Przyjacielska pomoc (cz.1)

Przyjacielska pomoc (cz.1)

Wiele razem przeżyliśmy, wspólne wycieczki, flirtowanie z dziewczynami i wiele innych. Arek jest moim przyjacielem od czasów przedszkola. Od kiedy pamiętam, robiliśmy wszystko razem, rozmawialiśmy na wszystkie tematy i nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Bywało między nami gorzej, czasami się kłóciliśmy, ale to było przejściowe.

Za którymś razem, gdy u niego byliśmy powiedział do mnie coś w tym stylu: „Pokaż mi swojego penisa.” Ja się zastanawiałem czemu tego chce i zapytałem „Po co?”, on odpowiedział mi „Jestem ciekawy”. Ja nie czekając dłużej, wyjąłem swoje prącie z bokserek i mu pokazałem. On się spojrzał i tak patrzył przez 2 minuty. Nie mógł oderwać wzroku od mojego przyrodzenia. Nadal bacznie je obserwował, aż wreszcie mi stanął. Wziął linijkę, podszedł złapał za mojego penisa i zmierzył mi go. Uwierzcie, to było bardzo podniecające. Następnie schowałem swojego członka, a on wyjął swojego. Po kilku sekundach był on w stanie erekcji. Był przepiękny, nie mogłem nacieszyć oczu. Arek powiedział „Na co czekasz? Zmierz go”. Zabrałem się do „roboty”. Było to kilka lat temu. To wtedy wszystko się zaczęło…

Teraz mamy po 15 lat. Wraz z Arkiem chodzę do tej samej klasy w gimnazjum. Jak dotąd, patrzyłem na niego jak na mojego najlepszego przyjaciela, jednak niedawno się to zmieniło.

Pewnego dnia, jak zwykle obudziły mnie promienie słoneczne. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie, umyłem zęby i poszedłem do szkoły. Tam czekał na mnie Arek. Nieziemsko przystojny, ociekający seksapilem, wysportowany Arek. Gdy tylko go zobaczyłem, od razu mi stanął. Nie wiedziałem co się dzieje, bo wcześniej tego nie doświadczyłem. Przebraliśmy się i poszliśmy na lekcje. Jak zwykle nudziliśmy się na polskim, więc jak to Arek, zaczął moje nogi smyrać (pocierać) swoimi. Było to seksowne, gdyż nasze nogi dotykały różnych miejsc. Umieliśmy i lubiliśmy to robić całymi dniami. Obojgu nam sprawiało to przyjemność. Za nami siedziały Ola z Wiktorią. Miałem wielką chrapkę na Wikę (tak, jestem biseksualny). Dlatego też postanowiłem się tym podzielić z moim najlepszym przyjacielem. Po zakończeniu wszystkich lekcji, odebraliśmy rzeczy i poszliśmy na falę (taka ławka w naszej szkole, przy szatni). Tam wywiązała się taka rozmowa:
– Wiesz… chyba się zakochałem…
– Nie 🙂 …
– Tak. Mniej więcej pół miesiąca temu to poczułem.
– Daniel, czemu dopiero teraz mi to mówisz?
– Nie miałem zbyt dużo czasu…
– Więc, kto jest tą szczęściarą? 🙂
– Wiktoria
– Która? Nie mów mi tylko, że…
– Tak, to ona skradła moje serce. Siedzi za nami już od ponad roku. Zdążyłem ją poznać, no i się stało 🙂
Jednak po jego minie można było rozpoznać rozczarowanie.
– Coś się stało? – wtedy jeszcze nie skojarzyłem faktów.
– Nie, wszystko w porządku.
– To dobrze.
W tym momencie wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy do naszych domów. Po drodze jeszcze trochę pogadaliśmy o naszej przyszłości (kim mamy zamiar być z zawodu, itp.) oraz o mnie i Wiktorii, bo Arek nie mógł się powstrzymać. Wypytywał mnie o wszystkie szczegóły…

Od tego wydarzenia minęło ok. 3 tygodni. Sam nie byłem do końca zdecydowany kogo kocham bardziej, Arka czy Wiktorię? To był ciężki wybór i jak dotąd nie wybrałem. Jednak postanowiłem, że wyznam miłość kobiecie moich marzeń… Musiałem jednak jeszcze z tym troszkę zaczekać, gdyż nie byłem gotowy, aby to tak szybko zrobić.

W tym dniu obserwowałem Arka. Jak zawsze był bardzo seksowny i ociekał zajebistością. Oprócz tego tradycyjnie smyraliśmy się nogami 🙂 Często na lekcjach polskiego nasze wzroki się spotykały na krótką chwilę, a potem odwracaliśmy głowy, albo się śmialiśmy (sami do końca nie wiemy z czego). Na godzinie wychowawczej pani ogłosiła, że pod koniec roku odbędzie się wycieczka kilku-dniowa. Jeszcze sama nie była pewna ile dni dokładnie będzie trwać, ale zakładała, że pięć. Jeszcze przed nami było uzgodnienie gdzie jedziemy. Większa część klasy (w tym my) zagłosowała na Polskie góry. Chociaż to mieliśmy już za sobą. Następnie jeszcze mówiła nam o jakichś nudnych formalnościach, a potem przeszła do kosztów. Wycieczka nie była za droga, więc postanowiłem z Arkiem, że na nią pojedziemy.

~ 4 miesiące później ~
Zbliżał się koniec roku, a my mieliśmy wyjechać kolejnego dnia o 5.00 nad ranem. Oczywiście wstałem niewyspany i taki byłem do końca dnia. W autobusie wszyscy świetnie się bawiliśmy, różne gry, zabawy rozrywkowe, masa śmiechu. Nie zabrakło także śpiewania piosenek, lecących w radiu. Po drodze zwiedziliśmy kilka zabytków i ruszyliśmy dalej. Wreszcie dojechaliśmy. Zjadłem obiadokolację, poszedłem do 2-osobowego pokoju, który dzieliłem z moim przyjacielem i od razu rzuciłem się na łóżko. Byliśmy wyczerpani. Chwilę po tym zdarzeniu zasnąłem.

Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Zakopane i okolice (oczywiście wszystkiego nie zdążyliśmy zwiedzić). Po całym dniu na nogach, po zjedzeniu posiłku, poszedłem z Arkiem do pokoju, wzięliśmy prysznic (oddzielnie) i w stroju do spania (bokserki) siedzieliśmy na łóżkach i gadaliśmy.
– Wiesz, ja… chociaż nie ważne… – wyksztusiłem z siebie
– No powiedz, przecież nikomu nie powiem, a może nawet pomogę.
– Jestem w takiej sytuacji, że chciałbym wyznać Wiktorii miłość.
– To świetnie, na co czekasz?
– Tylko, że ja… ja się jeszcze nigdy nie całowałem i nie chcę, żeby to źle wyszło…
– Spokojnie, chcesz poćwiczyć to ze mną?
– Naprawdę?
– Jasne, po tej próbie, będziesz pewniejszy siebie i zdobędziesz wiedzę, jak to się robi.
Zaczęliśmy więc.
c.d.n.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *