Urodziny

Urodziny

Leżał rozpostarty na łóżku. Ręce miał wyciągnięte na boki i przywiązane do ramy łóżka dwoma czarnymi pończochami. Na nim okrakiem siedziała młoda dziewczyna mająca trochę ponad dwadzieścia lat.
Tomek przyglądał się jak biust Kasi unosi się i opada w rytmie zgodnym z jej ruchami. Dłonie opierała na jego klatce piersiowej, miała opuszczoną głowę, włosy opadały na jej twarz. Jęczała cicho kiedy nabijała się na jego ostrze.
Tomek zastanawiał się kiedy przejdą do czegoś jeszcze bardziej ostrego. Może jakieś skóry, pejcze…
W pewnym momencie zaczął się już zbliżać. Bardzo chciał objąć ją, popieścić jej piersi, ale nie mógł. I o to właśnie chodziło w tej grze: To ona była panem jego, a on był niczym niewolnik.
Dziewczyna poczuła jak jego ciałem przebiegają dreszcze, wiedziała co się święci i przyspieszyła, zaczęła głośniej oddychać, pojękiwać, wiedziała, że on to lubi, wiedziała jak to na niego działa.
Kiedy poczuła pierwszą falę orgazmu krzyknęła głośno swoje imię po czym opadła na niego. Poruszyła się jeszcze kilka raz, czuła go jeszcze w sobie, wiedziała, że też skończył. Sturlała się z niego i położyła obok.
Sięgnęła ręką za siebie i uwolniła jego rękę.
Tomek sam dowiązał drugą.
– Tak właściwie, to dlaczego nie znajdziesz sobie chłopaka? – spytał.
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
– Nie odpowiada ci nasz układ? – spytała pomijając sens jego pytania.
– Nie – zaprzeczył. – Po prostu jestem ciekaw. Jesteś ekstra, no wiesz, masz wspaniałe ciało i spodobałabyś się każdemu, a do tego ten twój temperament w łóżku… ożywiłby trupa w kostnicy – stwierdził.
– Nie odpowiadają mi trwałe związki – stwierdziła. – Wolę coś takiego – wskazała na niego – Używam sobie z tobą kiedy chcę, no prawie…
Musiał przyznać, że poczuł się dość głupio.
– Odnoszę wrażenie, że traktujesz mnie jak wibrator – udał urażonego.
– Nic podobnego. Ssanie plastiku nie sprawia mi takiej przyjemności – uśmiechnęła się szeroko. – A poza tym nie spotkałam jeszcze faceta, który zawróciłby mi w głowie. Jak na razie jesteś tylko ty i…
– I kto? – spytał kiedy nie kończyła po krótkiej chwili.
– I Justyna.
Spojrzał na nią.
– Masz na myśli tę słodka rudą cipkę, która cię odwiedza?
Pokiwała głową.
– Jesteśmy jak siostry, ale łączy nas coś więcej.
– Co?! Chcesz mi powiedzieć, że…
– Tak. Ona jest lesbijką… i ja chyba też z tą różnicą, że ja czasami potrzebuję prawdziwego kutasa – w tym momencie chwyciła jego członek i ścisnęła mocno.
– No to ciekawe. Czuje się jeszcze głupiej niż jako wibrator – stwierdził. – Plastik byłby może w lepszej sytuacji, bo miałby was obie – uśmiechnął się.
Kaśka spojrzała na niego.
– Mówisz serio? – spytała. – Chciałbyś nas obie? Na raz?
– Czemu nie – odpowiedział obdarzając ją szerokim uśmiechem.
Odpowiedziała mu podobnym, obniżyła się i pochłonęła jego penisa.
– Jezuu. Śpiesz się, bo jadę na urodziny do Mariusza.
Nie usłyszał odpowiedzi, ale za to poczuł jej język na jądrach.

* * *

Zabawa trwała w najlepsze.
Było około dwudziestu osób. Mariusz hucznie świętował swoje osiemnaste urodziny.
Zaprosił pięciu najlepszych kumpli, dwaj z nich przyszli z dziewczynami. Andrzej przyszedł z Magdą – Tomek uśmiechnął się do niej kiedy zaczęła gładzić stopą jego nogę. Drugi był Mateusz z Dorotą, siostrą Andrzeja.
Poza tym było ich jeszcze dwóch oprócz Tomka, i jeszcze trzech, których nie znał. Poza tym była tam jeszcze siostra Mariusza, Milena z dwoma koleżankami z klasy, Moniką i Agnieszką. Kolejne trzy dziewczyny to szałowa blondynka, na którą od razu zwrócił uwagę, miłą na imię Aneta i włosy koloru słomy sięgające do pasa. Była ubrana w obcisłą czarną sukienkę uwydatniającą jej dojrzałe krągłości. Następne dwie to Agata, dziewczyna o figurze pozostawiającej wiele do życzenia i Andżelina mająca ciemną cerę i czarne włosy zaplecione w dwa warkocze. Miała być jeszcze jedna, ale na początku nie dotarła.
Tomek siedząc przy „suto” zastawionym stole przyglądał się wszystkim i pomyślał, że mogłaby z tego wyniknąć niezła orgietka. Zastanawiał się tylko komu przypadło by szczęście obrabiać cipkę Agaty.

* * *

Był już nieźle wypity kiedy na parkiet wyciągnęła go Milena. Była niższa od niego o kilkanaście centymetrów, miała jasne, rozpuszczone włosy i jak sądził niebieskie oczy. Wtuliła się w niego kiedy zagrali Killing me softly. Tańczyli razem, ale Tomek był gdzie indziej. Podziwiał kolory, które przyniosła mu koleżanka trawka.
Chłopaki wypalili jej już ze trzy gramy, jeden z tej nieznajomej trójcy, chyba miał na imię Piotrek, porzygał się w łazience.
Miała na sobie luźną spódniczkę, czarne rajstopy i ciemno zieloną bluzeczkę zapinaną na pięć guziczków.
Po wolnej Killing me softly zahuczała ostra muzyka i większa część zaczęła natychmiast podskakiwać, wywijać rękami co nazywało się tańcem pogo.
Tomek nie miał na to nastroju. Chciał usiąść, ale Milena już prawie przysnęła przy jego boku.
Spojrzał na wchodząca do pokoju Anetę i puścił do niej oko. Podeszła do nich.
– Co słychać? – krzyknęła próbując nieudolnie poruszać się w rytm muzyki.
– Co palisz? – spytał.
Milena podniosła głowę i natychmiast sięgnęła po fifkę z trawką. Zaciągnęła się i wstrzymała oddech. Podała Tomkowi. Wzruszył ramionami i uśmiechnął się do Anety.
Wypuścili dym, Milena powtórzyła to jeszcze raz, po czym usłyszeli trzaski i dźwięk tłuczonego szkła.
Zatrzymali się i popatrzyli na potłuczony klosz od żyrandola.

* * *

Zabawa została przerwana na krótką chwilę potrzebną do sprzątnięcia szkła, następna przerwa nastąpiła w niedługim czasie kiedy Milena wtulona w Tomka krzyknęła.
– Co się stało? – spytał.
Ktoś ściszył muzykę, podeszło do nich kilka zawianych osób.
– Nadepnęłam na szkło – stwierdziła stając na jednej nodze i opierając się na jego ramieniu.
Muzyka została podgłośniona i znów zostali sami.
Pewnie myśleli, że odwiedził ich morderca z Krzyku.
– Pomóż mi wejść na górę – poprosiła.
Opierając się na jego ramieniu weszła po schodach na górę i stanęła przed drzwiami łazienki. Kiedy je otworzyli zobaczyli Andrzeja z opuszczonymi spodniami i Magdę klęcząca przy nim z podciągniętą bluzką i sukienką robiąca mu loda.
Milena powiedziała przepraszam, Magda zerwała się na nogi poprawiając ubranie, a Andrzej nic sobie z tego nie zrobił.
Poprosiła Tomka, aby z apteczki wziął wodę utlenioną i plaster. Przeszedł obok Magdy, rzucił jej uśmiech.
– Nie będziemy wam więcej przeszkadzać – stwierdził wychodząc.
Zamknął drzwi zostawiając Magdę i Andrzeja samych.
Weszli do jej pokoju.
Osobiście wolałby być teraz na dole, na przykład tańczyć z Anetą czy penetrować językiem gardło Andżeliny. Milena usiadła na łóżku i opadła na oparcie.
Po chwili podniosła się i spojrzała na swoją nogę.
Rzeczywiście krwawiła. Tomek zauważył odłamek szkła w jej stopie.
– Boże. Ja nie mogę – stwierdziła. – Możesz mi pomóc? – spytał.
Podszedł do niej, klęknął i spojrzał na ranę.
– To może boleć – stwierdził.
Wyrwał odłamek pewnym ruchem nie zważając na głośny krzyk Mileny.
Sięgnął po wodę utlenioną.
– Musisz zdjąć rajstopy – stwierdził. – Inaczej nie nakleją plastra – wyjaśnił.
Dziewczyna pokiwała głową, podniosła się, ale kiedy tylko dotknęła stopą podłogi skrzywiła się z bólu i z powrotem opadła na łóżko.
– Pomóż mi – poprosiła sięgając pod spódniczkę i ściągając rajstopy starając się jak najmniej ruszać chorą stopą.
Tomek sięgnął pod jej spódniczkę i chwycił jej rajstopy. Już kilka razy robił takie rzeczy, lubił rozbierać dziewczyny i nie mylił się. Tym razem też poczuł ten dreszczyk. Poczuł prąd przebiegający go po plecach prosto do jego sztywniejącego członka.
Ściągając jej rajstopy zerknął na jej twarz, przyglądała mu się uważnie.
Czuł jej gładką skórę, patrzył na jej smukłe nogi, wcale nie takie chude jakie się wydawały w tych rajstopach.
Widział też jej białe majtki i ciemny trójkąt, który przez nie prześwitywał.
Zdjął jej rajstopy i rzucił za siebie.
Sięgnął po wodę utlenioną. Polał jej czerwoną ranę, która okazała się teraz zwykłym nacięciem, które już przestało krwawić. Otarł jej stopę chusteczką i nakleił plaster. Kiedy skończył spojrzał na nią.
Siedziała oparta na łóżku przypatrując się jego ruchom.
Spuścił wzrok i położył dłoń na kolanie. Kątem oka zobaczył, jak rozchyliła usta. Kiedy poruszył dłonią ścisnęła kolana i wyprostowała się. Położyła dłoń na jego. Spojrzeli na siebie.
Widział taki wzrok już u wielu dziewczyn. Była Marta, była też Kamila i Gośka. Widział ten błysk i wiedział co znaczy. Oznaczał już podjęta decyzję.
Podniósł się z kolan i pocałował ją.
Natychmiast oddała mu pocałunek.
Silnym ruchem wepchnął dłoń między jej kolana.
– Delikatnie – szepnęła przerywając na chwilę pocałunek. – Proszę. Bądź ostrożny.
Tomek wsunął dłoń głęboko pod sukienkę, wyczuł materiał majtek i miękkie futerko pod nim. Kiedy dotknął tego miejsca syknęła cicho. Uśmiechnęła się, objęła go ramieniem i pocałowała.
Zwinne palce Tomka wślizgnęły się pod materiał jej bielizny gdzieś w okolicach pachwiny. Zaczął okręcać sobie jej delikatne loczki wokół palców, drażnić jej delikatną szparkę.
Drugą dłonią pieścił przez materiał bluzki jej piersi. Dwoma palcami rozpiął trzy górne guziki i rozchylił jej dekolt. Miała czarny koronkowy stanik, widział jej sutki przez drobne dziurki w tkaninie.
Pocałował jej młodą pierś przez materiał, a następnie zsunął stanik z jej biustu. Ugniatał go przez chwilę po czym zsunął bluzkę z jej ramion.
Kiedy sięgnął do dwóch ostatnich guzików zaczęła się lekka szarpanina. Rozbierali się nawzajem. Milena rozpinała jego koszulę, on zdejmował z niej bluzkę i biustonosz.
Ale kiedy rozebrał już nią miał przed oczyma jej rozwijające się pączki, już dorodne niczym owoce późnym latem. Jej sutki sterczały w małych woalkach przypominających kolorem płatki róży.
Tomek zaczął je całować jednocześnie wracając dłońmi pod jej spódniczkę. Wodził językiem po jej piersiach, sutkach, przygryzł je kilka razy i wtedy jego dłonie znalazły się pod jej bielizną.
Zsunął jaj majtki, zdjął je całkowicie. Zdał sobie sprawę, że klęczy przed nią. Schylił się trochę i już był na wysokości jej skarbu, który tylko czekał na odkrycie.
Rozchylił delikatnie jej nogi i ostrożnie dotknął językiem jej szparki. Otworzył ją i pozwolił swemu żądnemu językowi zagłębić się w jej wnętrzu. Poczuł na języku jej smak, a na głowie jej dłonie targające jego włosy.
Zaczął lizać ją jak kot, później samym koniuszkiem języka. Drażnił jej najwrażliwszy punkt, dawał jej rozkosz jakiej jeszcze nie zaznała.
Jedną dłonią sięgnął do swoich spodni. Rozpiął pasek, rozporek i guzik. Zsunął spodnie do kolan i obnażył swój narząd.
Wsłuchiwał się w jej jęki, czuł, że jest już twardy. Wyprostował się i ściągnął spodnie i majtki do kostek. Przybliżył się do niej. Leżała na plecach, spojrzała w dół, na niego, na jego gotową do akcji fujarę.
– Delikatnie – powtórzyła.
Zsunął ją lekko z łóżka, przybliżył swój członek do jej grotki i włożył go. Wsunął go delikatnie, najostrożniej jak mógł. Zamknęła oczy i zacisnęła zęby. Wsunął się do końca, całe osiemnaście i pół centymetra, dziewczyna zacisnęła dłonie na materiale łóżka.
Zaczął ostrożnie i powoli. Poruszał się w niej precyzyjnie, chciał aby nie czuła bólu, ale przyjemność.
Po kilkunastu ruchach wyszedł z niej i podniósł się. Zdjął spodnie i majtki.
Milena posunęła się wyżej łóżka, spojrzała na swoje łono i kiedy zobaczyła kilka kropel krwi rozpłakała się.
Tomek podszedł do niej.
– To nic – powiedział kładąc dłoń na jej wilgotnej cipce. Zdarł z niej spódniczkę i położył ją na plecach ; wszedł na nią. Jeszcze raz wślizgnął się do jej wnętrza i zaczął posuwać siostrę swojego kumpla.
Opierał się na łokciach, miał przed sobą jej twarz, jej przymknięte oczy i rozchylone usta.
Pocałował ją i zwolnił trochę. Oddała mu pocałunek i objęła ramionami. Znów przyspieszył.
Starał się robić to delikatnie. Nawet zdziwił się, że tak łatwo pogodził się ze zwykłym seksem. Z Kaśką byłoby inaczej. Po prostu rzuciłby ją na łóżko, przygniótł do niego i wziął od tyłu.
Milena jeszcze bardziej rozchyliła wargi. Poruszyła się mocniej otwierając się dla niego.
Przesunął jedną rękę w dół i wsunął ją pod jej pośladek. Poruszał się teraz długimi, wolnymi ruchami. Podciągnął jej udo do góry, sama zrobiła tak samo z drugim.
Ponownie oparł się na obu łokciach i zaczął przyspieszać.
Milena otworzyła oczy. Spojrzał w nie. Nie było już łez, ale zaskoczenia. Otworzyła je szeroko. Były koloru letniego nieba.
Przycisnęła go do siebie, zacisnęła zęby i zawyła jak dzikie zwierze kiedy jej ciałem wstrząsnął jej pierwszy orgazm. Tomek zwolnił na chwile, pozwolił jej sercu uspokoić się, a potem zaczął na nowo. Na jej twarz wystąpiły krople potu, pocałował jej policzek, usta. Poczuł jej wiotki język przesuwający się po jego zębach.
Zaczęły się mocniejsze ruchy, gwałtowniejsze i kolejne skurcze jej pochwy, kolejny skowyt przemieniający się w niedługim czasie w jęk i pisk. Zadrżała, a wtedy on wystrzelił. Zrobił jeszcze kilka ruchów po czym jego penis wyślizgnął się z jej pochwy. Tomek zrobił jeszcze dwa ruchy, trzy kolejne spazmy rozkoszy i trzy gorące wytryski z jego fontanny trafiły kolejno na jej brzuch, piersi i jego podbrzusze.
Opadł na nią, po czym położył się obok prawą dłonią odgarniając włosy z czoła.
Odwrócił wzrok na jej spocone nagie ciało.
Miała zamknięte oczy. Jedną dłonią przykrywała swoje piersi, pomiędzy jej palcami dostrzegł swoje nasienie, a drugą swoje łono.
Obróciła twarz w jego stronę i spojrzała na niego.
– Nikt nie może się o tym dowiedzieć – stwierdziła. – Nikt. OK.?
Tomek skinął głową i uśmiechnął się szeroko.
Wiedział już, że to koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *