Stare dzieje

Stare dzieje

Ustawiłem się kiedyś z kolegą na piwo. Było to już wiele lat temu. Miałem tylko jednego kolegę, bo byłem nieśmiałym i wstydliwym chłopakiem, z którym nikt inny się nie chciał zadawać. Obaj byliśmy niezbyt lubiani. Wypiliśmy parę browców i mieliśmy ochotę na jeszcze, więc poszliśmy do żabki z nadzieją, że nam sprzedadzą. Obydwaj mieliśmy wtedy niecałe 18 lat, więc kiedy prosili o dowód, z zakupieniem alkoholu był problem, ale na szczęście zazwyczaj nas nie sprawdzali.

Po drodze spotkaliśmy dość ładną dziewczynę, w podobnym wieku co my, była zapłakana i też lekko pijana. Zapytała nas, jak dojść na przystanek, więc jako, że było to w tym samym kierunku co my szliśmy, zaprowadziliśmy ją. Po drodze coś tam gadaliśmy, okazało się, że laska razem z koleżanką przyjechała na naszą wioskę na jakąś imprezę do znajomego. Wyszła jednak z tej imprezy obrażona i zapłakana, nie chciała wtedy powiedzieć dlaczego, ale potem okazało się, że któryś z imprezowiczów chciał ją zmusić do obrobienia mu pały. Ona jednak się nie dała, wyszła stamtąd sama i chciała wrócić do domu, ale właśnie nie wiedziała, jak trafić na przystanek. Znałem tego kolesia u którego była ta impreza, bo w końcu mieszkał na tym samym osiedlu, i wiedziałem, że to dość patologiczne towarzystwo, więc zaskoczony nie byłem.

Kiedy dotarliśmy na przystanek to okazało się, że ostatni dzienny autobus do miasta już odjechał. Można jeszcze było pojechać nocnym, ale jego przystanek był daleko. Ona prosiła nas bardzo, żebyśmy ją tam zaprowadzili, bo sama na pewno nie trafi. Zgodziliśmy się więc i zaopatrzywszy się w żabce w browary na drogę (na szczęście nam sprzedali), ruszyliśmy na przystanek, skracając sobie trochę drogę przez las. Szliśmy tak, dziewczyna marudziła że jej bardzo zimno, bo była w samej koszulce, a w końcu poprosiła mnie, żebym jej pożyczył bluzę. Pożyczyłem, szliśmy dalej rozmawiając, a ja czułem się dość dziwnie, bo żadne dziewczyny nigdy się do mnie nie odzywały, a jeśli już to tylko po to, żeby się ze mnie ponabijać w szkole, a tu nagle normalna rozmowa z taką fajną laską… W pewnym momencie poczułem, że złapała mnie za rękę, mówiąc coś, że nic nie widzi po ciemku i że tak jej będzie łatwiej iść. Zaczęło mi walić serce i nogi się trząść, bo w najśmielszych marzeniach nawet bym nie pomyślał, że będę trzymał dziewczynę za rękę. Pamiętam, że zagadywała mnie, wypytywała o szkołę i różne duperele, a na mojego kolegę nawet nie zwracała uwagi. Może dlatego, że był bardziej pijany niż ja i gadał straszne głupoty. Czułem się bardzo dowartościowany i zadowolony z siebie. Zaraz wyszło jakoś tak, że kolega szedł na przedzie, a ja z nią z tyłu. Nie wiem, czy przypadkowo, czy może to ona specjalnie zwolniła kroku, ale w każdym razie kolega nas nie widział, i wtedy ona podniosła moje ramię i wśliznęła się pod nie, tak, że obejmowałem ją za szyję. Ona objęła mnie w biodrze i szliśmy tak w milczeniu, słuchając jak mój kolega podśpiewuje jakieś pijackie piosenki, próbując się chyba popisywać swoją nietrzeźwością. Bądź co bądź, jako niepełnoletni gówniarze, spożywanie alkoholu uznawaliśmy wtedy za powód do dumy. Czułem ciepło i przyjemne kręcenie w brzuchu, spowodowane bliskością dziewczyny, do tego ona co chwilę obdarzała mnie jakąś pieszczotą, trochę mocniej ściskając mnie w biodrze, a po pewnym czasie ja też zacząłem odwzajemniać te pieszczoty, głaszcząc ją po ramieniu tą ręką, którą ją obejmowałem. Dzięki temu, że byłem podpity, nie stresowałem się tak bardzo taką intymną sytuacją. Mój kolega zobaczył to, kiedy wyszliśmy z lasu, ale udawał, że go to nie obchodzi.

Doszliśmy w końcu na przystanek, okazało się, że autobus będzie za jakieś pół godziny czy coś takiego, więc siedliśmy we trójkę na ławeczce. Ja rozmawiałem z dziewczyną, a mój kolega co chwilę się wtrącał z jakimiś głupimi żartami. Znowu złapała mnie za rękę i tak głaskaliśmy się wzajemnie po dłoniach, pijąc piwo i czekając na autobus. Spytała mnie, czy pożyczę jej bluzę do jutra, oczywiście nie mogłem odmówić, chociaż zdawałem sobie sprawę, że więcej mogę jej nie zobaczyć. Wymieniliśmy się jednak numerami telefonów, a jak autobus przyjechał, wypuściłem ją bardzo niechętnie. Co jak co, ale uczucie takiej bliskości z dziewczyną było wspaniałe. Odjechała, my z kumplem wróciliśmy do domów, położyłem się, lecz pamiętam, że mimo iż byłem pijany, to całą noc nie mogłem wtedy zasnąć. Ciągle myślałem o tym przytulaniu i z niepokojem zastanawiałem się, czy jeszcze spotkamy się z tą dziewczyną.

Następnego dnia byłem cały roztrzęsiony i smutny. Czułem się, jakbym utracił jakąś wielką miłość, choć widziałem ją łącznie niecałe dwie godziny. Po południu jednak zadzwoniła i chciała się spotkać. Przyjechała na wioskę, oddała mi bluzę, poszliśmy na spacer. Na trzeźwo rozmowa nam się nie kleiła. Ja ze swoją nieśmiałością bałem się cokolwiek zagadywać, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoś głupiego, tylko ona coś tam mnie podpytywała i żartowała, a ja uśmiechałem się głupkowato i czerwieniłem się co chwilę. Byłem pewny, że to jest nasze ostatnie spotkanie, bo zobaczywszy jaki jestem ciapowaty i nudny, na pewno nie będzie chciała się ze mną więcej widzieć. Bo i po co?

W pewnym momencie jednak, nasze nudne spotkanie, odmieniło się o 180 stopni. Nie doczekawszy się żadnej inicjatywy z mojej strony, laska sama w końcu się do mnie przytuliła. Złapała mnie za rękę i zaczęliśmy tak jak poprzedniego dnia się tulić, głaskać i czasem obdarzać lekkimi pocałunkami. Znów czułem się tak zajebiście jak wczoraj i pragnąłem tylko, żeby to spotkanie się nigdy nie skończyło. Niestety musiała jechać do siebie ostatnim dziennym autobusem, więc w końcu pożegnaliśmy się soczystym całusem.

Przez następny tydzień było mi ciągle smutno, bo myślałem, że moja nowa koleżanka o mnie zapomniała. Sam wstydziłem się pierwszy do niej odezwać i tylko czekałem, aż ona zadzwoni. Za każdym razem, kiedy rozbrzmiewał sygnał nadejścia smsa, serce zaczynało bić mi mocniej i czułem ekscytacje, łudząc się, że może to ona napisała. Kiedy okazywało się, że to tylko jakaś reklama, znowu wszystkiego mi się odechciewało. Po tygodniu w końcu się jednak odezwała i się umówiliśmy. Nasze spotkanie wyglądało podobnie jak poprzednie. Pierwsza połowa niezręczna, ja skrępowany, ona próbująca przełamać lody. Druga część spotkania, kiedy ona w końcu „brała sprawy w swoje ręce” – przytulanki, pieszczoty, całusy. W podobny sposób wyglądały też kolejne nasze spotkania, pomiędzy którymi zawsze czułem niepokój, że już się do mnie nie odezwie. Kiedy raz przełamałem swój lęk i to ja do niej zadzwoniłem z propozycją spotkania się, jej akurat nie pasowało i mi odmówiła, przez co zrobiło mi się bardzo głupio i skutecznie zniechęciło mnie to do proponowania jej spotkań następnym razem. Zawsze to ona musiała się odezwać, a ja tylko czekałem całymi dniami roztrzęsiony.

Tak minęły ponad dwa miesiące, widywaliśmy się raz na kilka dni, aż w końcu zaprosiła mnie na działkę swoich rodziców. Był tam domek letniskowy, który akurat stał pusty, więc postanowiła, że się tam wybierzemy. Kupiliśmy sobie parę piwek, ona zrobiła jakieś jedzenie, więc jedliśmy sobie i piliśmy przed domkiem, potem weszliśmy do środka i siedząc na kanapie oglądaliśmy jakiś film. W pewnym momencie oczywiście zaczęliśmy się przytulać, a kiedy skończyły nam się piwa, ona postanowiła rozłożyć kanapę, żeby było nam wygodniej. Rozsunęła ją i kanapa przekształciła się w łóżko, w którym położyliśmy się na dużych poduchach, ona z głową na moim ramieniu, i coraz namiętniej pieściliśmy się i głaskaliśmy, na film zwracając coraz mniejszą uwagę. W pewnym momencie spytała mnie, czy jestem prawiczkiem, oczywiście potwierdziłem zażenowany, bo ukryć się tego przecież nie dało. Prawictwo miałem wypisane na twarzy. Powiedziała, że to słodkie, że jestem taki świeży, czy coś takiego. Wzięła mnie za rękę i położyła ją na swojej piersi. Trzymałem rękę na jej cycku nieruchomo, wstydząc się go ścisnąć, mimo, że ona wyraźnie tego oczekiwała. Wytworzyła się dziwna, intymna atmosfera, czułem się strasznie zakłopotany i nawet nie podnieciłem się dotykając przez koszulkę jej piersi. Zaczęła całować mnie z języczkiem, mocno i namiętnie, wpychała mi język do ust, nigdy się jeszcze tak pożądliwie nie całowaliśmy, więc ja, niedoświadczony, byłem raczej bierny, kiedy ona przysysała się do mnie. Zaczęła dziwnie dyszeć, w końcu weszła na mnie i położyła się na moim ciele. Dalej się całowaliśmy, ona w międzyczasie zdjęła swoją koszulkę i została w samym staniku. Poczułem, że mój kutas mocno już stoi. Ocierał się o jej krocze, którym poruszała z podnieceniem, przyciskając się mocno cipką do mego przyrodzenia. Zdjęła koszulkę również mi. Oderwała się na chwilę, by rozebrać się ze spodni, po czym klęknęła nad moim rozporkiem i zaczęła go rozpinać. Byłem zawstydzony ale i cholernie podniecony. Krępowało mnie, że zaraz zobaczy, iż mój kutas jest w stanie wzwodu. Jak rozpięła rozporek, uniosłem biodra, by mogła zsunąć mi spodnie. Zrobiła to i oboje spojrzeliśmy na moje wypukłe majtki. Poczułem się jeszcze bardziej zażenowany, kiedy się okazało, że główka mojego sztywnego fiuta wystaje spod gumki majtek, łypiąc swym jednym okiem, z którego wydzielał się śluz podniecenia. Znowu siadła na mnie okrakiem i przyssała się do moich ust. Byliśmy teraz oboje w samej bieliźnie. Chwyciła mnie za ręce i położyła je na swoich nagich plecach, po czym przesunęła je, dając mi do zrozumienia, bym ją pieścił. Jeździłem więc dłońmi po jej ciele, będąc coraz mniej zawstydzony. Obfite ilości śliny wymieniały się pomiędzy naszymi ustami. Jej osłonięta jedynie koronką majtek cipka ocierała się silnie o nagą żołądź mego chuja. Kiedy sobie pomyślałem, że teraz moją męskość tylko cienki materiał oddziela od kobiecej cipki, aż zacząłem drżeć. Moje biodra bezwiednie także zaczęły się poruszać. Osłonięte samym stanikiem piersi rozgniatały się na mojej klacie. Na twarzy czułem jej włosy, ich zapach… Nie trzeba było wiele czasu, by po moim fiucie rozeszło się błogie gorąco, które zaraz przyszyło całe moje ciało. Chwyciłem panienkę na pośladki i przycisnąłem jeszcze mocniej jej łono do swojego penisa, przytrzymując ją tak nieruchomo, kiedy sam wykonywałem lekkie ruchy biodrami. Po wszystkim wypuściłem ją i znów ogarnęło mnie zawstydzenie. Pamiętam, że popatrzyła na mnie niepewnym wzrokiem, po czym podniosła się, by przyjrzeć się mojemu kroczu. Pobiegłem za jej wzrokiem. Sperma była na moim brzuchu, w pępku, na majtkach… Jej majtki też były pobrudzone moim nasieniem. Westchnęła, zebrała mi z brzucha trochę spermy swoim palcem, powąchała go. Położyła się następnie obok mnie i wzięła mnie za rękę. Włożyła ją do swoich majtek. Wtedy pierwszy raz poczułem dłonią cipkę. W jej majtkach było miękko, ciepło i wilgotno. Nakierowała mój palec na swoją dziurkę, kazała mi go tam wepchnąć i poruszać nim. Robiłem to dość długo, słuchając, jak jej oddech staje się od tego coraz szybszy, aż w końcu przerodził się w pojękiwania. Zerkałem co chwilę ukradkiem na jej twarz, która wykrzywiała się w skurczach. Po pewnym czasie położyła swoją rękę na moim ospermionym brzuchu i zaczęła gładzić mnie w tym miejscu, rozsmarowując mi po skórze moje nasienie. W końcu jęcząc jeszcze głośniej, położyła dłoń na swoich majtkach i wcisnęła moją rękę jeszcze mocniej w siebie, szepcząc „szybciej… szybciej…”. Zacisnęła nogi na mojej dłoni, a ja poruszałem mocno palcem w jej cipce, czując jej dziwne pulsowanie. Po chwili znieruchomiała i rozluźniła się. Wyjęła moją dłoń ze swoich majtek i wstała bez słowa. Poszła do łazienki, chyba żeby powycierać swoje ospermione majtki, po czym wróciła i zaczęła się ubierać. Nic nie mówiąc oporządziliśmy się, po czym powiedziała, że chyba już musimy iść i udaliśmy się na przystanek.

Spotykaliśmy się jeszcze kilka razy, już nie na jej działce, tylko tak jak zwykle – na spacer i lekkie przytulanki. O zdarzeniu z działki nigdy nawet nie gadaliśmy. W końcu na jakimś spotkaniu powiedziała mi, że widzimy się ostatni raz, że chciała się spotkać, aby się pożegnać. Oznajmiła, że wyjeżdża do Anglii do pracy, ktoś znajomy ponoć załatwił jej tam robotę, a ona skończyła właśnie liceum i w Polsce nie miała za dużych perspektyw na porządne zarobki. Poprosiła też, abym do niej nie dzwonił i nie pisał, bo za granicą są zbyt duże stawki, aby mogła sobie pozwolić na odbieranie połączeń czy wiadomości z Polski. Dodała też, że i tak zmieni numer na jakiś z angielskiej sieci i z obecnego już nie będzie korzystać.

Nasze pożegnanie było bardzo miłe, dużo całowania i pieszczot, ale i tak cały czas czułem smutek za nią, nawet jeszcze zanim się rozstaliśmy. Kiedy autobus, którym odjeżdżała, zniknął mi z oczu, poczułem nagle moją tęsknotę jako fizyczny ból w brzuchu. Przez kilka następnych miesięcy byłem struty smutkiem, i prawie cały czas leżałem w łóżku, nie widząc sensu we wstawaniu z niego i robieniu czegokolwiek.

Po paru latach, kiedy modny stał się portal społecznościowy „nasza klasa”, przypomniałem sobie o tamtej dziewczynie i oczywiście poszukałem jej na „naszej klasie”. Znalazłem. Widok jej zdjęcia spowodował nawrót tęsknoty za nią. Jeszcze smutniej mi się zrobiło, kiedy zobaczyłem, że ma jakiegoś chłopaka. Prześledziłem jej historię. Okazało się, że nigdy w żadnej Anglii nie była i przypuszczalnie wcale nie zamierzała tam wyjeżdżać. Po liceum poszła na studia w swoim mieście i wciąż mieszkała w tym samym miejscu. Z podwójną siłą poczułem, jakim jestem nic nie wartym gównem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *