Przyjacielska wizyta.

Przyjacielska wizyta.

Tomek jest moim przyjacielem od wielu lat. Poznałam go przez mojego męża, kiedy szukałam możliwości zatrzymania się podczas weekendowych zjazdów na studia. A że był osobą życzliwą, a do tego mieszkającą samotnie na wynajmowym mieszkaniu po separacji z żoną, to chętnie się zgodził na moje towarzystwo. Moje cykliczne odwiedziny były dla niego odskocznią i terapią relaksacyjną. Przegadaliśmy wiele wieczorów, zobaczyliśmy dużo fajnych filmów, odwiedziliśmy sporo smacznch miejsc i przespacerowaliśmy kilometry świetnych tras. Mieliśmy świetny kontakt, który pomimo dawno ukończonych studiów trwa do dziś. Super było też to, że pomimo różnych okoliczności takich jak dużo winka, czy wspólnego spania, szanował mnie i nigdy nie próbował się do mnie dobierać. Byliśmy naprawdę dobrymi kumplami mimo różnicy płci. Ostatnimi czasy niezbyt często się spotykaliśmy ze względu na odległość i pracę. Zbliżało się lato. Kiedy Tomek zadzwonił, że wyjeżdża z bratem i jego rodziną nad jezioro i koniecznie muszę do nich przyjechać choć na kilka dni bo sie stasznie stęsknił za moim towarzystwem, to z przyjemnością przyjęłam to zaproszenie. Potrzebowałam się wyrwać od tej chorej codzienności, męża alkoholika wiecznie poza domem balującego Bóg wie gdzie i z kim, angażowania się we wszystko co się da w pracy aby nie myśleć i wytłumić poczucie samotności. Rozpczęły się wakacje. Bez większego problemu ze strony mojego męża, ktory i tak poza zrobionym jedzeniem i wyprasowaną koszulą, nie potrzebował mojej obecności, spakowałam torbę i pojechałam do najbliższej miejscu docelowego miejscowości wskazanej przez Tomka. Ze stacji odebrał mnie razem z bratem Adamem i jego synkiem Krzysiem. Wybuch radości był ogromny! Chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy jak bardzo nam brakowało siebie! Już w samochodzie okazało się, że jednak Adama żona musiała z drugim dzieckiem wrócić do domu. Ale co mi tam. Znałam chłpaków tyle lat i w takim klimacie, że nie stanowiło to dla mnie problemu. Miejsce faktycznie okazało się urocze! Domek nad samym jeziorem w otoczeniu pięknej zieleni sprzyjał relaksowi. Grilek, winko, zabawa z młodym i kąpiele w jeziorze wypełniły nam czas do późnego wieczora. Jako jedyna kobieta w towarzystwie czułam się odpowiedzialna na synka Adama. A że było już po 22, byłam na lekkim rauszu, a Krzyś zaczął zasypiać mi na kolanach to stwierdziłam, że czas położyć go spać. Poszłam do domku, położyłam się obok młodego i…..nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziło mnie przyjemne uczucie pieszczoty ustami mojej szyi… Półprzytomna, nieco zdezorientowana, otworzyłam oczy i zobaczyłam Tomka. Chłopca już obok nie było. Zaskoczona i skrępowana sytuacją, niby żartem zapytałam, czy nie przesadził z alkoholem i chyba go za bardzo poniosło? Jednak on mi odpowiedział, że od dawna mnie pragnął ale bał się, że popsuje naszą przyjaźń. Zawsze byliśmy wobec siebie szczerzy i wiedzieliśmy o sobie wszystko. On od lat sam bez stałego związku. Ja od lat w toksycznym, pozbawionym czułości i namiętności związku. Dlatego odważył się na ten krok. Padła prosta i uczciwa propozycja z jego ust na przyjacielski seks, którego potrzebujemy oboje. Mówiąc to co chwilę całował mnie po twarzy…takie łagodne muskanie ustami i językiem…to uczucie…już nie pamiętałam jak to jest kiedy ktoś mnie pragnie i pieści…było cudowne… Każdy kolejny dotyk przypominał mi i uświadamiał jak bardzo mi tego brakowało i jak bardzo tego potrzebuję. I poddawałam się tej fali odczuwanej przyjemności, czerpiąc z niej maksymalnie, jakby na zapas… Dłońmi przez koszulkę zaczął głaskać moje piersi…Boże…jakie mam wrażliwe sutki… Powoli zacząl obnażać moje ciało, pieszcząc dłońmi i ustami każdy stopniowo odsłaniany kawałek mojego ciała. Delikatność jego pieszczot była wręcz mistyczna w moim wygłodzonym odczuciu… Nikt dotąd nie dotykał mnie w taki sposób… Odkrywałam cudowne wrażenia, doznania o których nie miałam pojęcia zaspokajając swoje potrzeby seksualne sama po cichu, pod kołdrą lub w ścianach łazienki prysznicem… Jego subtelna namiętność wyrażana delikatnością języka, centymetr po centymetrze, od płatków uszu, twarzy, ust, przez szyję, okolicę obojczyków i dekoltu dotarła do piersi sutków przenosząc mnie w coraz silniejszy wymiar rozkoszy… W tym momencie do pokoju wszedł Adam, który spojrzał na nas i cichym głosem spytał, czy może się przyłączyć? Tomek dyskretnym pytającym wzrokiem popatrzał na mnie oczekując odpowiedzi na zadane pytanie. Czułam się wspaniale podniecona i jednocześnie bezpieczna, więc pomimo dość krępującej i conajmniej jak dla mnie ekstremalnej sytuacji, kiwnęłam akceptująco głową. Adam podszedł i zaczął mnie pieścić od stóp przemieszczając się stopniowo w górę nóg… Tomek w tym czasie skupił się na moich dłoniach, wędrując ustami w górę rąk… Nie miałam pojęcia o tylu miejscach erogennych w tej części mojego ciała…. Ilość bodźców płynąca z pieszczot dwóch solidnej postury mężczyzn, przy których czułam się jak bezbronna myszka, była zniewalająca. Czułam coraz bardziej wrzącą rozkosz w każdej komórce mojego ciała… Adam dotarł do mojej muszelki… Jego palce i język wykonujący jakiś magiczny taniec na mojej łechtaczce, szybko doprowadziły do pierwszego orgazmu! Tomek zakrył mi usta aby wyciszyć jęk rozkoszy nad którym nie panowałam…ja…nauczona cichego i tajemnego przeżywania samotnych orgazmów… Odjechałam…Panowie z satysfakcją stwierdzili, że jestem gotowa na kolejny etap. Zmienili lokalizację. Tomek podszedł od dołu, przełożył mnie na brzuch i podniósł moją pupę do góry. Adam podszedł do mojej głowy, a jego sztywny i niemały członek aż się prosił o pieszczotę w moich ustach! Więc objęłam go wargami i poruszając głową w dół i w górę, z jednoczesnym pobudzaniem językiem jego główki i przestrzeni pod nią, przystąpiłam do wyzwalania napięcia mojego serdecznego kolegi. Jego głośne westchnienia i coraz bardziej przyśpieszony oddech utwierdzały mnie w dobroczynności mojego działania… Odwdzięczał mi się głaskaniem, pieszczeniem palcami płatków uszu i szyi… W tym czasie Tomek wszedł we mnie od tyłu. Początkowo poruszał się wolno jakby delektował się każdym ruchem w moim wnętrzu. Ręką pieścił mój brzuch, pośladki, potem naprzemiennie sięgał do mojej łechtaczki i dziureczki w pupie, co pomimo zawstydzenia sprawiało mi ogromną przyjemność wzmagając kolejną fazę rozkoszy. Adam nagle poprosił abym przestała bo nie chce jeszcze skończyć. Nachylił się do mojej twarzy i zaczął mnie całować, lizać moje uszy…. Tomek poruszał się wemnie coraz szybciej i mocniej i wyskoczył z jękiem rozkoszy zalewając nasieniem nadpośladkową okolicę moich pleców. A co ze mną? Błagalnie spojrzałam na Adama, który tylko na to czekał! Wszedł w moją muszelkę i szybkimi mocnymi uderzeniami szybko doprowadził do wybuchu orgazmu zarówno u siebie jak u mnie! Paraliżująca przyjemność rozsadzała moje ciało i umysł! Wyłączyłam swoją świadomość na rzecz bycia tylko jedną nieskończoną rozkoszą… Po chwili potrzebnej do powrotu z tego cudownego doznania położyliśmy się na łóżku. Panowie z takim samczym, wyrażającym satysfakcję wyrazem twarzy pocałowali mnie jakby w podzięce, przytulili z obu stron i w ciszy opadających emocji zasnęliśmy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *