Rosyjska ruletka (V)

Rosyjska ruletka (V)

Iga siedziała skulona na kanapie. Obok niej, wystarczająco blisko by czuła jego ciepło i jednocześnie wystarczająco daleko aby nie czuła się osaczona, siedział Mariusz. Jego ramię spoczywało delikatnie na jej karku, dłonią obejmował jej prawy bark. Telewizja była wyłączona, na stole stało kilka świeczek i dzbanek herbaty.

Iga nie była jeszcze gotowa do rozmowy. Nie wiedziała co mogłaby powiedzieć. Została brutalnie obdarta ze swego dziewczęcego uroku. Została potraktowana jak najgorszego sortu kurwa, po czym wyrzucona jak śmieć. Miała jednak szczęście. Wyrzucono ją pod drzwi czegoś, co mogła nazwać domem. Drzwi budynku, w której mieszkały przychylne jej osoby.

Jej matka dzwoniła godzinę temu. Zapytała tylko, ledwo zrozumiale w pijackim amoku, gdzie się szlaja. Iga odpowiedziała po czym rozłączyła się. Nie chciała aby jej rodzice wiedzieli. I tak gówno ich obchodził jej los.

Z pozoru wydawali się normalną rodziną. Matka, jej partner oraz jedyna córka. Prawdziwy ojciec Igi porzucił jej matkę miesięcy przed narodzinami swej córki. Matka z początku była załamana, szybko jednak wystąpiła do sądu o alimenty. Ojciec Igi, wyemigrowawszy do Norwegii, nie chcąc robić sobie kłopotów, płacił je uczciwie.

Gdy Iga miała 7 lat matka zakochała się po uszy w koledze z nowej pracy. Po 2 latach pobrali się.
Niestety, wszystko posypało się gdy Iga miała 11 lat. Zakład pracy w którym pracowali jej matka i ojczym, spłonął doszczętnie. Ojczym znalazł na szybko jakąś pracę w budowlance, matka Igi nie miała tyle szczęścia. Ledwie uszła z życiem z pożaru, co odcisnęło trwałe piętno na jej psychice.
Podwyższona temperatura otoczenia, jaśniejsze światło, czy nawet ogień na kuchence wprawiał ją najpierw w zakłopotanie. Po pewnym czasie zamieniło się to w paranoję.

W domu wiecznie było więc zimno. Nawet w lato, wszystkie okna były otwarte, co na 4 piętrze bloku oznaczało wieczne przeciągi. Ojczym próbował udać się z matką Igi do psychiatry, lecz ten stwierdził tylko że nie jest to szkodliwe zachowanie, nie może więc nic z tym zrobić.

Gdy Iga miała 14 lat Ojczym nie wytrzymał i pobił ją oraz jej matkę, gdy ta w panice zalała kuchenkę gotującą się właśnie wodą. Pozbawiając Igę przytomności jednym ciosem, przed uderzeniem wykrzyczał że będzie taką samą wariatką jak matka. Bilans? Kuchenka do wymiany, a wrząca woda poparzyła dłonie matki. Policja zainteresowała się sprawą i Ojczym wkrótce trafił do więzienia.

Matka Igi kompletnie się załamała. Wpadła w nałóg alkoholowy, i trwa to do dziś. Pieniądze z alimentów ledwie starczały na czynsz i wyżywienie. Jako osoba bezrobotna matka Igi otrzymywała również zasiłek w odpowiedniej wysokości. To pozwalało im minimalnie wiązać koniec z końcem.

Gdy tylko Iga skończyła 18 lat udała się do weekendowej pracy, jaką było wykładanie towarów w pobliskim supermarkecie. Utrzymywała to w tajemnicy przed matką, nie chcąc aby i te pieniądze zasilały jej nałóg. Pozwalało jej to od czasu do czasu sprawić sobie jakąś przyjemność w postaci ciuchów czy kosmetyków.

I wtedy na jej drodze stanął Mariusz. Nowy kolega z klasy, którego rodzina przeprowadziła się właśnie do miasta, po głębszym poznaniu okazał się niezwykle opiekuńczy. Zwierzyła mu się ze swoich problemów po kilku miesiącach znajomości, choć podejrzewała iż nie było to zbyt wielką tajemnicą. Wykazał się zrozumieniem i współczuciem, które ujęło Igę. Niedługo potem zostali parą. Wieczory spędzali w jego domu. Wtedy dowiedziała się że został adoptowany w wieku 8 lat.

Pierwszy stosunek odbyli tuż po studniówce. Iga nie wahała się ani chwili, choć zaznaczyła że do Mariusza należy tylko kakaowe oczko. Zgodził się bez wahania.

***

Doskonale pamiętała tamten dzień. Spotkali się z Mariuszem przed jego domem. On, ubrany w nieco staroświecki frak, prezentował się niczym Książę. Tylko jego koń był czerwony, nie biały. Klasyczny, czerwony Mustang. Trzeba przyznać że ojciec o niego dbał.
Iga ubrała na tę okazję lekką, zwiewną czerwoną sukienkę sięgającą za kolana. Nieusztywniany stanik tego samego koloru pozwalał dojrzeć sterczące z zimna sutki. Na ramionach miała lekkie, futrzane bolerko.

Powitał ją delikatnym pocałunkiem. Pod połami fraka schowaną miał butelkę czerwonego wina. Oboje je lubili, to jedna z wielu rzeczy która ich łączyła.
Po krótkim powitaniu Mariusz otworzył Idze drzwi od strony pasażera. Wsiadła do luksusowego samochodu. Może to płytkie, ale wtedy czuła się wyjątkowa. Mariusz ruszył powoli. Pomimo młodego wieku i wyczynowego samochodu za którego kierownicą zasiadał, prowadził bezpiecznie.

Na miejsce dojechali po kilkunastu minutach spokojnej jazdy. Rozmawiali praktycznie bez przerwy. Choć pochodzili z zupełnie innych środowisk, doskonale się dogadywali.
Mariusz zaparkował samochód na strzeżonym parkingu pod lokalem w którym odbywała się studniówka– nic dziwnego. Pomógł jej wysiąść ze sportowego auta. Prezentowała się naprawdę świetnie.

Weszli razem do środka. Impreza dopiero się zaczynała. Za chwilę miał się odbyć tradycyjny pokaz Poloneza w wykonaniu uczniów. Z uwagi na fakt iż żadne z nich niezbyt przepadało za tańcem, zrezygnowali z „przywileju” gdy tylko pojawiła się okazja. Usiedli na wyznaczonych wcześniej miejscach i zajęli się rozmową.
Nie przeszkadzała im muzyka ani otaczający ich ludzie. Łączyło ich niezwykłe uczucie. Mogli rozmawiać całymi godzinami, nie tracąc zainteresowania. Lecz dziś rozmowa nie była jedyną interesującą ich rzeczą.

– Idę do toalety, kochanie. – szepnęła Iga wprost do ucha Mariusza, przygryzając je lekko.
Odprowadził ją wzrokiem. Kręciła ponętnie okrytym kusą sukienką tyłkiem. Rozmawiali już o swoich oczekiwaniach co do seksu. Mariusz rozumiał i szanował decyzję Igi co do zachowania dziewictwa, w klasycznym tego słowa znaczeniu. Wyznała jednak że pociąga ją seks analny.

Na myśl o takiej możliwości spodnie Mariusza błyskawicznie stawały się ciaśniejsze. Planowali to od dłuższego czasu, nie spodziewał się jednak iż Iga zechce wprowadzić plan w życie właśnie teraz.
Odczekawszy dwie minuty wstał od stołu i udał się w kierunku toalety.

Drzwi prowadzące do toalety dla dziewcząt były szeroko otwarte, widział rząd kabin po prawej stronie pomieszczenia oraz rząd zlewów po lewej. Rozejrzał się wokół – nie zauważył nikogo, wszedł więc do środka, zamykając za sobą drzwi.
Usłyszał czyjś głęboki, spazmatyczny oddech w ostatniej kabinie. Podszedł do niej na palcach, po czym zapukał trzykrotnie w ustalonym rytmie. Usłyszał szczęk zamka w drzwiach i wpadł do środka.
Wewnątrz stała Iga, z majtkami opuszczonymi do kostek i zadartą sukienką, oparta o boczną ścianę kabiny. Dosłownie rzucił się na nią, po czym przyssał się do spragnionych ust dziewczyny.

Mariusz wpadł do kabiny jak burza. Natychmiast zamknął drzwi, po czym przyssał się do ust blondynki. Odwzajemniła dziki pocałunek, nie przestając pieścić się prawą dłonią. Objęła kochanka lewym ramieniem, przyciskając go bliżej. Poczuła na swej kobiecości wypukłość w jego spodniach.
Wszyscy mówią o tym że pierwszy raz powinien być magiczny i romantyczny, Idze wystarczyło zaś że zrobi to z odpowiednią osobą, niezależnie od miejsca. Dlatego też opadła na kolana, po czym, szybko rozprawiwszy się z rozporkiem spodni Mariusza, uwolniła jego przyrodzenie.
Po raz pierwszy w życiu widziała prawdziwego penisa, i był to dosyć przyjemny widok. Oczywiście widziała już kilka pornosów, ale to nie to samo. Dziś mogła go poczuć, posmakować, dotknąć… to zupełnie inny poziom.

Spojrzała w ciemnobrązowe oczy Mariusza. Jego spojrzenie wyrażało bezgraniczne pożądanie.
Blondynka otworzyła szeroko usta, chcąc pomieścić pękatego fiuta swego chłopaka. Powoli otuliła jego czerwoną główkę swymi gorącymi ustami. Usłyszała przeciągły jęk Mariusza. Po raz pierwszy w życiu czuł coś podobnego. Iga nie spieszyła się zbytnio. Chciała uczyć się jak sprawiać mu rozkosz. Cały czas badała jego reakcje. Lizała jego sterczący członek wzdłuż, brała żołądź w usta, to znów przerzucała się na wiszące pod prąciem jądra, smakując je i biorąc do ust.

Musiała przyznać że planując ich pierwszy raz obejrzała kilka „filmów instruktażowych” w postaci lekkich filmów pornograficznych. Wiedziała co prawda że większości sztuczek będzie musiała nauczyć się sama, lecz ten drobny wstęp bardzo jej pomógł.

Widać było iż Mariusz jest tego samego zdania. Odchylił głowę do tyłu, poddając się rozkoszy. Iga nie lizała już delikatnie jego sterczącego fiuta. Wpychała go sobie do gardła jak rasowa dziwka. W toalecie rozległ się dźwięk krztuszenia się. Spojrzał w dół w chwili w której jego jądra uderzyły o podbródek dziewczyny. Nie miał monstrualnego członka, ledwie powyżej przeciętnej jeśli chodzi o długość, jednakże był on niezwykle gruby. Czuł jak ociera się o podniebienie i zęby Igi z każdym centymetrem przebytym w głąb jej ust.

Widział łzy, cieknące po twarzy swej ukochanej, mieszające się z jej makijażem. Wyjął kutasa z jej ust i chwytając za ramiona, pomógł wstać. Obrócił ją twarzą do ściany kabiny, po czym klęknął. Przyssał się do jej kakaowego oczka, zwilżonego nieco sokami wypływającymi z jej cipki. Wwiercał się językiem w spragnioną pieszczot dziurkę, nie marząc teraz o niczym innym.

Nagle usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Zastygł w bezruchu, chowając język z powrotem między zębami. Ktoś wszedł do kabiny znajdującej się najbliżej drzwi. Para zaprzestała pieszczot. Przynajmniej taki zamiar miał Mariusz, Iga jednakże miała inne plany. Wplotła palce w gęste włosy ukochanego, przyciskając jego twarz do swych pośladków.

Wkrótce pomieszczenie ponownie wypełnił dźwięk ssania i mlaskania. Mariusz lizał namiętnie kakaowe oczko blondynki, chcąc przygotować je na nadchodzącą rozkosz.
W końcu osoba zajmująca pierwszą kabinę wyszła w pośpiechu z toalety, zostawiając ich samych.
Mariusz nie zamierzał zmarnować okazji.

Wstał z kolan, szepnął do ucha kochanki prośbę o rozszerzenie nieco nóg, co też uczyniła.
Nakierował swego pękatego kutasa na nawilżoną norkę Igi, po czym zaczął wpychać do środka swą grubą, czerwoną główkę.
Dziewczyna jęknęła głośno, natychmiast zasłaniając usta dłonią. Zagryzła swe kłykcie, nie pozwalając okrzykowi bólu wydostać się na zewnątrz.
Czuła doskonale każdą żyłkę wypchniętą na powierzchnię penetrującego ją drąga. Potężny fiut Mariusza zagłębiał się powoli w jej ciasną norkę, odbierając jej dech. Delikatnie, acz stanowczo wchodził w nią coraz głębiej. Powoli, korzystając z nawilżenia, żylasty członek zagłębił się w dziurce blondynki aż po jądra. Dopiero wtedy Mariusz zaczął się poruszać. Na zmianę wysuwał go prawie do końca, i znów wpychał powoli, wydzierając z ust Igi głębokie westchnięcia. Dzięki ciasnocie panującej wewnątrz, doskonale czuł swoją dziewczynę. Wypięła w jego kierunku tyłeczek, zachęcając do bardziej śmiałych pchnięć.

Oboje chłonęli ze zbliżenia olbrzymią rozkosz. Czuł gorące soki dziewczyny na swoich udach. Jego jądra obijały się o jej wilgotną cipkę, wywołując mlaszczący dźwięk rozlegający się w całym pomieszczeniu. Ich jęki mieszały się ze sobą, zlewając się w jedną kakofonię dźwięków. Gdyby ktoś wszedł teraz, nie zdołałby pomylić tych dźwięków z niczym innym.

Mariusz objął Igę, przytulając ją do siebie. Tracąc oparcie ściany, dziewczyna pozwoliła mu objąć się w pasie. Fiut w jej tyłku przyspieszył, najwyraźniej zbliżając się do rozkosznego końca. Zwiększone tempo niesamowicie działało na Igę. Jej cipka puściła soki, dosłownie zalewając jej nogi wilgocią. Czuła krople płynu spływające jej aż do kostek.

Mariusz wiedział że zaraz skończy, posuwał więc tyłek ukochanej w dzikim tempie, nie zważając już na to, że robią to po raz pierwszy . Gdy poczuł pierwsze skurcze mięśni wokół swego członka, wpompował gorące nasienie do rozkosznego wnętrza Igi. Dziewczyna zapowietrzyła się z wrażenia. Doszła razem z kochankiem wyginając się w łuk, w potężnym spazmie rozkoszy. Drżała na całym ciele. Orgazm doznany podczas masturbacji nie mógł się równać z tym co czuła teraz. Odwróciła się do stojącego za nią chłopaka, i chwyciła jego przyrodzenie w usta. Dokładnie wyczyściwszy go z resztek nasienia, wytarła papierem strużki soków i spermy, cieknące po jej udach, a następnie wyszła z kabiny.

Obmyła twarz, usuwając z niej resztki śliny i spermy. Upewniła się że nie ma nic we włosach, po czym odwróciła się do stojącego jeszcze w kabinie Marcina.

– Kocham Cię. – wypowiedziała te słowa bezgłośnie, artykułując je odpowiednio ułożonymi ustami.

Mariusz wyszedł z kabiny. Jego kutas już był w spodniach. Również obmył twarz, bardziej celem otrzeźwienia się niż starcia śladów zaznanej przed chwilą rozkoszy. Ucałował Igę w czoło, po czym wyprowadził z imprezy. Wychwycił kilka ciekawskich spojrzeń, lecz nie przejmował się nimi.

Pomógł Idze wsiąść do samochodu – nogi wciąż się pod nią trzęsły.
Ruszył powoli w kierunku domu. W trakcie jazdy Iga raz jeszcze zaspokoiła go oralnie. Było mu tak dobrze że o mały włos nie wypadliby w pewnej chwili na pobocze. W domu raz jeszcze zadowolili się wzajemnie pod prysznicem. Mariusz na kolanach adorował cipkę jasnowłosej bogini, po to tylko, aby po chwili wypełniać jej usta swoim kutasem.
Po prysznicu zasnęli gdy tylko opadli na materac jego łóżka.
Iga wiedziała już wtedy że zapamięta tę rozkoszną noc do końca życia

***

Iga nadal siedziała skulona na kanapie, wpatrując się w przestrzeń i rozpamiętując przeszłość.
Spojrzała na Mariusza oczami pełnymi łez. On również płakał.
– Przepraszam że Cię nie ochroniłem. – wyszeptał.
– Nie mogłeś nic zrobić skarbie, to nie twoja wina. – odparła, gładząc go po policzku. Przymknął oczy, rozkoszując się pierwszym tak naprawdę, kontaktem fizycznym z ukochaną odkąd powróciła z piekła.
– Ojciec dzwonił już po wszystkich znanych mu specjalistach. Zapewnimy Ci najlepszą pomoc i ochronę na jaką nas stać. – odpowiedział Mariusz.

Uśmiechnęła się przez łzy. Pomyślała, że mimo wszystko, miała niezwykłe szczęście.
– Dziękuję wam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *