Rocznica – cz. 2 z 2

Rocznica – cz. 2 z 2

Po godzinie Marcin też zasnął. Rano Kasia obudziła go pocałunkiem w czoło.

– Muszę już iść, kochany. Mam nadzieję, że Anka lepiej się już czuje. Zadzwonię do niej po
pracy. – Ubrała się podczas gdy Marcin patrzył na nią cały czas. Uwielbia na
nią patrzeć szczególnie kiedy Kasia zakłada rajstopy, zresztą jej widok w ogóle
jest jego ulubionym

– Nie zjesz nic, skarbie? – zapytał

– Nie, muszę jechać do pracy. – Pocałowała go na pożegnanie i wyszła z mieszkania. Gdy po
pracy wróciła do siebie i zjadła obiad, zauważyła, że pod choinką leży jakieś
pudełeczko. Wigilia była już kilka dni temu i wszystkie prezenty dawno
zniknęły, więc z ogromnym zainteresowaniem otworzyła opakowanie. Okazało się,
że jest w nim złoty pierścionek z rubinem i karteczka: ‚w naszą 3. rocznicę
chciałbym poprosić Cię o rękę, skarbie. Pomyślałem, że w ten sposób będziesz
mieć czas do namysłu i nie będziesz czuła żadnej presji z mojej strony.
Odpowiesz kiedy będziesz chciała. Kocham Cię najbardziej na świecie, Marcin.’

Kasia wzruszyła się, łzy napłynęły jej do oczu. Usiadła na kanapie i wzięła telefon.
Zadzwoniła do Marcina:

– Cześć, misiaczku. Co porabiasz?

– Właśnie wróciłem z poligonu. Mocno nasz przegonili. A co u ciebie?

– Może przyjdziesz na kolację?

– Ok. Rozmawiałaś z Anką?

– Tak, okazało się, że to zapalenie płuc. Pojedziemy więc sami w Alpy.

– Szkoda mi jej, ale właściwie zupełnie mi nie przeszkadza, że będziemy sami razem przez tydzień, Kasiu.

Kasia uśmiechnęła się.

– Mi też nie, kochany. To jak, przyjdziesz o 19?

– Dobrze. To do zobaczenia. Kocham cię.

– Pa, też cię kocham. Buziaczki.

Kasia przygotowała jedzenie – ryż z warzywami, surówkę i upiekła ulubione ciasto
Marcina – browniesa. Przyszedł przed 19, więc nie zdążyła się przebrać. Miała
na sobie legginsy i zwykłą koszulkę. Zrobił to właściwie celowo. Chciał
zobaczyć ją właśnie w takim stanie – niewystrojoną. Otworzyła drzwi.

– Cześć, Kasieńko. Proszę – mały prezent dla ciebie – Marcin wsunąl do jej dłoni
paczuszkę.

– Cześć, słodziutki. Dziękuję. – otworzyła paczuszkę. Okazało się, że zawierała zielone
majteczki z koniakowskiej koronki. Ucieszyło ją to bardzo, zawsze chciała takie
kupić, ale szkoda jej było kasy. Pocałowała Marcina. Przytulił ją tak mocno, że
aż ją to zabolało.

Weszli do jadalni i zabrali się za jedzenie. Później Kasia zaparzyła kawę i podała
ciasto. Marcin złapał ją za rękę gdy przyniosła jego filiżankę i posadził ją
sobie na kolanach. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Kasia zaczęła gładzić go po
twarzy.

– Kocham cię, żabko

– Ja ciebie też, misiu. Znalazłam paczuszkę od ciebie pod choinką – obojgu serca zaczęły
bić w przyspieszonym tempie.

– Dziękuję, kochany. Bardzo chciałabym być twoją żoną. – w oczach Kasi pojawiły się łzy
szczęścia – nigdy nie myślałam, że spotkam kogoś tak cudownego jak ty. Tak
bardzo mi z toba dobrze. Cudownie będzie zestarzeć się u twojego boku.

Oboje uśmiechnęli się do siebie. Patrzyli na siebie tak dłuższą chwilę. W końcu Kasia
wstała i przyniosła pierścionek.

– Możesz mi go sam założyć na palec?

– Oczywiście, skarbie – Marcin umieścił z czułoscią pierscionek na jej prawym palcu. Nie był
pewien, czy będzie pasować, ale okazało się, że jest w dokładnie właściwym
rozmiarze. Usiedli na kanapie i przytulili się do siebie. Bez słów doświadczali
najcudowniejszej chwili w swoim dotychczasowym życiu. Marcin całował głowę Kasi
położoną na jego ramieniu i gładził jej rękę. Ona zamknęła oczy i położyła dłoń
na jego sercu.

– Masz ochotę potańczyć, misiaczku? – zapytała po ok. 15 minutach ze słodkim uśmiechem na
twarzy. – Tak dawno tego nie robiliśmy

– Dobrze, ale coś wolnego, jestem naprawdę wykończony po dzisiejszych ćwiczeniach na
poligonie (Marcin jest żołnierzem).

Kasia włączyła jazzową płytę, wzięła rękę Marcina, który wstał i położył dłonie na
jej biodrach. Czuł, jak jej ciało ociera się o niego, jak jej biodra ruszają
się zmysłowo do rytmu muzyki. Ona położyła dłonie na jego silnych ramionach,
czasem przesuwała je po jego klatce piersiowej. Uwielbiają ze sobą tańczyć. Ich
ciała znają sie tak dobrze, że doskonale wiedzą, jaki bedzie następny ruch.
Zresztą od kilku lat chodzą raz w tygodniu na zajęcia z tanga. To ich ulubiony
taniec. Kasia czuje wtedy jak Marcin prowadzi ją po parkiecie i daje jej to
ogromne poczucie bezpieczeństwa. On decyduje, ale równocześnie chroni ją,
opiekuje się nią. Reaguje na każdy jej ruch właściwym krokiem. Czasem maja
wrażenie jakby pozoumiewali się telepatycznie. Przerobili razem tak wiele
trudnych sytuacji, że chyba lepiej znać się już nie da.

Tymczasem ruszali się zespoleni ze sobą w rytm melodii piosenek. Ich dłonie docierały w
coraz bardziej intymne miejsca. Kiedy skończyła się płyta, zaczęli całować się
bardzo delikatnie. Przytulili się mocno. Dłonie Marcina podciągnęły koszulkę
Kasi i gładziły słodko jej plecy. Rozpiął jej staniczek i mógł pieścić ją od
karku aż po sam tyłeczek, który potem również zaczął ugniatać. Ona rozpięła
powoli jego koszulę. Zobaczyła swój ulubiony widok – jego klatkę piersiową.
Przyszedł jej do głowy pewnien pomysł.

– Zaczekaj chwilę, kochany. Muszę iść do łazienki.

Wzięła ze sobą majteczki od niego, czego nawet nie zauważył, bo korzystając z okazji
zabrał się za ciasto, którego nie zaczęli. Marcin wprost uwielbia jej wypieki i
kuchnię. Pomyślał, jak cudownie będzie wracać do niej każdego dnia po pracy,
przytualć i całować ją na powitanie, czasem przynosząc jakiś drobiazg czy
kwiaty. Potem razem siadać do obiadu, rozmawiać, oglądać telewizję czy filmy,
czytać książki siedząc czy leżąc obok siebie, mogąc w każdej chwili jej
dotknąć. A potem zasypiać i budzić się u boku swojej ukochanej, czasem
baraszkując w pościeli albo gdzieś indziej. Rozmarzył się tak, że przy okazji
automatycznie zjadł cały półmisek swojego ulubionego ciasta.

Tymczasem Kasia wyszła z łazienki ubrana w majteczki, które dostała dzisiaj od niego i
cienką, przezroczystą też lekko zieloną tiulową koszulkę na satynowych
ramiączkach sięgającą odrobinę poniżej majteczek. Rozpuściła swoje czarne,
kręcone, wycieniowane włosy, sięgające połowy długości jej pleców. Stanęłą
przed Marcinem i uśmiechnęła się uroczo.

– Możesz zapalić świece w sypialni, słodzitki?

– Tak, pewnie

– O, wiedzę, że znikło całe ciasto. Ładnie to tak nie zostawić nic dla mnie? – uśmiechnęła
się.

– Przepraszam, skarbie. Myślałem sobie, jak to bedzie mieszkać z tobą i być twoim
mężem. Jadłem to jakoś tak zupełnie bez zwracania na to uwagi, ale smakuje
wybornie. Uwielbiam jak pieczesz coś dla mnie. Wiesz, że lubię słodycze. Nic
jednak nie może równać się ze słodyczą twojej skóry.

Chwycił jej dłoń i zaczął głaskać i całować wewnętrzną jej stronę i nadgarstek.

– Dobrze, kochany. Tym razem ci wybaczam. Ale mam pewien pomysł. – uśmiechnęła się i
poszła do kuchni. – a ty zapal te świece.

– A, dobrze, zupełnie zapomniałem na wspomnienie twoich słodkości.

Poszedł do jej sypialni. Jest to dość duży pokój z przeszklonym dachem na najwyższym
piętrze wieżowca w Częstochowie. Ogromne łóżko z białą pościelą posypane
płatkami róż z zapalonym obok różanym kadzidełkiem przygotowanymi na tę
specjalną okazję przez Kasię aż prosiły się o zrobienie z nich właściwego
użytku. Marcin zapalił 15 świec o różanym zapachu rozstawionych wokół łóżka i
zapalił małą lampkę żeby lepiej widzieć cudowne krągłości Kasi. Zdjął z siebie
koszulę i spodnie i położył się na łóżku.

Kasia weszła do pokoju z bitą śmietaną w sprayu w dłoni. Na pytający wzrok Marcina
odpowiedziała:

– Ty zjadłeś całe ciasto, a ja też mam ochote na coś słodkiego. Zresztą nie może nic być
słodsze niż śmietana na twoim ciele. Ale to za chwilę.

Podeszła do wieży i włączyła wolną muzykę. Zaczęła tańczyć przed nim. Zmysłowo ruszała
swoimi pięknymi biodrami w rytm muzyki. Dotykała swojego ciała. Najpierw
rzadko, później cały czas jej dłonie gładziły jej skórę lub koszulkę. W końcu
zatrzymały się na jej jędrnych piersiach, gdzie zabawiły dłużej ugniatając je
delikatnie. Przez koszulkę dokładnie było widać ich nabrzmiałe brązowe sutki.
Potem jej dłonie dokładnie wygładziły jej brzuszek i uda. Kasia odwróciła się
do swojego narzeczonego plecami i zdjęła powoli koszulkę. Marcin zobaczył jej
wąską talię i cudownie krągłe biodra. Potem górną część jej pleców.

Kasia odwróciła się powoli. Najpierw stanęła bokiem cały czas ruszajć się w rytm
muzyki. Marcin mógł zobaczyć jej cycuszka z profilu. Wreszcie stanęła przodem,
a jej dłonie zaczęły bładzić po jej brzuszku, potem coraz wyżej aż zaczęły
ugniatać, głaskać i ściskać jej piersi, a gdy zahaczały o sutki z jej ust
wydawały się westchnienia.

Teraz Kasi zaczęła dotykać majteczek, które niedawno dostała od Marcina. Wsuwała palce
troszkę pod gumki, to odsuwając materiał od ciała, to znowu je puszczając. Powoli
zaczęłą je opuszczać, poruszając cały czas zmysłowo biodrami i obracając się.
Marcin zobaczył dół jej brzuszka w całej okazałości. Majteczki nadal bardzo
wolno zmieniały pozycję aż do pierwszego centymetra paseczka jej włosków. Kasia
podeszła wtedy do Marcina i pozwoliła mu wycałować to miejsce. Przesuwała
dłonią po jego głowie, wzdychając z rozkoszy. Po chwili odsunęła się, obróciła
tyłem do niego, pochyliła się i bardzo powoli ściągnęła koniakowe zielone
majteczki. Marcin zobaczył jej nabrzmiałą cipkę uwięzioną między jej zgrabnymi
udami. Nie mógł już dłużej wytrzymać tego cudownego widoku i podszedł do niej,
ukląkł i zaczął całować i pieścić jej nogi. Ona cały czas zostawała pochylona
do niego tyłem.

Doszedł do ud, potem do tyłeczka. Gładził je palcami, całował, czasem lekko gryzł. Po
dokładnym wypieszczeniu jej pupci zbliżał się powoli do jej cipki. Widział, jak
bardzo była podniecona. Cała szparka ślniła od jej soków, a kilka kropli
zaczęło spływać po jej udach. Łapczywie zlizał te krople, docierając językiem
do jej dziurki. Zaczął lizać ją najpierw z boków, bardzo powoli. Kasia jęczała
czasem z rozkoszy. Po dokładnym wylizaniu jej zewnętrznych części Marcin
wsadził w nią głeboko język, co spotkało się z jej głośnym jękiem z rozkoszy.
Ruszał nim powoli na wszystkie strony, potem coraz szybciej. Kasia wzdychała
coraz głośniej. Po kilku minutach tej niesamowitej przyjemności podniosła się i
obróciła. Marcin zobaczył ją w całej okazałości. Od razu zajął się jej cudownym
płaskim brzuszkiem. Całował go, dotykał. Potem głaskał jej uda i pachwiny.
Wreszcie dotkął jej paseczka włosków i dokładnie go wymasował. Podniósł się i
zaprowadził Kasię na łóżko. Przytulili się na chwilę i bez ruchu i patrzyli
sobie w oczy. Marcin wziął jej prawą dłoń i popatrzył na pierścionek.

– W sklepie wyglądał dość mizernie w porównaniu to tego jak prezentuje się na twojej dłoni.
Kocham cię, Kasieńko.

Ona uśmiechnęła się słodko. Tak jej było z nim dobrze jak nigdy wcześniej w życiu.
Położył sobie jej dłoń na brzuchu. Zaczęła go delikatnie głaskać, czasem lekko
ciągnąc za jego włosy na nim. Wiedizała, że Marcin uwielbia gdy pieści dolną
część jego brzucha, tuż nad obcisłymi bokserkami, z których próbuje wydobyć się
jego męskość. Wzięła bita śmietanę i wycisnęła ją na jego klatkę piersiową.
Zlizała ją dokładnie. Powtórzyła to samo kilka razy na jego brzuchu – coraz
niżej. Potem śmietana znalazła się na jego udach.

– Mogę też spróbować, kochanie? – nie czekając na odpowiedź wziął spray z jej dłoni i
śmietana w dużej ilości pokryła jej piersi. Marcin wylizał w ten sposób niemal
całe jej ciało – brzuszek, uda, plecy i wreszcie pośladki. Chciał wycisnąć
teraz śmietanę na jej łono, ale niestety się skończyła.

– Masz drugie opakowanie?

– Nie, kochany. Właściwie śmietana miała być do browniesa, ale z tych emocji zapomniałam, misiu.

Leżeli teraz na bokach, twarzami do siebie.

– Ładnie to tak, myszko? Zapominać o deserze? – dał jej głośnego klapsa. Uśmiechnęła się.
Uwielbia kiedy on to robi – niezbyt mocno, tak że nie sprawia jej to bólu, ale
dla obojga jest niesamowicie podniecające.

– Ładnie to tak nie mieć drugiego opakowania? – znowu dał jej słodkiego klapsa. Zaczął
całować jej szyję. Co jakiś czas jego silna dłoń uderzała jej jędrną pupcię.

Zdjął swoje majtki, położył Kasię na boku plecami do siebie i powoli wszedł w jej cipkę.
Podniósł jej zgiętą nogę, żeby wejść jeszcze głębiej. Drugą rękę przesunął pod
jej ciałem i pieścił jej cycuszki i brzuszek. Wchodził w nią bardzo powoli,
potem przyspieszał na krótko i znowu zwalniał. Całował i gryzł jej szyję. Ona
głaskała jego rękę na swoich piersiach.

– Kocham cię, myszeczko. Uwielbiam twoją szparkę, moja przyszła żonko.

Na myśl, że będzie jego żoną – prawdopodobnie już jedyną kobietą do końca jego życia Kasi
zrobiło się jeszcze cudowniej. Zamknęła oczy. Jej ciało poddawało się każdemu
jego ruchowi. W pewnym momencie Marcin zatrzymał się i jeszcze mocniej
przytulił Kasię. Jego penis był w niej cały czas. Po chwili usłyszała, jak
cicho płacze ze szczęścia.

– Kocham cię, misiaczku. Tak mi dobrze z tobą. – Gładziła jego rękę – Tak się cieszę. To
takie słodkie że się wzruszyłeś.

Marcin zanurzył twarz w jej włosach. Łzy spływały po jego policzkach. Mocno przytulał
swoją ukochaną. Trwało to jakieś 10 minut gdy się uspokoił.

– Już, kochanie. Możemy konytuować czy potrzebujesz więcej pieszczot zanim zacznę cię
ponownie brać? – Kasia nie odpowiadała.

– Śpisz, skarbie? – zapytał po chwili. To pytanie też zostało bez odpowiedzi, czyli była
ona twierdząca. Marcin zamknął oczy i znów zanurzył twarz w jej mięciutkich,
gładkich włosach. Czuł jej cudowny zapach i ciepło jej gładkiej skóry. Całe
jego ciało przepełniała obezwładniająca miłość. Słuchał jej oddechu. Czuł się
jakby byli jednym ciałem. Jego nabrzmiała męskość nadal cały czas wypełniała
całą jej cipkę. Po jakimś czasie też zasnął, odurzony różanym zapachem (jej
ulubionym), unoszącym się w całej sypialni.

Spali tak kilka godzin. Kasia obudziła się ok. 3 w nocy. Miała cudowny sen. Był to jednak
sen zupełnie realny. Przeżyła w nim ponownie wydarzenia sprzed kilku godzin. Że
znalazła perścionek, zaręczyła się z Marcinem i kochali się dokładnie tak jak
miało to miejsce w rzeczywistości. Zastanawiała się, czy stało się to naprawdę,
czy to tylko sen. Myśl, że mógł być to tylko sen bardzo ją zmartwiła i choć
czuła Marcina w sobie i za sobą wystraszyła się bardzo, że to tylko jej
wyobraźnia. Poruszyła się i delikatnie wysunęła z jego ramion tak żeby go nie
obudzić. Wstała. Poszła do łazienki. Kiedy wróciła, zobaczyła koniakowe stringi
na podłodze i opakowanie po bitej śmietanie, a przede wszystkim pierścionek na
swoim palcu. Tak bardzo ją to ucieszyło, że aż pisnęła ze szczęścia. Obudziło
to Marcina. Obrócił się powoli i zobaczył swoją ukochaną w całej krasie, patrzącą
na pierścionek.

Usiadła obok niego. On leżał na plecach. Delikatnie gładziła jego klatkę piersiową i brzuch.
Patrzyli na siebie czule. Po jakimś czasie złapał jej dłoń i zaczął całować ją
delikatnie. Patrzył z dumą czasem na pierścionek.

– Więc za parę dni jedziemy sami w Alpy, żabciu. Ależ dawno już nie jeździłem na
snowboardzie. Narty już mi się znudziły. Może nauczysz się, kochanie?

– Boję się trochę. Ale jeśli ty będziesz moim nauczycielem, wiem, że mogę ci zaufać. –
usmiechnęła się do niego uroczo.

– Myślałem żeby wynająć jakiegoś instruktora, bo sam się jeszcze trochę uczę, ale jeśli
chcesz, nie ma problemu. Zresztą sam będę spokojniejszy wiedząc, że zawsze w
razie czego nie pozwolę ci zrobić sobie krzywdy. Tak bardzo bym chciał być przy
tobie kiedy to tylko możliwe. Najgorsze są te moje wyjazdy służbowe.

– No, tak. Kilka dni jeszcze da się wytrzymać, ale kilka tygodni czy miesięcy sprawia, że
ogromnie za tobą tęsknię. Chociaż z drugiej strony możesz wcześniej przejść na
emeryturę. Wtedy będziemy mieć dla siebie dużo czasu.

– Rzeczywiście, nie pomyślałem o tak dalekiej przyszłości. Ale rzeczywiście, w
wieku 45 lat będę mógł być przy tobie dużo dłużej. Jeszcze tylko 15 lat,
kochanie.

– Chciałbyś mieć kiedyś dzieci?

– Nie myślałem o tym jakoś. Ale nie chciałbym zostawiać się z kwiczącym dzieciakiem
jak będę musiał wyjechać. Tym bardziej że ani moja ani twoja matka raczej nam
nie pomogą.

– Szczególnie twoja, misiu. Ile to juz lat temu zginęli w wypadku

– Będzie teraz 20.

– Przykro mi, kochany.

– Ale z drugiej strony gdyby nie to, nigdy byśmy się nie poznali. Arka znam przecież z
domu dziecka.

– Rzeczywiście. Szkoda mi ciebie, słodziutki. Od małego dziecka musiałeś sam
sobie razić. Twoje życie nie było łatwe. Dobrze, że poszedłeś chociaż do pracy,
jaką lubisz i możesz zarabiać jakieś przyzwoite pieniądze.

– A, widzisz, Kasiu. Na śmierć bym zapomniał. Pamiętasz, jak mówiłem ci o niespodziance?

– Tak, ale myślałam, że chodzi o zaręczyny.

– Nie, jest jeszcze coś. Awansowałem. Zostałem kilka dni temu majorem, skarbie.

– O, to cudownie. Cieszę, się, że w końcu twoje życie jakoś składa się do kupy. Pewnie
też wyższy żołd?

– Tak, o 500zł. Składa się tak naprawdę dzięki tobie, żabko. Zanim cię poznałem nie
miałem dla kogo żyć. To była taka egzystencja z dnia na dzień. Rodzina żadna mi
nie została, tylko wujek alkoholik. Dobrze, że nie zacząłem pić przez niego.
Ale naoglądałem się w domu dziecka tyle sytuacji, w których alkohol rujnuje
życie ludzi, że nigdy tego nie zrobię.

Kasia uśmiechnęła się do niego. Tak bardzo cieszyło ją to wszystko. Jakby wygrała los
na loterii. Jej poprzednie związki nie trwały długo, bo każdy facet leciał
tylko na jej wygląd i zarobki. Myślała, że już zostanie sama. Przed Marcinem
nie spotykała się z nikim od 4 lat. A tu tego zimowego wieczoru 3 lata temu
taki cudowny dar od losu.

Położyła się obok niego, ułożyła głowę na jego sercu, słyszała jak bije powoli. Czuła jego
cudownu zapach. Zamknęła oczy, wyobrażała sobie, jak biorą śłub.

– A co byś powiedział na to, żebyśmy teraz już zamieszkali razem, słodzitki? – zapytała,
podniósłwszy głowę, patrząc w jego ciemne oczy. Marcin uśmiechnął się.

– Chciałem ci to zaproponować, ale bałem się, że powiesz, że to za wcześnie. – powiedział
gładząc jej włosy.

– To cudownie, misiu. Nie będziesz już musiał wynajmować mieszkania. Kiedy kończy ci
się umowa?

– Za pół roku, ale mogę wypowiedzieć za miesiąc.

– To wprowadzasz się za miesiąc, kochany. Tak bardzo się cieszę. – Kasia uśmiechnęła
się, na co Marcin odpowiedział tym samym – Tak bardzo chciałabym wynagrodzić ci
to wszystko, co cię spotkało. Chciałabym stworzyć z tobą dom, nasze gniazdko. W
moim mieskzaniu czy innym, może w jakimś domu jeśli wolisz? Wszystko mi jedno
gdzie będę, byle razem z tobą.

Marcin znów poczuł, jak wzruszenie odbiera mu głos. Usiadł tylko obok Kasi i przytulił jej
ciało. Poczuł, że znowu nachodzi go na nią ogromna ochota. Ona w tym samym
czasie pomyślała, że chciałaby się z nim jeszcze kochać zanim wyjdzie rano.
Zaczęli się namiętnie całować. Powietrze zdawał aię aż iskrzyć od tak wielu
pozytywnych emocji.

Kasia gładziła go po plecach, na co on odwdzięczał się tym samym. Oboje tym razem
mieli ochotę na szybki numerek – tak żeby zdążyli się jeszcze przytulić zanim
będzie musiał wyjść. Marcin położył Kasię na plecach i łapczywie zaczął całować
jej piersi, jej szyję i brzuch. Ona w tym czasie ugniatała jego pośladki, choć
było to trudne, bo składają się głównie z mięśni. Potem położyli się w pozycji
69. Najpierw dokładnie wypieścili i wycałowali okolice genitaliów, by w końcu
dobrać się za najprzyjemniejsze ich zakamarki. Kasia ssała jego penisa,
trzymając dłonią jego grubą podstawę. Drugą dłonią delikatnie gładziła raz jego
pośladki, raz jądra. Robiła to naprzemian wolno i szybko.

On dokładnie wylizał jej cipkę, połykając tyle jej soków ile mógł z niej wylizać. Uwielbia
jej smak. Ręką pieścił jej tyłeczek, często dając jej lekkie, ale głośne
klapsy. Potem jego język trafił na jej łechtaczkę, a dwa palce drugiej dłoni
zniknęły w czeluścuach jej szparki. Udało mu się trafić na punkt G, na co
zareagowała głośnym aaach. Równocześnie mocno ssał jej perełkę. Zobaczył, że
Kasia niemal dochodzi do orgazmu, więc zwolnił.

Marcin uwielbia dawać jej rozkosz w tak intensywny sposób. Kiedy jej szparka zaczyna
się już lekko mimowolnie kurczyć, zapowiadając eksplozję rozkoszy. Jego
ulubione zajęcie to wielokrotne doprowadzanie jej do tego stanu. Kasi było tak
przyjemnie, że przerwała swoje pieszczoty jego ciała, bo nie była w stanie
robić teraz nic innego niż czuć, co Marcin z nią robił. Nie sprawiło mu to
jednak większej różnicy, bo jego zajęcie również jego doprowadzało do granic
rozkoszy. Po 8 razach gdy ponownie niemal doszła do ograzmu przysunął głowę od
jej głowy i pocałował ją głęboko. Cały czas liżąc wnętrze jej ust i ssąc wargi,
wszedł w nią głęboko. Zaczął wchodzić wychodzić z niej miarowo. Słyszeli
plaskanie w wyniku przypływu soków wypełniających jej cipkę i jego ruchów. Po
jakimś czasie naprzemian wolnych i szybkich pchnięć Marcin podniósł nogi Kasi,
które zaplotła wokól jego szyi.

Teraz ucisk wewnątrz niej dla obojga stał się niemal nie do zniesienia. Marcin brał swoja
wybrankę coraz szybciej, uderzając nabrzmiałymi jądrami w jej łono. Jego
męskość ocierała się czasem o jej perełkę. Równocześnie cały czas całował ją w
usta. Miażdżył jej wargi swoimi. Przyspieszył jeszcze bardziej i wchodził w nią
jeszcze mocniej. I jeszcze mocniej i szybciej. Jego umięśniony słodki tyłek
pracował intensywnie. Kurczył się raz po raz tak samo jak ścianki jej szparki,
coraz częśćiej i mocniej. Kasia wzdychała i jęczała z rozkoszy, Marcin
pomrukiwał i wzdychał.

Przyszpieszył jeszcze bardziej aż w końcu w tym samym momencie ciała obojga przeszedł dreszcz
niesamowitej przyjemności. Mięśnie ich brzuchów napięły się maksymalnie. Ciało
Kasi wygięlo się pod nim, a jej cipka zacisnęła się tak mocno na jego ogierze,
że przez chwilę go unieruchomiła. Potem Marcin jeszcze chwilę powoli,
delikatnie wchodził w nią i wychodził ąz cała sperma wylała się z niego, a jej
cipka przestała się kurczyć. Kasia opuściła nogi. Marcin położył się na niej,
nie wychodząc z niej. Całował jej twarz i szyję. Ona głaskała jego plecy, kark
i głowę. Po chwili zasnęli w swoich objęciach głębokim snem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *