Szczęście ma wiele imion cz. 2

Szczęście ma wiele imion cz. 2

Następnego dnia obudziłem się sam. Mojej macochy Tamary już nie było w łóżku. Z lekkim niedowierzaniem wstałem i ubrałem się. Wyszedłem z pokoju, po czym skierowałem się prosto do kuchni. Nie musiałem jednak robić sobie śniadania samemu. Ona już była zajęta robieniem tostów. Zwyczajnie też nie była ubrana. Miała na sobie tylko fartuch. Zasłaniał on tylko jej przód, więc okazały tyłeczek był w moim zasięgu. Kusił mnie bardziej niż wczoraj. Znów miałem ochotę zatopić w nim twarz, czuć jej zapach, zadowalać się jej rozkoszą. Czekałem na jej ruch.

-Witaj skarbie – powiedziała odwracając się z zalotnym spojrzeniem.
-Dzień dobry mamo.
-Mówiłam Ci wczoraj, żebyś mówił mi po imieniu.
-Wiesz, wolę jednak zostać przy „mamie”.
-Mmm… kręci Cię to prawda?
-Po tych wszystkich przeżyciach zauważyłem, że kręci mnie dość sporo dziwnych rzeczy…
-Tak? Jakich na przykład?

Pytając położyła na stole gotowe tosty i usiadła na przeciwko mnie.

-Zaczynając od początku, wkręciłem się w seks z dojrzałymi kobietami. Nie wiem czy to normalne, ale podoba mi się to.
-Chłopcy w twoim wieku są zainteresowani stosunkiem ze starszą kobietą. Nie dziwi mnie więc fakt, że pociągam Cię tak samo, jak nauczycielki z którymi się zabawiasz. Coś jeszcze?
-Owszem, gdy miałem okazję poznać bliżej panią Anię, ta chciała żebym lizał ją po stopach.
-Ciekawe.
-Ciekawe jest to, że mimo początkowego sprzeciwu, przełamałem się i całkiem nieźle bawiłem przy wielbieniu jej stóp.
-Wychowałam młodego fetyszystę – zachichotała.
-Mamo, myślisz, że to coś złego?
-Oj, nie przejmuj się. Jest masa dużo bardziej zboczonych ludzi niż Ty.

Pocieszyło mnie to trochę. W końcu mogłem się wplątać w jakieś bardziej hardkorowe zabawy. Najważniejsze żeby obyło się bez jakichś pejczy czy innych udziwnień.

-Udasz się dziś do swoich przyjaciółeczek?
-To zależy czy mi na to pozwolisz.
-Oboje dobrze wiemy, że świetnie się tam bawisz. Musisz być ostrożniejszy. Przyłapałam was przy drzwiach. Co by było gdyby wszedł ktoś inny?

Miała rację. Nie mogliśmy się obściskiwać po wszystkich kątach. Trzeba było znaleźć jakieś bezpieczne miejsce, gdzie nikt nie chodzi ani nikt nie będzie mógł nas usłyszeć. Pani Ewa pewnie coś na to poradzi.

-Zmykaj już, tylko nie zużyj na nie wszystkich sił. Przygotuje coś na wieczór, specjalnie dla Ciebie misiaczku.
-Zawsze znajdę dla Ciebie siły mamo.
-A teraz daj buziaczka i uciekaj.

Nie pocałowaliśmy się normalnie. Dopadliśmy do siebie łapczywie i całowaliśmy dłuższy czas.
Gdy skończyliśmy, spojrzałem jej w oczy. Uśmiechnęła się tylko, po czym odwróciła i kręcąc swoją pupką poszła do sypialni. Zjadłem moje tosty i wyruszyłem do szkoły. Droga zajęła mi może 15 minut. Byłem nakręcony jak diabli. Wchodząc spotkałem woźną, panią Beatkę. Kawał z niej baby był już wcześniej, teraz wydawała mi się mieć jeszcze większe piersi. Były olbrzymie. Zawsze je było widać. Włosy oczywiście blond i kręcone jak bardzo się tylko da. Wymieniłem z nią „dzień dobry” i popędziłem prosto do sali 12b. Pani Ewa była zajęta jakimiś papierami, więc przeszedłem od razu do sedna sprawy.

-Dzień dobry pani, musimy coś omówić.
-Cześć Arturze, niestety muszę to skończyć i nie mogę z Tobą dziś nic „omawiać”.
-A nie, nie miałem na myśli takiego omawiania.
-Więc o co chodzi?
-Zastanawiałem się nad bezpieczniejszym miejscem do naszych figli.
-Nie tylko Ty. Jak sprawy z twoją macochą.
-Lepiej niż bym mógł przypuszczać.
-Dobrze więc, udaj się do pani dyrektor i z nią omów tą sprawę.

Przez to całe zamieszanie zapomniałem, że w tej szkole jest dyrektorka. Pani Katarzyna. Tylko tak się do niej zwracali nauczyciele. Miała hopla na punkcie swojego imienia. Nie raz słyszałem jak ktoś powiedział do niej pani Kasiu i zostawał od razu poprawiony na pani Katarzyno. Od razu skojarzyłem ją z „carycą”. Tak też została później przez nas przemianowana. Poszedłem do pokoju pani Katarzyny z pewnymi obawami. Kto wie co może jej odbić. Wszedłem do środka i zobaczyłem ją za biurkiem. Miała 53 lata, ale trzymała się wyjątkowo dobrze. Jej kruczoczarne włosy były długie, opadały jej na plecy, grzywka przysłaniała czoło. Ubrana była dość zwyczajnie, spodziewałem się czegoś bardziej wyrafinowanego. Zwykła różowa bluzka i obcisła czarna spódnica.

-Dzień dobry.
-Dzień dobry, proszę usiądź – odpowiedziała z uśmiechem unosząc głowę z nad książki.
-Czego potrzebujesz?
-No więc… potrzebuje.. jakby to powiedzieć.
-Nie krępuj się. Chyba doświadczyłeś już innych rzeczy w tej szkole prawda?

A więc wie. Czemu się dziwię? Przecież jest tutaj szefową.

-Potrzebujemy jakiegoś zacisznego miejsca do naszych zabaw.
-Mam chyba coś w sam raz. Chodź ze mną.

Wyszliśmy z jej gabinetu i szliśmy prosto na drugie piętro. Szedłem za nią, więc miałem okazję przyjrzeć się jej nadal zgrabnemu tyłeczkowi. Mimo wszystko nadal czułem przed nią duży respekt, co więcej nie chciałem żeby coś zauważyła. Przeszliśmy korytarzem z którym spotkałem się pierwszy raz z panią Anią. „Caryca” otworzyła drzwi na końcu i wprowadziła mnie do środka.

-Ten składzik powinien się nadawać – stwierdziła z uśmiechem na ustach – Nie uważasz?
-Widzę nawet łóżko jest.
-Nie jest może najwygodniejsze, ale powinno wytrzymać. Zamknij proszę drzwi.

Patrzyła na mnie odkąd tylko weszliśmy do środka. Czułem co się święci. Nie chciałem jednak wyskoczyć z jakąś propozycją jako pierwszy. Cierpliwie czekałem na jej reakcję. Wpatrywaliśmy się tak w siebie jakiś czas, po czym pani Katarzyna podciągnęła bluzkę. Miała biały koronkowy biustonosz. Zsunęła go lekko, a mnie ukazały się jej cycuszki. Były dość duże, jednak wiek robi swoje i nie były już tak jędrne.

-Musisz zasłużyć na ten pokoik. Chyba wiesz jak?
-Ja..tak proszę pani.

Podszedłem bliżej i zacząłem masować jej biust. Był cudowny w dotyku, delikatny. Czułem pod palcami jak jej sutki robią się twarde. Nie czekałem dłużej i zacząłem je lizać oraz podgryzać. Zaczęła głaskać mnie po głowie, przeczesując mi włosy. Odchyliła lekko głowę do tyłu i co jakiś czas wydawała z siebie podniecający pomruk rozkoszy. Zatraciłem się w tej czynności. Dopiero gdy zdecydowanym ruchem odsunęła mnie od swoich cycuszków, zauważyłem, że w międzyczasie rozpięła swoją spódnicę.

-Przerwij na chwilę. Rozbierz mnie.

Przez moje gardło nie mogło przejść żadne słowo. Pewien nie byłem, czy ze strachu przed swoją byłą dyrektorką, czy może z podniecenia. Bluzkę zdjęła sama, ja rozpiąłem jej biustonosz oraz spódnicę. Została w samych majtkach. Zdjąłem je jednym ruchem. Ona udała się w stronę łóżka które stało w drugim końcu dość niewielkiego pokoiku. Usiadła na nim i zaczęła bawić się swoimi piersiami. Widziałem ją w całej okazałości. Miała małe fałdki w okolicy bioder które dodawały jej uroku. Muszę przyznać, że obawiałem się dość bujnego owłosienia w okolicach jej cipki. Byłem jednak mile zaskoczony. Wygolona jak u nastolatki.
Obserwowałem ją cały czas.

-Teraz twoja kolej, żebyś się rozebrał – usłyszałem zniecierpliwionym głosem.

Pozbyłem się ubrań w kilka sekund. Gdy wypuściłem mojego fiuta z bokserek, na jej twarzy wymalował się uśmiech.

-Podejdź proszę. Chcę Ci coś pokazać.

Mówiąc te słowa rozsunęła swoją piczkę palcami.

-Jest piękna – powiedziałem.
-Zajmij się nią.

Zacząłem spokojnie lizać jej łono. W krótkim czasie zacząłem czuć na ustach jej słodkie soki. Spijałem je z rozkoszą. Ssałem i lizałem coraz intensywniej. Jej oddech przyspieszył. Uniosła nogi i złapała mnie obiema rękoma za głowę. Nie przyciskała, tylko trzymała. Zaczynała powoli jęczeć. Zatracałem się w tym co robię tak samo jak przy jej cycuszkach. Byłem w transie. Poczułem jak jej nogi lądują na moich ramionach. Przygryzła lekko wargę i cicho jęknęła.

-Dziękuje Ci chłopcze – wymamrotała – To było wspaniałe.
-Mnie też się podobało – przełamałem się w końcu i coś powiedziałem.
-Wstań chce go zobaczyć.

Od razu posłuchałem. Mój kutas stał na baczność od początku. Wzięła go do ręki, zaczęła delikatnie ruszać dłonią. Zbliżyła usta, wysunęła język, po czym zaczęła lizać główkę mojego penisa. Czułem się jak w niebie. Oblizała całą moją pałkę po czym wepchnęła go sobie do ust. Cudownie pracowała języczkiem. Drażniła się ze mną, co jakiś czas wyciągając go i patrząc mi w oczy. Jednak po chwili wracała do ssania. Jest lepsza niż pani Daria.

-Chłopcze – powiedziała wstając – Chcę żebyś zrobił coś jeszcze.
-Słucham uważnie.
-Zajmiesz się moim drugim oczkiem.
-Oczywiście proszę pani.

Odwróciła się, weszła na łóżko i wypięła swoją piękną dupcię. Złapała się za pośladki, rozchyliła je i czekała na mój ruch. Szybko doskoczyłem i zacząłem ją lizać. Jęknęła i zaczęła się śmiać.

-Ooo tak, dobrze. Nie przestawaj. Jak się dobrze spiszesz pozwolę Ci spenetrować moją cipkę.

Byłem zbyt nakręcony. Liżąc jej tyłek, wsunąłem w jej mokrą szparkę dwa place. Zacząłem nimi rytmicznie poruszać.

-Za karę, że sobie na to pozwoliłeś sam, musisz lizać mnie dłużej chłopcze.

Karę? To ma być kara? Podobało mi się to, więc nie przerywałem nawet. Minęło kilka minut.

-Dobrze, wystarczy. Połóż się.

Zrobiłem jak kazała. Wskoczyła na łóżko, włożyła mojego penisa w swoją cipkę i zaczęła ujeżdżać. Nogi rozłożyła na boki, ręce położyła sobie na głowie. Wyglądało to trochę jakby robiła przysiady. Jej cycuszki pięknie unosiły się i opadały. Po chwili to ona opadła na mnie i przycisnęła je do moich ust.

-Pieść je. Tak samo jak wcześniej.
-Mogę nawet lepiej – odpowiedziałem.

Ona nadal pracowała biodrami. Ja pracowałem językiem. Ssałem jej piersi, lizałem. Wiedziałem, że jeszcze chwila i skończę w niej.

-Pani Katarzyno, dłużej nie wytrzymam.
-Poczekaj!

Szybko ze mnie zeskoczyła i kucnęła.

-Chce całość połknąć. No dalej.
-Nie ma sprawy.

Zerwałem się i od razu wsadziłem mojego członka w jej otwarte usta. Chwile to jednak trwało nim się spuściłem. Ona zrobiła jak powiedziała. Połknęła wszystko i się uśmiechnęła.

-Bardzo mi się to podobało Arturze.
-Ja również się świetnie bawiłem.
-Pokój jest twój – powiedziała ubierając się powoli – Jednak traktuj to jako zapłatę za wynajem.
-Czyli będę musiał za jakiś czas znowu „zapłacić” – rzuciłem z lekkim uśmiechem.
-Dokładnie. Bądź gotowy. Poziom ma być ten sam…lub lepszy.

Zostawiła klucze na szafce przy drzwiach i wyszła. Siedziałem chwilę sam, starając się trochę uspokoić. Podniosłem ubrania z podłogi, ubrałem się i wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Schodząc na dół po schodach, w połowie dostałem dość mocnego boksa i wylądowałem przygnieciony do ściany masywnymi cyckami. Po krótkim oszołomieniu zrozumiałem kto to.
Patrzyła na mnie niejaka pani Beatka, woźna. Miała jak zwykle mocno czerwoną szminkę na ustach.

-Cześć kochaniutki! Jak leci?
-Zaczyna być ciekawie – odparłem.
-To prawda. Ciekawe rzeczy się tu wyprawiają.
-A mogłaby pani mnie puścić?
-Oj, to zależy od ciebie, kochaniutki.
-Ode mnie?
-Oczywiście. Wszystko zależy jak odpowiesz na moje pytanie.
-Okej.
-Też chce się bzykać. Zgadzasz się?
-Pewnie, czemu nie.

W tym momencie odstąpiła z napierania mnie swoimi gigantami i zarechotała.

-Myślałam, że będę musiała się bardziej postarać żebyś się zgodził.
-Naprawdę?
-Mam swoje lata i figury modelki też nie mam.

Daleko jej było do modelek. Była grubszą kobietą. Co z tego, przed chwilą zabawiałem się z 53 latką. Gorzej nie będzie pomyślałem.

-Nie jestem wybredny. To co idziemy na górę?
-Na górę powiadasz kochaniutki. Prowadź więc.

Wróciłem do pokoju, który opuściłem kilka chwil wcześniej. Pani Beatka od razu wtrąciła swoim rubasznym tonem.

-A więc to po to musiałam tu ogarnąć tą graciarnie. Chcieliście mieć miejsce, żeby się nie gzić po kątach.
-Pani tu sprzątała?
-Oczywiście kochaniutki, gdyby nie ja to byś do tego jebadełka się nie dostał.

No proszę, moja następna kochanka jest wyjątkowo otwarta i nie owija w bawełnę. Humorek widzę też jej dopisuje.

-To co, kochaniutki? Rozbieramy się i bzykamy się jak króliki?
-Jeśli tak pani chce, to bierzmy się do roboty, bez zbędnych ceregieli.

Podsumowała to jedynie chichotem. Po czym od razu zaczęła zdejmować z siebie ciuchy.
Stała tylko w szpilkach, uśmiechając się cały czas. Dopiero teraz mogłem zobaczyć ją nagą w pełnej krasie. Jej skóra była wyjątkowo jędrna, mimo swojej wagi. Jej masywne piersi opadały trochę na brzuch. Nie ma się co dziwić, takie kolosy mają prawo. Po chwili wypaliła:

-Ja to nie jestem zbyt obyta w tych sprawach, kochaniutki. Musisz mnie trochę pokierować.
-Tu nie chodzi o obycie. Ja też jestem raczej nowicjuszem w tych sprawach.
-Niemożliwe – znów zarechotała, po czym dodała – To zaczynajmy.

Tak też zrobiłem. Pierwsze co zrobiłem, to oczywiście pieszczenie jej olbrzymich piersi.

-Podobają Ci się moje bimbały co, kochaniutki?
-Trochę głupie pytanie – bąknąłem.
-Rzeczywiście! Inaczej byś ich tak nie miętosił.

Lizałem już jej sutki dobre kilka minut. Postanowiłem trochę zadziałać inaczej. Nie odzywając się uklęknąłem przed nią. Uda miała ciasno zaciśnięte, więc szansa na dostanie się do jej szparki była niemożliwa. Zacząłem więc całować ją po udach. Zbliżając się delikatnie do jej łona. Wsunąłem lekko język między jej nogi i chłeptałem jak pies wodę.
Musiało jej się podobać, bo pojękiwała co chwilę, na zmianę ze śmiechem. W pewnym momencie stwierdziła:

-Kochaniutki, tak to się nie dostaniesz do mojej cipy. Poczekaj usiądę sobie.
-To była trochę taka nowość. Ma pani wspaniałe uda.
-Prawda? Kobieta powinna mieć krągłości o!

Usiadła na łóżku i podciągnęła prawą nogę opierając się o kraniec.

-Teraz zapraszam Cię do mojej piczki. Możesz ją sobie pieścić ile dusza zapragnie, kochaniutki.

Oczywiście tak zrobiłem. Pieściłem ją językiem, wkładałem paluszki. Znowu czułem, że się w tym zatracam. Ona zaś, bawiła się swoimi cycami. Nie przestawałem jednak zajmować się jej muszelką. Pani Beatka nagle się zerwała. Myślałem, że coś się stało.

-Kochaniutki, ja to bym chciała possać twojego kutasa.
-I dlatego tak pani podskoczyła? Myślałem, coś nie tak.
-Przepraszam, ale tak mi to do głowy wpadło.
-Nie ma problemu.

Zadowolona zabrała się za moje berło. Jej szminka rozmazała się na całej długości. Ssąc mojego penisa, ręką bawiła się moimi klejnotami. To była dla mnie nowość. Żadna z poprzednich pań czegoś takiego nie robiła. Była świetna, ssała końcówkę, wpychała go sobie jak najdalej, masowała, lizała. Teraz to ja pojękiwałem z rozkoszy. Obciągała mi go dość łapczywie, przez co nie wytrzymałem za długo i zwilżyłem jej usta.

-A to dopiero, kochaniutki. Piękny spust.
-Przepraszam, że tak bez ostrzeżenia.
-Nic się nie stało. Lubię takie niespodzianki.

Zaczynało mnie powoli drażnić to jej ciągłe powtarzanie „kochaniutki”, no ale co zrobić?

-Mówiła pani, że nie bardzo się zna. Miała pani na myśli pozycje?
-Właśnie tak. Seks potrafię uprawiać, ale nie jestem zbyt kreatywna co do pozycji.
-No to co pani powie na to, że włożę mojego kutasa między pani cudowne cycki?
-Powiem, że chce, kochaniutki. Jeśli będę robiła coś źle to mi powiedź.
-Spokojnie, da sobie pani radę. Ma pani do tego warunki.

Jednak nie było tak źle. Dość szybko zaczęła masować mi członka swoimi „bimbałami”. Patrzyłem jej prosto w oczy. Widziałem w nich prawdziwą radość. Może i ona dawno nie miała się z kim zabawić? Koniec końców, to całkiem fajna kobitka.

-Dobrze Ci, kochaniutki?
-Niech pani nie przestaje.
-Nie przestane, ale chce Cię jeszcze poczuć w mojej cipeczce.
-Spokojna głowa. Skończymy jak nam obojgu się znudzi, nie wcześniej.

Czułem, że znów dojdę. Jej piersi sprawiały mi wielką radość.

-Niech pani się przygotuje, zaraz będę kończył.
-Chce jeszcze raz do buzi, kochaniutki.
-No to niech pani otwiera.

Od razu wskoczyłem w jej usta. Nie musiałem nawet nic robić. Ona przejęła inicjatywę i znów pokazała jak wyćwiczone ma usta. Połknęła co do kropelki. Rozłożyła się na łóżku, rozstawiła nogi i powiedziała:

-Chodź tu do mnie, wejdź we mnie!

Położyłem się na niej, wkładając moje działo w jej szparkę. Od razu ścisnęła mnie nogami i rękoma.

-Nie wypuszczę cię dopóki mnie nie wypełnisz swoimi sokami.
-Jasne – prawie krzyknąłem i zacząłem mocniej ją posuwać.

Patrzyłem na jej twarz i słuchałem jak jęczy. Chcąc jeszcze bardziej wzmocnić jej radochę zacząłem znów lizać jej cycki. Wziąłem do ust jak najwięcej jej cycka ile mogłem sobie wsadzić. Jebałem ją długo, poprzednie wytryski pozwoliły mi wytrzymać dłużej. Gdy już w niej skończyłem, pani Beatka zwolniła tytaniczny uścisk i powiedziała:

-Dobrze się spisałeś, kochaniutki. Co jeszcze zaproponujesz.
-Chce żeby mnie pani ujeżdżała. Chce widzieć te cycki jak podskakują.
-Wspaniale!

Podniosła się z łóżka, a ja szybko zająłem jej miejsce. Wtarabaniła się na mnie dość niezręcznie i radośnie nadziała na sterczącą pałę. Zaczęła podskakiwać. Jej piersi, oh cóż to był za widok. Uderzały o siebie, były wspaniałe. Szybko wsunąłem między nie swoją głowę. Czułem jej szybki oddech, a jej piersi wypełniały moje usta. Chyba nigdy nie czułem się tak wspaniale bawiąc się piersiami. W pewnym momencie odepchnęła mnie i w mgnieniu oka zakryła mi twarz swoim cycem.

-Pieprz mnie i ssij mojego cyca, kochaniutki. O tak, daj mi z siebie wszystko.

Nie mogłem odpowiedzieć. Nie miałem jak. Jedynie coś tam pomamrotałem z cyckiem w buzi.
Jej jęki i pomruki doprowadzały mnie do szału. Po chwili doprowadziły mnie też do kolejnego wytrysku w jej cipce.

-Ależ żywotny, kochaniutki. Masz ochotę na więcej.
-Jasne, że tak – odparłem już nieco zmęczony – Ale teraz niech pani coś zaproponuje.

Opadłem na łóżko. Ona zaśmiała się, zeszła ze mnie, wlazła nade mnie i tylko kilka centymetrów przed moją twarzą zatrzymała swoją dupę.

-Gotowy skarbie na „Siedzenie na Fejsie?”
-Chyba jestem na to got…

Jej tyłeczek już wylądował na mojej twarzy. Dokończyć nie dała. Lizałem jej kakaowe oczko, gdy poczułem jak zaczyna mi obrabiać kutasa. A więc 69 pomyślałem. Niby taka niedoświadczona. Jedynym żółtodziobem jestem tu ja. Po około 15 minutach doszedłem w jej usta. Kolejny raz. Żadna nie doprowadziała mnie do tylu wytrysków. A może znowu idzie mi gorzej? Trzeba znowu poćwiczyć? Zeskoczyła ze mnie dość fikuśnie.

-Pięknie dziękuje, że mnie zechciałeś zerżnąć, kochaniutki.
-Przyjemność po mojej stronie, pani Beatko. Nie spodziewałem się, że z pani taka fajna babka.
-Czaruś z Ciebie, nie ma co. Wiesz jak przysłodzić.

Wcale nie słodziłem, takie odniosłem wrażenie. Ubraliśmy się po czym wyszliśmy dość szybko z naszej klitki.

-Trzymaj się, Arturku.
-Do zobaczenia.

Męczący dzień. Chciałem się ulotnić jak najszybciej do domu. Kolejna chętna pani nauczycielka wykończyłaby mnie na pewno. Wyszedłem na główny korytarz. Nie spotkałem nikogo, więc korzystając z okazji zmyłem się jak najszybciej. Idąc do domu zacząłem odzyskiwać siły. Jednak i tak myślałem tylko o tym, żeby iść spać. Otworzyłem drzwi. W domu było ciemno. Macocha gdzieś pewnie wyszła. Po chwili zauważyłem, że w kuchni palą się lampki nad kuchenką. Na stole siedziała moja macocha.

-W końcu wróciłeś – szepnęła – Pora na niespodziankę.
-Rany, całkowicie o tym zapomniałem.
-Oj, oj. Nie znaczy to chyba, że dziś nici z zabawy?
-Oczywiście, że nie. Dla Ciebie wszystko.
-Grzeczny chłopiec. Podejdź bliżej.

Zbliżyłem się. Zaczęliśmy się całować. Rozkoszowałem się jej słodkimi ustami. Po chwili całowałem jej szyję. Przechodziły ją dreszcze, oddech przyspieszył.

-A teraz miśku, uklęknij.

Zrobiłem to. Wiedziałem czego chce. Gdy rano wspomniałem o lizaniu stóp, zauważyłem błysk w jej oku. Uklęknąłem i spojrzałem w górę na jej twarz.

-Masz strasznie błagalny wyraz twarzy. Coś się stało?
-Miałem przeczucie, że spodoba Ci się to co zaproponowała pani Ania.
-Sam powiedziałeś, że później czerpałeś z tego radość.
-To prawda. Jestem po prostu zmęczony.
-Nie przedłużajmy więc skarbie.

Przysunęła swoja stopę ku mojej twarzy. Chwila wahania znów powróciła. Tak samo jak szybko się pojawiła, równie szybko zniknęła. Zacząłem patrzeć na to z innej strony. Skoro mogłem lizać stopy nauczycielce, to mogę i lizać po stopach moją macochę. Miała pomalowane paznokcie na czerwono. Najpierw całowałem jej duży palec. Starałem się wczuć. Wzbudzić w sobie poczucie, że jest to coś czego skrycie pragnę.

-Mamo, mam prośbę.
-Tak skarbie?
-Możesz do mnie mówić gdy będę lizać twoje cudowne stopy?
-Oczywiście. Naprawdę uważasz, że są cudowne?
-Jasne. Są zgrabniejsze niż pani Ani.
-To miłe co mówisz. A teraz włóż mój duży palec do ust i go ssij.

Zrobiłem to. Chyba potrzebowałem tego, żeby mówiła mi co mam robić. Może chciałem być uległy?

-Teraz liż go. Tylko języczkiem.

Czułem smak jej stopy. Nakręcał mnie. Tego potrzebowałem. Miałem coraz mniej oporów.

-Świetnie Ci idzie.
-Twoje stopy świetnie smakują
-Jaki mają smak?
-Czuję lawendę. Musiałaś brać kąpiel.
-Brałam, brałam. Chyba nie chciałbyś aby moje stopy smakowały inaczej.
-Oczywiście, że nie.
-W takim razie liż resztę moich palców.

Lizałem każdy z osobna. Dawałem z siebie wszystko. Zależało mi, żeby moja macocha czuła się dobrze.

-Jesteś świetny. Palce mojej lewej stopy są dopieszczone. Co z moją drugą stopą?
-Jeśli mi pozwolisz, zajmę się i drugą – stałem się cholernie uległy.
-Pozwolę. Doskonale spełniasz moje polecenia.
-Dziękuje mamo.

Podobało jej się jak robię co mi każe. Zaczynała panować nad sytuacją, to ona dyktowała teraz warunki. Odsunęła obie stopy, po czym powiedziała:

-Chcę, abyś teraz je całował. Po wierzchu.
-Nie ma problemu.

Robiłem co kazała. Mój kutas od niedawna sterczał mi w spodniach.

-Przestań. Spójrz mi w oczy.
-Tak, mamo?
-Masz włożyć sobie moją stopę do ust i ją pieścić.

Ująłem jej prawą stopę w dłoń i włożyłem do buzi. Ssałem ją, lizałem, podgryzałem. Pieściłem, aby macocha była ze mnie dumna. Drugą stopą zaczęła mnie głaskać po twarzy. To było wspaniałe uczucie. Dotyk jej stopy na moim policzku.

-Moje stopy sprawiły, że jesteś teraz wyjątkowo uległy synku.
-Mhmh – zajęczałem mając jej stopę w ustach.
-Oh, to takie urocze jak próbujesz mówić. Zrób tak jeszcze raz.
-Mhmhmmmh mmgm…
-Świetnie. Pora przejść dalej. Co kazała Ci robić pani Ania?
-Powiedziała, że mam lizać jej stopę od pięty aż po palce.
-Doskonale, zrób to samo skarbie.

Wyprostowała obie stopy i złączyła tuż przed moją twarzą. Lizałem najpierw jedną potem drugą. Dzika rozkosz sprawiała, że robiłem to coraz chętniej i szybciej.

-Twoim zdaniem moje stopy są wystarczająco wypieszczone?
-Niestety nie mamo. Muszę jeszcze nad nimi popracować.
-Tak więc nie przerywaj.

Miałem ochotę na więcej. Już przełamałem niechęć, dlatego nie chciałem tak szybko kończyć.
Widziałem jak to jej się podoba. Zapytała czy chce przerwać, ale liczyła na odpowiedź przeczącą.

-Na przemian liż kawałek mojej stopy po czym ją całuj.

Lizałem jej stopę ku górze, następnie całując schodziłem z powrotem do pięty.

-Wspaniale. Traktuj moje stopy jakby były twoimi ulubionymi lodami.

Gdy to powiedziała, zacząłem lizać je jeszcze szybciej i dokładniej. Złączyłem je obie i lizałem w poprzek, tak, że miałem je obie na języku.

-Wystaw język synku.

Jeżdziła swoimi stopami po moim wysuniętym języku, powtarzając po cichu pod nosem, że to niesamowite. Też tak uważałem. W tym momencie jej stopy były dla mnie najważniejsze. Nie chciałem ich przestawać pieścić. Długo jeszcze się zeszło nim przeszliśmy dalej.

-Arturku, wystarczy. Lizałeś je już prawie godzinę.
-Wspaniała niespodzianka mamo.
-To nie koniec. Całuj moje nogi, aż dojdziesz do moich bioder.

Zacząłem od jej paluszków u stóp. Nadal miałem ochotę je lizać, ale musiałem słuchać co do mnie mówi. Całowałem jej łydkę, powoli przesuwając się w stronę kolan. Jej duże uda były równie wspaniałe co stopy.

-Dobrze skarbie, teraz możesz wylizać mi cipkę jeśli chcesz.
-Z rozkoszą.

Od razu rozpocząłem szturm na jej szparkę. Wbiłem się nią językiem. Świdrowałem palcami. Robiłem wszystko aby uraczyła mnie swoimi soczkami. Po kilku minutach już miałem jej nektar w ustach. Słyszałem jak wzdychała, mimo jej zaciśniętych ud na mojej głowie. Poczułem jak przeszedł ją potężny dreszcz.

-Zatrzymaj się na chwilkę skarbie.
-Coś się stało?
-Nie, wszystko w porządku.
-Mogę pomasować twoją pupę?
-Tak skarbie, możesz.

Odwróciła się od razu.

-Wspaniała pupa wymaga wspaniałej pielęgnacji – rzuciłem

Lizałem jej pośladki, masowałem je długi czas. Dopiero gdy cała jej pupa była mokra od mojej śliny, zacząłem lizać jej kakaowe oczko. Trwało to jakiś czas.

-Chcę w Ciebie wejść.
-Czekałam na to.

Położyła się na stole. Wziąłem jej obie nogi i zarzuciłem sobie na prawe ramię. Wszedłem od razu w jej dupę. Głośno jęknęła.

-Od razu tam?
-Proszę chce tam skończyć, mogę?
-Tak możesz, ale proszę bądź delikatny.

Zacząłem ją delikatnie posuwać. Nie chciałem, żeby czuła ból. Jednak mimo tego nie mogłem się powstrzymać i już po chwili uderzałem coraz mocniej. Słyszałem jak jej jęki przybierają na sile, z oczy mimowolnie leciały łzy.

-Mocniej skarbie, mocniej, daj mamusi to czego chce.

Te słowa były jak impuls. Zacząłem się w nią wbijać jeszcze mocniej. Po chwili wypełniłem jej tyłeczek i opadłem z sił.

-Wybacz, ale ja mam na dzisiaj dość. Dobranoc.
-Dobranoc skarbie.

Tego dnia usnąłem bez problemu. Nawet nie pamiętam kiedy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *