Tego jeszcze nie było

Tego jeszcze nie było

A co jeśli mam na Ciebie chrapkę?  Co jeśli pragnę zrealizować moje marzenia? Pomożesz mi? Będziesz mym kochankiem na tę noc. Wchodzisz w to? W ciemno?

Będę czekała na Ciebie, wiesz gdzie mnie znaleźć.

Zaprowadzę Cię do sypialni, będą tam porozrzucane gdzieniegdzie płatki czerwonych róż, zapalone świeczki. Wniesiemy toast, za nas, za naszą miłość. Złoże na Twych ustach niewinny pocałunek, urywany, taki  który mówi ‘ciąg dalszy następny kochanie, bądź cierpliwy ’. Zrobię dwa kroki do tyłu i zrzucę z siebie tę zwiewną letnią sukienkę, która tak bardzo podoba.  Będę Cię kusić koronkową, błękitną bielizną, to nowy kolor dla twych oczu na moim ciele. Patrzysz na mnie jak za pierwszym razem kiedy widziałeś mnie w negliżu, nic się nie zmieniłeś, satysfakcjonuje mnie to. Twoje oczy się śmieją na mój widok, wypijasz  łyk wina, cichutko szepczesz – wyglądasz anielsko skarbie. Tak, też się czułam. Lubię być w centrum Twojej uwagi, zaskakując Cię, przyprawiając Cię o dreszcze i podniecenie. Dziś chciałam być bardziej romantyczna i spokojna. Nie wiedział jeszcze  co mam w planach na dzisiejszy wieczór.  Włączyłam spokojna muzykę, bardzo nastrojową, zaczęłam tańczysz, kołysać się, kręcić, wyginąć. Chusta pomagała mi być bardziej tajemniczą, co rusz machałam nią, zakładałam na biust, nogi, pupę, by rozpalić mojego mężczyznę. Wziąłeś drugi łyk. Zbliżyłam się do Ciebie, dokończyłam całusa, którego byłam Ci winna. Zawiązałam oczy chustą. Nic nie widzisz? Nie wiesz czego się spodziewać? Nie bój się, może być tylko goręcej. Dziś mam ochotą na całowanie, nie tylko ust, chcę odkryć wszelkie Twoje zakamarki, a przy okazji zrobić coś co przełamałoby pewną rutynę. Coś co zapamiętasz na długo. A więc, zacznę od malutkich buziaczków w oczko jedno, potem drugie. Później nosek, poliko prawe, lewe.  Wielkiego soczystego i namiętnego całusa w ucho tez dostaniesz, wiem, że Ci się to spodoba. Będę je lizała, przygryzła, ciągnęła ( co będzie pięknym początkiem czegoś  hmm większego później). Teraz czas na Twoja garderobę, wszystko powolutku, mamy całą noc. Teraz ja przejmuję kontrolę i to ja nadaję tempo. Rozpinam guziczek od Twojej szalenie męskiej koszuli jeden po drugim. Otulając się zapachem Twoich perfum, które rozbudzają mnie i dodają energii do działania. Rzucam ją na ziemie, już nie będzie dziś potrzebna. Zmieniamy, pozycję ze stojącej na leżącą, kładę Cię na róże. Uśmiechasz się, widzę Twoje zadowolenie, próbujesz rękoma mnie dotykać, pieścić moja delikatna skórę, ale nic z tego kochany. Rączki przy sobie. Siadam na Tobie okrakiem, pochylam się ku Twojej szyi, tak, tej która jest tak bardzo wrażliwa i czuła na wszelkie niesamowitości, które jestem w stanie dla niej zrobić językiem. Liżę ją z góry na dół, w bok i tak parę razy. Buziaczki namiętne z lekkim zasysaniem, to cos co sprawia, że lekko syczysz z wrażenia. Obracam Cię na drugą stronę, robię to samo z karkiem. Jeżdżę językiem wzdłuż kręgosłupa, na przemian obsypując Cie całuskami rozkoszy. Uwielbiam sprawiać ci przyjemność. Rękoma masuję Cię, paluszkami ugniatam, pazurkami drapię. Palcem wskazującym łaskoczę, na linii zakończenia spodni.  Wracam do karku podarowuję Ci tysiące buziaczków. Teraz wyciągam wcześniej przygotowane kostki lodu. Są dziś nowością, wywrę na Tobie ogromne wrażenie, jestem tego pewna. Ty niczego się nie spodziewasz, leżysz błogo, nic nie widzisz, nic nie czujesz. Kosteczką dotykam Twojej cieplutkiej skóry, otrząsnąłeś się, zdziwiłeś, ale przecież wiesz że nic Ci nie grozi, nie zrobię Ci krzywdy kochanie. Od razu całuję to miejsce by zneutralizować zimno, ale jednocześnie drugie miejsce zostaje zamrożone. Teraz ryzykownie, po całym kręgosłupie, wijesz się, ale czy na pewno z zimna? Językiem ogrzewam każde miejsce. Obracam Cie znów. Leżysz na plecach. Czas na sutki. Rysuje na nich niewidzialne serduszko lodem i zabieram się za zasysanie i masowanie ich, żebyś się czasem nie przeziębił. Siedząc na kroczu Twoim czuję, jak ktoś budzi się do życia i przypomina o sobie. Jest już twardy i gotowy do działania. Rozpinam spodnie, pozbywam się ich. Masuję ręką Twojego przyjaciela, żeby jeszcze bardziej go rozgrzać, masuję, masuję, tak mocno ile sił w rękach. Wkładam go do buzi. Liże i całuje. Tak bardzo mi go brakowało, drugą ręka masuje Twoje jądra, nie mogą czuć się pominięte. Wkładam go po samo gardło, krztusząc się, nie przeszkadza mi to wcale, a jeszcze bardziej pobudza. Sięgam po kosteczkę, nie wiesz kiedy dotknęłam nią Twojego penisa, który nabrał rozmiarów tak wielkich że bałam się że nie zmieści mi się do buzi. To był szok dla Ciebie, nie wątpię, spodziewałam się pozytywnej reakcji z Twojej strony, ale nie aż takiej, to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. On był tak wielki i nabrzmiały, piękny i lśniący, że w momencie poczułam taką ochota na poczucie go w środku, jak nigdy, to był impuls który musiałam zrealizować w tej jednej chwili. Rzuciłam się na Ciebie. Ściągnęłam Ci chustę z oczu i w pożądaniu zaczęliśmy się całować zanim zdążyłeś cokolwiek powiedzieć. Twoje ręce też już wróciły do akcji, dotykałeś mnie gorącymi rękoma. Całowałeś mój biust, który ślicznie wygląda w tym nowym staniczku. Pieściłeś moją cipeczkę języczkiem. Najpierw, w drodze rewanżu, wziąłeś kostki lodu do buzi, by dotknąć mnie zimnym językiem. To było niesamowite. W życiu nie czułam takiej przyjemności. Ja rozgrzana, on zimny, ta różnica temperatur doprowadza mnie do szału i rozgrzewa jeszcze bardziej. Lizałeś mnie wszędzie, tak jak ja Ciebie, teraz już w młodzieńczym szale nie dbaliśmy o plan, już rządziły nami emocje, byliśmy dzicy i narwani. Wzięłam reszki lodu do ręki, zaczęłam masować  Twojego penisa, sporo go schłodziłam i wskoczyłam na to cudo natury. Pozycja na jeźdźca jest jedną z moich ulubionych. Pozwala przeżywać mi wielkie orgazmy. Ruszam się na nim bardzo szybko, trwa to dobra dłuższa chwile, całujemy się bez pamięci przy tym,  miętosisz moje piersi, co sprawia mi wielka frajdę. Zmieniamy pozycję na tak zwanego pieska, gdzie teraz Ty możesz popisać się swoimi umiejętnościami. Pchasz mnie mocno, czuję ból podniecenia, czuje Twój oddech na mojej szyi gdy pochylasz się w moją stronę. Dochodzimy. Rany, Tego było mi trzeba, to nie była  zwykła miłość, bez pomysłu na grę wstępną. Położyliśmy się, wyczerpani, ale szczęśliwi. Przyjaciel, dał nam informacje że ma ochotę na dogrywkę, nie można takiej rzeczy zignorować…

To tak w wielkim skrócie, zobacz jak może być fajnie jak przyjdziesz. Będziesz…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *