Romeo i Parys

Romeo i Parys

Warszawa real dziś – napisał na czacie Tomek.

To był jego stały tekst na tym czacie, czacie dla niespełnionych gejów, jak zwykł go nazywać. Logował się na nim raz w tygodniu, zawsze w weekend i tylko po to, żeby znaleźć kogoś, dzięki komu mógłby rozładować nagromadzone napięcie, nic więcej; przynajmniej to próbował sobie wmówić. Jak zwykle też nie musiał długo czekać na odzew.  Chociaż teraz było inaczej. Oczywiście, jak zawsze pojawiły się dziesiątki pytań, czy jest pasywem, czy aktywem. To było podstawowe pytanie, jeśli chciało się znaleźć na czacie kogoś na jedną noc. Było trochę demotywujące, że tych wszystkich facetów nie obchodziło nawet, ile ma lat i czy jest atrakcyjny. Chcieli tylko coś bzyknąć, ważne żeby miało dupę i fiuta, reszta nie miała znaczenia.

Westchnął cierpiętniczo zdołowany swoją samotnością i w tym momencie na ekranie komputera pojawiło się pytanie inne niż zwykle.

: Zabierzesz mnie najpierw na kolację, Romeo? – zapytał Parys.11. „Romeo” to jego stały nick, cóż za ironia, że napisał do niego Parys.

: Czemu kolacja? – zaciekawił się Romeo

: Czuję się trochę mniej podle, jeśli pójdę z kimś na kolację, zanim się z nim prześpię 🙂 jak wyglądasz?

: Wymiana fotek? – zaoferował Romeo.

Kilka chwil później Tomek otwierał plik ze zdjęciem. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy jego oczom ukazał się słodki uśmiechnięty blondyn. Wyglądał na nie więcej niż dwadzieścia jeden lat, chociaż jak się później dowiedział Tomek, Parys w rzeczywistości miał lat dwadzieścia siedem.

: Gdzie się spotkamy, Romeo? – zapytał Parys.

: Jeśli chcesz zjeść najpierw kolację, to proponuję miłą knajpkę na Huculskiej, nazywa się Galeon. Wiesz gdzie?

: Tak, mieszkam niedaleko tej knajpy. Za godzinę?

***

Tomek siedział przy stoliku w przytulnej knajpie. Denerwował się, sam nie wiedział dlaczego. Nie pierwszy raz umawia się z kimś na seks. Ale pierwszy raz nie wie, czy jego dzisiejszy parter jest aktywem czy pasywem. On jeden o to nie zapytał. Dla Tomka nie było to ważne. Mógł być zarówno na górze, jak i na dole. Więc dlaczego się denerwował?

Siedział już dobre piętnaście minut, ubrany w swoją najlepszą ciemnozieloną koszulę, sportową marynarkę i dżinsy. Z włosami nie robił nic, bo i tak zawsze miał na głowie czarne gniazdo, nie ważne, jakich zabiegów na nich próbował. Przyszedł przed czasem; nie musiał się szykować do wyjścia, bo był już gotowy. Ale teraz zastanawiał się, czy Parys w ogóle się pojawi. Powinien tu przyjść w ciągu kilku kolejnych minut. Tomek zastanawiał się, czy mężczyzna sobie z niego nie zażartował. Zawsze kiedy umawiał się z nieznajomym, miał obawy, że zostanie wystawiony.

Ten strach odpłynął, kiedy do jego stolika zaczął zbliżać się naprawdę atrakcyjny blondyn. Poznał go głównie po uśmiechu, na zdjęciu uśmiechał się dokładnie w ten sam sposób.

– Witaj, mój Romeo – powiedział z kuszącą chrypką, kiedy podszedł do stolika.

Tomek wstał, uśmiechnął się uroczo i wyciągnął dłoń na przywitanie.

– Cześć. Właściwie to jestem Tomek – wyjaśnił.

– A ja Krzysiek – powiedział, siadając przy stoliku.

Chwilę później podszedł do nich kelner z kartami dań.

– Podać panom już teraz coś do picia? – zapytał. Odmówili, a kelner poinformował, że za chwilę podejdzie odebrać od nich zamówienia, po czym skłonił się uprzejmie i odszedł.

Obaj zaczęli przeglądać karty, a Krzysiek podjął przerwaną rozmowę:

– A zatem… ile masz właściwie lat? – zapytał szczerze zaciekawiony.

– Dziewiętnaście. – Tomek uśmiechnął się, kiedy jego towarzysz zrobił wielkie oczy.

– Wyglądasz na o wiele starszego – oznajmił. – Nie przeszkadza ci, że ja jestem tyle starszy?

– Nie. Wyglądasz na o wiele młodszego. – Obaj zaśmiali się lekko i zaczęli wybierać dania. – Masz ochotę na krewetki na przystawkę?

– Nie, nie lubię krewetek. Może panierowany camembert? – zaproponował Krzysiek.

– Hm… może być, może to będzie nawet lepsze – odpowiedział chłopak z nutą zamyślenia w głosie. – Na co masz ochotę potem?

– A o tym porozmawiamy, jak już stąd wyjdziemy. – Mężczyzna zawarł w tej wypowiedzi doskonale wyczuwalną aluzję na temat tego, co będzie się działo później.

Tomek zarumienił się lekko i wyjaśnił:

– Chodziło mi o posiłek. Na co masz ochotę po przystawce?

– Tagliatelle chyba będzie odpowiednie.

W tym momencie ponownie podszedł do nich kelner.

– Są panowie już gotowi, by złożyć zamówienie?

– Tak – odpowiedział Tomek. – Poprosimy panierowany camembert na przystawkę. Na danie główne tagliatelle, a dla mnie grillowaną pierś z kurczaka.

– Coś do picia? – zapytał, notując.

– Na co masz ochotę? – Tomek zwrócił się do Krzyśka.

– Może piwo…

– Ciemne?

– Tak.

– W takim razie dwa piwa ciemne. – Kelner zanotował i odszedł od stolika.

Kilka chwil później mieli już przed sobą piwa i przystawki.

– Czym się zajmujesz? Tak na co dzień – zaciekawił się Krzysiek. – Studiujesz, pracujesz?

– Studiuję. – Tomek uśmiechnął się. – I pracuję.

– Mmm, niezależny młody człowiek – próbował przymilić się Krzysiek.

– Och, mówisz jak moja matka – sapnął, robiąc minę. Blondyn zaśmiał się.

– Co studiujesz?

Jedli, rozmawiali i śmiali się. Wspólny czas mijał im wspaniale. W pewnym momencie Tomek zdał sobie nawet sprawę, że to spotkanie było bardziej podobne do randki niż jego ostatnia randka. Krótkie spojrzenia pełne pożądania przygotowywały ich na to, co nadejdzie później i czego obaj nie mogli się już doczekać.

Gdy zjedli i odłożyli sztućce, ponownie pojawił się przy nich kelner.

– Czy mogę zaproponować panom deser? – zapytał uprzejmie.

Tomek i Krzysiek spojrzeli na siebie uśmiechając się półgębkiem. Obaj wiedzieli, że doskonały deser czeka ich po wyjściu z restauracji.

– Nie, dziękujemy. Prosimy o rachunek – odpowiedział Tomek, patrząc w oczy Krzyśkowi i swoim spojrzeniem pokazując mu, jak bardzo pragnie go już teraz, nagiego, gorącego i dyszącego z podniecenia.

Kelner zebrał brudne talerze i oddalił się. Chwilę później wrócił z rachunkiem. Tomek zapłacił, zostawił napiwek i obaj niemal pędem wyszli z restauracji.

– A zatem, idziemy do mnie? – zapytał Krzysiek.

Tomek zgodził się i obaj ruszyli w stronę jego mieszkania. Rzeczywiście, blondyn, jak wspominał wcześniej, mieszkał blisko, bo tylko pięć minut spacerkiem od restauracji.  Blok był dosyć okazały, widać było, że to typowy apartamentowiec. Wjechali windą na czwarte – ostatnie – piętro i weszli do jego mieszkania.

I wtedy się zaczęło.

Krzysiek nawet nie pozwolił Tomkowi zdjąć kurtki, tylko rzucił się na niego, jak tylko zatrzasnęły się za nimi drzwi mieszkania. Przyparł go mocno do ściany i całował, dotykał i pieścił jak oszalały. Ocierał się bardzo mocno i dyszał tak głośno, że prawie jęczał. Tomek zaśmiał się lekko ochryple na te zabiegi. Nie spodziewał się, że zostanie zaatakowany już od progu. Ale spodobało mu się to, więc przyłączył się do zabawy i też zaczął pieścić i całować. Szybko pozbyli się swoich ubrań, odrywając przy tym kilka guzików od koszul i rozdzierając w jednym miejscu kamizelkę czy spodnie. Nie zwracali uwagi na destrukcyjność swoich działań. Liczyła się tylko przyjemność płynąca z dotyku i bliskości.

Potykając się o wszystko, co stanęło na ich drodze, dotarli do łóżka. Ich początkowa gwałtowność ustąpiła teraz miejsca namiętności. Podziwiali swoje ciała, lekko wyrzeźbione, kryjące się pod skórą mięśnie, jędrne pośladki i piękne, sztywne kutasy.

Krzysiek ułożył się na plecach, a Tomek zaczął ssać jego penisa. Najpierw przejechał językiem od jąder aż do samej główki wyprężonego twardego chuja. Okrążył językiem samą żołądź, a potem mocno ją zassał. Otoczył ustami penisa, złapał go dłonią u nasady i zaczął już poważnie obciągać. Ruszał głową w górę i w dół, kręcił językiem, pieścił dłonią jądra i przygryzał lekko żołądź. Jego poczynania doprowadziły Krzyśka na skraj orgazmu; chłopak skomlał, zaciskał pięści na jego włosach i błagał o więcej. Jego biodra samoistnie podskakiwały w górę.

Kiedy Tomek poczuł, że Krzysiek jest już na skraju spełnienia, oderwał usta od jego kutasa i podciągnął się do góry, by go głęboko pocałować, brutalnie wpychając swój język w jego usta.

– Opanuj się trochę, nie chcemy, żebyś doszedł tak szybko – zażartował sobie, ale tak naprawdę podobało mu się, do jakiego stanu go doprowadził.

Krzysiek przewrócił Tomka na plecy, zawisł nad nim i powiedział:

– Teraz moja kolej.

Zjechał w dół, lokując się pomiędzy jego nogami.

– Jesteś pasywem czy aktywem? – Blondyn wreszcie zadał to pytanie.

– To nie ma znaczenia – zaczął odpowiadać Tomek. – Mogę być zarówno na górze, jak i na dole. Wybierz sobie. – Uśmiechnął się uroczo, czekając na decyzję partnera.

– W takim razie bardzo chcę, żebyś był dzisiaj moim słodkim pasywem – powiedział, po czym podciągnął w górę nogi bruneta, by wyeksponować jego zgrabny tyłek.

Szybko zanurzył swoje usta pomiędzy jego pośladkami. Nacisnął języczkiem na maleńki, jeszcze zaciśnięty otworek odbytu. Lizał, przykładał usta i ssał, całował. Tomek smakował nieziemsko w tym miejscu. Kilka chwil później udało mu się wsunąć w odbyt język i posmakować od środka tej słodyczy. Chłonął ją całym sobą. Kiedy nie mógł już bardziej rozepchać go językiem, wsunął w niego jeden palec, a zaraz drugi, co wywołało cichy syk protestu ze strony Tomka, który jednak szybko dał znać, że wszystko jest w porządku. Krzysiek wsuwał w jego dupę dwa palce, rozszerzał je w środku. Chciał jak najlepiej przygotować go na swojego dużego sztywnego kutasa, z którego sączyła się sperma od wyczekiwania na tę ciasną dupę.

Kilka minut później blondyn sięgnął do szafki nocnej po żel intymny i nałożył odrobinę na swojego kutasa. Odłożył buteleczkę, złapał nogi Tomka, by jeszcze bardziej wystawić jego tyłek i zapytał:

– Gotowy?

Tomek z uśmiechem skinął głową i wypiął się w jego stronę. Krzysiek szybkim ruchem wbił się w jego dupę. Nagłe wtargnięcie poskutkowało lekkim promieniującym bólem, ale Tomkowi tylko sprawiło to większą przyjemność. Obaj westchnęli na doznanie tej bliskości.

Krzysiek poruszał się w nim najpierw powoli, ale w miarę upływu czasu zwiększał tempo uderzeń. Tomek zacisnął dłoń na swoim penisie i zaczął głośno jęczeć pod Krzyśkiem.

Po kilku minutach ta pozycja znudziła im się, więc postanowili ją zmienić. Krzysiek położył się na plecach, a Tomek go dosiadł i zaczął ujeżdżać. Robił to w naprawdę szalonym rytmie; łóżko skrzypiało, a ich ciała wydawały mlaszczące odgłosy, kiedy się od siebie odbijały. W tej pozycji Krzysiek miał idealny dostęp do kutasa Tomka, więc z uwielbieniem zaczął go walić, patrząc jak raz po raz na jego czubku pojawia się kropelka spermy. Zacisnął mocniej dłoń na jego penisie i zaczął poruszać nią jeszcze szybciej. To wystarczyło, żeby Tomek z głośnym jękiem doszedł, wytryskując na brzuch i tors Krzyśka i zaciskając swój odbyt na jego kutasie. Blondyn z kolei, czując taki nacisk, nie potrafił się powstrzymać i także doszedł, zalewając dupę bruneta gorącą spermą.

Tomek opadł na Krzyśka, rozmazując przy okazji swoją spermę na nich obu. Chwilę później zsunął się z niego i, spocony i zmęczony, ułożył obok.

– Uch… daj mi piętnaście minut na odsapnięcie i będę się zmywał – powiedział, ciesząc się przeżytym orgazmem.

– Daj spokój – zaczął Krzysiek, nadal dysząc ciężko i sięgając po chusteczki. – Jest późno, przecież możesz zostać na noc. – Wytarł się ze spermy i zaczął wycierać również bruneta.

– Mmm.. dzięki, to miłe – odpowiedział z uśmiechem sennym głosem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *