Weekend nad morzem. Część 1

Weekend nad morzem. Część 1

Weekend nad morzem

Tak jak wspomniałem w opowiadaniu „Burza”, zaproponowałem Bożence wspólny wypad nad weekend nad morze. Zgodziła się chętnie, zwłaszcza, że miał to być ostatni weekend przed powrotem jej córek z wakacyjnych wyjazdów. Udało sie nam załatwić wolny piątek – więc już w czwartek wieczorem czekałam w umówionym miejscu. Zaplanowałem przejazd nocą po pierwsze aby nie tracić wspaniałej pogody na dojazd, a po drugie jazda nocą ze względu na mniejsze natężenie ruchu wydawała się łatwiejsza.
Bożenka zjawiła się punktualnie i (czego się obawiałem znając kobiety) przy tym nie nadmiernie obładowana, praktycznie z jedną torbą. Ubrana była w krótką, letnią sukienkę co zważywszy na panującą, nawet nocami, temperaturę wydawało się świetnym pomysłem, zwłaszcza że wyglądała w niej nieziemsko. Wrzuciłem jej torbę do bagażnika, otworzyłem jej drzwi ale nim wsiadła przytuliłem ją do siebie. Zarzuciła mi ręce na szyję i przyciskając swe ciało do mojego stanęła na pacach i obdarzyła mnie gorącym pocałunkiem. Czułem jej słodki zapach i nie mogłem powstrzymać się od złapania jej za jędrne pośladki. Pocałunek trwał i trwał, aż zabrakło nam tchu. Z trudem oderwaliśmy się od siebie i zajęliśmy miejsca w samochodzie, w końcu przed nami ładnych parę godzin jazdy – ruszyliśmy.
– nie miałaś kłopotów z wyjazdem?
– nie, mąż jak zwykle wrócił koło 16-stej dobrze nawalony i nawet nie zainteresował się tym że się pakuję;
– już miałem się dawno zapytać, dlaczego Ty jesteś z nim?, z tego co się zdążyłem zorientować to nic was nie łączy. On praktycznie cały czas pije i nie poświęca ani Tobie ani dzieciom należnej uwagi;
– wiesz… to nie jest takie proste…. zresztą nie mam zbytniej ochoty rozmawiać o nim, przynajmniej nie teraz, nie jestem jeszcze na to gotowa… jestem z tobą i to się w tej chwili dla mnie liczy… po co mam sobie humor psuć… zapowiada się fajny weekend…. mam nadzieję, że wybaczysz mi to;
– oczywiście…. opowiesz mi o tym kiedy będziesz na to gotowa, no…. uśmiechnij się, mam się dobrze bawić.
Droga była prawie pusta, dobrze się jechało więc juz po kilkudziesięciu minutach wjechaliśmy na drogę szybkiego ruchu. Można było spokojnie włączyć tempomat szczególnie że i tu nie było zbytniego natężenia ruchu. Kilometry uciekały jeden za drugim. Bożenka odsunęła sobie siedzenie do oporu, pochyliła oparcie i już z nóżkami na podszybiu wygodnie leżała. Przy okazji trochę obsunęła się jej sukienka i mogłem podziwiać jej piękne uda. Muszę przyznać że bardzo mnie kręcił taki widok. Jednak starałem się skupić na drodze, chociaż nie było to łatwe.
Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, o tym kto kiedy był ostatnio nad morzem, jak była wtedy pogoda itp. Mój wzrok jednak ciągle uparcie kierował się w stronę jej odsłoniętych nóżek. W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem:
– obciągnij sukienkę bo nie mogę skupić się na drodze;
– oj tak bardzo ci to przeszkadza?- zapytała ze śmiechem – to proszę bardzo;
i szybko pociągnęła sukienkę, tylko że akurat nie w tą stronę o którą mi chodziło, odsłaniając całe nóżki i i majteczki.
– o ty niedobra, jak ja mam teraz prowadzić?
– a musisz?
– na drodze ekspresowej nie można stawać gdzie się chce, a parkingu jakoś tu nie widzę;
– to masz pecha, bo ja nie zamierzam czekać na parking, daj rękę, zobacz jaki mam mokre majteczki;
Złapała mnie za dłoń i położyła ją na swoim łonie. Faktycznie, majteczki były całe przesiąknięte jej soczkami. Niestety parkingu ani widu ani słychu.
– widzę, że jesteś nieźle podniecona, niestety musisz sobie na razie sama poradzić, zajrzyj do schowka tam jest prezent dla ciebie;
– oj co to?
– no zobacz sama rozpakuj;
– no wiesz co? ty świntuchu, po co mi to;
– nie wiesz co to?
– wiem, wiem… wibrator, tylko po co mi to?
– nie wiesz co się z tym robi? nigdy sama się nie pieściłaś?
– pewnie że nieraz to robiłam, tylko nie potrzebuję do tego takich zabawek;
– a jak to robisz?
– oj, zaraz byś chciał wiedzieć. Mam dwie rączki i dziesięć paluszków, jak dotąd to mi wystarczało, a nawet jak nie to w końcu mam prysznic.
– prysznic?
– no tak, zwykły prysznic od wanny. Często jak się kąpię to …. no zaraz chciałbyś wiedzieć;
– pewnie że bym chciał – opowiedz;
– no to…. jak się kąpię i…… no wiesz… jak nabieram na to ochoty… to najpierw pieszczę swoje suteczki tak pocieram je sobie paluszkami i jak się staną twarde to skubię je sobie….. później jedna rączka zjeżdża niżej i pieszczę sobie muszelkę i…… odkręcam słuchawkę od prysznica odkręcam letnią wodę i nakierowuję strumień na swój guziczek i…… mam odlot.
– no niestety prysznicem nie mogę ci w tej chwili służyć, a zdaje mi się że byłby potrzebny;
– jest potrzebny kiedy jestem sama, teraz jesteś ty;
– no tak ale parking jest dopiero za 5 kilometrów, właśnie minęliśmy znak;
– to się pospiesz;
Faktycznie za kilka minut zauważyłem wielki oświetlony parking z restauracją McDonald i stacją benzynową, zjechałem z drogi i zacząłem się rozglądać gdzie by tu stanąć. Pomimo nocy ruch na parkingu był spory ale większość kierowców starała się zatrzymać jak najbliżej restauracji, a mnie dziwnie jakoś na tym nie zależało. Pojechałem w możliwie jak najdalszy kąt parkingu i zaparkowałem koło stojących tam TIR-ów. Ledwie zgasiłem silnik, a Bożenka już klęczała na swoim siedzeniu i przyssała swoje wargi do moich i połączyliśmy nasze języczki w namiętnym pocałunku. Moja prawa ręka szybko powędrowała w stronę jej wypiętego tyłeczka i podciągnąłem jej sukienkę ułatwiając sobie dostęp do jej pupci. Odsunąłem skraweczek materiału majteczek zasłaniający jej cipeczkę i juz moje paluszki penetrowały jej wnętrze. Musze przyznać, że było cudownie wilgotne i gorące. Była tą naszą wcześniejszą rozmową nieźle podniecona podobnie zresztą jak ja. Pieściłem paluszkami jej kobiecość czując jak jej nóżki rozsuwają się pozwalając mi zagłębiać sie coraz bardziej w jej wnętrzu. Poczułem jej dłoń szarpiącą się z zamkiem mojego rozporka, ułatwiłem jej rozpięcie go i po chwili już trzymała naprężonego penisa w swoich dłoni, a chwilę później w ustach. Och…. obciągać to ona umiała… mistrzostwo świata. Wiedziałem że jak zwykle długo to nie potrwa. Jeśli chciała to potrafiła doprowadzić mnie swoim języczkiem i wargami do szczytowania w kilka chwil, zwłaszcza gdy byłem tak podniecony jak obecnie. Skupiłem się na pieszczeniu jej cipeczki, a zwłaszcza na pocieraniu jej twardego guziczka. Wielokrotnie już to robiłem i wiedziałam co sprawia jej największą przyjemność. Faktycznie, już po chwili przerwała swoją pracę, zagryzła w bardzo charakterystyczny sposób dolną wargę i zaczęła pojękiwać. W pewnym momencie krzyknęła – wsadź mi w dupcię – i kiedy wsadziłem jej tam palec – totalnie odleciała. Chwilę trwało zanim doszła do siebie i podjęła na nowo swoje pieszczoty. Po minucie, może dwóch i ja doszedłem zalewając obficie jej usteczka. Muszę przyznać że wspaniale to przyjęła nie uroniła nawet kropelki. Po chwili doszedłem do tego że mogłem rozejrzeć się dokoła. Wtedy dojrzałem stojącego opartego o kabiną swojego samochodu kierowcę TIR-a, który bacznie się nam przyglądał. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały z uznaniem pokiwał głową i wyciągnął dłoń ze skierowanym kciukiem ku górze. Oczywiście poinformowałem Bożenkę o naszej publiczności. Jej reakcja mnie zaskoczyła. Unosząc lekko biodra zsunęła swoje majteczki i kręcąc nimi na palcu wskazującym rzuciła je na tylna siedzenie, przy tym cały czas patrzyła na naszego widza. Tirowiec zaśmiał sie lekko pokiwał głową i wsiadł do swojej ciężarówki.
– no to możemy jechać dalej – powiedziała;
– a nie masz ochoty na kawę?
– to na co miałam ochotę to już dostałam, możemy ruszać;
Nie pozostało mi nic innego jak poprawić odzież, usadowić się wygodnie w fotelu i dalej w drogę. Bożenka drzemała, a ja pokonywałem kolejne kilometry. Było już całkiem jasno gdy dotarliśmy na miejsce. W recepcji zameldowałem nas, pobrałem klucz do domku i podjechałem wypakować bagaże. Domek był bardzo fajny, przed wejściem taras, duży salon z aneksem kuchennym, sypialnia z podwójnym łożem, łazieneczka z prysznicem. Czysto i gustownie umeblowane.
Bożenka od razu wpadła do łazienki i pod prysznic, ja wolałem najpierw wypić kawę. Jednak nie do końca mi się to udało gdyż już po paru łykach usłyszałem wołanie z łazienki. Nie pozostało mi nic innego jak udać się tam, oczywiście po drodze rozebrałem się bo wiedziałem jak to się skończy. Oczywiście zaczęło sie niewinnie od namydlenia plecków ale już po chwili całowaliśmy się namiętnie pod prysznicem. Nie trwało to długo, a już Bożenka stała odwrócona do mnie tyłem oparta dłońmi o kafelkową ścianę z wypiętym w moją stronę tyłeczkiem. Oczywiście skorzystałem z takiego zaproszenia i zagłębiłem się w jej słodką cipeczkę. Ta pozycja nie była nigdy dla mnie łatwa ze względu na skromny wzrost Bożenki, a tu dodatkowo jeszcze utrudniała to śliska podłoga kabiny. Jednak po chwili nasze ciała zgrały ruchy w tym miłosnym akcie. Miałem wspaniały dostęp do jej cudownych piersiaczków więc namiętnie je pieściłem jednocześnie całując kark mojej kochanki co, jak wiedziałem, doprowadzało ją do ekstazy. Po chwili zmieniliśmy pozycję, obróciłem ją do siebie, złapałem za pośladki i uniosłem do góry nadziewając jej cipkę na mojego twardego penisa. zaraz objęła mnie rękami za szyję, a nogami w biodrach. Całowałem i ssałem jej piersi, a ona cudownie ruszała się w górę i w dół. Pozycja ta pozwalała mi na bardzo głęboką penetrację co sprawiało nam obojgu niesamowitą rozkosz. Wiedziałem że długo nie wytrzymamy i nie wiadomo które z nas prędzej dojdzie, zaproponowałem więc wypróbowanie łóżka i szybko ją tam przeniosłem. Położyłem Bożenkę na skraju, a sam klęknąłem pomiędzy jej rozchylonymi nóżkami. Miałem przed sobą rozgrzaną, pachnącą i pokrytą smakowitymi soczkami cipeczkę. Oczywiście skorzystałem z tego i zagłębiłem w niej swój języczek. Ubóstwiałem lizać ją tak w trakcie seksu. Była wtedy nieziemska, często zaczynaliśmy nasze zabawy od seksu oralnego, ale lizanie cipki już rozgrzanej i rozepchanej jest niesamowite. Bożenka wydzielała tyle wspaniałych soczków iż nie nadążałem ich zlizywać. Zajmowałem się raz jedną, raz drugą dziurką, w końcu zacząłem lizać jej łechtaczkę twardą, nabrzmiałą i oczekującą pieszczot, natomiast do pupci trafił paluszek. Od kiedy rozdziewiczyłem jej drugą dziurkę, Bożenka nie wyobrażała sobie seksu z pominięciem pieszczot analnych. Mogę powiedzieć, że stworzyłem „analnego potwora”. Uwielbiała to i często wprost dopraszała się abym zajął się jej „kakałkiem”, co czyniłem zresztą z rozkoszą. Tym razem nie było inaczej. Języczek na guziczku kręcił kółeczka i ósemeczki, paluszek (potem dwa) w pupce i Bożenka zaczęła już odlatywać. Też miałem wielką ochotę na finał, aż mnie rozpierało. Szybciutko zerwałem się z kolan, uniosłem jej nogi kładąc je sobie na ramiona i wszedłem w nią mocno i głęboko. To było to, niesamowita, szybka jazda i wspólny, zgrany co do sekundy, nieziemski orgazm. Bożenka zrzuciła mnie z siebie i zwinęła się w kłębuszek z kolanami pod brodą, często w ten sposób przeżywała swoją rozkosz, a u mnie wywoływała prawie że „ojcowskie” uczucia. Zawsze wtedy tuliłem ją, głaskałem i szeptałem czułe słówka. Tak było i tym razem. Po kilku minutach Bożenka doszła do siebie Położyła głowę na mojej piersi, przytuliła się do mnie i szepnęła – dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *