Sex z dziewczyną poznaną na czacie

Sex z dziewczyną poznaną na czacie

Mam na imię Paweł.
Anię poznałem na czacie.
Po krótkiej rozmowie na tematy ogólne udało mi się wciągnąć ją w rozmowę trącającą o bardziej intymne klimaty.
Mężatka, 32 lata, wysoka, blondynka, umawiała już się z ludźmi z czata (ale nie była specjalnie zadowolona), lubi wyzwania stawiane przez życie, w seksie lubi urozmaicenia, nie zamierza zdradzać męża.
To „nie zdradzanie” i „umawianie się z ludźmi z czata” oczywiście zabrzmiało niezłym dysonansem, ale nie zamierzałem tego dociekać w trakcie pogaduszek na czacie.
Kilka zgrabnych słówek, parę delikatnych przechwałek dla szpanu i dziewczyna zgodziła się na spotkanie przy kawie.

* * * * *

Starówka, Bazyliszek.

Znowu to samo, na moment straciłem języka w gębie, łatwiej jest mi pisać na czacie niż rozmawiać na żywo. Na szczęście z reguły wpadam kobietom w oko, no i bajery „sprzedane” na necie teraz procentują. Ania jest zresztą bardzo wygadana (ciekawe jak mąż wytrzymuje z taką gadułą). Ma ze 170 centymetrów wzrostu, raczej szczupła z leciutkimi fałdkami w okolicach talii. Buzię, mimo przekroczenia trzydziestki, ma delikatną, wręcz dziewczęcą. Ale jej oczy to oczy dojrzałej kobiety która wie czego chce. Poniżej obcisła bluzeczka obiecująco uwydatnia słusznych rozmiarów biuścik, obcisła czarna spódnica i czarne pantofelki na niedużym obcasiku dopełniają wizerunku.
Miło się gada, okazuje się, że mamy dużo wspólnych tematów : pływanie, łyżworolki, narty, fotografia (także erotyczna), podróże, Kraków, malarstwo. Powoli rozluźniam się i przejmuję inicjatywę w rozmowie, w końcu jestem tu po to by zaciągnąć ją do łóżka. Proponuję zmianę lokalu, ona jest „za”. I w tym momencie ja zamiast powiedzieć „a może hotel” jak głupek walę „a może przejdziemy się do Muzeum Narodowego”.
Co mi odbiło !?!
Ona chętnie na to przystaje, chyba tym u niej zapunktowałem. Trudno pomyślałem – niech to będzie taka inwestycja.

* * * * *

Aleje Jerozolimskie, Muzeum Narodowe.

Naszym celem jest Galeria Malarstwa Polskiego i wystawa Quo Vadis. Analizujemy kolorystykę Gierymskiego, podziwiamy dynamizm obrazów Kossaków, nastrój pejzaży Malczewskiego. Teraz ja zaczynam dużo mówić, w końcu naprawdę interesuję się malarstwem. Ania jest pod wrażeniem a ja nabieram pewności siebie

Dalej świat faraonów …

Tu już ponosi mnie fantazja.

Ania idzie przodem a ja zamiast na bufiaste stroje w gablotach patrzę na jej figurę, na to jak idąc delikatnie kołysze biodrami. Jest naprawdę seksi. Chyba mnie kokietuje. Gdy tak się gapię każdy jej krok, każdy balans bioder pompuje zastrzyk krwi w okolice moich lędźwi. Wtedy podejmuję desperacką decyzję.
Podchodzę i cicho tak żeby nie usłyszał woźny, który też jej się przygląda, szepcę do ucha „chcę żebyś teraz oddała mi swoje majtki”.

Na chwilę znieruchomiała, zaskoczyłem ją i chyba rozwarzała czy strzelić mnie w michę, zbyć żartem czy … Ale za moment w jej oczach pojawiły się iskierki. Skinęła głową i wróciła do poprzedniej sali, a ja w tym czasie odwracam uwagę woźnego. Po chwili znów jesteśmy razem a Ania z wypiekami na twarzy, ukradkiem podaje mi ukryte w dłoni swoje majteczki. Są naprawdę skąpe, na samą myśl o tym jak w nich wygląda robi mi się gorąco. Idziemy dalej. Tak by ona to widziała przytykam je do twarzy i głęboko zaciągam się zapachem. Pachną wilgocią, ciepłem, pachną kobietą.
Następna sala jest pusta, woźny został – to pewno już nie jego rewir, lekko popycham ją na ścianę, przywieramy do siebie w gorącym pocałunku.

Niestety słychać, że ktoś idzie, z wyraźnym trudem odchodzimy w różne kąty sali. Nie mogę skupić wzroku na jakimkolwiek eksponacie, hormony eksplodowały i mam tylko jeden cel – mieć ją natychmiast.

Następna sala,

jakaś kolekcja broni,

tylko udajemy, że nas to interesuje.

W pewnym momencie pokazuje mi ruchem głowy drzwi z lustrem,

nikt nie patrzy,

jesteśmy już po drugiej stronie – to jakiś pusty korytarz ze szpargałami,

ale ?!!!! te drzwi z lustrem z tej strony mają zwykłą szybę!

Nas nie widać a my kontrolujemy salę nr. XIV.

Całuję Anię w szyję i słyszę łomot serca, to moje czy jej? Podciągam w górę obcisłą bluzkę, jestem rozpalony ale staram się być delikatny, nerwowo rozpinam staniczek. Cóż za widok, jej piersi to prawdziwy cud natury, bujne, sprężyste, z cudownie sterczącymi sutkami. Nasze usta przywierają do siebie, rozpina mi spodnie, nareszcie, tam było naprawdę ciasno.

Uwaga !!!! do lustra podchodzi stary babsztyl i poprawia tapetę na twarzy, maluje szminką grube usta.

Na moment zamieramy.

Ale wystarczy być cicho.

Podciągam spódniczkę, ona lekko rozchyla uda, jest wilgotna a mój dotyk powoduje u niej dreszcze. Nie mogę dłużej czekać napieram swoim orężem i już jestem w niej, cichutko jęknęła – babsztyl za drzwiami nie zareagował, może jest nie tylko brzydka ale i głucha.
Moja kochanka delikatnie porusza biodrami. Czuję że jest niesamowicie napalona.

Nareszcie poszła.
Najwyższa pora bo posapujemy coraz głośniej.

Ania wpija mi w ramiona swoje długie paznokcie. Tracę kontrolę i po prostu przybijam ją do ściany. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i czuję jak jej ciało przeszywa fala skurczy.
Ona ma prawdziwy odjazd, nadziewa się na mnie jak szalona i muszę ją podtrzymywać by nie straciła równowagi.
Te skurcze powodujące zaciskanie się cipki na moim orężu dopełniają także moje podniecenie, w tym momencie ja też dochodzę i wpompowuję w nią kolejne strzały wzburzonego nektaru.

Ciężko oddychając stoimy przez chwilę mocno przytuleni. Powraca normalna świadomość. Spoglądamy przez lustro – tylko jakaś elegancka kobieta wpatruje się w miecz na drugim końcu sali. Ostatni namiętny pocałunek i możemy wracać.

Poprawiamy ubrania i cichutko wślizgujemy się do XIV sali. Chyba nikt się nie zorientował.

* * * * *

Żoliborz, okolice jej domu.

Wysiadając z samochodu Ania z dystansem podaje mi rękę na porzegnanie ale zciszonym głosem mówi „na następne spotkanie wymyśl coś równie dobrego”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *