To było piękne

To było piękne

Od pewnego czasu mam nowego chłopaka. Przed Danielem miałam tylko jedną, średnio poważną „drugą połówkę” z którą spotykałam się jedynie podczas szkoły i czasem popołudniami. Wracając; Daniela traktuję już poważniej, wiążę z nim przyszłość i mam nadzieję, że uda nam się wytrwać jak najdłużej.
Pech chciał, że ostatnio zdarzył mi się mały wypadek podczas treningu Kung- fu – złamałam nogę. Przez to zdarzenie zostałam udomowiona na dobre dwa tygodnie. Postanowiłam to wykorzystać i po raz pierwszy zaprosiłam Daniela do siebie, do domu. Specjalnie wybrałam czas, kiedy to rodzice byli w pracy, bowiem mój ojciec nie popierał związków w moim wieku, a tym bardziej zapraszania chłopców do domu.
Nadszedł ten dzień. W całym mieszkaniu panowała błoga cisza, a ja dokonywałam ostatnich poprawek przed lustrem – podciągnęłam rzęsy tuszem i wyprostowałam ciemną grzywkę – w końcu to dość ważna okazja. Miałam na sobie krótkie, dżinsowe spodenki i dopasowaną, białą bokserkę. Nagle usłyszałam dzwonek. Pokuśtykałam o kulach do drzwi i otworzyłam je, witając mojego ukochanego uśmiechem. Daniel to znacznie wyższy ode mnie, niebieskooki blondyn. Dobrze zbudowany i wysportowany. On także się uśmiechnął swoim słodkim uśmiechem, w jego policzkach pojawiły się dołeczki i wyjął zza pleców pudełko moich ulubionych czekoladek.
– Cześć kotuś! – usłyszałam i poczułam jego usta na moich.
Zaprosiłam go do środka. Potem, przy jego pomocy zaprowadziłam go do mojego pokoju.
– Czego się napijesz? Pójdę do kuchni zrobić herbatę, co? A może napijesz się soku? – pytałam.
– Nie, nie – usiądź. Nie przemęczaj się. Na razie nic nie chcę. Chodź tu do mnie, stęskniłem się!
Przyciągnął mnie do siebie subtelnie i delikatnie, uważając na moją nogę. Siedzieliśmy na tapczanie wtuleni w siebie.
– Tęskniłem. – mruknął głaszcząc mnie po udzie.
– Ja też… – odszepnęłam odwzajemniając pieszczotę.
Po chwili ciszy Daniel mnie pocałował. Namiętnie, ale z wyczuciem. Było wspaniale. Całowaliśmy się dobre dwie minuty, kiedy nagle przerwał:
– Jesteś taka… taka… – szeptał cicho.
– Jaka… ? – spytałam, całując go łapczywie po szyi.
– Gorąca… i podniecająca. – wydusił.
Zastygłam. Spojrzałam mu w oczy i zawahałam się, ale po chwili szepnęła słowa, które od kilku minut chodziły mi po głowie:
– Chcesz się kochać? – zapytałam.
– Co… ? – udawał zdziwionego.
– Chcesz, czy nie?

Jeszcze przez chwilę patrzył na mnie niby zaskoczony, ale dobrze wiedziałam, że jest do tego stopnia napalony, że zaraz weźmie mnie jak dziki zwierz. Tu i teraz.
Nie myliłam się. Po sekundzie czy dwóch rzucił mnie na plecy i przygniótł swoim umięśnionym ciałem. Usta zatkał swoim zwinnym języczkiem, a ręce umieścił po kolei – jedną na mojej lewej piersi, a drugą między moimi nóżkami. Ruszał się cały w ten sposób, że moja muszelka szybko zrobiła się wilgotna, zaczęła powoli pulsować, a z mojej buzi, poprzez pocałunki Daniela, dało się słyszeć mimowolne, ciche pojękiwanie. Wreszcie chłopak odkleił się ode mnie i zdjął swoją koszulkę, po czym pomógł ściągnąć moją. Zerwał mi stanik urywając obydwa ramiączka i począł lizać, ssać i głaskać moje sterczące sutki. Moje dłonie wędrowały wśród jego jasnych włosów. W końcu zszedł niżej i poprzez pocałunki na brzuchu dotarł do mojej cipki. Zsunął łapczywie spodenki wraz z żółtymi majteczkami i ujrzał dorodną, różową muszelkę z jednodniowym, ledwo dostrzegalnym zarostem. Dotknął po raz pierwszy mojego łona palcem wskazującym. Potem dołączył palec środkowy i jego wilgotny język. Po pokoju rozlegały się moje jęki, jeden po drugim. Najpierw zajął się łechtaczką, po czym wszedł we mnie palcami. Bolało, ale było zarazem przyjemnie. Po dwóch minutach przestał, ściągnął spodnie. Moim oczom ukazał się gładki, niezbyt duży, ale wciąż ponętny kutas. Aż prosił się, żeby go dotykać, ssać, lizać i…
– I co teraz… ? Chcesz go… ? – zapytał.
– Wziąć do buzi?
– Wziąć do buzi. – potwierdził.
Nie musiał czekać. Usiadłam obok niego wygodnie, by gips mi nie przeszkadzał, a następnie poczęłam mu walić konia. Tak na początek. Po kilkunastu sekundach włożyłam go do buzi. Całego, po same jądra. Zaczęłam go wyciągać i wkładać, wyciągać i wkładać, dodatkowo pieszcząc go językiem. To było trochę zabawne, ale bardzo przyjemne. Daniel dyszał coraz szybciej i głośniej. W końcu pociągnął mnie za włosy, nie mocno, ale zdecydowanie po czym gestem kazał mi się wypiąć. Tak też zrobiłam. Gips trochę mi zawadzał, ale nie szkodziło to nazbyt naszemu pięknemu stosunkowi. Daniel wprowadził swojego wacka do mojej mokrej dziurki. Krzyknęłam.
– Głośniej… ! To takie podniecające! – zachęcał mnie. Według jego słów krzyczałam i pojękiwałam głośno i przejmująco, podczas gdy on ruchał mnie od tyłu.
– Aaaaaaaaaaaaach! Boże… Och! DANIEL! Tak! Tak!
– Dalej… Ach… ! Jesteś zajebista! Och… !
Pojękiwaliśmy na zmianę. W końcu pozycja zrobiła się nieco nudna, więc przeturlałam się na plecy i rozchyliłam szeroko nogi tuż przed nosem Daniela. Polizał kilka razy moją nabrzmiałą łechtaczkę i ponownie wszedł we mnie. Popychał raz szybciej, raz wolniej. Co jakiś czas dotykał moich krągłych piersi, skaczących w rytm pchania. Patrzeliśmy sobie dziko, ale czuje zarazem w oczy. Poczułam lekkie dreszcze i pomyślałam, że zaraz wybuchnę, co też wykrzyczałam.
– Daniel, szybciej, mocniej! Ja zaraz dojdę, kochanie rób to, rób! – zrobił to, o co go prosiłam, dzięki czemu zaraz potem po moim ciele rozlała się niesamowita rozkosz. Rzuciło mną na kilka stron, puls orgazmu rozszedł się po całym ciele, jęknęłam cicho i zacisnęłam powieki. Po osiągnięciu szczytu Daniel wyjął kutasa z mojej „ecie- pecie” i wsadził mi go do buzi. Ruchał mnie w usta i ja robiłam wszystko, by mógł doznać równie cudownego orgazmu, jak ja. Po minucie czy dwóch wydał długi, głośny jęk i fala ciepłej, słonawej substancji zalała mi buzię. Połknęłam.
– Mmmm…
Spojrzał na mnie z góry. Miał wymalowane niebo na twarzy. Położył się obok mnie, obejmując i tuląc czule.
– Kotuś… – szepnęłam.
– Tak… ?
– To było piękne. Dziękuję. – pocałowałam go w pierś.
– To ja dziękuję. Byłaś niesamowita. – on z kolei cmoknął mnie w czoło, po czym zdrzemnęliśmy się na kilkadziesiąt minut, leżąc nadzy na tapczanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *