu z bielizną i podszedłem do sprzedawczyni (jedynej osoby z obsługi w niedziele).

JA: Powiedz mi ile tu dziennie zarabiasz?
Sprzedawczyni: 8 zł za godzinę
JA: czyli na dzień?
S: 80 + premie za duży utarg
JA: Chcesz zarobić 200 zł?
S: Jak?
JA: Zamkniesz na pół godziny sklep i wywiesisz karteczkę „zaraz wracam”. A jak wrócisz ja zrobię tu zakupy za co najmniej tysiaka. Ok.?
S: Tylko tyle?
JA: Tak
S: Dobrze (zgodziła się ochoczo).
JA: Stówa teraz, a druga potem.

Wprowadziłem Klaudie do środka a sprzedawczyni zamknęła sklep przymykając roletę i wywieszając karteczkę.
Poszedłem do przymierzalni. Zapukałem Bożena otworzyła w czarnym gorsecie, stringach i kabaretkach. Po minie widziałem, że kulki już ją nieźle rozgrzały bo z miejsca zaczęła mnie całować. Odsunąłem ją na chwilę. I wszedłem do przymierzalni wprowadzając galeriankę.

JA: To jest Klaudia, chce mi pomóc się zabawić, zobaczymy co potrafi (mówiąc to puściłem oko do Bożeny)

Bożena była lekko zdezorientowana. Ale nic nie powiedziała. Klaudia patrzyła na nią nieufnie, ale nie wychodziła z roli pewnej siebie „profesjonalistki”. Przymierzalnia była spora, jak duża winda i miała lustra na wszystkich ścianach oraz krzesełko. Zamknąłem drzwiczki.

JA: Klęknijcie obie. I do roboty.

Dziewczyny posłusznie uklękły. A Klaudia wyciągnęła mi pasek ze spodni i zaczęła z zapałem mi je ściągać. Zdjęła mi je i zaczęła masować mojego miękkiego penisa. Nie dając miejsca Bożenie. Młoda mechanicznie obciągała i powoli zaczynało mnie to podniecać ale i nudzić.

JA: Ej! Podzielcie się!

Klaudia wyjęła go z ust i zrobiła trochę miejsca mojej urzędniczce. Zaczęły we dwie lizać mojego przyjaciela jedna z prawej druga z lewej strony. Potem Bożena wzięła go do ust a Klaudia zajęła się jajami. Szło im to nawet nieźle ale nie umiały ze sobą współpracować. Na szczęście nie o to mi chodziło.

JA: Bożena wstań.
Gdy się wyprostowała, szepnąłem jej do ucha
JA: usiądź na krześle (mówiąc to przestawiłem kulki na pulsacje średniej mocy).
Usiadła i pocierając się po udach patrzyła na mnie z zaciekawieniem i na małolatkę klęczącą przede mną bezczynnie.

JA: A ty co młoda gapić się tu przyszłaś?

Klaudia znów zaczęła ciągnąć, ale robiła to beznamiętnie. Jakby odwalała chałturę. Nie brała go nawet do połowy do ust. A jej język.. równie dobrze mogłaby go nie mieć. Znudziło mnie to. Złapałem ją oburącz za głowę i zacząłem posuwać ją w usta. Nie nadążała nabierać powietrza, krztusiła się. Ale moja pała wreszcie stała jak należy. Łzy zaczęły rozmazywać jej makijaż. Wyjąłem z jej ust chuja, wzięła głęboki wdech i próbowała odkrztusić.

JA: Wstań!
Dalej klęczała, a właściwie siedziała na podłodze.
JA: Głucha kurwa jesteś?! Mówiłaś, że zrobisz wszystko a teraz nawet wstać nie potrafisz?
Złapałem ją za włosy i podciągnąłem do góry.
JA: No brawo, witamy na górze.
Odwróć się i oprzyj ręce o lustro.

Bożena siedziała na krześle w rogu przymierzalni stymulowana przez kulki i patrzyła na mnie przerażona – Dobrze (pomyślałem).
Klaudia oparła się o lustro wypinając się w moją stronę. Gdy ją dotknąłem cała zadrżała. Nagle gdzieś kurwa uleciała cała pewność jaką miała. Ściągnąłem jej leginsy z tyłka razem z majtkami. Gdy złapałem ją za piczkę zaczęła się odsuwać.

JA: A ty gdzie?

Podniosłem pasek z podłogi, złożyłem na pół i zdzieliłem ją po gołym udzie. Aż krzyknęła. Drugi wymierzyłem w pośladek. A ta dalej tuliła się do ściany.

JA: Jaka ty jesteś nie kumata dziewczyno. Wypniesz się z powrotem czy mam cię tak napierdalać tym paskiem.
Klaudia wypchnęła biodra do tyłu. Złapałem ją za cipkę i mocno masowałem, a właściwie ugniatałem.
JA: Chyba o czymś zapomniałaś…
K: co?
JA: Nie co tylko słucham! I ci podpowiem bo jesteś zbyt tępa aby sama na to wpaść. Magiczne słowo.
K: Prze.. prze.. przepraszam (wyjąkała Klaudia).

Zacząłem wkładać moją pałę w jej piczkę. Nawet była trochę wilgotna ale w porównaniu z Bożeną to jednak Sahara. Splunąłem więc wtarłem trochę śliny i zacząłem wpychać od początku. Ruchałem ją mocno ale nie wchodziłem do końca. A ta gówniara zaczęła uginać nogi, chyba tylko żeby mnie wkurwić i utrudnić mi robotę. Założyłem jej swój pasek na szyje tworząc jakby smycz. I lekko podduszając pociągnąłem do tyłu. Klaudia zrobiła się czerwona na twarzy.

JA: Stój kurwa prosto!

Poluzowałem trochę smycz, a ta kurewka się wyprostowała. Znów mogłem wygodnie zapinać ją w szybkim miarowym tempie. W końcu wbijałem się w nią cały. W międzyczasie podkręciłem Bożenie tempo pulsacji także ona też już dochodziła, a przynajmniej o tym mogło świadczyć to, że stringi na których jeszcze była metka były mokrzuteńkie a taboret w rogu przymierzalni był dosłownie przez nią ujeżdżany.
W końcu obijając jajami tyłek małolatki zalałem ją od środka.
Wyciągnąłem fiuta z jej obolałej piczki z której na podłogę przymierzalni kapało moje nasienie.

JA: No coś tam potrafisz mała. To teraz go wyczyść bo odwalił kawał brudnej roboty (mówiąc to ściągnąłem ją smyczą do parteru).

Klaudia włożyła mojego chuja do ust i zaczęła go dokładnie ssać i wylizywać. W porównaniu z tym jak robiła to na początku naszego spotkania, no niebo a ziemia. Może nie idealnie ale jednak robiła to z zaangażowaniem. Można powiedzieć, że przyczyniłem się do podwyższenia jakości jej usług. Jej tani makijaż już prawie całkiem spłyną ze łzami na policzki, jedynie jeszcze resztki szminki równomiernie pozostawiała na moim penisie.

JA: dobra wystarczy! Masz tu kasę i spadaj.

Klaudia wyszła z przymierzalni podciągając leginsy na obolały tyłek z czerwonymi pręgami.
Nastała cisza, spojrzałem na Bożenę. Pocałowałem ją, była nieźle zmachana i patrzyła na mnie z jakimś takim nie tyle strachem co respektem.

JA: Dokończ przymierzanie Kotku i wracamy do domu.
B: Dobrze.
Gdy wróciła sprzedawczyni uregulowaliśmy rachunek i poszliśmy do samochodu.
Jechaliśmy w milczeniu jakieś 20 minut, w końcu Bożena przerwała ciszę.
B: Dziękuje ci.
JA: Za zakupy?
B: Nie. Znaczy też
JA: to za co?
B: Za to, że mnie tak traktujesz, że mnie szanujesz
JA: Widzę, że zrozumiałaś lekcje (uśmiechnąłem się)
B: Tak. (mówiąc to wzięła moją dłoń ze skrzyni biegów i ucałowała ją)
Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *