Taka słodka

Taka słodka

Sytuacja na rynku pracy nie była najlepsza, więc kiedy dostałam pracę salowej w szpitalu, czułam się jakbym złapała Pana Boga za nogi. Swoją edukację zakończyłam na poziomie drugiej klasy szkoły średniej, więc z takim wykształceniem nie miałam, co marzyć o lepszej pracy. Pensja może nie była a duża, ale w porównaniu z zarobkami w moim rodzinnym miasteczku miałam się czym chwalić.
Wyrwałam się wreszcie z szarej, monotonnej prowincji i małymi kroczkami wchodziłam w wielki świat. Podcieranie tyłków, mycie zabrudzonych basenów szorowanie pisuarów nie było może moim ulubionym zajęciem, ale żadna praca nie hańbi, poza tym nie miałam zamiaru na zawsze pozostać salową, w końcu miałam do zaoferowania znacznie więcej. Sytuacja na rynku pracy nie była najlepsza, więc kiedy dostałam pracę salowej w szpitalu, czułam się jakbym złapała Pana Boga za nogi. Swoją edukację zakończyłam na poziomie drugiej klasy szkoły średniej, więc z takim wykształceniem nie miałam, co marzyć o lepszej pracy. Pensja może nie była a duża, ale w porównaniu z zarobkami w moim rodzinnym miasteczku miałam się czym chwalić.
Wyrwałam się wreszcie z szarej, monotonnej prowincji i małymi kroczkami wchodziłam w wielki świat. Podcieranie tyłków, mycie zabrudzonych basenów szorowanie pisuarów nie było może moim ulubionym zajęciem, ale żadna praca nie hańbi, poza tym nie miałam zamiaru na zawsze pozostać salową, w końcu miałam do zaoferowania znacznie więcej. Widziałam śliniących się na mój widok lekarzy, którzy niby przypadkowo ocierali się o mnie i patrzyli pożądliwie jak zmywam podłogę, kręcąc swoim zgrabnym tyłeczkiem i kusząc ich swoimi wdziękami.
Większość z nich to były stare, pomarszczone zgredy, ale wśród nich był jeden młodzik, zaraz po studiach, na którego bez przerwy się natykałam. Wiedziałam, że mogę się podobać mężczyznom – wspaniała figura, jędrne piersi i zniewalający uśmiech, ot zdrowe dziewczę, wychowane na wiejskim mleku i tłustym rosole. skóra ogorzała od lipcowego wiatru i słońca, ciemne kasztanowe włosy i ogniki piwnych oczu, sprawiały, że faceci lgnęli do mnie jak pszczoły do miodu.
Nie przyjechałam do Warszawy szukać sponsora, któremu oddałbym duszę i ciało za byle ciuszek, kosmetyki, czy kolację w ekskluzywnym lokalu, ale czekałam na prawdziwą, znaną z tanich romansideł Miłość, przez duże „M”. w całej swojej naiwności wierzyłam, że któregoś dnia zjawi się książę na białym koniu i zabierze mnie ze sobą w siną dal.
Czas jednak przeciekał między palcami a księcia jak nie było, tak nie było. Przestałam marzyć, tracąc złudzenia i tylko wieczorami pochlipywałam w poduszkę. Młody doktor cały czas nie spuszczał ze mnie oka, ale nie było tu mowy o jakichkolwiek głębszych uczuciach, poza chęcią głębokiej penetracji.
Moje mocne postanowienie utrzymania dziewictwa dla przyszłego małżonka runęło w gruzach któregoś piątkowego popołudnia, kiedy to doktorek zaskoczył mnie w brudowniku. Zasłonił mi usta ręką i wsadził swoją lubieżną łapę pod kusy fartuszek. początkowo trochę się opierałam, ale szczerze mówiąc jego wulgarne pieszczoty zaczęły sprawiać mi przyjemność. Przedarł się przez delikatne koronki majteczek i wślizgnął drżące palce między wargi. Z trudem przełknęłam ślinę, przymknęłam oczy i poddawałam się jego pieszczotom. Odwróciłam się do niego i wpiłam się w jego namiętnie wydęte wargi. Oddał mi soczysty pocałunek i poprowadził moją rękę na swój rozporek. Nie wiedziałam, co mam robić. Nigdy przedtem nie byłam w takiej sytuacji z mężczyzną.
Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy raz – miało być małżeńskie łoże wyściełane atłasem, dobre wino, romantyczna muzyka i blask świec, ale przecież nie mogłam dłużej czekać. Klęknęłam przed nim i zaczęłam majstrować przy zamku błyskawicznym, który jak na złość musiał się w tym momencie zaciąć. Doktorek śmiał się głośno i ani myślał pomóc mi w tej niezręcznej sytuacji. W końcu suwak ustąpił a ja wyjęłam sterczącego już fiuta i instynktownie zamknęłam na nim usta. Fiut zaczął rosnąc mi w ustach jak dobrze wyrobione ciasto drożdżowe, smakował trochę jak rowerowa dętka, ale jak na pierwszy raz moje ogólne wrażenia były pozytywne.
Steven popchnął mnie na skórzany fotel, który nie wiem jakim cudem znalazł się w tym miejscu, rozchylił mi szeroko nogi i jednym, szybkim pociągnięciem zerwał ze mnie majteczki. Leżałam przed nim cała naga, bezbronna i gotowa do rozdziewiczenia. Kucnął przede mną i rozchyli palcami moje wargi a jego oczom ukazała się pulsująca szczelina kobiecości Przeszył mnie niesamowity dreszcz, mieszanka strachu, ciekawości i podniecenia. Rozchylił językiem sklejone wargi i zaczął mnie lizać. Koniuszkiem języka zaczął trącać łechtaczkę i próbował utorować sobie drogę wkładając jeden palce.

Steven, ja…, ja …, nigdy…- usiłowałam mu powiedzieć, że to mój pierwszy raz

Nic nie mów maleńka, wiem wszystko, w końcu jestem ginekologiem- starał się mnie uspokoić

Idiotka nie wpadłam na to, ze facet zna się na rzeczy i to nie tylko z męskiego punktu widzenia. Nagle odjechałam. Jego wszędobylski język docierał w głąb mojej cipki, nie pomijając żadnego czułego miejsca. Pieścił moją łechtaczkę i delikatnie, z wyczuciem masował zwilżonym palcem moją łechtaczkę i niby niechcący zawadzał o czekoladową rozetkę.

Marcin jesteś cudowny! Pieść mnie, mocniej, szybciej. O tak!- jęczałam, odpowiadając na każdą jego pieszczotę. Robił to tak wspaniale, że po krótkiej chwili ciepły i gęsty śluz sączył mi się po udach.

Teraz twoja kolej- powiedział podsuwając mi twardego kutasa pod sam nos. Chwyciłam go za sam korzeń i wepchnęłam najgłębiej jak tylko mogłam. Ściągałam opuszkami palców delikatną skórę i wodziłam językiem po mocno ukrwionej główce. Chwycił mnie za tył głowy i próbował mi go wepchnąć jeszcze głębiej. Trzeba przyznać, że miał nie lada rozmiary i nawet przy moim braku porównania był godny podziwu. Wziął mnie na ręce i przeniósł na łóżko.

Wypnij tyłeczek. O tak!, właśnie tak- powiedział i powoli, powolutku wdzierał się swą męskością w moją dziewiczą cipkę. Nie czułam bólu, Steven zadbał bym była dobrze nawilżona i zrelaksowana. Jego ruchy były długie i wolne, bez żadnego pośpiechu, jakby czekał aż wybiorę sobie odpowiednie tempo. Usiłowałam dopasować się do jego ruchów, ale amazonka była z mnie licha. Pasywnie przyjmowałam każde jego pchnięcie, które stawało się coraz szybsze. Jego oddech muskał moją skórę, ciepły, spocony tors ocierał się o moje plecy i po raz pierwszy w życiu czułam, ze mogę z kimś tworzyć jedną, nierozerwalną, zespoloną całość. Przewrócił mnie na plecy i patrząc mi prosto w oczy wpychał mi swojego penisa po same, nabrzmiałe od spermy jądra. Nagle poczułam, że tracę resztki świadomości, łykałam łapczywe powietrze a w głowie miałam karuzelę

Sylwia! Jesteś najlepszym prezentem jaki mogłem dostać od życia- bełkotał, czując zbliżający się wytrysk i mimo iż wiedziałam, że te wyznania niewiele znaczą, przez chwilę czułam się bardzo szczęśliwa. Jego fiut zaczął pulsować, więc znieruchomiał na moment, żeby nie dać plamy, ale wystarczyło kilka moich ruchów a jego wulkan wystrzelił z podwójną siłą. Cipka wypluła go z siebie i domagała się dalszych pieszczot, mimo ogólnego błogostanu orgazm nie był mi dany. Marcin nie kazał mi długo czekać. Ponownie wessał się w moją cipkę i spijał potok płynącego śluzu, przypominającego gęsty, waniliowy budyń

Jesteś taka słodka- szeptał, na chwilę odrywając usta od moich nabrzmiałych warg.

Zdziwiona swoją śmiałością poprosiłam o palcówkę i trzymając kurczowo jego nadgarstek wpychałam go bardzo głęboko. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na tych słodkich chwilach w brudowniku, ale ponoć szczęśliwi czasu nie liczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *