Sylwester w Alpach

Sylwester w Alpach

Kasia i Marcin tego dnia szli na Sylwestra we włoskim zajeździe w Alpach, gdzie wyjechali na tydzień. Kilka dni przed imprezą Kasia uświadomiła sobie, że nie wzięła sukienki, pojechali więc na zakupy. Byli w kilku sklepach, weszli do kolejnego. Była tam złota sukienka wiązana na szyi, prosta, długa z wysokim rozcięciem z jednej strony i kwiatkiem na wysokości piersi. Od razu wpadła Kasi w oko.

Marcin był już jak zwykle znużony chodzeniem po sklepach i oznajmił, że to ostatni, do jakiego wchodzi. Na szczęście jednak chyba w końcu trafili na coś odpowiedniego. Kasia wzięła sukienkę do przymierzalni. Pomyślała, że zabierze też Marcina, żeby wynagrodzić mu trudy przemierzania setek metrów w sklepach różnego rodzaju. Pocałowała go w policzek, uśmiechnęła się do niego słodko i powiedziała:

– Pomożesz mi w przymierzalni, kochany?

– Ale po co?

Kasia tylko mrugnęła do niego okiem, po czym chwyciła go za rękę i zaprowadziła do przymierzalni. Była dość przestronna, więc oboje zmieścili się bez problemu, a wokól nich było sporo miejsca. Na 3 ścianach wisiały lustra zakrywając niemal całą powierzchnię ścian. Marcin patrzył, jak Kasia się rozbiera. Zdjęła płaszcz i szalik, potem powoli jej sweter podnosił się, ukazując jej płaski, umięśniony nieco brzuszek, a później jej krągłe piersi w koronkowym wrzosowym prześwitującym staniczku. Jej brązowe sutki nabrzmiałe z zimna były dobrze widoczne. Po zdjęciu swetra uśmiechnęła się zalotnie i zaczęła zdejmować spodnie, ukazując swoje długie, lekko umięśnione nogi (Kasia jest instruktorką tańców latynoskich) i stringi z kompletu ze staniczkiem; były bardzo wycięte, Marcin widział dokładnie kępkę jej włosków.

Kasia odwróciła się do niego tyłem, zobaczył jej słodki tyłeczek całkowicie odsłonięty, widać było tylko wąski pasek majteczek. Pochyliła się, by podnieść sukienkę z krzesła. Specjalnie pochyliła się bardziej niż było to konieczne i otarła się tyłeczkiem o jego uda. Marcin poczuł, jak rośnie mu ciśnienie. Kasia ubrała sukienkę. Okazało się, że pasuje doskonale i dobrze w niej wygląda. Chciała jeszcze tylko zobaczyć, jak będzie wyglądać w niej bez staniczka, bo ten, który miała na sobie był pod nią widoczny – sukienka nie miała ramiączek, tylko jedno na szyi, a ona nie zabrała takiego staniczka. Opuściła trochę sukienkę i poprosiła Marcina, by zdjął z niej staniczek. Gdy zobaczył jej cudowne cycuszki wyzwalające się z okowów bielizny, poczuł, jak jego męskość podnosi się. Dobrze, że miał długą kurtkę. Patrzył na nie zachwycony. Kasia ubrała znów do końca sukienkę i oboje stwierdzili, że lepiej będzie dokupić do niej jeszcze staniczek, bo bez niego w miseczkach sukienki było zbyt wiele miejsca. Kasia zdjęła sukienkę. Marcin zobaczył ją teraz w samych skąpych koronkowych prześwitujących stringach. Przytulił ją i pocałował namiętnie. Gładził chwilę jej plecy i tyłeczek. Ona całowała go w policzek i po szyi.

Kasia ubrała się i wyszli ze sklepu. Poszli teraz do sklepu z bielizną. Nie było tam jednak nic szczególnego, więc poszli jeszcze do 3 sklepów, ale też nic nie znaleźli. Jednak w ostatnim sklepie Kasia zobaczyła coś, co mogłoby się przydać – silikonowe przyklejane podkładki pod piersi, powiększające i unoszące je. Poszła je przymierzyć. Marcin czekał przed przymierzalnią. Ubrała też sukienkę i wyszła, by pokazać się swojemu ukochanemu. Wygladała tak pięknie, że Marcin aż zaniemówił. Piersi wypełniały teraz całą przestrzeń, a nawet wypływały nieco poza nią, ale nie za bardzo. Były bardzo zbliżone do siebie – między nimi widać było jej słodką szczelinkę. Sukienka była bardzo dopasowana i niemal całe lewe udo Kasi było widoczne przy każdym kroku. Kasia zobaczyła wypchane spodnie Marcina, uśmiechnęła się do niego i powiedziała mu na ucho:

– Właśnie na to liczyłam, kochany.

Pociągnęła go za rękę i weszli do przymierzalni. Kasia zdjęła sukienkę i podkładki. W samych skąpych stringach zdjęła z Marcina kurtkę i opuściła jego spodnie. Zdjęła z niego też sweter, po czym Marcin przytulił ją i zaczął całować. Pieścił jej plecy i tyłeczek. Potem ugniatał delikatnie jej piersi i lizał albo ssał jej sutki. Kucnął i zaczął całować jej brzuch. Kasia westchnęła słodko, na co Marcin podniósł się, popatrzył jej w oczy i powiedział, żeby starała się nie wydawać żadnych dźwięków, bo ich jeszcze wyrzucą. Przytaknęła. Głaskała teraz jego klatkę piersiową i brzuch. Kasia uwielbia dotykać te miejsca na jego ciele. Mogłaby tak pieścić go godzinami. Nie mieli jednak czasu, więc zeszła niżej. Uklęknęła i zdjęła jego majtki. Wyskoczył z nich dość duży penis. Całowała jego brzuch, tuż nad jego ogierem, potem gładziła wewnętrzną stronę jego ud i pachwiny i całowała jego ogiera. Teraz wzięła go do ust, pieszcząc dłonią jego jądra. Lizała go czasem delikatnie i całowała, by później przejść do bardziej intensywnych pieszczot. Jej prawa dłoń zacisnęła się na mocno na jego nasadzie i ruszała się w dół i w górę podczas gdy jego końcowa część cały czas pozostawała w jej ustach, a druga dłoń ugniatała lekko i głaskała naprzemian jego jądra. Kasia ssała go mocno, lizała, gryzła delikatnie. Trwało to jakieś 10 min. aż poczuła, że Marcin zbliża się do orgazmu. Zintensyfikowała pieszczoty i w ostatnim momencie mocno ucisnęła jego główkę, na samym końcu.

Mężczyzna doświadcza wtedy orgazmu, ale nie ma wytrysku. Sperma dostaje się do pęcherza moczowego i jest potem wydalana z moczem. Penis pozostaje nadal sztywny i po kilku minutach gotowy do dalszych igraszek. Można powtarzać to wielokrotnie.

– Kocham cię, Kasiu. Ależ to jest cudowne.

Marcin podniósł ją i zaczął łapczywie całować jej piersi. Chciał zdjąć jej majteczki, ale Kasia nie pozwoliła mu. Uklęknęła przed nim ponownie i pieściła go tym razem do końca, aż jego gorąca sperma wypełniła jej buzię. Połknęła ją. Później chwilę jeszcze całowała jego ogiera, po czym wstała i przytuliła się do niego. Marcin całował ją i gładził jej skórę. Usiadł na krzesle w przymierzalni i posadził sobie Kasię na kolanach. Wtulił twarz w jej piersi. Całował je czasem. Siedzieli tak jeszcze jakieś 10 min.

Kupili podkładki i wyszli ze sklepu. Wsiedli do auta, a gdy dojechali do domku, okazało się, że została tylko godzina do balu. Wzięli oboje prysznic (osobno), ubrali się (tutaj Kasia przygotowała dla Marcina niespodziankę pod sukienką) itd. Przed wyjściem usiedli jeszcze na kanapie i przytulili się do siebie. Mieli taki zwyczaj, że przed i po Sylwestrze byli tylko sami jakiś czas, nie spiesząc się nigdzie. Snuli wtedy plany itp. W tym roku wspólne plany były dość intensywne, bo zaręczyli się niedawno. Doszli jednak do wniosku, że najpierw Marcin wprowadzi się do Kasi i zobaczą co dalej. Kasia bała się za bardzo przyspieszać toku wydarzeń. Jak co roku wręczyli sobie małe prezenty. Kasia dostała zestaw naturalnych świec z wosku pszczelego, a Marcin kalendarz wydrukowany z ich najpiękniejszymi zdjęciami.

Ubrali się do wyjścia i przeszli kawałek z ich domku do hotelu, gdzie odbywał się bal. Nie znali tam nikogo, ale mieli nadzieję, że po angielsku porozumieją się z jakimiś ludźmi. Zaskoczyło ich, że było nawet kilka par z Polski. Jedna para doczepiła się jednak do nich jak rzep do psiego ogona, bo nie wiedzieli, co się dzieje. Nie znali żadnego obcego języka i o wszystko ich wypytywali. Było to bardzo uciążliwe, szczególnie gdy po kilku drinkach zaczęli opowiadać im dzieje swojej rodziny od pierwszej wojny światowej.

Była 23, z Kasia i Marcin byli tak znużeni tymi ludźmi, że gdy udało się im wydostać na chwilę na taras bez nich, stwierdzili, że wychodzą. ‘Znajomym’ powiedzieli, że Kasia się źle poczuła. Stali przed hotelem i zastanawiali się, co robić. Marcin się wkurzył, ale Kasia go uspokajała. Po co się w ogóle na coś wkurzać? To nie sytuacja, ale nasza reakcja na nią.

Zdecydowali, że pójdą do miasteczka. Po przejściu kilku kanjpek trafili do winiarni, która wydała się im najprzyjemniejsza. Winiarnia była hiszpańska – hiszpańskie wino, jedzenie, muzyka. Bardzo im to odpowiadało, szczególnie muzyka. Dochodziła już północ. Zamówili szampana i z ciekawością czekali by zobaczyć, co gospodarze zaplanowali na tę szczególną chwilę. Na środek sali wjechał ogromny tort z płonącymi ogniami sztucznymi. Zaczęło się odliczanie. Marcin chwycił dłoń Kasi i patrzył na nią czule. Ona odwzajemniła się tym samym. W momencie gdy wybiła dwunasta siedzieli tak zapatrzeni w swoje oczy. Uśmiechnęli się do siebie i pocałowali się delikatnie. Kasia usiadła na kolanach Marcina. Patrzyli na siebie tak aż keler przyniósł dwa kawałki tortu, oświadczając, że to na koszt firmy. Zjedli tort i wypili szampana, po czym ruszyli na parkiet.

Uwielbiają ze sobą tańczyć. Ich ciała doskonale się rozumieją i uzupełniają. A gdy z głośników popłynęło tango, ucieszyli się jeszcze bardziej (to ich ulubiony taniec). Po 2 godzinach usiedli i zamówili jedzenie. DJ ogłosił, że o 3 zacznie się 15-minutowy konkurs tańca i najlepsza para wyłoniona przez 3-osobowe jury (DJ, właściciel knajpy i jego córka) wygra nagrodę. Rozmawiając, stwierdzili, że w sumie dobrze, że zrezygnowali z balu, bo tutaj czuli się o wiele lepiej. Gdy zjedli kolację, wyszli na chwilę na taras. Marcin zdjął marynarkę i położył ją Kasi na plecach, za co dostał buziaka. Stali chwilę, patrząc na sztuczne ognie nadal pojawiające się czasem na niebie. Gdy wrócili, zaczynał się konkurs. Wzięli w nim udział i – jak można się spodziewać – wygrali bez trudu.

Ich nagrodą okazał się podwójny masaż czekoladą w pobliskim spa. Bardzo ich to ucieszyło. Potem tańczyli jeszcze trochę i usiedli. Kasia dotąd piła tylko białe wino. Marcin zamówił butelkę czerwonego półsłodkiego , mrugając do niej znacząco. Chodzi o to, że Kasia po 1-2 lampkach czerwonego wina, szczególnie półsłodkiego podnieca się niemal automatycznie. W jej wypadku to niezawodny i niezwykle silny afrodyzjak. Jeśli wypije za dużo, podniecenie spada. Czuje się ona wtedy jakby w jakiś sposób wino powodowało, że jej cipka staje się bardzo ukrwiona i każdy dotyk, nawet majteczek w trakcie chodzenia sprawia jej ogromną przyjemność. Siedzieli teraz przy stoliku na kanapie, więc mogli przytulać się, co z chęcią robili. Gdy kelner przyniósł wino, Marcin napełnił kieliszki i przysunąl jeden do ust Kasi. Poił ją w ten sposób cały czas, całując ją namiętnie i zlizując z jej języka resztki wina. Podnieciło to Kasię niesamowicie. Gdy chciała sama podnieść kieliszek, Marcin brał go z jej dłoni i sam poił ją powoli. Pamiętał, że jeśli przekroczy 2 kieliszki, będzie to za dużo. Zresztą dzisiaj wypiła wcześniej wiele, więc 1,5 lampki to górna granica. Sam w międzyczasie wypił resztę butelki.

– To jak, słonko? Idziemy?

– Dobrze, słodziutki.

Pocałowali się jeszcze raz z języczkiem i wyszli. Gdy doszli do domku, Kasia była tak podniecona, że zanim Marcin zdążył zamknąć drzwi, rzuciła się na niego. Szybko zdjęła z niego kurtkę i marynarkę. Zabierała się właśnie za krawat, gdy Marcin odsunął ją troszkę, by zamknąć drzwi i zdjąć buty. Przytulił ją mocno i zaczął całować jej twarz, włosy, ramiona i dekolt.

– Kocham cię, Kasiu. Ależ cudownie pachniesz.

Kasia nie użyła tego wieczoru żadnych perfum. To świeży zapach jej potu (jest to właściwie zapach danego człowieka, z tym że zintensyfikowany; jeśli pot nie jest stary, może pachnieć dobrze gdy dana osoba dobrze się odżywia i nie stresuje się za bardzo – w innym wypadku razem z potem wychodzi wiele toksyn o niemiłym zapachu) doprowadzał go do szaleństwa. Szybko przeszli do sypialni. Marcin rozebrał się do bokserek i zaczął zdejmować sukienkę z Kasi. Okazało się, że nie ma ona na sobie majteczek. Gdy Marcin to zobaczył, fakt, że niejeden facet być może zobaczył dzisiaj jej cipkę gdy rozcięcie jej sukienki czasem ukazywało w tańcu jej całe udo podniecił go niesamowicie. Dał jej kilka mocnych klapsów, przytulił ją mocno i silnie ugniatał jej pośladki, całując ją namiętnie.

– Ładnie to tak nie nosić majteczek?

Naprzemian dawał jej głośne, silne klapsy i ściskał jej tyłeczek. Normalnie tak intensywne doznania sprawiłyby jej ból, ale teraz była tak podniecona, że dłonie Marcina sprawiały jej niesamowitą rozkosz. Wbijała czasem paznokcie w jego plecy, głaskała je, całowała jego szyję, ssała i przygryzała jego uszy. Potem jej dłonie zeszły na jego tyłek, który dostał dużą porcję intensywnego ugniatania. Marcin położył Kasię na łózku i zaczął bawić się jej piersiami. Głaskał je, całował, delikatnie gładził jej sutki.

Teraz znacznie zwolnił tempo. Chciał rozkoszować się powoli jej cudownym ciałem. Smakować ją. Ich serca zwolniły nieco tempo uderzeń. Marcin położył się obok. Kasia przytuliła się do niego. Połóżyła głowę na jego klatce piersiowej, jej palce delikatnie gładziły jego tors. Marcin objął ją. Głaskał jej plecy, całował jej głowę. Po chwili przestali się ruszać. Chcieli poczuć ten moment, wejść w niego całym sobą. Poczuć tę ogromną miłość do siebie.

Po chwili wrócili do pieszczot. Kasia zdjęła majtki z Marcina. Całowała jego brzuch, pieściła dłońmi jego sutki. Potem jej dłonie zeszły na jego podbrzusze, uda i jądra. Jedną ręką pieściła jego jajka, drugą pachwiny, a jej usta łapczywie całowały jego czerwonego, gorącego penisa. Lizała jego główkę i wzdłuż jego długości. W końcu wzięła go do ust, wszedł do ok. 1/3. Jej dłoń chwyciła mocno jego nasadę i pieściła go intensywnie, druga dłoń nadal pieściła jego jądra. Marcin wzdychał i pomrukiwał czasem. Gdy poczuł, że orgazm zbliża się, chwycił Kasię za włosy i lekko pociągnął je tak, że odchylił jej głowę, przesunął się niżej i pocałował ją. Jego język wsunął się łapczywie w jej usta. Teraz Marcin położył Kasię na brzuchu i pieścił jej tyłeczek. Ugniatał go, całował, gryzł, dawał jej klapsy, ale o wiele lżejsze niż poprzednio. Rozsunąl jej nogi i podniósł jej biodra. Zobaczył jej mokrą rozgrzaną szprakę. Lizał najpierw jej okolice, potem jej zewnętrzne wargi. W końcu wsunął w nią cały język. Kasia jęknęła słodko. Marcin lizał jej wnętrze intensywnie. Jego palec pieścił jej łechtaczkę. Czasem ją drażnił, czasem brał między palce i uciskał z boków.

Po kilku minutach tak cudownych doznań Kasia wypięła bardziej pupę, dająz Marcinowi znak, by w nią wszedł. Gdy tylko to zobaczył, klęknąl za nią i powoli wsunął swojego ogiera w jej cipkę. Oboje westchnęli w tym samym czasie. Marcin brał ją bardzo powoli, później intensywnie przyspieszył na chwilę i znowu zwolnił. Powtórzył to kilka razy. Każde kolejne przyspieszenie musiało być krótsze, by nie doszli za wcześnie. Gorące soki Kasi spływały po jej udach. Marcin podniósł jej tułów i przytulił ją mocno od tyłu, cały czas będąc w jej cipce. Całował jej szyję, uszy. Mówił, jak bardzo ją kocha, na co ona odpowiadała tym samym.

– Jak, kochanie? Chcesz kończyć w takiej pozycji?

– Tak, mój słodki. Już nie mogę się doczekać.

Marcin chwycił jej nadgarstki, cały czas jego klatka piersiowa dotykała jej pleców, a jego usta całowały jej ciało. Jego brzuch i biodra odsuwały się, wychodząc z niej niemal do końca i wchodząc w jej szparkę aż po samą nasadę jego członka. Zaczął wolno, ale szybko przyspieszył. Dotyk jego silnych dłoni na jej nadgarstkach podniecał ją ogromnie. Wchodził w nią jeszcze szybciej. Jej cipka kurczyła się czasem, gdy Kasia wręcz nie mogła znieść takiej ekstazy. Ale on wchodził jeszcze szybciej i mocniej.

Po kilku minutach wytrysnął w niej, ona doszła do orgazmu tuż po nim. Ich ciała wygięły się z rozkoszy – takiej, jaką daje tylko seks z kimś, do kogo ma się pełne zaufanie i kogo kocha się najbardziej na świecie. Marcin został w Kasi jeszcze kilka minut. Puścił jej nadgarstki i przytulił ją mocno. Całował jej szyję, włosy, plecy. Ona położyła dłonie na jego dłoniach, które gładziły jej piersi i brzuszek. Po chwili zastygli w słodkim bezruchu. Potem Marcin wyszedł z Kasi i położyli się na bokach, twarzami do siebie. Nie dotykali się teraz, tylko patrzyli sobie głęboko w oczy. Po jakimś czasie, bez jednego słowa zasnęli kojącym snem.

Minął kolejny rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *