Praca 2

Praca 2

Hej troszkę mnie tu nie było ale o to kontynuacja opowiadania pt. Praca. Tym razem

(Julia)
– Zostaw mnie – próbowałam się od niego uwolnić ale za mocno trzymał mi ręce – słyszysz? Puszczaj idioto!
– Idioto? – mruknął – chyba nie tak powinnaś zwracać się do swojego szefa. Masz mówić proszę pana albo będą kary zrozumiałaś? – popatrzył mi w oczy. – zadałem pytanie!
– Tak – powiedziałam cichutko.
– Tak co?
– Tak proszę pana – dodałam. W końcu mnie puścił, jednak ciagle stał bardzo blisko dotykając moich ramion. Kiedy wjechaliśmy na odpowiednie piętro tym razem poczekałam aż on wyjdzie pierwszy.
– Mam tam po ciebie wyjść….Julciu? – dodał z wrednym uśmiechem. Weszłam na korytarz. Rafał położył mi rękę na plecach i zaczął oprowadzać. Kiedy doszliśmy do pomieszczenia w którym stały dwa biurka na przeciwko siebie.

(Rafał)
– No…Tutaj będziemy spędzać najwiecej czasu. Z tego co wiem to masz mi pomagać w papierach, robić kawę i takie tam. Ale spokojnie, nie musisz się martwić. Zadbam żebyś się nie nudziła – powiedziałem to i położyłem rękę na jej policzku. Odsunęła się ale tylko się zaśmiałem.
– Co będę musiała dokładnie robić? – spytała tym swoim sexownym głosikiem
– Tak jak już mówiłem. Pomożesz mi z papierami, umówisz spotkania. Może czasem zapewnisz jakąś rozrywkę – popatrzyłem jej w oczy. – Ale wszystko w swoim czasie. Na dzisiaj kończymy i jutro lepiej się nie spóźnij. Prezes nie lubi tego a ja z resztą też nie.

(Julia)
– Wyslismy z „naszego” biura i tym razem od razu ruszyłam schodami na dół. Słyszałam za sobą jak „pan Rafał” się śmieje. Kiedy w końcu wyszliśmy przed budynek odrocilam się bez słowa i zaczęłam iść w stronę domu.
– Ej halo. – usłyszałam za sobą – mogę cię podrzucić jeśli chcesz.
– Nie – odpowiedziałam szybko i skierowałam się do domu. Następnego dnia od razu po szkole musiałam biec do pracy. Wbiegłam piorunem do windy i oczywiście natknęłam się tam na nikogo innego ale mojego…szefa. Który w garniturze wyglądał mimo wszystko zabójczo.

(Rafał)
– Ooo proszę proszę. Kto tu się raczył pokazać. Właśnie jechałem na dół żeby sprawdzić czy nie zabłądziłaś. – Kiedy Julcia wbiegła do windy miała czerwone policzki. Miała spódnice do kolan lekko rozkloszowaną i czarną koszule włożona do środka. Mogłem znowu podziwiać jej piękne nóżki. – A która to godzina? – spojrzałem na zegarek – oj Julcia. Mówiłem ci ze nie lubie spóźnianie się tak jak prezes. Chyba muszę mu powiedzieć o tym…
– Nie No proszę…- zrobiła błagalną minę.
– zobaczymy jak się dzisiaj spiszesz.

(Julia)
Minęło kilka dni i nienajgorzej się pracowało. Pan Rafał na razie nic nie próbował. Jednak dzisiaj poszłam zrobić kawę i nie słyszałam telefonu, który dzwonił u nas. Właśnie mieszkałam „napój życia” ze kiedy to kuchni wbiegł wmurzony „mój szef”.
– Co ty robisz?!
– Ka…kawę – przestraszyłam się i upuściłam łyżeczkę.
– Kto ci pozwolił wyjść – coś było nie tak. Był strasznie zdenerwowany. – Idziemy – złapał mnie mocno za rękę i pociągnął za sobą. Weszliśmy do biura.

(Rafał)
Ta mała mnie wkurwiła. Jest tyle pracy a ona sobie wychodzi. Ja jej pokaże teraz…
– wiesz ze jest dużo pracy a ty sobie wychodzisz – powiedzialem siadając na fotelu. – chodź tutaj – powiedziałem do niej. Stała oszołomiona leży drzwiach. Po chwili do mnie podeszła.
-przepraszam…- zaczeła cichutko.
– Teraz to za późno słoneczko. Przekladaj się przez kolano – nie ruszyła się – No już! – Moja cierpliwość się skończyła. Sam położyłem ja tak. Podwinalem jej tym razem krótka spódniczkę. Uderzyłem raz
– Ała – usłyszałem cichutki jęk.
– Teraz się nauczysz ze nie możesz wychodzić bez mojego pozwolenia – uderzyłem kolejny raz. – Licz na głos.
– Dwaa , Trzyyy cztery…- i tak doszło do piętnastu. Jej pupa była cała czerwona. Opuściłem jej spódniczkę i posadziłem sobie na kolankach. Zobaczyłem jak jej twarzyczka wykrzywia się z bólu. – jeśli nadal będziesz się tak niegrzeczna to się do tego przyzwyczaj. A teraz wracaj na miejsce i do roboty – pogłaskalem ja po policzku.

(Julia)
Mam ochotę się rozpłakać. Tak bardzo mnie to teraz boli i piecze. Siedzenie to katorga. Myślałam że już nic nie będzie próbował a jednak się myliłam
C.D.N

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *