Pomoc synusiowi

Pomoc synusiowi

Mam na imię Ewa i jestem matka 16 letniego chłopaka. Wychowuje go sama praktycznie od urodzenia ponieważ krótko po porodzie maż mnie tak bez powodu porzucil i znikł bez słowa. Od jakiegoś czasu dostrzegłam, ze Emil, mój syn podgląduje mnie. Tłumaczyłam sobie to tym iż jest w takim wieku kiedy buzują hormony i chłopcy robią różne głupstwa i mają dziwne fantazje. Ale to stało się coraz bardziej natarczywe. Wiele razy słyszałam jego jęki gdy się zabawial i gdy dochodzil często mówił ‚o tak mamusiu wyliż wszystko’. Można to rozumieć tylko w jeden sposób, fantazjował o seksie ze mną. Pewnego dnia wieczorem przylapalam go jak mnie podglądal przez uchylone drzwi podczas kąpieli. Specjalnie zostawiłam tak otwarte. Normalnie jak zawsze się wykąpałam i na samym końcu zrobiłam mu małe przestawienie. Zaczęłam się zabawiać. Pod piana nie było widać żadnej części mojego ciała ale wiedziałam ze bardzo to na niego działa. Doprowadzilam się do orgazmu. Emil nadal tam stał z ptaszkiem w ręku. Wyszłam z wanny, wytarlam się ręcznikiem i nago poszłam do swojego pokoju. Jego już nie było. Ubralam szlafrok na gole ciało i poszłam do synka. Leżał i oglądaj telewizje. Położyłam się obok, rozchylilam szlafrok i powiedziałam mu ze wiem o wszystkim co robi wobec mojej osoby. Powiedziałam mu też ze ma mnie teraz cala dla siebie i może robić co zechce i spełnić swoje fantazje związane ze mną. Spojrzał na mnie i od razu siegnal ręka do mojej cipki. Masował, oglądal ja, lizał, wkładał palce aż w końcu zdjął majtki i zaczął wchodzić swoim ptaszkiem do mojej norki. Długo to nie trwało i doszedł we mnie. Pomimo tego krótkiego seksu, jeśli można to tak nazwać czułam nie mała przyjemność. Położyłam go na plecy i zaczęłam robić mu lodzika. Pare sekund i znowu był w gotowości. Dosiadłam go, od razu zaczęłam bardzo mocno go ujezdzac. Po dłuższej chwili doszlismy równocześnie. Siedziałam na nim jeszcze długo a on nadal tkwil we mnie. Dałam mu buzi w usta, wstałam i poszłam bez słowa do siebie. To był nasz pierwszy i ostatni raz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *