Przyjaciółka nauczycielki

Przyjaciółka nauczycielki

Od pamiętnej nocy, która wciąż mi się wydawała nad wyraz miłym snem minęło kilka dni, podczas których praktycznie się nic nie działo. Głównie z tej przyczyny, że moja ulubiona nauczycielka matematyki, Beata złapała jakiegoś wirusa czy coś i była nie osiągalna. Często wracałem wspomnieniami do owej nocy, śliniąc się na myśl dwóch cipek które potrafiły tak się sobą i nie tylko sobą zająć. A jeszcze częściej zastanawiałem się czy kiedykolwiek jeszcze spotkam Angelikę, przyjaciółkę Beaty. Wychodząc ze szkoły wpadła na mnie kobieta. Patrząc na kartkę w dłoni, która mi wcisnęła podczas tego „wpadnięcia” a potem na jej ponętnie ruszające się ciało doskonale prezentujące się w dobrze dobranej garsonce, ze spódniczką trochę poniżej kolan nie miałem wątpliwości kim ona jest.

„Cóż, długo musiałam prosić Beatę by mi powiedziała gdzie Cię mogę złapać, mam nadzieję że chociaż trochę o mnie rozmyślałeś. Czekam w parku na schodach muszli.

Angelika”

Nie zastanawiałem się wiele, tylko ruszyłem  w kierunku pobliskiego parku. Siedziała na schodkach, tak jak napisała, z książką w ręku.

– Witaj, cóż za miłe i jakże zaskakujące spotkanie – powiedziałem patrząc na nią wzrokiem głodnego wilka czującego że ofiara nie ma już zbyt wiele sił.

– Ocho, odpowiedziała, patrząc na mnie.

– Właściwie to chciałam Cię lepiej poznać, ale chyba zmieniłam zdanie – podniosła się i ruszyła – mówiąc chodź.

Poszliśmy, zastawiałem się gdzie. Idąc rozmawialiśmy o tym co słychać, jak mi idzie w szkole itd. Przy okazji dowiedziałem się że jest przyjaciółką Beaty jeszcze ze studiów i że uczy również Matematyki tylko w innej szkole. Przez głowę przęmkneło mi, że fajne z nich musiały być studentki. Ale właśnie doszliśmy do srebrnego Opla, który się okazał jej pojazdem.

– Wsiadaj, poszukamy spokojniejszego miejsca.

Ruszyła, siedząc z przodu, niewiele się zastanawiając złapałem ją za udo, i podwinąłem spódnicę garsonki trochę do góry, odsłaniając koronkowe majteczki. Poprawiła się szybko i spytała ?

– Tylko to Ci w głowie ?

-No, śniłaś mi się nie raz, jakoś się teraz nie potrafię powstrzymać. Z tymi słowami moja dłoń znowu znalazła się na jej kolanie, by podjąć powolną drogę w górę, ku jaskini przyjemności. Niestety nie pozwoliła mi na to.

– Poczekaj, aż dojdziemy.

Szlak – pomyślałem – mogła by zmienić muzykę, ta akurat pasowała do tego co mi chodziło po głowie.

Dojechaliśmy, gdzieś na skraj miasta, nawet nie wiem gdzie byłem, a wydawało mi się że znam swoje miasto dość dobrze. Nad jeziorkiem, czy czymś podobnym, nie było żywej duszy. Miejsce mi się spodobało, tuż za nami były drzewa, a z przodu zatoczka zasłonięta praktycznie z każdej strony. Tak, miejsce było idealne. Nie czekałem więcej, skoro nas tu przywiozła, to założyłem że nie w celu rozmowy. Moja dłoń powędrowała pod jej spódniczkę, nie zatrzymując się aż nie dotarła do jej majteczek. Potarłem ją tam trochę, zbliżyłem się by ją pocałować. Oddała pocałunek, rozpinając jej garsonkę, natrafiłem na kolejny zastaw guziczków, które już mnie powoli irytowały.

Całowałem ją łapczywie, poprawiając chwyt na jej koszuli. Gdy szarpnąłem wkładając w to całą siłę jaką byłem w stanie aż krzyknęła.

– Co … mogłeś rozpiąć – Powiedziała ze złością w oczach.

-Mogłem – odpowiedziałem patrząc to w jej oczy, to na jej piersi, które mnie w tym czasie dużo bardziej przyciągały. Były całkiem słusznych rozmiarów, pięknie podniesione przez stanik. Miałem już na nią ogromną ochotę. Rozpiąłem spodnie, i zsunąłem je do kolan. Inicjatywa była po mojej stronie, więc nie dałem jej przejąć.

– Ciągnij – mówiąc to złapałem ją za głowę i przyciągałem do mojej sterczącej pałki.

Nie broniła się zbytnio, więc dociskałem jej głowę. Sama starała się przejąc inicjatywę, to jej na to pozwoliłem. Oparłem się wygodnie o oparcie fotela, pozwalając jej robić swoje. Jak poprzednio pokazała że gardło ma wyjątkowo pojemne, mieszcząc moją pałkę. W którymś momencie oderwałem jej głowę od mojej sterczącej, błyszczącej od jej śliny pały i powiedziałem:

-Chodźmy na tył, będzie wygodniej.

Na tylniej kanapie było znacznie wygodniej. Położyłem ją wzdłuż. Gdy podwinęła te swoje długie nogi, spódniczka opadła odsłaniając koronkowe stringi wrzynające się w tyłek i jej mokrą cipeczkę. Trochę było to problematyczne, ale w końcu udało mi się przyjąć taką pozycję, w której ona mogła mnie ssać a ja ją lizać. Odsuwając jej sznureczek ze stringów na bok, odsłoniłem błyszczącą picz, w którą bez zastanowienia włożyłem język.

Ssała mnie w tym czasie twardo, łapiąc za pośladki i dociskając. Wchodziłem w jej gardło cały, jej soki, zapach .. to sprawiło że nie wytrzymałem i trysnąłem prosto w jej gardło. Nie przerwała. Krztusząc się, przełykała wciąż wpychając pałkę jak najgłębiej dała radę. Gdy wyssała ostatnią kroplę lizała moje jajeczka, na przemian ssając czym sprawiła że szybko wracały mi siły. Nie próżnowałem w tym czasie, liżąc jej szparkę, łechtaczkę, kręcąc na niej ósemki. Od czas do czasu wkładałem język w jej cipkę, lub dupcię, na zmianę z paluszkami.

Gdy pałka ponownie stanęła, usadowiłem się wygodnie, ona dosiadła mnie nabijając się na mojego konika. Ciężko jej było się ruszać na całego, ale za to ja miałem dostęp do jej cudownie sterczących sutków, czy też dupci którą pieściłem na zmianę z jej cycuszkami. Musiało być jej dobrze, mimo ograniczonego ruchu nabijała się potężnie na moją sterczącą pałę, lub też ruszała się posuwistymi ruchami nie wątpliwie pieszczącymi jej łechtaczkę.

-Odwróć się, chcę twoją dupcię – powiedziałem.

Zrobiła jak powiedziałem. Odwróciła się, a je przesunąłem tyłek trochę do przodu, sprawiając że prawie na mnie leżała. Nie było rozgrzewki. Kutas umaczany w jej sokach z cipki, przejechałem tylko dłonią dwa razy, by nagarnąć jak najwięcej soków na jej drugą dziurkę, odrobinę wpychając paluszkami. Ciężko było wepchnąć mojego olbrzyma w jej ciasną dupcię, ale powoli się nabijała. Gdy już główka się schowała, złapałem ją w pasie i dociągnąłem nabijając ją na całego, aż po same jaja.

To zdecydowanie ją wygięło, opierając o mnie. Na to czekałem. Złapałem za stanik, by uwolnić cycki. Ściskałem je, miętosząc je całe, lub też ściskając w paluszkach tylko jej stuki, nie za mocno ale stanowczo. Podobało jej się, gdy oddech stał się prawie świszczący zjechałem ręką do jej cipki. Nie było to może zbyt wygodne, ale wsunąłem w nią trzy paluszki, opierając dłoń o jej łechtaczkę.

Utrudniało to jej się ruszanie i nie potrafiłem zgrać ruchów mojej ręki z jej ciałem nabijającym się na mojego kutasa. Ale parcie na ścianki, mój olbrzymi kutas w jej dupci sprawił że dochodziła. Dobijała się mocniej w tej chwili, jak najgłębiej potrafiła na paluszki a jednocześnie na mojego nabrzmiałego fiuta, nakręconego ciasnotą jej dupci, i paluszkami które doskonale czułem.

Dochodziliśmy razem, by po chwili zapaść w bez ruchu.

– Teraz wiem czemu Beata się tobą zainteresowała – jej głos brzmiał słodko dla moich uszu.

– Tak ? – Spytałem słodkim głosem, całując ją z tyłu po szyji plecach, no i nie wyjmując paluszków z jej cipki.

-Dość tego dobrego. Za godzinę muszę być w szkole. Dziś wywiadówki.

Wstała, szybko się ubierając. Nie mogłem się napatrzeć na jej ciało. Patrząc na nie czułem jak mój fiutek rośnie po raz już dziś trzeci.

– Odwiozę Cię na twoje osiedle.

Otworzyła drzwi by się przesiąść. Chyba na to tylko czekałem.

Wyskoczyłem za nią, mało nie wylatując na ryj z drzwi za nią.

– O nie tak szybko, najpierw jeszcze twoje usta zrobią mi dobrze.

Chciała coś powiedzieć ale nie dałem jej. Złapałem ją za barki, pociągając w dół. Oparta o auto, klęcząca, podobała mi się bardzo. Wcisnąłem kutasa w jej usta. Nie broniła się, rezygnując z mówienia czegokolwiek.

– Szeroko usta, chcę Cię w nie wyruchać jak w cipkę.

Zrobiła co prosiłem, złapałem za włosy i wpychałem szybko i zdecydowania. Nie zważając na to że się krztusiła. Waliłem ją ostro tak z dziesięć minut wpychając go całego. Gdy dochodziłem, trzymałem go w jej gardle, aż wystrzeliłem wszystko co dla niej miałem. Wyjąłem i pozwoliłem jej zlizać. Właśnie w tym momencie zobaczyłem że pieściła się w tym czasie sama ręką.

– Podobało Ci się ? Spytałem z głupia.

– Jasne, chociaż jak byś go dłużej przytrzymał to pewnie bym się udusiła. Uśmiechnęła się. Nie było źle.

– Ale teraz uciekamy, naprawdę  nie mam czasu.

Ubieraliśmy się w podskokach. Już za chwilę dyktowała mi swój nr komórki.

Puść mi sygnał. Jak coś to jeszcze się spotkamy. Krótkie buzi, prawie nie zauważalne gdy wychodziłem.

Więcej opowiadań erotycznych U niej2U niejNauczycielka w szkolnej toalecieNauczycielka – Pierwszy raz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *