Stewardessa

Stewardessa

Autentyczne. To było 3 lata temu. Wracaliśmy z wakacji w Turcji. Ja, żona i wówczas 9-cio letni synek. Z hotelu wyjeżdżaliśmy ok. 15-tej a lot do kraju miał być o 20-tej. Zatem mnóstwo czasu na zakupy i inne atrakcje na lotnisku w Antalyi. Niestety jak to czasami bywa lot przesunięto o 8 godzin z powodu mgły czy czegoś tam podobnego a, że byliśmy już po odprawie to wyjście na miast odpadało. Wkurzony na Maksa perspektywą spania na lotnisku rozpocząłem spacer po sklepach. Żona z synkiem zostali na fotelach (na szczęście udało się im zająć wygodne i duże) gdzie zaraz zasnęli. Ja tymczasem wydawałem ostatnie dolary i liry tureckie jakie mi zostały. W sklepie z zabawkami zauważyłem ładną zgrabną stewardesę w mundurku linii lotniczych mających nas zawieść do Polski. Była to piekna czarnowłosa Turczynka. W swoim uniformie wyglądała zjawiskowo. Granatowy mundurek, biała bluzeczka, czarne rajstopy pięknie połyskujące i czarne szpilki. Jestem fanem kobiecych nóg w rajstopkach. Więc gapiłem się na ten cud w myślach rozbierając mój obiekt zainteresowań. Nagle podeszła do mnie z uśmiechem ukazując klawiaturę pięknych bielutkich zębów. Ja stałem akurat przy półce z pluszakami gdy ona się zbliżała.
– Lecisz do Poznania? – zagadnęła poprawną angielszczyzną
– Tak, skąd wiesz? – odpowiedziałem
– Tak masz na karcie pokładowej napisane. Lecimy razem- rzekła
No faktycznie, w jednej ręce paszport z kartą pokładową bez której nie da się zrobić zakupów a w drugiej pluszowy miś.
– Ładny – wskazała na zabawkę
– To nie dla mnie, dla dziecka – zacząłem się tłumaczyć. Chciałem powiedzieć, ze dla córki kolegi ale języka mi po prostu zabrakło w tym momencie, bo nagle ona wzięła moją dłoń z pluszakiem, podeszla na kilkanaście centymetrów do mnie, i uniosla misia do swoich ust delikatnie na niego dmuchając. Jej gorący oddech i zapach perfum przyprawiał o zawrót głowy.
– Choć ze mną – szepnęła
Pociągnęła mnie za rękę w kierunku drzwi z napisem ” PERSONEL ONLY „. Był to taki magazynek dla pracowników sklepu z mini kuchenką stolikiem, dwoma krzesłami i niewielką kanapą czy raczej otomaną. Odłożyła moje dokumenty i pluszaka, przylgnęła ustami do moich warg i zaczęliśmy się dlugo i namiętnie całować. Nasze języki tańczyły w miłosnym uniesieniu a mnie w głowie szumiało. Nie przestając się całować zaczęliśmy się rozbierać. Po chwili ja zostałem w slipach i koszulce a ona w bieliźnie i pończoszkach samonośnych z wysoką koronką co dopiero teraz się okazało a nakręciło mnie jeszcze bardziej. Przenieśliśmy się na kanapkę, położyłem ją pod sobą i powoli zacząłem całować jej szyję, uszy, dekolt. Zatrzymałem się przy piersiach i koronkowym czarnym staniczku do kompletu ze stringami. Cycuszki miała niewielkie mieszczące się w dłoni. Rozpiąłem stanik i moim oczom ukazały się te skarby ze sterczącymi z podniecenia brązowymi sutkami. Przywarłem ustami do nich jak niemowlę do matki. Jej ciałem wstrząsały drgawki, głośno oddychała i mruczała jak rozpieszczana kotka. Co chwilę odrywała mi głowę pociągając ku górze wpychając mi język aż po migdałki jakby miał to być jej ostatni raz w życiu i chciała się tym nasycić. Ja chciałem więcej, dlatego konsekwentnie pracowałem nad cycuszkami, brzuszkiem, nogami. Calowalem, muskałem jej ciało omijając jej skarb ukryty za majteczkami a z którego gorąco aż buchało. W końcu złożyłem pierwszy pocałunek na wzgórku łonowym. Uniosła biodra i zębami zdjąłem majteczki ociekające jej soczkami. Moim oczom ukazała się idealnie wygolona muszelka. Zagłębiłem się w nią delikatnie ustami, językiem rozsuwałem wargi i wodziłem nim to w górę to w dół. Moja kochanka wiła się i jęczałaś. W końcu nie wytrzymałem, zsunąwszy slipki powolutku naparłem na jej różyczkę i wsunąłem się do samego końca. Westchnienie połączone z jękiem rozkoszy wypełniło pokoik. Już nie byłem w stanie dalej robić wszystko z kurtuazją i zacząłem coraz szybciej posuwać moją laleczkę. Zsunąłem ją na skraj mebla, klęknąłem przy jej biodrach a nóżki zarzuciłem sobie na ramiona. Znowu wszedłem w nią po sam korzeń, zębami zdjąłem buciki i począłem lizać, wąchać i pieścić jej stopy. Pachniały cudownie, delikatny zapach potu ale nie za ostry zmieszany z zapachem perfum i skory butów doprowadzał mnie do szału. Nie wytrzymałem. Wypuściłem całe pokłady spermy nagromadzone przez ostatnie dni (żona akurat dostała okres), kochanka wręcz wygięła się w pałąk dochodząc równocześnie ze mną. Skurcze jej cipeczki trzymały mnie głęboko nie pozwalając wyjść. Pochyliłem się nad nią i zatopiliśmy się w długim i gorącym pocałunku. Powoli wyszedłem z niej i pochylilem się nad muszelką delikatnie zacząłem całować i lizać nabrzmiałe wargi. Wtem Turczynka jęknęła, udami ścisnęła moją głowę i wystrzeliła mi na twarz i w usta swój ejakulat. Drżała jak osika na wietrze. Po dłuższej chwili przytulania i pocałunków zaczęliśmy się ubierać. Ostatni pocałunek, zabrałem dokumenty i wyszedłem pierwszy. Poszedłem do toalety. Lodowatą wodą obmyłem twarz. Wróciłem do swoich. Usiadłem i się nie odzywałem. Po odczekaniu swojego wsiedliśmy do samolotu. Zajęliśmy swoje miejsca. Syn przy oknie, żona w środku ja przy przejściu. Nagle w drzwiach stanęła ona. Puściła do mnie oczko i rozpoczęła swoje obowiązki. Start. Nie minęło 15 minut a cały samolot spał. Trudno się dziwić tyle się naczekaliśmy. Światło przyciemniało i mnie też zmorzył sen. Poczułem jak ktoś gładzi mnie po twarzy. Otworzyłem oczy, to byla ona. Przystawila mi palec do ust i paluszkiem drugiej ręki przywoływała mnie do siebie. Wstałem i poszedłem za nią. Weszliśmy na przód samolotu, zasunęła za sobą kotarę i bezceremonialnie podciągnęła spódniczkę. Była bez majteczek. Schyliłem się i rozpocząłem taniec języka na cipeczce. Dłonią zasłaniała sobie usta. Po chwili znany mi już skurcz zaznaczył nadchodzący finał. Jak poprzednio wylała na mnie swoje gorące soczki. Zlizałem wszystko do ostatniej kropli. Ona uklęknęła przede mną i wyjęła mojego kutasa naprężonego do granic możliwości. Polizała od nasady jąder do samego koniuszka i wsunęła go w usta po same migdałki. Nie trwało to długo. Wystrzeliłem w jej usta cały ładunek. Spijała go łapczywie i do czysta obrobiła mi opadającego już ptaka. Wstała i przylgnęła do moich ust składając długi pocałunek. Poczułem jak coś wsuwa mi do kieszeni. Odsłoniła zasłonkę uśmiechnęła się ślicznie i lekko wypchnęła mnie na miejsce. Usiadłem w fotelu i zasnąłem. Wylądowaliśmy. Moja kochanka przy wyjściu uśmiechnęła się i delikatnie położyła rękę na moim ramieniu muskając mi policzek. Odebraliśmy bagaże i czekamy na taxi. Przypomniałem sobie, o czymś w kieszeni. Sięgnąłem. Była to karteczka z telefonem i imieniem Gul (czytaj gil). Jesteśmy w stałym kontakcie. Przylatuje do Poznania kilka razy w roku. Sex jest zawsze wspaniałym przeżyciem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *