Stopy Eweliny

Stopy Eweliny

Cześć. Mam na imię Dominik. Pewna koleżanka z klasy – Julia – Ma bardzo ładne nogi. A ja fetysz stóp. Jeszcze w wakacje postanowiliśmy się spotkać i od tego wszystko się zaczęło…

Około 2 tygodnie przed końcem wakacji.

Przeglądałem Facebooka… Zobaczyłem, że Ewelinka jest dostępna więc zaproponowałem spotkanie u niej w domu. Jej rodzice pracują do późna… Zgodziła się. Przyjechałem do jej domu rowerem.

– Cześć Ewelina!

– Cześć Domi!

– To co robimy?

– Nie wiem? – Może pobiegamy.

Miała na sobie czarne, cieniutkie rajstopki. Czerwone trampki, jeansowe spodenki, i biała koszulkę z „otwartymi” ramionami.

Lekki makijaż też na sobie miała, ale był bardzo leciutki.

– No to gdzie biegniemy?

– Może do miasta i z powrotem?

– Okej, ruszajmy!
Biegaliśmy około 2 godzin. Około 40 km. Gdy wróciliśmy do domu Eweliny, poszliśmy do jej pokoju. Tylko ja i Ewelinka byliśmy w domu.

– To co robimy?

– Nie wiem, jestem bardzo zmęczona! Chyba zdrzemnę się na łóżku.

– Ok to ja poczytam książkę.

I zacząłem czytać. Kiedy Ewelina zasnęła poszedłem do łazienki. W koszu na pranie zobaczyłem skarpetki. Ewelina nie ma rodzeństwa, a jej mama ma dużo większe stopy od Eweliny – to musiały być jej skarpetki. Wziąłem je do ręki i zacząłem wąchać. Zaciągałem się długo i przeszukiwałem kosz dalej. Zauważyłem szare rajstopki. Także zacząłem je wąchać i nakładać na ręce. Gdy wyszedłem z toalety, poszedłem na korytarz gdzie znajduję się szafka na buty. Otworzyłem ją i wziąłem czerwone trampki – te które miała na sobie przy bieganiu. Byłem tak zachwycony, że nie zwracałem uwagi na nic innego. Zaciągałem się zapachem. To pachniało o wiele razy więcej niż wyprane skarpetki. Te bardzo spocone buty pachniały najwspanialej na świecie. Nagle usłyszałem głos Eweliny:

– Aha… – Dominik? Co ty robisz?

Nie wiedziałem co powiedzieć.

– DOMINIK! – Krzyknęła.

– Tak?

– Co robisz z moimi butami?

– Wą- Wą – Wąch – Wącham je…

– Czemu? To nie obrzydliwe?

– Mi się podoba…

– Wiesz co… Czytałam dużo o fetyszu. Dominik. Czy ty masz fetysz.

Wstałem i padłem na kolana przed Ewelinką.

– TAK! Ale proszę nikomu nie mów.

– Okej, ale jeżeli zrobisz…

– Zrobię wszystko! – Przerwałem!

– Okej, okej. Wiem, że sprawi ci to przyjemność, ale… Chodź do pokoju.

Ewelina usiadła się na fotelu a ja kucnąłem przed nią.

– A teraz przybliż swój nos do mojej stopy i zaciągaj się tym zapachem.

Zrobiłem to i prawie zemdlałem z zadowolenia. To było piękne. Ten zapach. Te czarne rajstopy. Cud!

– Okej! Starczy…

– NIE! BŁAGAM ZROBIE WSZYSTKO ALE DAJ MI POWĄCHAĆ TE STOPY!!!

Kopnęła mnie.

– CISZA! Ja tu rządzę. Chcesz wąchać? Będziesz wąchać. Ale najpierw moje wymagania! Biegaliśmy a moje nogi są na wyczerpaniu. Znowu idę spać ale tym razem z małym urozmaiceniem. Dłonie na moje stopy!

Zrobiłem to a Ewelinka się położyła na łóżku.

– Teraz masuj! Dopóki nie zasnę! Jeżeli przestaniesz masować – Uwierz ale mam takie sposoby, że przestaniesz mnie lubić. No już masuj!

Wykonałem polecenie Pani. Miała piękne stopy. Jej rajstopy były tak delikatne i przyjemne w dotyku, że mógłbym robić to całymi dniami. Ewelina po około 20 minutach wstała z łóżka i powiedziała.

– Ale się wyspałam! Dzięki za masaż… Chciałeś wąchać? Masz nagrodę! Rozbieraj moje rajstopy!
I nagle mnie zamurowało. Taka piękna rzecz do zrobienia. Złapałem rajstopki przy pasie i zjeżdżałem na dół.

– EJ! Nie ma tak łatwo. Zębami je ściągaj! Już!

Byłem tak podniecony, że prawie nie usłyszałem co mówi. Na szczęście to usłyszałem i wykonałem.

Robiłem to od strony tyłka. Miała go bardzo fajnego :). Złapałem zębami za rajstopy i zsuwałem na dół. Powolutku to robiłem gdy nagle doszedłem do stóp.

– Dobrze. A teraz nagroda!

I pierwszy raz poczułem zapach bosych stóp Ewelinki. Był przecudowny, tak samo jak w dotyku. Jej stopy były piękne. Nagle zacząłem lizać jej stopy.

– Ej! Pozwoliłam? Ale niech ci będzie. Zlizuj pot!
I z rozkoszą lizałem jej stopy, gdy po parudziesięciu minutach Ewelina powiedziała:

– Dobra Domi! Starczy! Moi rodzice przyjeżdżają za 10 minut. Musisz wracać.

Mówiąc to dała mi buziaka w policzek i lekko kopnęła nogą. Zaczęła się śmiać. Na kolanach podziękowałem Pani i wyszedłem żegnając Panią Ewelinę. Nigdy nie zapomnę tego cudownego dnia. Mam nadzieje, że to się powtórzy i to nie raz. Dzięki za uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *