Współlokatorka, fetysz i facesitting (rozdział 2)

Współlokatorka, fetysz i facesitting (rozdział 2)

Rozdział 2 – …brzegi rwie.

Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie o moją wersję nieba, to chwile, które przeżywałem od momentu wypowiedzenia przez Magdę tych pamiętnych słów, przyszłyby mi na myśl w pierwszej kolejności. To czego nie wiedziałem w tamtym momencie o mojej rozmówczyni, to fakt, że gdy opisywałem swoimi słowami to o czym wielokrotnie marzyłem, jednocześnie mówiłem jej coś, co sama uwielbiała robić i wpasowywało się w jej styl bycia. Mówiłem m.in. o ubiorze i zachowaniach, które również jej sprawiały przyjemność, ale o których nigdy nie odważyłaby się powiedzieć ot tak. Może zresztą nie wiedziała o tym sama… może to ja jej pokazałem dopiero ten nowy świat, który ona od razu podchwyciła. Tego nie dowiedziałem się, ani wtedy, ani później. Ale dowiedziałem się w końcu, jak to jest być w raju na ziemi.

Bezpośrednio po jej słowach podniosłem się i położyłem na plecach, tak że miałem ją po swojej lewej stronie. Skuliła nogi i skrzyżowała je, aby zrobić mi miejsce, a gdy już byłem gotów, niemal natychmiast się podniosła. Widziałem ją klęczącą obok mnie i patrzącą na mnie z góry. Najpierw spojrzałem na jej kolana, wciśnięte w miękką pościel i koc, po czym przesunąłem wzrok do linii, gdzie kończyła się jej niebieska sukienka. Przez krótką chwilę napawałem się widokiem jej seksownie wyglądających nóżek i lekko połyskującej lycrze na nich. Ich powierzchnia wydawała się idealnie gładka i mocno przyciemniona. Miałem ochotę ich dotknąć, ale stan w jakim byłem skazywał mnie na myślenie tylko o jednym… o tym co mnie zaraz czeka. Jej pozycja nie zmieniła się w ciągu najbliższych kilku sekund, więc zacząłem wędrować wzrokiem wyżej, po jej całej sukience, przez dekolt, szyję i w końcu oczy. Na twarzy miała lekki uśmiech. Wydawało się, że albo chce dać mi popatrzeć na nią zanim dojdzie do nieuniknionego, albo zbiera w sobie odwagę na dalsze działanie. Moje dłuższe wpatrywanie się w jej oczy podziałało i w końcu podniosła się na kolanach. Przerzuciła jedną nogę przeze mnie i zawisła chwilę nad moją klatką piersiową. W tym momencie moje łokcie dotykały jej łydek i już samo to, gdyby nie moje skupienie na niej i oczekiwanie na to co się zaraz stanie, wprawiłoby mnie w błogi stan przyjemności. Moja uwaga była jednak gdzie indziej i tylko od czasu do czasu, momentami, moja świadomość rejestrowała ten aksamitny dotyk jej ciała.

Patrząc się cały czas na mnie zaczęła przesuwać nogi, jedną za drugą, w stronę mojej głowy. W ułamkach sekundy mój cały widok na świat zmienił się kompletnie. Leżąc tak, widziałem po swoich bokach i nade mną to, co było skryte, schowane przed widokiem każdego kto kiedykolwiek na nią patrzył. Łapczywie utkwiłem wzrok na wprost siebie, tam gdzie rajstopy miały swój szew i zaciemnione górne partie materiału. Pod nimi dostrzegłem czarne, lekko koronkowe figi, ładnie okrywające jej najskrytsze miejsce.

Magda chwyciła rękami brzegi swojej sukienki i lekko ją podwinęła, aby widzieć moją twarz. Gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła lekko przerywanym ruchem zniżać się, rozchylając nogi na boki coraz bardziej i bardziej. Ostatecznie zbliżyła się tak bardzo, że poczułem na ustach i nosie jej dotyk, który następnie przekształcił się w lekki nacisk. Nie czułem jej całego ciężaru, bo wyraźnie bała się pójść na całość i cały czas uważała, czy aby na pewno mnie za mocno nie przydusza. Ja z kolej byłem już wtedy w innym świecie. W momencie kiedy jej ciało zetknęło się z moją twarzą, mój obraz stał się nieco rozmyty i nie byłem w stanie za wiele widzieć. Ostrość widzenia łapałem tylko patrząc w górę, na nią.

Moja współlokatorka patrzyła się na mnie, nasycała się moim widokiem, moim poddaniem, moim dotykiem. Było to dla nas obu wielkie przeżycie. Ze swojej perspektywy widziała tylko moje oczy, nos i czoło… wszystko poniżej było przez nią zasłonięte i przyciśnięte do jej schowanej pod majteczkami cipki. Trwaliśmy tak przez dobrych parę minut, aż w końcu zarzuciła sukienkę z powrotem na moją głowę. W tym momencie moja fantazja całościowo się dopełniła. Czułem, że byłem uwięziony w małej, ciemnej przestrzeni, mając nad sobą lekko tylko prześwitujący niebieski materiał. Teraz kiedy również światło zostało ode mnie odcięte, jeszcze bardziej skupiłem się na pozostałych zmysłach. Jej zapachu, który z każdą chwilą stawał się coraz wyrazistszy, wilgotniejszy i intymny. To, plus dotyk jej ud, rajstop, majteczek i tego co chowało się pod nimi, doprowadzało mnie do maksymalnego wrzenia. Byłem tam gdzie zawsze pragnąłem być. Chciałem tylko, aby ta chwila trwała jak najdłużej, aby nie kończyła się… lub przerodziła w coś jeszcze więcej.

Nie wiem ile to wszystko trwało. Może dziesięć minut, może pół godziny… ja bym pewnie nie zauważył nawet, gdyby godzina tak minęła. Madzia przyciskała mnie z różną siłą… a z czasem nawet pocierała lekko swoim kroczem. Uwielbiałem to i rozkoszowałem się każdą chwilą. W pewnym momencie jednak, poczułem zmniejszenie nacisku, a potem jej lekkie unoszenie się. Rozpoznając co się święci, natychmiast chwyciłem ją swoimi rękami za biodra i przycisnąłem z powrotem do siebie. O ile do tej pory było czasem słychać jej cichutkie pojękiwanie, o tyle teraz jej odgłos rozniósł się po całym mieszkaniu. Trzymając ją i przyciskając do siebie, poczułem jak podniecenie bierze u niej górę. Zaczęła pocierać się o mnie jeszcze energiczniej, jeszcze namiętniej. Jęczała głośno, a jej ruchy na mnie były coraz żywsze.

O ile dla mnie była to niezmiennie wielka przyjemność i satysfakcja, być w tej pozycji, w tym stanie, być wykorzystywanym przez piękną dziewczynę dla jej przyjemności, o tyle dla niej to już stawało się nie do zniesienia. Zrozumiałem to po tym, jak w pewnym momencie przerwała swoje ruchy na mojej twarzy i zmieniła pozycję. Teraz widziałem ją nad sobą, ale… od tyłu. Zaraz po tej zmianie poczułem jak ktoś grzebie mi przy spodniach i próbuje je ściągnąć. W tym momencie ja również nie pozostałem bierny i zacząłem dobierać się do jej dolnej części ubioru. Chwyciłem ją za koniec rajstop i zacząłem je zsuwać, starając się pod drodze złapać również majtki. Pomogła mi trochę, unosząc lekko swój kształtny tyłeczek. Kiedy była już naga od pasa w dół, wróciła na swoje miejsce nade mną i kontynuowała rozbieranie mnie.

Widok, który miałem przed sobą był tak idealny, że zatrzymałem się na chwilkę, aby go podziwiać . Gdy ona była zajęta paskiem, rozporkiem i zsuwaniem moich dolnych części garderoby, ja obserwowałem jej piękny rowek, cały pokryty i lśniący od jej soczków. Tuż nad nim widziałem jej drugą malutką dziureczkę. Oba miejsca były niemal w całości pozbawione włosów. Gdybym mógł zatrzymać czas, to zrobiłbym to natychmiast i wpatrywał się w ten obrazek do woli. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy poczułem jej usta na moim jeszcze małym przyjacielu. Podczas, gdy ona zaczęła się nim bawić, lizać go, ssać główkę, ja zacząłem całować i lizać jej słodką, soczystą muszelkę. Mimo, że jej podniecenie i gotowość było widać jak na dłoni, nie zabrałem się od razu za najważniejsze miejsce. Najpierw dałem sobie czas i zwiedziłem jej zewnętrzne wargi, liżąc, ssąc i całując je na kilka sposobów jakie przychodziły mi na myśl. Dopiero, gdy nacieszyłem się nimi, zbliżyłem się do środka. Mój języczek bawił się wchodząc i wychodząc z jej dziurki, a z czasem… co i rusz zacząłem „zaglądać” języczkiem do jej guziczka. Moja zabawa, „to środek, to brzeg, to guziczek” nie trwała jednak za długo. Gdy poczułem, że mój „mały” nie był już mały i był zdecydowanie poza możliwością zmieszczenia się w jej buzi (chyba, że równocześnie w gardle), skupiłem całą swoją uwagę na jej najczulszym punkcie. Z początku jej reakcja była tak gwałtowna, że na moment wypuściła mnie ze swoich ust, ale po paru sekundach wróciła do swoich pieszczot. Po jej zachowaniu poznałem, że już nie może być daleko i zacząłem nieco przyspieszać swoje ruchy. Muskałem i lizałem językiem jej guziczek najlepiej jak potrafiłem. Palcami próbowałem odsłonić ją jeszcze bardziej, choć w tej pozycji nie było to tak skuteczne jak bym chciał. Mimo tego, widziałem jak coraz trudniej było jej skupiać się na lodziku. Coraz głośniej jęczała i przerywała robić mi dobrze, aby wydać kilka lekkich okrzyków. W pewnym momencie udało mi się znaleźć taką kombinację nacisku, ruchu i kierunku, że kompletnie przestała się mną przejmować i skupiała się już tylko na tym, co jej robiłem, tam na dole. Wszystko nabierało tempa. Czułem jej skurcze, jej zwiększający się nacisk na mnie i jej głośny orgazm. Moje usta, mój nos, moje policzki, wszystko było mokre i ciepłe, tak jak jej cipka.

Gdy jej spazmy dobiegły końca, legła na mnie, z głową w moich nogach. Jej słodka pupcia oddaliła się ode mnie na tyle, że nie mogłem kontynuować już swoich działań, więc, będąc nadal pod ciężarem jej ciała, poświęciłem uwagę temu do czego dostęp miałem. Całowałem jej nogi, jej uda… to z lewej strony, to z prawej. Ocierałem się o nie swoimi policzkami. Lubiłem czuć dotyk jej skóry, smakować ją w różnych miejscach. Marzyłem teraz w zasadzie tylko o jednym… aby powtórzyć to samo co już było… aby jeszcze raz usłyszeć ją w ten sposób, aby zobaczyć jej rozkosz płynącą z moich działań. Pomyślałem, że uda mi się to, gdy Magda, po krótkiej przerwie, podniosła się i wróciła na poprzednią pozycję. Znowu miałem ją nad sobą i znowu miałem dostęp do swojego malutkiego raju, gdy poczułem, że i ona wznowiła swoją „pracę”. Tym razem jej reakcja na moje pieszczoty była dużo bardziej subtelna i nie odrywała się już od mojego przyjaciela. Postanowiłem zatem spróbować czegoś innego. Podczas, gdy ona doprowadzała mnie do szaleństwa i niesłychanej rozkoszy swoimi ustami, ja skierowałem uwagę na jej drugą dziurkę. Sięgnąłem języczkiem najmocniej jak się dało i zacząłem lizać. Widać, że to ją zaskoczyło, ale… nie przestawała mnie ssać i pieścić. Czułem jak czasem zmienia tempo, jak próbuje różnych podejść, lizania, całowania, brania to w ręce, to w buzię. Gdy jednak zaczęła go jednostajnym ruchem wsuwać i wysuwać ze swoich ust, wtedy dopiero poczułem, że się zbliżam. Kiedy poczułem, że punkt „bez odwrotu” nadchodzi, przerwałem swoje zabiegi na niej. Wiedziałem, że teraz nadciągnęła moja kolej na zakłócanie ciszy nocnej. W końcu stało się. Poczułem skurcze w środku, ruch mojego nasienia na zewnątrz i ogarniający całe ciało orgazm. Moje jęki i krzyki byłyby dużo cichsze i krótsze gdyby nie to, że po moim dojściu nie wypuszczała go z ust, tylko kontynuowała swoje ruchy, aż do ostatniego spazmu i do ostatniej kropli. Kiedy mięśnie mi się rozluźniły opadłem głową na łóżko.

Podczas, gdy ja leżałem tak pełen satysfakcji i spełnienia, Magda podniosła się lekko, obróciła i położyła obok mnie. Zobaczyłem jej śliczną twarz i małe ślady mojej spermy na jej policzku. Nie zważając na nic zbliżyłem się i zacząłem ją całować. Pomyślałem sobie, że to ironia, że dopiero teraz możemy posmakować nawzajem swoich ust. A było to uczucie równie niesamowite jak wszystko co się do tej pory działo. Nasze języki nie mogły się sobą nacieszyć, nasze usta nie mogły się od siebie oderwać, a nasze zęby przygryzały wzajemnie nasze wargi. Całowaliśmy się tak długo i namiętnie, aż moje ręce zaczęły same wędrować po jej całym ciele.
– Dosyć. – przerwała nagle nasz pocałunek – Jutro rano musimy wstać na wykład. To ostatni w tym semestrze. Musimy na nim być.
Wypowiadając te słowa, równocześnie wstała i zaczęła zbierać się do łazienki. Po tych słowach zauważyłem lekki uśmiech na jej twarzy. Podobny zresztą miałem zapewne na swojej. Przed nami zapowiadał się jeszcze co najmniej jeden cały semestr wspólnego mieszkania. Pomyślałem tak i poczułem dreszcz na plecach. Był to jednak bardzo przyjemny dreszcz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *