Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz.3)

Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz.3)

Wtedy pomyślałem że mam jakieś zwidy. Często mi się to zdarzało ostatnimi czasami. Leżąc obok niego przysłuchiwałem się dokładnie. Tak dokładnie że mógłbym nawet usłyszeć chodzenie jakiegoś pajączka po ścianie. Moje wątpliwości o zwidach zostały zakończone, gdy dostałem dowód na ich istnienie. Dowodem były świecące światła samochodu. Zerwałem się, nie wiedząc co robić. Po chwili i on się zerwał. Wpadłem w wewnętrzną panikę. Rzuciłem do niego coś w stylu ”ubieraj się” a w międzyczasie sam szukałem swoich ubrań. ”Dzięki że mi powiedziałeś, bo właśnie miałem zamiar wejść na stół i zacząć tańczyć na golasa” powiedział po czym razem wybuchliśmy śmiechem. Czułem adrenalinę, poczułem jeszcze większą gdy usłyszałem otwierające się drzwiczki samochodu, potem krótką ciszę i skrzypiącą bramkę od podwórka. Poniekąd ta właśnie bramka dała nam z parę dodatkowych sekund. ”Wyłącz muzykę, włącz telewizor” pokrzykiwałem do niego gdy już się ubrał. Sam się ubrałem mimo że cały się lepiłem i desperacko próbowałem zasunąć sofę. Oczywiście akurat teraz musiał być ten moment gdy nie chciała się wsunąć. Widząc moje męczarnie z próbami zasunięcia sofy, podszedł do mnie mówiąc ”odsuń się, i pozwól mężczyźnie działać”. Odsunąłem się i zacząłem ogarniać dookoła. Telewizor już grał, akurat leciał jakiś program rozrywkowy. Na stole nadal leżało wino i kolacja, zignorowałem to, lepiej żeby nas zastali z otwartą butelką wina niż w trakcie rodzinnej orgii. Zresztą byliśmy dorośli. Złapałem to cholerne wino, spojrzałem na Filipa i usiedliśmy na sofie, czekając jak na wyrok. Nawet się od niego trochę odsunąłem by nikt nie nabrał żadnych podejrzeń. Wziąłem głęboki łyk czerwonego płynu po czym wcisnąłem mu butelkę. Do dziś nie wiem dlaczego mu ją wcisnąłem. I po chwili usłyszeliśmy dźwięk klucza wkładanego w zamek.

To był dziadek. Wszedł do pokoju gdyby nigdy nic i spojrzał na nas a potem na świeczki. Nie było sensu ich zdmuchiwać, w końcu pozostał by po nich zapach. – Cześć chłopaki, powiedział po czym dodał – Nudzi wam się? Dawno jakiejś chałupy nie podpaliliście? , zapytał śmiejąc się po czym wytłumaczył że zapomnieli o walizce babci, a raczej to babcia zapomniała ją wziąć, a przypomniała sobie o niej dopiero wtedy gdy miała się przebrać u znajomych. Cała babcia. Dziadek pośpiesznie wyszedł i odjechał. Odczekaliśmy jeszcze z jakieś dobre trzydzieści minut gapiąc się w telewizję, by być spokojnym o to że już nie wróci. Po tych trzydziestu paru minutach powiedział byśmy poszli na górę. Jak powiedział tak zrobiliśmy, pozdmuchiwaliśmy świeczki a ja zabrałem wino i włączyłem wierzę. Ustawiłem jakieś radio i pod głosiłem tak aby i na górze coś było słychać.

Weszliśmy do pokoju. Patrząc na jego wnętrze już zawsze przed oczami będę miał obraz wczorajszej nocy. Nie obrazy dzieciństwa kiedy tu spałem z rodzicami, nie obrazy z nastoletnich czasów gdy ja i Filip tutaj się bawiliśmy czy graliśmy w karty, tylko właśnie wczorajszą noc. Dziękowałem losu że nie byliśmy spokrewnieni, bo to na pewno by dużo komplikowało. Już i tak to było skomplikowane ale nie zamierzałem sobie zaprzątać tym głowy, nie dziś, nie teraz, nie tu i nie kiedy był przy mnie, kiedy jego urocze piękne oczy wpatrywały się we mnie z wielkim uczuciem i oddaniem.
Usiadłem na białym, w miarę solidnym drewnianym krześle które stało przy oknie. Odłożyłem butelkę wina na parapet i patrzałem na niego. Siedział naprzeciwko mnie, na krańcu łóżka i też patrzył na mnie uśmiechając się do mnie. Jego uśmiech był perfekcyjny, niczym jak te które pokazują w reklamach past do zębów. Zaczął przewracać oczami i pokazywać różne głupie miny. Udało mu się mnie rozśmieszyć. Zawsze z niego był taki głuptas. – Faceci, westchnąłem po czym złapałem go za jego gładkie dłonie i pociągnąłem do siebie i gdy już usiadł na me kolana, po prostu go do siebie przytuliłem. Odwzajemnił mój uścisk. Był taki czuły i kochany, zawsze można było na nim polegać. – Kocham cię, wyszeptałem mu do ucha. Byłem tego już na sto procent pewny, nawet na dwieście. Długo nie musiałem czekać na odpowiedź z jego strony. – Też cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo, powiedział po czym mnie pocałował. Jego piękne, pełne, czerwone usta musnęły moje, które też chyba nie były takie najgorsze.

Z delikatnego muśnięcia ustami, nasz pocałunek zamienił się w burzę uczuć. Rękoma muskał moje policzki. Nasze języki od czasu do czasu stykały się i wirowały. Głaskałem go po głowie, jego włosy pachniały jakimś cytrusowym owocem, chyba grejpfrutem. Gdzieś czytałem że 15 minutowy pocałunek spala więcej kalorii niż pływanie. Ciekawe ile ja spaliłem, w końcu całowaliśmy się a do tego pływałem w obłokach. W międzyczasie, ponownie dzisiejszego wieczoru zdjąłem jego koszulkę i odrzuciłem od siebie. Wylądowała na łóżku. Przywarłem do jego szyi a on swoje ręce przeniósł na moje plecy, delikatnie je masując. Już teraz wiedziałem czemu on tak lubił przywierać do mej szyi. Znów był rozpalony. Działał jak piecyk, wystarczyło przycisnąć jeden pstryczek by stał się gorący. Zjechałem wargami do jego sutków. Były już twarde i napięte. Przez chwilę je pomerdałem języczkiem po czym Filip wstał z moich kolan. Odruchowo też wstałem i staliśmy naprzeciwko siebie. Zdjął moją koszulkę a ja chwyciłem go za kark, przybliżyłem do siebie i znów pocałowałem. Był ode mnie odrobinę wyższy, może o trzy czy cztery centymetry ale wcale mi to nie przeszkadzało. Przybliżyłem go jeszcze bliżej siebie, wpadając mu w ramiona. Nasze ciała się o siebie ocierały. Założył swoje ręce na moje plecy a ja delikatnie muskałem wargami jego uszy. Jego objęcie czyniło cuda. Poczułem że nie ważne co by się stało, jego objęcie było by lekarstwem, odpowiedzią na wszystko.

Obróciłem nim i popchnąłem delikatnie na krzesło, przyklęknąłem i rozpiąłem guzik od jego spodni. A dokładniej od moich. Myślałem że mam znowu jakieś zwidy aczkolwiek spojrzałem na samego siebie i okazało się że mam jego spodnie na sobie. Po chwili zaśmiał się, zauważając to co ja przed chwilą. Zsunąłem więc moje spodnie z niego razem z bokserkami i odrzuciłem za siebie. Jego przyjaciel już czekał. Za każdym razem gdy pozbawiałem Filipa ubrań, on zawsze już czekał gotowy. Nie chciałem się od razu za niego zabierać więc masowałem Filipa po udach a potem delikatnie je muskałem wargami i je całowałem. Jego penis od czasu do czasu się wzdrygał, jak by chciał zwrócić na siebie uwagę. Objąłem więc go ręką, naciągnąłem odrobinkę i zlizałem mokry płyn z jego żołędzia. Smak ten pobudzał moje najskrytsze fantazje i pragnienia. Filip delikatnie przeczesywał moje ciemne blond włosy. Naciągnąłem go bardziej, powoli wsadzając go do buzi. Chciałem na spokojnie, bardziej delikatniej więc powoli go memłałem w ustach gdy go delikatnie obciągałem. Wyjąłem go z buzi żeby zaczerpnąć więcej powietrza, po czym jeździłem wargami bo jego twardym penisie. Złapałem go mocniej po czym trochę odchyliłem do góry, bym mógł popieścić dolną część jego przyrodzenia i jądra.

Po chwili złapał mnie za ręce i przyciągnął bliżej siebie. Wstałem. Założył swoje ręce na moje pośladki po czym muskał wargami mój brzuch i okolice podbrzusza. Rozpiął guzik w swoich spodniach które miałem na sobie, po czym zsunął je w dół. Zostałem w bokserkach. Ponownie założył swe ręce na me pośladki, przybliżył do siebie i muskał ustami moje podbrzusze. Mój przyjaciel już był nieźle podniecony. Zsunął moje bokserki odrobinę, by nadal muskać moje podbrzusze i jego okolice. Potem przejechał po nim swoimi palcami, po czym zsunął bokserki. Mój kutas od razu okazał gotowość. Filip musnął go, a ja z ciężkim trudem popchnąłem go do tyłu. Jego plecy oparły się o oparcie krzesła. Spojrzał na mnie pytająco, zdjąłem do końca spodnie z bokserkami i usiadłem mu przodem na kolana, złapałem za jego pogromcę (taką nazwę mu nadałem, chociaż znając mnie, za kilka dni znów ją zmienię), naciągnąłem i dopasowałem tak by mógł wejść. Gdy już wszedł, wszedł do końca i na chwilę tak siedział. Znów poczułem ten charakterystyczny dreszcz, który przeszedł przez moje ciało. Mimowolnie spojrzałem mu w oczy i zacząłem powoli się poruszać. Nasze usta znów się złączyły. Przez chwilę było wolno i delikatnie, szybko mi się to znudziło i przyśpieszyłem tempo. Czuliśmy się już oswojeni ze sobą, więc było mi łatwiej wykonywać niektóre ruchy. Założył swe ręce na górną część moich pośladek, czasami dociskając mnie do siebie. Czułem że mój orgazm się zbliża. Pozwoliłem sobie pojęczeć i pokrzyczeć, on zrobił to samo. Założyłem ręce na jego kark a potem łopatki, przyśpieszając tempa. Było mi tak dobrze. Czułem się jak mógł bym zrobić wszystko. Czułem się wspaniale. Przedtem miałem tylko 3 parterów seksualnych, gdzie jednym z nich był facet i dwie dziewczyny, ale nigdy wcześniej z nikim nie było mi tak dobrze jak z nim. Emocjonalnie i fizycznie. Przez chwilę myślałem o tym z kim on wcześniej był i z kim to wcześniej robił. Z moich domyśleń i przyjemności jakie mi dawał, na pewno już robił to z jakimś facetem. Przez ułamek sekundy ogarnęło mnie nawet uczucie zazdrości. Tylko przez ułamek sekundy, bo w drugim ułamku moje poczucie zazdrości wypełniło poczucie wspaniałego orgazmu. Przyśpieszyłem jeszcze tempa, a on wcale nie narzekał. Nadal trzymałem ręce na jego karku, aczkolwiek jedną z rąk sięgnąłem wino z parapetu. Skacząc po nim, wziąłem parę łyków a potem dałem mu. W trakcie jęków i stęków, poczułem znów to idealne uczucie napełniających się pośladek spermą. Myślałem że po wytrysku będzie chciał bym przestał czy przynajmniej zwolnił ale nic takiego się nie stało. Dyszał tak głośno, jak by dostał ataku astmy. Mimo to, z chęcią całował mnie. Z dołu nadal grała muzyka. Dałem się ponieść muzyce, dałem ponieść się uczuciu i przyjemności. Byłem naćpany miłością, bliskością i namiętnością.

Zacisnął ręce na moich pośladkach, po czym wstał z krzesła podtrzymując mnie. Zszokował mnie, jasne wiedziałem że jest silny, i że na pewno był silniejszy ode mnie ale nie że aż tak. Nie miał jakichś wielkich bicepsów, ani jakiegoś nie wiadomo jak idealnego i umięśnionego kaloryfera ale mimo to udało mu się to. Oparł się o ścianę, i delikatnie mnie posuwał. Nie wiedziałem do końca jak się poruszać w tej pozycji ale z czasem robiliśmy to coraz pewniej i szybciej. Matko, co za szaleństwo. Znów krzyczałem wniebogłosy. Założyłem ręce na jego karku i od czasu do czasu całowałem. ”Kocham cię, kocham” krzyczałem, ciągle się powtarzając.
Mocno sapał więc nie chętnie powiedziałem byśmy przenieśli się na łóżko. Puścił mnie a ja delikatnie z niego zszedłem. Znów staliśmy naprzeciwko siebie, patrząc na siebie. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Zjechał wargami do mej szyi. Przez moje ciało znów przeszły te cudowne dreszcze. Zjeżdżał coraz niżej, zahaczył o sutki, mostek, pępek, aż do mojego kutasa. Kompletnie o nim zapomniałem. Uklęknął po czym go złapał i naciągnął. Przejechał języczkiem dookoła mojego żołędzia, po czym wsadził sobie głębiej do buzi. Złapałem za jego głowę, i powoli się nim poruszałem w nim. Po chwili trysnąłem, nic na to nie mogłem poradzić. Wstał po czym znów mnie pocałował. Przytulił się do mnie a ja całowałem jego ramiona. Powoli kierowałem go do łóżka. Położył się, a ja na nim. Zapowiadało się znów na pozycję na jeźdźca i tak się stało. Zaczęliśmy od razu w szybkim tempie. Trzymałem ręce i uciskałem jego klatkę. Czasem odchylałem się i kładłem ręce na jego kolanach. Było mi znów tak dobrze. Swoimi dłońmi jeździł wzdłuż moich pleców a czasami zakładał je na me biodra. Pochyliłem się do niego i patrzałem mu znów w oczy. Uśmiechnął się po czym po raz kolejny dał mi wspaniałe uczucia, jakim było jego wytryśnięcie we mnie. Przez chwilę jeszcze tak leżeliśmy, całując się.

Poszliśmy wziąć razem prysznic. Tuliliśmy się i całowaliśmy, gdy woda spływała po naszych ciałach. Wytarliśmy się i ubraliśmy. Zszedłem jeszcze na dół, by wyłączyć muzykę i wziąć jakieś chipsy – strasznie zgłodniałem. Śnieg znów prószył. Położyłem się w jego objęciu, położyłem głowę na jego klatce i patrzyliśmy w sufit. – Myślisz o nas poważnie? , zapytałem po chwili. Obawiałem się jego odpowiedzi, może dla niego to była po prostu chwilowa przygoda, zabawa. – O to samo miałem cię zapytać, powiedział. Zamilkł więc uznałem że czeka aż ja się odezwę. – Oczywiście że myślę o nas poważnie. Chcę być z tobą, czuć twą bliskość, chcę żebyś mnie kochał i czuł się kochany. Chcę się śmiać i płakać z tobą. Chcę ci kupować prezenty na święta i walentynki, chcę ci robić herbatę w zimne dni, i przytulać by było ci ciepło. Po prostu chcę być z tobą, mimo wszystko. To chyba było moje najszczersze wyznanie w życiu. Po chwili odpowiedział. – Chcę tego samego, chcę nazywać cię moim Tomaszem, tylko po to byś mógł się śmiesznie irytować. Chcę cię wiecznie kochać i rozśmieszać, bo tak bardzo uwielbiam twój śmiech. Chcę być twoim bohaterem i przyjacielem, twoim kochankiem i bratnią duszą. Tak między nami to też od dawna miałem na ciebie oko, ale nie wiedziałem czy jesteś… czy byłbyś… no wiesz. Kocham cię, po prostu. I będę kochał mimo wszystko. Po swoim wyznaniu złapał mnie za rękę. Specjalnie tą, na której miał pierścień ode mnie. – Ale wiesz… zacząłem. Rodzina i te sprawy, nie chcę się jakoś, nie wiem, ukrywać, powiedziałem lekko zmartwiony. – A kto powiedział że musimy? , zapytał. Przecież to nasza sprawa a nawet gdyby były jakieś problemy, jesteśmy dorośli. Niedługo zdamy maturę, pójdziemy na studia, znajdziemy pracę i zamieszkamy razem. Pamiętasz co przed chwilą mówiliśmy? Mimo wszystko. Filip jak zwykle miał na wszystko odpowiedź. – Będziemy się tym martwić jutro, powiedziałem po czym jeszcze bardziej się w niego wtuliłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *