Wczasy z matką

Wczasy z matką

Wnętrze hotelowego pokoju uderzyło gorącym, stojącym powietrzem o zapachu wypranej pościeli. Rozejrzałem się za panelem klimatyzacji, ale znajdującym się zaraz przy drzwiach przełącznikiem udało mi się uruchomić tylko ogromny wentylator zwisający z sufitu nad szerokim małżeńskim łożem. Stolik, dwa tapicerowane krzesła i wnękowa szafa z ogromnym rozsuwanym lustrem dopełniały architekturę wnętrza.
„Wspólne łóżko? – skrzywiła się mama – Nie da się go rozsunąć?”
Nie dało.
Trzy pensje pospolitego doktoranta na uczelni musiałbym odłożyć żeby kupić wakacje na Kanarach, ale trafiła się okazja, którą bez zastanowienia wykorzystałem rezerwując wczasy prawie z rocznym wyprzedzeniem. To miał być prezent na drugą rocznicę dla moje żony. Teneryfa to było nasze wspólne marzenie, jeszcze sprzed ślubu, ale wcześniej nie było nas na to stać. Aż tu nagle rocznicowy prezent przestał mi być potrzebny… Moja żona Monika wniosła o rozwód.
Była moją studentką. Dzięki mnie obroniła dyplom i dzięki moim kontaktom wyjechała do stanów na świetny kontrakt… gdzie uznała, że nasze małżeństwo nie ma dłużej sensu! Nie byłem może zupełnie bez winy: w trakcie szybkiej rozprawy rozwodowej udało się jej wywlec moją paskudną fascynacje filmami porno z udziałem mocno dojrzałych kobiet…. Nie przypuszczałem wcześniej, że odkryła tą tajemnicę!
To był cios, na który zupełnie nie był przygotowany taki facet po trzydziestce jak ja. W mojej głowie zapanował chaos i ani się spostrzegłem, jak stanęły przede mną spakowane walizki; co miałem zabrałem i wyprowadziłem się do mojej mamy.
Jeszcze kilka lat wstecz nawet nie pomyślałbym, że tak się może życie poskładać. Zamieszkaliśmy ze sobą niczym dwa rozbite na skałach okręty: ja i moja matka. Była zapracowaną lekarką, a ojciec zostawił ja trzy lata wcześniej, do dziś nie rozumiem dlaczego. Zawsze wydawali mi się najnormalniejszymi w świecie rodzicami. Ale ojciec ni stąd ni zowąd, stary chłop po 50-tce zrobił dziecko będącej w moim wieku koleżance z pracy i uciekł z nią do Holandii. Matka została w pustym domu skazana na samotna walkę z depresją. Ale paradoksalnie wyszło jej to na zdrowie. Wzięła się za uprawianie sportu, zaczęła jeździć na rowerze, pływać i biegać, nabrała energii i chęci życia. Zmieniła się z popadającej w nadwagę pięćdziesięciolatki w wysportowaną fitness lady.
„Weź urlop, polecimy razem na tę Teneryfę!” – rzuciłem któregoś dnia i tak znaleźliśmy się w końcu na Wyspach Kanaryjskich
*

Pochłonęło nas zwiedzanie licznych atrakcji wyspy. Wynajętym samochodem objechaliśmy wiele jej zakątków, docierając nawet na najwyższy jej szczyt: przekraczający 3700 metrów Teide. Z plaż korzystaliśmy wieczorami, biegając długie kilometry boso po piasku, a na deser kąpiąc się w orzeźwiającym oceanie. Nie miałem wcześniej specjalnej kondycji do biegania ale byłem szczupły i szybko zaczęło mi to sprawiać dużą frajdę. Poczułem się lekki, wyluzowany, opadły ze mnie wszystkie złe emocje, na twarz powrócił uśmiech …. Mama zaś wydawała się być przeszczęśliwa. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
Pewnego dnia coś się jednak zmieniło … Do pokoju za ścianą wprowadziła się para, która całą noc głośno się bzykała. Ochom, achom i skrzypiącym sprężynom łóżka nie było końca, tak że nie mogłem zmrużyć oczu, wybity ze snu tak hałasem jak i podnieceniem, które rozpaliło moje wyposzczone zmysły. Nazajutrz, kiedy niewyspani opuszczaliśmy pokój natknęliśmy się na naszych nowych sąsiadów.
„Aneczka?” – zagadnęła matkę niewysoka blondyna o bujnych kształtach, lat może pięćdziesięciu, stojąca w odsłaniającej zgrabne i opalone nogi halce z głębokim dekoltem, razem z przynajmniej 10 lat młodszym łysiejącym facetem o umięśnionej posturze byłego zawodnika rugby.
”Jolka? Kochana… co za spotkanie!”
„No super” pomyślałem i się zaczęło: kawka, obiad, drinki. Babka okazała się być znajomą ze studiów mamy, też lekarką, a „Czesiek” o dziwo artystą malarzem…. I ani się spostrzegłem jak wciągnęła ją w wir swojego życia. Starałem się unikać tego towarzystwo, ale nie zawsze było to możliwe. Towarzyszyłem matce niczym mrukliwa przyzwoitka cierpiąc coraz bardziej.
„Kochana, ubrałaś się jak zakonnica– usłyszałem jak zwróciła się kiedyś do mojej matki kiedy całe towarzystwo prażyło się w słońcu nad hotelowym basenem, sącząc przez słomkę kolorowe likiery – proszę cię, masz figurę i ciało trzydziestki, powinnaś to wyeksponować. Musimy ci kupić coś seksi, zabieram cię dziś na szoping. A jutro jedziemy na taką ekskluzywną, kameralną plażę – mrugnęła porozumiewawczo okiem – musisz odpowiednio się ubrać”
Wróciłem zły do pokoju; cała radość z pierwszych dni urlopu zaczęła uciekać gdzieś miedzy palcami. Mama wróciła późno bo szoping z Jolą oczywiście musiał zakończyć się drinkiem.
„Popatrz co ta wariatka mi kupiła!” – rzekła wyciągając z torby z logiem ekskluzywnej marki wielki kłębek jaskrawo pomarańczowego, lekkiego materiału, który po rozwinięciu okazał się być plażowym pareo z ramiączkami. Mama stanęła przed lustrem i owinęła się nim niczym hinduska.
„To chyba nie tak” – zaśmiała się sama do siebie, odłożyła pareo na poręcz krzesła po czym ściągnęła przez głowę swoja skromną, sięgającą za kolano sukienkę w kwiaty, stając przed lustrem w samej koronkowej bieliźnie. Przełożyła rękę przez jedno ramiączko, owinęła się wokół zwiewnym materiałem i krzyżując go sobie pod biustem założyła na ramię drugie, dopełniając całości. „Hm… tak nie może być” – mruknęła pod nosem poprawiając swój biały stanik z szerokimi fiszbinami podtrzymujący jej spory biust, który wystając spod zwiewnej niby-sukienki pasował do całości jak piernik do wiatraka. Westchnęła, po czym bez wahania rozpięła biustonosz i wprawnymi ruchami wydostała go spod wdzianka.
„I jak ci się podoba?” – spytała odwracając się niespodziewanie w moja stronę. Jej duże, jasne oczy aż błyszczały spod zaczesanej na bok, rudej grzywki, zadowolone, że odważyła się kupić sobie taki ciuch. Pareo opinało jej szczupłe, opalone ciało, nad wyraz jeszcze zgrabne i wysportowane jak na swoje pięćdziesiąt kilka lat, zwisając na cienkich ramiączkach i zakrywając ledwie połowę uda. Przez wyjątkowo zwiewny materiał prześwitywały krągłości jej nagich piersi i duże, ciemne brodawki. W naszym pozbawionym klimatyzacji pokoju zrobiło się nagle jeszcze goręcej niż wskazywały termometry. Głośno przełknąłem ślinę, która zastygła mi w gardle w czasie gdy z rosnącym podnieceniem przyglądałem się przebierankom własnej matki.
Najlepsze, że w jej zachowaniu nie było niczego nienaturalnego, czy grzesznego. Po prostu wróciła z zakupów, przebrała się w to odważne pareo i była ciekawa mojej opinii. Odparłem, że wygląda super, pięknie i młodo, po czym wzięła prysznic i położyła się obok do snu. Ale w mojej głowie coś się wydarzyło.
Nie widziałem jej takiej nigdy wcześniej. Nawet nie chodziło o to, że pod spodem była zupełnie goła; widziałem już ją nago… Wstyd się przyznać, ale były takie momenty w moim życiu, kiedy fantazje erotyczne na temat mojej mamy odbierały mi rozum i kilkakrotnie udało mi się używając najbardziej szalonych podstępów podglądać ją jak się kapie lub przebiera. Pamiętam jak wróciłem kiedyś ze studiów na weekend, a ojciec pojechał do babki. Byliśmy sami w domu. Obcinała mi wtedy włosy a ja czułem jak podniecenie rozsadza mi głowę i rozporek spodni…., a potem jak poszła się kapać wsunąłem pod drzwi lusterko i podglądałem jak się rozbiera; miała wtedy jeszcze lekką nadwagę ale i tak o mało nie zemdlałem na widok jej dużych piersi i pokrytego złotymi włoskami łona Całą noc marzyłem wtedy, że za chwile przyjdzie i będziemy się kochać…
Poczułem jak do mojego ciała wlewa się jadowity ferment, który niczym mocny i słodki trunek rozpalił mnie do czerwoności. I z całą siłą rzuciły się na mnie zapomniane upiory młodości, karmiące się moim pożądaniem, skierowanym w stronę własnej matki. Ileż nocy spędziłem marząc o seksualnej z nią bliskości. Wierzyłem, że mama musi być wyjątkową kochanką. Ileż wieczorów nasłuchałem się, jak kochała się z tatą, nawet gdy byli już dobrze po czterdziestce, a ja wracałem na weekendy ze studiów. Zawsze wiedziałem, kiedy się pieprzą, bo mama w łóżku była bardzo głośna: wzdychała, jęczała, potem krzyczała, a kiedy osiągała orgazm, wiedziałem doskonale kiedy, wydawała się z siebie przenikliwy, czysty, wysoki ton. Skradałem się do przedpokoju, żeby ich lepiej słyszeć mając nadzieję, że choć raz zostawią uchylone drzwi i coś zdołam podpatrzeć. Wyobraźnia doprowadzała mnie do szaleństwa. A teraz mama leżała obok, na wyciągniecie reki i spokojnie spała cicho oddychając. Ja byłem już innym człowiekiem, z bagażem doświadczeń dorosłego faceta, a jednak uległem fantazji.

*
Nie odpowiadało mi za bardzo towarzystwo Joli i jej kochanka, nie kwapiłem się zatem zupełnie do wyjścia na tą, jak ją nazwała: kameralną plażę. Wiedziałem, o co chodzi: zaciszne miejsce gdzie elitarni panowie i szukające zagubionej dawno młodości panie mogą się nago poopalać. Ale po nieprzespanej nocy zmieniłem zdanie. Postanowiłem pojechać. Matka nie kryła zdziwienia, kiedy rano oznajmiłem, że idę wypożyczyć samochód i że pojedziemy razem. Może wiązała jakieś nadzieje z tym wyjściem, a może jednak trochę się przede mną wstydziła?
Piękna plaża ukryta przed wzrokiem ciekawskich w ciasnej zatoczce, otoczonej wysokimi czarnymi ścianami, do której lazurowy ocean naniósł na kształt złotego półksiężyca łachę piasku, nie była może plażą nudystów, choć tak jak się spodziewałem dominowało tu roznegliżowane towarzystwo w wieku 40-70 lat, ale każdy plażował tak jak mu się podobało. Panował to duch nieskrępowanej wolności, tak że obok kompletnie bezwstydnych naturystów, spore grono odpoczywało sobie w znacznie bardziej cenzuralnych strojach plażowych. Jak chociażby i ja: w sportowych szortach, których nie zamierzałem zdejmować. Moja matka ulokowała się właściwie po środku tej statystyki. Ubrana jedynie w pomarańczowe pareo zakrywała wprawdzie ciało jednak prześwitujący materiał opinający dość mocno biust zdradzał całą jego nagość.
Ledwie rozłożyliśmy leżaki, kiedy obok matki zmaterializował się Czesiek ściskający pod pacha wielka teczkę kreślarska. „Czy mógłbym Cię prosić Aniu, żebyś mi zapozowała do akwareli?” Mimo wysokiego czoła i średniego wzrostu wydał mi się niezwykle męski ze swą owłosioną, muskularną klatą, szerokim karkiem i wyraźnie wypinającymi luźne szorty jajkami. „O tam! Na tej malowniczej skale wystającej z morza. I jeśli się nie obrazisz, mógłbym zaproponować akt?” Matka uśmiechnęła się nieco zmieszana, ale widać słowa malarza podłechtały jej próżność bo odparła tylko: „No zgoda!” i ruszyła za nim we wskazane miejsce.
Śledziłem ją wzrokiem, jak wdrapuje się na skałę, rozkłada ręcznik i kładzie się na nim rozpuszczając na ramiona rude włosy; jak opuszcza ramiączka sukienki i związuje je niczym chustę na biodrach; jak wypręża się do słońca, a jej białe jak mleko piersi kontrastujące z mocno opalonym dekoltem, zachowujące wciąż jędrny, krągły kształt rozlewają się na boki przyciągając wzrok wyjątkowo dużymi otoczkami ciemnych brodawek…
Niczym z transu wyrwał mnie przyjacielski kuksaniec, który poczułem pod żebrem.
„A ty, co? – zagadnął wesoły głos Joli, która po odejściu swojego faceta przysunęła do mnie swój leżak. Siedziała na nim topless, z rozpuszczonymi blond lokami opadającymi na opalone ramiona, z wielkimi rubensowskimi cyckami wiszącymi nad zaskakująco płaskim brzuchem. Wytatuowana jaszczurka wspinała się po jej okrągłym biodrze, prześlizgiwała się pod sznureczkiem białych kąpielowych stringów, sięgając swym rozdwojonym językiem niemal pępka. – Zakisisz się w tych szortach! – zaśmiała się wskazując palcem namiot w który niepostrzeżenie zmieniły się moje spodenki rozciągnięte niekontrolowanym wzwodem. – Tutaj możesz je spokojnie zrzucić.”
Była niczym megaseksowna MILF z moich ulubionych serii porno, o jakiej marzyłem, zazdroszcząc etatowym jebakom, którzy na filmach posuwali je na wszelkie sposoby. Jako chłopak nie umiałem nawiązywać kontaktów z rówieśniczkami, marzył mi się za to ciągle seks z takimi dojrzałymi babkami, z wielkim tyłkiem i balonami, pomiędzy którymi można byłoby się zatracić I teraz to infantylne marzenie zmaterializowało się na leżaku obok mnie: Jola, jej nagie opalone na brąz ciało i jej zalotny uśmiech.
„No no no… Aż szkoda byłoby zmarnować taki wzwód – mrugnęła do mnie porozumiewawczo, a ja poczułem, że się czerwienię. – Jesteś taki małomówny i nieśmiały, nie potrafię Cię jeszcze rozgryźć. Ale to mnie pociąga…” – dodała kładąc mi dłoń na piersi, a jaj naga rozgrzana słońcem pierś oparła się o moje ramię.
I wtedy zamiast oddać się rozpalającym mnie od kilku dni żądzom i wykorzystać sytuację aż do pulsującego w mych fantazjach finału ja odparłem tylko, że idę popływać i pobiegłem do wody…
Pływałem tak długo, aż kątem oka dostrzegłem, jak matka ubrała się i roześmiana, flirtując z Cześkiem wróciła z powrotem na leżak. Wtedy wyszedłem z wody, usiadłem obok niej i zapytałem czy nie chce się już powoli zbierać. Miałem dość tego miejsca, moje wakacje się psuły; tylko matka była coraz weselsza i z każdym dniem bawiła się lepiej.
„Nie chcesz już tu siedzieć? – spytała lekko rozczarowana – Czesiek nie skończył jeszcze malować… Jedź, a ja wrócę z Jolą ”

*
Zły i zdołowany opuściłem plażę i pojechałem do hotelu. Kupiłem jeszcze kilka piw i w pustym pokoju, w samotności otworzyłem sobie na komputerze moje ulubione strony porno, zatracając się w wirtualnych fantazjach, które parę chwil wcześniej mogłem zrealizować. Byłem na siebie po prostu wku***ny. Dopiero któreś piwo z rzędu cudownie zaszumiało w mojej rozpalonej głowie studząc złe emocje.
Mama długo nie wracała, wysłała mi tylko sms-a, że są w kawiarni i pija drinki. Do wieczora jakoś się ogarnąłem, wykapałem i otwierając ostatnie piwko włączyłem w TV jakiś mecz. Nie minęła jednak nawet pierwsza połowa, kiedy wróciła wyraźnie zdenerwowana, trzaskając drzwiami.
„Dobrze, że już jutro wracamy.- tłumaczyła coś lekko wstawionym głosem, jej pierś falowała jakby brakowało jej tchu – To miała być kulturalna impreza i kulturalne towarzystwo… ale to są zboczeńcy. Ja się z nimi w swingowanie bawić nie będę. Bo niby jak… ”
Rzuciła torebką o łóżko i zamknęła się w łazience znikając pod prysznicem na długi, długi czas. Kończyła się już przerwa w meczu a ona wciąż nie wychodziła. Zaniepokojony podszedłem pod drzwi łazienki. Spoza szumu lejącej się wody dosłyszałem ciche dźwięki, jak gdyby płacz. Kiedy jednak ten niby płacz przeszedł w coraz głośniejsze, urywane jęki zrozumiałem, że matka sama się zadowala pod prysznicem. Wybrzmiał ostatni jęk i kurek z wodą się zakręcił. Szybko powróciłem na kanapę do przerwanego meczu. Po chwili wyszła. Byłą już w nocnej koszuli, obcisłej i ledwo przykrywającej majtki.
„Nasi grają? – spytała robiąc sobie drinka, duszkiem wypiła połowę szklanki i usiadła obok. – Uśmiejesz się, ale Jola ciągle myśli, że jesteś moim młodym kochankiem – roześmiała się ironicznie – To moja wina, nie gniewaj się, ale nie wyprowadziłam jej z błędu. – matka była już wyraźnie wstawiona – Wiesz, co mi zaproponowali? Swingowanie. Zamianę partnerów. Ja z Cześkiem, Jola z tobą…. Czesiek wiesz… jest bardzo męski, ale przecież, mój Boże… to normalni zboczeńcy!” – parsknęła i dopiła drinka. Wyciągnęła na łóżko nagie nogi opierając stopy o moje kolana i ani się spostrzegłem jak mi stanął. Zauważyła to, bo roześmiana trąciła go stopą i zawołała: „Siad! Spocznij!” Ale nie spoczął. Rozsiadłem się tylko trochę inaczej, tak żeby ukryć zawstydzające podniecenie, ale ona przesunęła się bliżej i położyła głowę na moim ramieniu.
Tymczasem za ścianą rozpoczął się znowu festiwal zwierzęcych rui. Jola jęczała jak aktorka porno, a wtórujące jej łóżko rytmicznie stukało o ścianę. Matka zaczęła się nerwowo wiercić, w końcu wstała po butelkę Martini, ale butelka była już pusta.
„Nie wytrzymam. Po prostu nie wytrzymam – wzdychała nerwowo – Powinnam się może dać namówić? – zwróciła się do mnie z niespodziewanym pytaniem. – Widziałem jak flirtowałeś z Jolą… ona ma na Ciebie straszną chęć… Boże co ja gadam! – była wstawiona – Ale może jednak wpadlibyśmy jeszcze do nich. To ci dobrze zrobi po całym tym zamieszaniu z Moniką, z rozwodem… Jesteś taki smutny, a Jola się Tobą fachowo zajmie…..”
Nie wiem czy i u mnie zadziałał w końcu wypity alkohol, dodając mi odwagi bo oczami wyobraźni przypomniałem sobie nagie ciało Joli, jej wielkie seksowne cycki i dotarło do mojej świadomości, że trzeciej okazji już nie będzie. Byłem gotowy.
„Pytała się o mnie? Tak? To może spróbujemy?”
„Spróbujemy!” odparła i podała mi rękę mocnym nerwowym uściskiem ściągając mnie z łóżka. Akurat za ścianą się uspokoiło i mama chwyciła telefon wybierając numer Joli:
„Który to już dziś orgazm kochana? – zaśmiała się sztucznie – Nie masz ochoty na więcej? Bo może byśmy wpadli z Wojtkiem do was? Tak? Czekasz? Mówisz, że Czesiek jest w formie? Hahaha. Dobrze kochana, to ogarnijcie się i jesteśmy za pół godzinki.”

*

Mama wysłała mnie do baru po butelkę Martini, a kiedy wróciłem, w pokoju zastałem Jolę i Czesława. Czesiek na toaletce rozlewał już jakieś drinki, ubrany tylko w czarny jedwabny szlafrok. Jola razem z moją matką, obie w podobnych, kusych halkach uruchamiały przyniesiony sprzęt grający.
„Wprosiliśmy się do was – zwróciła się do mnie kiedy wszedłem – bo u nas jest straszny bajzel. Nie masz nic przeciwko?”
Serce zaczęło mi nerwowo bić na myśl, jak w takim wypadku ma to wszystko wyglądać, ale porwałem z reki Cześka drinka, którego wypiłem duszkiem i to mnie uspokoiło. A kiedy z głośników popłynął stary znajomy Bob Marley, poczułem się zupełnie błogo.
Chwyciłem Jolę za rękę i w rytm No Woman, No Cry zatańczyliśmy kilka kroków, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Pod opiętą halką zafalowały jej wielkie piersi, na widok czego ogarnęła mnie taka żądza, że wiedziałem, że dziś już jej nie wypuszczę z rąk.
„To jak?- spytał Czesiek podając szklaneczkę z zielonkawym drinkiem mamie, która przycupnęła na krześle obok odtwarzacza CD – Czworokącik?”
„Czesław! – skarciła go Jola z uśmiechem – oni dopiero stawiają pierwsze kroki. Zajmij się Anią, a my z Wojtkiem damy sobie sami radę – co rzekłszy pchnęła mnie na łóżko, siadła obok i wydobyła spod luźnych szortów moje małego, który gotowy od dłuższej chwili czekał na uwolnienie. Obciągnęła mi napletek i językiem dotknęła pulsującej główki – Mniam!”
„To co pani doktor?” – usłyszałem jeszcze głos Cześka, który stanął przed krzesłem na którym siedziała mama. Kątem oka zobaczyłam, jak rozwiązał pasek szlafroka zza którego wychyliła się wielka, zadziornie zakrzywiona do góry pała.( Mój boże, była chyba dwa razy większa od mojego) którą podsunął jej pod sama twarz.
Trzewiami wstrząsną dreszcz. To Jola objęła ustami moja żołądź i zaczęła delikatnie ją ssać. Poczułem się cudownie, jeszcze tylko katem oka zobaczyłem jak matka również wzięła do ust wielkie przyrodzenie Cześka, po czym zmrużyłem z rozkoszy powieki. Jej drapieżne dłonie rozpięły guziki moje koszuli i drapały długimi paznokciami brzuch i klatkę, wprawne usta pieściły mojego penisa i zasysały jadra. Krew pulsowała w moich lędźwiach, a w głowie szumiał przyjemnie wypity alkohol.
Kiedy poczułem, że przestała, podniosłem się na łokciach patrząc jak wyciąga się na łóżku niczym kotka, rozchylając szerokie uda. Pod halką nie miała nawet majtek tylko błyszczącą czerwienią jaskinię grzechu. Zrzuciłem z siebie resztki ubrania i posłuszny gestom Joli naciągnąłem na siebie kondoma.
„Wejdź we mnie!” –usłyszałem polecenie. Ale zanim na dobre zatraciłem się w jej gorącym ciele zdążyłem jeszcze zobaczyć w przelocie jak Czesiek sam zasiadł na krześle, a matka wstając zsunęła spod halki majteczki i wspięła się na niego, dosiadając mustanga.
W moich uszach zaczęły się mieszać westchnienia matki i jęki Joli, kiedy wydobyłem spod halki jej cycki i przyssałem się do sutka. Ścisnąłem je palcami stwierdzając z pewnym rozczarowaniem że są sztuczne. Silikonowy implant sprawiał wrażenie jakbym bawił się gumową lalką. Zostawiłem je w spokoju i uniosłem się na kolanach wolnymi ruchami penetrując jej cipkę. Mój wzrok zatrzymał się na lustrzanych drzwiach szafy, w których odbijała się matka coraz szybciej cwałująca na malarzu. Przyspieszyłem niemal w rytm jej ruchów. Widziałem jeszcze jak Czesiek zrywa z niej przez głowę nocną koszulę i mocno obejmuje umięśnionymi ramionami jej ciało, które przy rubensowskiej obfitości Joli wydawało się wręcz szczuplutkie; jak całuje i gryzie jej podskakujące piersi i wtedy doszedłem… Mym ciałem wstrząsnął spazm i osunąłem się obok Joli ciężko dysząc.
„Nie tak szybko mój mały” – szepnęła mi do ucha, rzucając na ziemie zużytą prezerwatywę i pieszczotami próbując reanimować mojego małego, który postanowił chwile odpocząć…
Ale moje zainteresowanie skupiło się na matce. Czesiek wstał z krzesła nie zdejmując jej , oplatającej go łydkami z siebie i niczym nadzianą na kij marionetkę przeniósł przez pół pokoju na toaletkę, sadzając ją na blacie obok butelek alkoholu. Rude zmierzwione włosy zakryły jej niemal twarz tak, że widać było tylko szeroko rozchylone, głośno łapiące powietrze usta. Jej piękne, duże brodawki podskakiwały niczym piłeczki, kiedy pieprzył ją szybkimi i gwałtownymi ruchami. Widziałem jak pot leje się mu po szerokim karku kiedy wręcz brutalnie ściągnął ją z blatu i odwrócił tyłem do siebie, kładąc jej dłonie na krawędzi toaletki, a wypiętą pupę nadziewając na swojego penisa. Raz, raz, raz mlaskały jej pośladki w rym jego ruchów. Matka stękała, ale nie słyszałem jeszcze żeby osiągnęła orgazm.
Mój mały był znów gotowy, co widząc Jola dosiadła mnie i wsunęło go sobie ręką. Wzięła moje dłonie kładąc je sobie na cyckach, ale jej podskakujące sylikony napawały mnie coraz większym niesmakiem.
„Chodźcie tu do nas!” – zawołała odwracając głowę do swojego przyjaciela, który posłuszny jej słowom porwał matkę na ręce, niczym małą dziewczynkę i położył ją obok mnie. Twarz mamy była rozanielona od rozkoszy, a może też od ilości wypitego alkoholu. Ciężko oddychała, a jej piersi podnosiły się i opadały. Czesiek wgramolił się na łóżko, aż zadrżały sprężyny, rozchylił jej nogi i uklęknął miedzy nimi, po czym chwytając je za kostki niemal przycisnął do jej ramion. Mignęła mi jej otoczona złotym meszkiem, rozchylona i czerwona od seksu wagina, ale szybko została zakryta wielkimi jajkami malarza.
Z zaciekawieniem i nie kryję tego, z satysfakcją, zauważyłem, że z narowistego ogiera została mu w kroku jedynie miękko zwisająca kiszka; długa nie zaprzeczę, ale kiszka, którą usilnie próbował wepchnąć do środka. Ale wiotczejąca główka wyginała się na wszystkie strony i nie chciała wejść. Widać, że i Jola to zauważyła, bo wzięła go w dłoń i usiłowała mu pomóc, ale mustang Cześka miękł i malał w oczach.
„Zmiana partnerów!” – zakomenderowała Jola i zanim zrozumiałem o co chodzi zeskoczyła ze mnie, pchnęła na bok, na moje miejsce kładąc swojego towarzysza, którego zwiotczałą męskość wzięła do ust.
I tak niepostrzeżenie znalazłem się miedzy rozchylonymi udami mojej mamy, vis-a-vis pulsującej pożądaniem jaskini rozkoszy, z której kiedyś przecież wydostałem się na świat. Seks, alkohol, kazirodcze fantazje zmąciły mi zupełnie umysł.
„No chodź!” – usłyszałem zachęcający szept matki. Jej półprzytomne spojrzenie wwierciło się głęboko w moja głowę.. Poczułem jej dłoń łagodnie pieszczącą moje udo. Czyż nie tego właśnie pragnąłem, czyż nie o tym śniłem na jawie odkąd zobaczyłem ją w prześwitującym pareo? Spojrzałem jej głęboko w oczy. Oboje byliśmy pijani, ale świadomi i oboje tego chcieliśmy!
Zakryłem jej nagość swoim ciałem szukając ustami jej rozchylonych piersi, naturalnych i miękkich, nie jak gumowe cycki Joli. Musnąłem nosem duży, sterczący z podniecenia sutek który, gdy wziąłem go w usta był twardy jak dojrzała truskawka. Całowałem jej dekolt, brzuch i pępek pewnie zmierzając w kierunku łona i jej kobiecej muszelki. Delikatnie objęła udami moją głowę kiedy przywarłem ustami do jej sromowych warg. Zacząłem lizać wnętrze muszli, zrazu delikatnie potem szybciej, wciskając język do pochwy, to znów zasysając wargi sromowe. Nie byłem specjalistą od francuskich pieszczot, moja żona nie cierpiała tego, ale przypomniałem sobie nauki płynące z oglądanych pornosów i mój język powędrował w górę w stronę nabrzmiałej łechtaczki. Matka zawyła głośno. Objąłem wiec ją wargami i zacząłem ssać, tak jak wczesnej jej sutki. Uniosła biodra, które zaczęły falować w górę i w dół w rytm jej jęków, kiedy zataczałem czubkiem języka kółeczka wokół jej łechtaczki, aby za chwilę pieścić ją ruchami szybkimi niczym skrzydełka kolibra. Czułem w ustach jak pulsuje w niej krew, aż w końcu zassałem ją z całych sił i wtedy usłyszałem ten głośny pisk o wysokim tonie, który tak dobrze znałem, tyle razy słysząc go przez ścianę. Matka miała orgazm i wrzeszczała jak opętana, drżąc od spazmów, które wstrząsały całym jej ciałem. Wnętrze jej pochwy pulsowało własny życiem i kiedy ostatni raz wsunąłem tam język na moją twarz trysnęła gorąca ciecz. Położyłem się obok i mocno przytuliłem czując każdym nerwem jak cała drży.
Czesiek i Jola w międzyczasie zawstydzeni opuścili nasz pokój, tak że nagle zapanowała błoga cisza. Stało się coś, co nie powinno się zdarzyć, ale byłem z siebie zadowolony i nie chciałem tego na gorąco oceniać. Czułem niedosyt i nie potrafiłem myśleć co będzie dalej. Nazajutrz mieliśmy wracać do domu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *