Przepustka Jack

Przepustka Jack

-Tylko pamiętaj Jack, masz wrócić w przeciągu 24 godzin – przypominał Shepard
patrząc jak pół naga biotyczka miesza się z tłumem.
-Wsadź sobie w dupę te przypomnienia harcerzyku. Jestem dużą dziewczynką, wiem
jak o siebie zadbać.
Odeszła dalej i szybko natrafiła na bardzo podupadłą okolicę, nawet jak na
standardy panujące na Omedzę. Kroczyła przed siebie, zauważając, że od dłuższego
czasu nie widziała nigdzie zbirów Arii. Nie speszyło jej to, przecież miała
spluwę i była niesamowitą biotyczką. Po długim spacerze, mijaniu zapadłych dziur
oraz całej masy mętów, zauważyła budynek przypominający klub. Przy wejściu stał
batariański wykidajło, pewny siebie osobnik. Zbliżyła się aby dowiedzieć się jak
wejść do środka.

-Naprawdę myślisz, że jesteś na to gotowa? – zapytał z uśmiechem – To nie jest
klub dla szczeniaków i wyrostków jak Zaświaty. Jeśli chcesz wejść musisz zrobić
dwie rzeczy.
-Jakie rzeczy? – mierząc go surowym wzrokiem splotła ręce na piersiach.
-Po pierwsze, musisz zostawić ubrania. W twoim wypadku nie ma tego dużo. Broń
również. Za drzwiami jest szatnia, tam zostawisz wszystko i będzie tam
bezpiecznie czekało. Po drugie, podpiszesz mi zgodę na bzykanie się z naszymi
bywalcami.

Oczekiwał na jej reakcję. Zwykle, te zasady odsiewały cwaniaczków i pozerów.
Jack chwilę myślała nad tym co powiedział.

-Co to za miejsce? Jeden z tych klubów gdzie można robić wszystko na co ma się
ochotę?
-Dokładnie, to wchodzisz w to czy nie?
-Dawaj ten świstek. To jest miejsce w moim stylu.

Nie podobało jej się, że musi zostawić broń. Nikt jednak nie mógł pozbawić jej
mocy biotycznych. Batarianin otworzył drzwi, wręczając jej zgodę. Zza rogu
wyszedł turianin, wskazując gdzie może przechować rzeczy. Jack rozebrała się,
weszła przez drugie drzwi prosto do klubu. Kiedy się tam znalazła od razu
uśmiechnęła się widząc, że to miejsce jest najlepszym możliwym na zabawę. Klub rozświetlały odcienie czerwonego, fioletowego i różowego, z gołymi
tancerkami wywijającymi na rurach albo wysuniętych platformach. Nadzy klubowicze
wszystkich ras tańczyli, rozmawiali, bawili. Czasem można było dostrzec parę
radośnie bzykającą się na parkiecie. Skutkiem tego była podłoga pokryta
mieszaniną soków miłosnych. Jack najpierw podbiła do baru, łapiąc stojącą obok
dziewczynę i wciskając jej twarz między swoje nogi kazała lizać swoją cipkę. Naga
ciemnofioletowa Asari zbliżyła się do niej i zapytała czego chce.

-Jeszcze cię tu nie widziałam, czego potrzebujesz? Mamy szeroką gamę alkoholi.
Jak chcesz iść na całość mamy Czerwony Piasek i Hallex. – zaproponowała
pochylając się nad barem, wypinając w jej stronę duże piersi.
-Zostanę przy gorzale. – odpowiedziała zamawiając kilka kolejek

Asari odwróciła się pochylając się po butelkę. Tym razem eksponując pokaźnych
rozmiarów tyłek. Jack złapała zwolniony przed chwilą stołek. Usiadła na nim,
czując, że jest mokry i lepki. Najprawdopodobniej mieszanina tego samego co na
podłodze.

-Hej, w ogóle sprzątacie to miejsce? – zapytała patrząc na asari ustawiającą
kieliszki i lejącą po swoich piersiach wódę, pozwalając im spływać po sutkach do
kieliszków.
-Pewnie, oblewamy wszystko wodą ze szlaucha po zamknięciu. – odpowiedziała
podsuwając drinki Jack – Ale co ja poradzę, że klienci wolą jak jest tu taki syf.

Odchodząc od baru mrugnęła zalotnie do Jack. Ona zaś dokończyła kolejkę, doszła
prosto w usta zdziry która ją lizała, po czym ruszyła w tłum tańczyć. Ocierała
się o innych tańczących, choć nie ukrywała swojego zawiedzenia. Większość
obecnych to były kobiety. Oznaczało to, że będzie musiała starać się o jakiegoś
porządnego fiuta. W międzyczasie zjawiła się grupa asari, powitały batarianina i
zapytały czy jest ktoś interesujący. Powiedział im o ludzkiej dziewczynie
pokrytej tatuażami, po czym wpuścił je. Jack widziała jak wchodzą i podobało jej
się to co widzi. Nie były to zwyczajne asari, widziała je tylko od pasa w górę,
ale były bardzo postawne. Największa była, jak przypuszczała, ich przywódczyni.
Mocno rozbudowane mięśnie jak na asari przypadły jej do gustu. Wróciła do
tańczenia i chciała się z nimi spotkać nim wyjdzie. Zdawało się, że jedna z asari
patrzyła na nią. Kilka minut tańczyła sama, gdy poczuła na ramionach mocny chwyt.
Poczuła jak główka fiuta zaczęła napierać na jej cipkę od tyłu.

-Jaruut twierdzi, że jesteś interesującą dupeczką dzisiaj w klubie. – usłyszała
głęboki, damski głos zza pleców – Miał rację, bo wyglądasz smakowicie skarbie.

Jack zauważyła przed sobą muskularną asari która wchodziła do klubu przed sobą.
Teraz gdy nic nie blokowało jej widoku, zauważyła sporych rozmiarów sztywnego
kutasa, stojącego dumnie między jej nogami.

-Mam nadzieję, że jesteś gotowa – odezwała się ta przed nią – Szukałyśmy
jakiegoś świerzaczka.

Jack jęknęła gdy nabrzmiały fioletowy fiut wepchnął się w nią. Chciała się z
nimi droczyć lub przechwalać się, że nie z takimi miała do czynienia. Nie mogła
jednak. Czuła niesamowitą przyjemność będąc zmuszoną aby przyjąć takiego kutasa.
Jack jęczała, ale muzyka zagłuszała ją.

-Cholera, dziwka jest ciasna! – stwierdziła przywódczyni grupy – Niech któraś
zajmie się jej ustami.

Kolejna asari złapała ją za głowę, ściągnęła bliżej swojego fiuta i załadowała
prosto w usta.

-O kurwa, głębokie ma gardło.

Przywódczyni puściła jej nogi, wyprostowała się. Stopy Jack bujały się nad
podłogą dobrych kilka centymetrów. Nabita na kutasy z obu stron odchodziła od
zmysłów z podniecenia. Pieprzyły ją w ten sposób aż doszły. Jack nie mogła
połknąć wypełniającej usta spermy. Była nieco oszołomiona. Jednak nie
przeszkodziło jej to w szczytowaniu i to dwukrotnym. Przywódczyni odciągnęła ją
na bok, pozwalając zająć miejsce jednej ze swoich podkomendnych.

-Nazywam się Averia – przedstawiła się – Przywódczyni Lazurowego Nowiu, grupy
najemniczek które będą cię posuwać do nieprzytomności dzisiejszego wieczoru.
-Dla mnie spoko – wydyszała Jack, wciąż nie do końca przekonana czy da im radę,
ale nie wybaczyłaby sobie gdyby nie spróbowała. – Mogę dostać coś na pobudzenie?
Kupcie dziewczynie drinka albo coś.
-Mamy coś o wiele lepszego niż drink. – uśmiechnęła się – Damaria! Wiesz co
robić.

Błękitna asari uśmiechając się zaczęła masować swojego kutasa do pełnego wzwodu.
Jack patrząc jak się robi coraz większy nie mogła się już doczekać.

-Co powiesz na takie pobudzenie?

Jack patrzyła jak rozsypuje krechę z Czerwonego Piasku na górze swojego fiuta i
podsuwa jej pod twarz. Obawiała się o to jak zadziała na nią teraz. Długi czas
nie brała piasku. W końcu to była przepustka, trzeba było się zabawić. Wciągnęła
na raz wszystko. Mocno ją walnęło.

-No dalej! Pokażcie na co was stać wy zmutowane kurwy z chujami! A może już
zmiękły wam faje i nie możecie mi zapewnić niezapomnianego jebanka?
-Do dzieła dziewczyny. Spełnijmy jej prośbę.

Jedna z asari obróciła Jack tak, żeby jej koleżanka mogła dostać się do jej
tyłka, następnie obróciły ją bokiem. Trzecia asari wsunęła się do ust. Kiedy
wszystkie dziury Jack były wypełnione, pozostałe asari poszły po drinki dla całej
reszty. Jack była wniebowzięta. Od dawna nie miała okazji porządnie się
pieprzyć. Teraz jej obie szparki są poszerzane, gdy ona dławi się trzecim chujem.
Pozwalała im robić co chcą, licząc na to, że później to ona się nimi zabawi.
Tymczasem dusiła się fiutem, dochodziła do orgazmów i traciła wszelki kontakt ze
światem, do momentu gdy uświadomiła sobie, że one wcale nie tracą wigoru. Rozkosz
jaką jej zapewniały wzięła górę i nie obchodziło jej już to. Kilka minut później
wypełniły ją swoim nasieniem. Podały drinka i pomogły wstać.

-Wow! To było coś. – pochwaliła ją Averia – Nigdy nie widziałam suki tak dobrze
pasującej do naszych fiutów.
-Cóż mogę rzec? – próbowała droczyć się Jack – Zadawaliście się z miernotą,
teraz macie najlepszą.
-W to nie wątpię – wtrąciła się któraś z asari – Jak tylko złapiemy oddech
zapewnimy ci drugą rundę. No wypij, na pewno masz ochotę na coś innego niż tylko
sperma.

Jack wypiła i nim zdążyła coś powiedzieć już była na kolanach. Najemniczki
wepchnęły dwa kutasy do jej przełyku. Zagulgotała próbując je zniechęcić, ale to
jedynie je zachęcało do szybszego ruchania jej gardła. Wsuwały się na zmianę, tak
, że jeden się cofał, a drugi wpychał, nie pozwalając jej nic powiedzieć.
Pracowały parami, dwie kolejne zmusiły ją to trzepania ich nabrzmiałych fiutów.
Averia przyglądała się temu, masturbując się. Wzięła do ręki kubek z którego piła
Jack uśmiechając się przy tym podle. Gwizdnęła.

-Dziewczyny! Napełniamy!

Zakomenderowała i wzdychając z podniecenia wystrzeliła prosto do kubka. Dwie
którym trzepała Jack poszły jako pierwsze. Nie wstrzymując się dość szybko
uzupełniły kubek o swoje nasienie. Później kolej nadeszła na dwie penetrujące jej
usta, wypełniając, a nawet nieco przelewając zawartość kubeczka. Następnie kazały
jej to wypić. Próbowała się wycofać, ale masywne nogi zagrodziły drogę ucieczki.
Złapała kubek i wstała o własnych siłach. Dopiero pierwszy raz odkąd zabawiają
się z nią najemniczki. Przyjrzała się spermie asari. Wyglądała podobnie do
ludzkiej, ale była słodsza, a kolory był jasnoniebieski z mocno ciemnymi
niebieskimi grudkami. Zaczęła pić, grupa ją dopingowała. Wyżłopała do dna,
bekając gdy skończyła.

-Słuchajcie, było fajnie, ale ja hmmhmghh….

Nie mogła skończyć zdania bo przywódczyni wepchnęła kutasa do jej gardła i
brutalnie zaczęła pieprzyć twarz. Reszta dziewczyn była już wyczerpana, ale ona
wciąż miała siłę na ten ostatni raz. Jack nie mogła oddychać przez łuskowatą
niebieską miednicę która obijała jej twarz. Zaczęła się dławić i dusić jak nigdy
przedtem. Nie mogąc nic poradzić na to co się działo zaczęła pieścić swoja cipkę.
Parę chwil później obie doszły w tym samym momencie. Jack zdążyła połknąć pokaźny
spust i padła na podłogę nieprzytomna. Averia przywołała barmankę.

-Umieść ją w naszym pokoju gościnnym i przekaż jej tą notkę. Powinnaś wiedzieć
co robić, prawda?
-Oczywiście panie Averio. Wszystkiego dopilnuję osobiście.
-I tak ma być – odchodząc klepnęła ją w tyłek.

Barmanka przywołała jednego z ochroniarzy i wnieśli Jack na piętro, gdzie
znajdowały się pokoje. Ułożyli ją na dość marnym łóżku i wyszli zostawiając na
stojącym obok kredensie notkę od Averii. Jack obudziła się dopiero następnego
ranka. Wciąż lekko oszołomiona przeczytała notkę.

„Musisz wpadać tu częściej kochana, póki co się tylko zapoznałyśmy. Przybywamy
na Omegę co dwa tygodnie, ty też musisz. Pozdrawia cię cała załoga – Averia”

Jack głośno się roześmiała, takiej przyjemności nie potrafiła sobie odmówić.

-Możecie być pewne, że się tu zjawię. I to nie raz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *