W Internacie cz.1

W Internacie cz.1

Wyleciałem wtedy z Polibudy i żeby nie iść do woja zacząłem naukę w Policealnym Studium Chem. w Płocku. Była to typowa przechowalnia i chodzili tam sami faceci. Na zimę nie chciało mi się dojeżdżać 40 km i załatwiłem sobie internat. Bursa była podzielona na piętra. Na parterze mieszkały dziewczynki z I i II klasy technikum normalnego, na I pierwszym pietrze starsze dziewczyny, na II młodzi chłopacy, na III starsi i wreszcie na IV my, sami prawie 20-latkowie. Było to jeszcze w czasach kiedy podstawówka była ośmioletnia a średnią szkolę zaczynało się w wieku 15 – 15 lat. Był początek grudnia. Wyskoczyłem na chwilę na miasto. Kupiłem 3 jabole, tak tylko dla siebie, bo moi kumple wyjechali na weekend do domów. Wieczorem miała wpaść do mnie Monika, niezwykle seksowna 18-latka z I piętra. Cudownie obciągała lachę i miała takie głębokie gardło, że nawet mojego XL połykała prawie całego. Do tego trenowała gimnastykę i często musiałem się mocno natrudzić, żeby przerżnąć ją w wymyślnych pozycjach. Było wczesne popołudnie i do przyjścia Moniki miało minąć jeszcze trzy godziny.
Z rozmachem wpakowałem się drzwi internatu i wszedłem do środka. Jednak po chwili wróciłem ponieważ jakby coś mnie zaniepokoiło. Na schodach w rozpiętej kurteczce siedziała jakaś dziewczyna. Czarna główka oparta była na wysoko podniesionych kolankach a ramionami, na które opadały kruczoczarne włosy, co chwilę targały dziwne drgawki.
– Przecież zmarzniesz tu taka rozchełstana – powiedziałem spokojnie.
– Nie chcę żyć i jest mi wszystko jedno – podniosła do góry swoją zapłakaną buźkę.
– A cóż to takiego się wydarzyło, że chcesz tu zamarznąć na schodach – spytałem zatroskany.
– A przed chwilą widziałam jak mój chłopak całował się z tą kurwą Dominiką – łkała małolata.
– I dlatego nie chcesz żyć? – przyjrzałem się jej teraz uważniej.
Była naprawdę piękna. Jej zalana łzami twarzyczka, miała w sobie coś takiego, że aż zaswędział mnie mój dydek. Ufne, duże, czarne oczy patrzyły na mnie do góry.
– Tak nie chcę. Ja go tak kocham, że nawet chciałam mu oddać swoją cnotę – wyznała – I w sumie to jest mi wszystko jedno. Znowu jej usteczka ułożyły się w podkówkę a z pięknych oczek wypłynęły dwie duże łzy.
– Lepiej chodźmy do środka i jeśli chcesz to mogę pokazać Ci czwarte piętro – wiedziałem, że jest to marzenie większości tych małolat z parteru.
– Naprawdę zrobiłbyś to dla mnie – znowu podniosła swoją czarną główkę do góry – Mój chłopak Tomek tam mieszka.
– Ach to chyba znam tego kuncwota. Rzeczywiście żadnej nie przepuści. Razem chodzimy do szkoły – starałem się zdobyć jej zaufanie – Chodźmy więc, tylko ostrożnie przy portierni żeby pani Zosia się nie zorientowała.
Po schodach puściłem ją przodem. Nie mogłem oderwać wzroku od jej kształtnego tyłeczka opiętego szczelnie materiałem obcisłych jeansów. Już wtedy wiedziałem, że zrobię wszystko żeby to nie Tomek był tym pierwszym, który wepchnie w jej cipeczkę swojego kutasa, że muszę ostro przerżnąć to naiwne dziewczę i uczynić z niej kobietę.

Weszliśmy do mojego pokoju, który normalnie dzieliłem z jeszcze trzema chłopakami. Mała rozejrzała się po nim i widziałem, że nie była zachwycona z panującego tam bałaganu. Pomogłem jej zdjąć kurteczkę i odsunąłem pozwijaną kołdrę na moim tapczaniku. Usiadła bardzo skromniutko. Jej kolanka były ściśle złączone a dłonie oparte na nich zamarły w bezruchu. Podszedłem do swojej szafki i schowałem w niej zakupione jabole. Odwróciłem się do małej i spytałem: – Napijesz się wina?
– Jeszcze nigdy nie piłam. Może troszkę – odpowiedziała skromnie.
Wyciągnąłem dwa kubasy i niemal całkowicie napełniłem tanim trunkiem. Zasłoniłem oba podajniki i dolałem do obydwu po 50-tce czystego spirytusu.
– Masz napij się. To rozgrzewa a ty przecież długo siedziałaś na tych schodkach – podałem dziewczynie wzmocnione wino i sam wypiłem duszkiem pół kubka.
Patrzyła jak ja to robię i też wypiła duży łyk trunku. Widać było jak on na jej młodziutki organizm działa. Jej śliczna twarzyczka zaczęła nabierać rumieńców. Czarne oczka, dotychczas jakby lekko zamglone smutkiem, zaczęły rzucać swoje iskierki, które często nazywałem „kurwikami”. Ślicznie rzeźbione usteczka z podkówki przeszły w cudowny, jakże bardziej pasujący im uśmiech. Kolanka nie były już tak szczelnie dociśnięte do siebie a położone na nich dłonie też jakby się rozluźniły. Nie była już tak przygarbiona, jakby przytłoczona swoim dziewczęcym problemem. Zaczęła rozglądać się po naszej jaskini.
Wziąłem swój kubek i przesiadłem się obok niej na tapczanik.
– No to na drugą nóżkę – zaproponowałem i wypiłem niemal do końca swojego jabola.
Próbowała mnie naśladować i też wypiła kilka łyczków cierpkiego trunku. Widać było, że alkohol w nim zawarty coraz bardziej ją rozluźniał. Wiedziałem już, że za chwilę będę mógł przystąpić do zamierzonego działania.
Kurde jaka ona była teraz śliczna. Duże, czarne oczy, rzucające „kurwiki” a nad nimi wypielęgnowane brwi, które nie potrzebowały żadnej kredki żeby wyraźnie kusić wzrok swoją ponadprzeciętną urodą. lekko kartofelkowaty nosek doskonale współgrał z pełnymi policzkami. I wreszcie te pełne, mięsiste i niezwykle zmysłowe w swoim szczerym uśmiechu usteczka, odsłaniające białe i równe ząbki.
Spojrzała na mnie tak jakoś ciepło, kiedy rozsiadałem się obok niej na wąskim tapczaniku.
– Jak masz na imię, bo ja Wojtek – zagaiłem i położyłem swoją dłoń na jej spoczywającej na kształtnym udzie.
– Zuzanna albo jeszcze lepiej Zuza – odpowiedziała jakby nie swoim dźwięcznym głosikiem.
Jednocześnie odepchnęła moją rękę i spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem. Znowu położyłem dłoń na jej i dosyć mocno docisnąłem obejmując ją delikatnie palcami.
– Wiesz, ze jesteś piękna – rzuciłem lekkim komplementem.
Znowu spojrzała na mnie tak jakoś cieplutko. Jej dłoń zsunęła się z uda i oparła o tapczanik. Obróciłem się lekko w jej stronę i drugą dłoń delikatnie położyłem na jej kolanku. Znowu w jej wzroku pojawił się strach ale najprawdopodobniej wypity alkohol wzmógł ciekawość i bardzo osłabił opory. Jeszcze drugą rączką próbowała strącić moją dłoń z kolanka ale trzymałem rękę bardzo mocno.

Poddała się. Oparła się na łokciach do tyłu a potem położyła w poprzek mojego koja. Położyłem się na boku obok. Moja dłoń z kolanka zaczęła powolną wędrówkę po wewnętrznej stronie jej uda okrytego obcisłymi spodniami. Wędrowała ciągle w kierunku jej skarbu.
– Pocałuj mnie. Tak bardzo lubię się całować – jęknęła drżącym głosikiem i leciutko, kilka centymetrów rozchyliła swoje kształtne nóżki. Podsunąłem się do góry i przywarłem swoimi ustami do jej. Rzeczywiście lubiła i umiała się całować. nasze usta jak szalone szukały najwygodniejszego zwarcia się z sobą i nagle poczułem jak jej języczek wsuwa się do mojej buzi, jak szuka mojego jęzora, by po chwili figlować po nim głęboko. Odwzajemniłem jej wędrówką swojego głęboko do jej buzi. Zaczęła go ssać tak mocno, że bałem się, że go wyrwie. Moja dłoń dalej wędrowała po jej udzie aż w końcu dotarła do jej skarbu. Szerzej rozłożyła swoje nóżki. Zacząłem głaskać i uciskać jej pizdeczkę przez sztywny materiał jeansów.
– Mmmm… – mruczała przez nos gdyż usta zajęte miała pocałunkiem.
To mruczenie i rozkraczenie nóżek potraktowałem jako zaproszenie do dalszych pieszczot. Moja dłoń powędrowała wyżej. Nagle wyczułem goły pasek jej ciałka między spodniami a białym, eleganckim sweterkiem. Dopadłem do niego opuszkami palców i zacząłem nimi łaskotać dziewczynę. Och jak uroczo drżały jej mięśnie brzuszka. Wsunąłem dłoń pod seterek i przeniosłem te karesy wyżej. Mruczenie Zuzy stawało się jakby intensywniejsze i zmieniła się jego tonacja. Wsunąłem dłoń pod jej sweterek jeszcze dalej i nagle dotarłem do skąpego staniczka okrywającego jej cudownie rzeźbione cycuszki. Podłożyłem dwa palce pod jego dolny rant i nagle znalazł cię nad jej ślicznymi piramidkami, dopiero zaczynającymi zaokrąglać się kobieco u swojej podstawy. Objąłem jedną z nich dłonią i czułem jak pod jej wpływem rośnie i twardnieje dziewczęcy sutek. Przełożyłem dłoń na drugą piramidkę i tam zastałem już całkiem twardy jak kamyczek ten szczyt dziewczęcego cycuszka. Nasze usta oderwały się od siebie.
– Och jak ja lubię się całować i być tak pieszczona – jęknęła Zuza – To mnie tak bardzo podnieca. Podniosłem dosyć wysoko jej sweterek i całując jej szyję przeniosłem swoje usta na jej sterczące piersi. Objąłem ustami dużą brązową brodawkę i zacząłem harcować języczkiem po twardym, sterczącym kamyczku. Drugi suteczek chwyciłem w dwa palce i zacząłem ugniatać. Dziewczyna wplotła palce w moje długie włosy i strasznie podniecająco masowała głowę. Zuza aż podnosiła do góry swój tułów opierając się wtedy tylko na ramionkach i pupie. Wydawała wtedy z siebie tak milutkie dla ucha dźwięki Świadczące o ogromnym już podnieceniu.
A ja szalałem przenosząc swoje usta z jednego cycucha na drugi. Lizałem je, ssałem, chwytałem ustami i lekko przygryzałem zębami. Ręką sięgnąłem do guziczka przytrzymującego jej spodnie. Odpiąłem go i teraz zacząłem odsuwać zamek rozporka. Pod spodniami miała jeszcze cienkie rajstopki. Wsunąłem dłoń pod ich gumkę i drugą majteczek. Wędrowałem coraz niżej po płaskim brzuszku, czując jak moja dłoń wzbudza w niej owe cudowne dreszczyki rozkoszy. Dotarłem w końcu do jej twardego, obrośniętego meszkiem miękkich włosków wzgórka łonowego. Chwyciła przegub mojej dłoni w swoją rękę i zaczęła ciągnąć do góry.
– Ja nie chcę, ja się boję – jęczała sama niezbyt przekonana do tego co mówi i robi – Ja jeszcze tego nie robiłam.
Nie poddałem się. Moje palce powędrowały dalej. Pod palcami poczułem pulchność jej cudownych zewnętrznych warg sromowych. Środkowy palec wędrował ciągle dalej po szczelinie jaka między nimi była i rozchylając je delikatne jak płatki róży. czułem jaka była już mokra i śliska. Opór jej rączki zaczął słabnąć. Znowu wygięła swoje plecki w leciutki pałąk.
Zacząłem teraz wędrówkę ust i języka po jej brzuszku. moja głowa coraz bardziej zbliżała się do jej krocza. jednocześnie ręką zacząłem ciągnąć do dołu jej spodnie, rajstopy i majteczki. Instynktownie uniosła do góry pupę. Skorzystałem z tego i nagle odzienie znalazło się na jej kostkach i potem obok tapczaniku. Pomogłem jej szeroko rozkraczyć szczupłe nóżki. Sam klęknąłem między nimi i rozchylając delikatnie paluszkami jej różowiutkie wargi sromowe polizałem mokrym jęzorem wąską szparkę wiodącą do jej sromu. Widziałem przedtem już wiele pizdeczek dziewczęcych i kobiecych ale ta miała swój niepowtarzalny urok. Wbiłem sztywny jęzor w tą niewielką dziurkę i zacząłem wylizywać jej niezwykle smakowite i aromatyczne soczki, których piętnastoletnia pisia wydzielała coraz więcej. Zanurzałem język coraz głębiej aż w końcu poczułem na jego końcu delikatne firanki jej błonki dziewiczej. Zuza instynktownie podniosła do góry swoje kolanka i oparła swoje stopy szeroko rozrzucone o skraj tapczanu. Ułatwiło mi to bardzo pieszczenie jej pisi i spijanie nektaru przez nią wydzielanego. Nie pozostawiłem też bez pieszczot jej drugiego otworka. mój wskazujący palec najpierw krążył dookoła jej zaciśniętego odbyciku, by po chwili pomału wnikać w jego głąb. Drugą ręką zająłem się swoimi spodniami. Rozpiąłem pasek i guziki rozporka i po chwili spodnie zjechały na dół do samych kolan. Szybko dołączyły do nich moje bokserki. Do góry sterczała moja niemal dwudziesto centymetrowa pała, dosyć gruba pała, podniesiona w swym ogromnym podnieceniu do pełnej gotowości do działania. Na czubku potężnej głowicy w kształcie kapelusza grzyba, całkowicie odartej ze skórki i znacznie szerszej od pozostałego trzona, zbierała się duża kropla moich śliskich soczków podniecenia.
Zuza dyszała urywanym oddechem. Jej palce wbijały się coraz bardziej w moją głowę. Nagle wyszeptała ogarnięta pełną euforią:
– Strasznie się tego boję ale pragnę cię bardzo. Wejdź we mnie i ostro wyruchaj. Bądź delikatny bo to podobno bardzo boli – zaczęła ciągnąć moją głowę do góry.
Poddałem się. Zacząłem całować jej brzuszek. Zagłębiłem język w pępuszku. I pomału wędrowałem dalej. Jednocześnie moja nabrzmiała maczuga zaczęła się coraz bardziej zbliżać, do jej rozwartej w gotowości przyjęcia tego ogromnego gościa, zaczerwienionej podnieceniem, z pulsującą szczęściem żołądzią łechtaczki, cudownie pięknej, dziewczęcej pizdeczki. Wyprostowałem się. Potężny łeb minął tą jakże już chętną pisię. Gruby trzon oparł się swoją nasadą o jej szparkę. Moszna delikatnie drażniła okolice jej kakaowego oczka. Duża kropla śluzu spływająca z jego głowicy zmoczyła jej płaskie łono w okolicach pępka. próbowała objąć go rączką.
– Ale on wielki i jak się zmieści w mojej malutkiej pisi – jęknęła – Tak się boję ale chce tego. Wejdź już we mnie.
Odsunąłem pupę do tyłu. Dalej w paluszkach trzymała mojego sztywnego fallusa i jakby naprowadzała na swoją dziewiczą szparkę. Kiedy łeb mojego penisa znalazł się tuż obok wejścia do jej cudownej grotki rozkoszy i zaczął jeździć po tej wąskiej aczkolwiek wyjątkowo długiej dziurce, smarując ją śliskim śluzem. lekko przyciągnęła ją ku swojemu kroczu i nagle ogromna żołądź pomalutku wśliznęła się do jej ciasnego sromu.
– Aaa…, Sss…, Aaa… – jęczała głośno i syczała wciągając powietrze co było zapewne oznaką ogromnego bólu jaki jej zadawałem – To tak boli…
Zacisnęła mocno powieki a paznokciami drapała tapczan obok swojej pupy. Wiedziałem, ze muszę być delikatny ale i stanowczy w swoim działaniu. Teraz już bez jej pomocy pchnąłem mocno biodrami do przodu. Czułem jak mój twardy kutas wnika w jej wnętrze coraz głębiej. Jak niszczy i rozgniata wszystkie napotkane przeszkody. Mała Zuza krzyczała jeszcze głośniej niż w momencie wnikania. Oderwała swoje stópki od tapczanu i uniosła je do góry. jej zgrabne nóżki rozrzucone były maksymalnie na boki. tak wbiłem się w jej krocze połową swego oręża. Cofnąłem pupę do tyłu, tak, że grzybkowaty łeb ukazał się w jej naciągniętej do granic możliwości szparce i znowu mocno pchnąłem do przodu. Małolata znowu bardzo głośno krzyknęła a mój kutas wszedł tym razem znacznie głębiej. Tą czynność pomału ale z pietyzmem powtórzyłem kilka razy. Za każdym razem mała Zuza dawała oznaki strasznego bólu. Jednak po tych praktykach jej okrzyki stawały się jakby inne. Już nie czuć było w nich cierpienia a raczej ogarniającą jej młodziutki organizm euforię potężnego podniecenia. Zacząłem jebać ją coraz mocniej. Teraz już prawie cały mój rączy rumak zagłębiał się w jej pizdeczce. Nadal była bardzo ciasna ale przyjmowała moje pchnięcia z coraz większą ochotą. Podniosła do góry swoje nóżki prostując je w kolankach. Chwyciłem dłońmi za dziewczęce łydki i rozszerzyłem do szerokiej litery V. Teraz ruchałem ją już całą potęgą swojego XL chuja. z lubością patrzyłem jak je szczupłe, młodziutkie całko podskakuje gwałtownie a głowa niemal dobija do ściany gdy moja maczuga zagłębiała się w niej całkowicie a moszna delikatnie plaskała o otwarty odbycik. Z ust dziewczynki wydobywały się teraz odgłosy niezwykłego, niemal graniczącego z utratą przytomności uniesienia.
– Och jak wspaniale…, jak mnie to wypełnia…, jakie to miłe i jak dziwnie się czuję – rozpoznawałem urywki jej jęków. nagle zauważyłem jak na jej płaskim brzuszku pojawił się dreszczyk, najpierw drobniutki ale coraz większy. Wreszcie ogarnął całe jej drobne ciałko i teraz targały nim spazmy jakże inne niż te łkania na schodkach przed internatem. Jej nastoletnia pizdeczka wydzielała soczki tak obficie, że niemal wytryskiwały w momencie jak wyciągałem swoją lancę. Widok ten podniecił i mnie bardzo mocno. Czułem jak mój kutas zaczął napełniać się nasieniem, jak zaczął pulsować w jej cieplutkim i rozedrganym orgazmem wnętrzu. Sama odpowiedziała na nurtujące mnie pytanie jęcząc:
– Wal mnie, rżnij do końca bo wczoraj skończył mi się okres i można do środka.
Mój kutas jakby na to czekał. Wbiłem go maksymalnie głęboko i nagle wystrzeliłem w jej naciągniętej pochwie potężną salwą gorącej spermy. Najpierw zesztywniała a potem jej ciałkiem targnął potężny dreszcz rozkoszy. szeroko otwarte oczka zasnuły się mgiełką a z ust wyrwał się głośny okrzyk:
– Tak, taaak, Taaaaaaaaaaak.
Pchnąłem w nią swoją pałę jeszcze kilkanaście razy i czując, ze traci ona swój wigor wyszedłem z jej pulsującej i rzygającej mieszaniną mojej spermy, jej soczków i krwi z defloracji, czerwonej ze zmęczenia pizdeczki. Szybko zanurkowałem głową w jej kroczu i chwytałem językiem wszystko co z niej wypływało.
Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *