Podglądacz

Podglądacz

W końcu czerwca i na początku lipca pogoda dopisywała. Było słonecznie i ciepło, wręcz upalnie. Dlatego też Bożenka dotrzymała słowa i prawie każde popołudnie spędzaliśmy nad „naszym” jeziorkiem (opisałem je w części pt.”Jeziorko). Czas dzieliliśmy między pływanie i kochanie się, ze znaczną przewagą tego drugiego. Muszę przyznać, że sex z Bożenką to były takie doznania, których nie da się opisać słowami.
Nad jeziorko przyjeżdżaliśmy przeważnie późnym popołudniem, właściwie zaraz po skończeniu pracy i zrobieniu po drodze małych zakupów. Rozpoczynaliśmy od kąpieli, oczywiście Bożenka już ani razu już nie wspominała o braku stroju kąpielowego, tylko od razu rozbierała się i podobnie jak ja, nago wskakiwała do wody. Musze przyznać, że z niecierpliwością czekałem na ten mały i taki naturalny striptiz. Lubiłem patrzeć jak powoli rozpina guziczki swojej białej (wymogi firmy) bluzeczki, opuszcza spódniczkę, rozpina staniczek, spod którego wyskakują jakże okrąglutkie i jędrne piersiaczki i w reszcie wkładając kciuki za gumkę zsuwa majteczki, prezentując śliczną i zadbaną fryzurkę swojej cipeczki. Wszystkie swoje rzeczy układa równiutko na kocu i dopiero wtedy z uśmiechem biegnie parę kroków i wskakuje do wody, w której ja już na nią czekam. Chlapiemy się kilka minut i później pływamy jakieś pół godzinki.
Zaobserwowałem iż Bożence sprawia przyjemność to że patrzę na nią gdy się rozbiera. Jest świadoma piękna swojego ciała i wrażenia jakie ono sprawia na mężczyznach. Upewniła mnie w tym przekonaniu jedna sytuacja, która przytrafiła nam się któregoś dnia. Jak zwykle po zakończeniu pływania wyszliśmy na brzeg i zalegliśmy na słoneczku aby troszkę odpocząć i osuszyć skórę. Po chwilce rozpocząłem pieszczoty delektując się zapachem jej nagrzanej już miejscami słońcem skóry. Całowałem jej ramiona, głaskałem brzuszek, później ująłem w dłonie cycuszek i delikatnie go ugniatałem czując jak twardnieje i sztywnieje jej suteczek. Po chwili nachyliłem się i wziąłem go między wargi delikatnie podszczypując, liżąc i ssąc, wiedziałem jak to na nią działa. Objęła mnie ramionami i zaczęliśmy się całować Moja dłoń pieściła kolejno jej jędrne piersi, płaski brzuszek, biodro i dotarła do łona. Delikatnie głaskałem jej wzgórek aż rozchyliła uda w zapraszającym geście. Chętnie z tego skorzystałem i moje paluszki zaczęły penetrować jej bardzo mokrą już szparkę. Po chwili takich pieszczot wyjąłem paluszki i podałem jej do oblizania mówiąc … zobacz jak pachniesz i jak smakujesz… oblizała je z lubością. Powiedziałem …teraz ja chcę posmakować Ciebie, zaraz wyliżą Ci cipeczkę… Wysunęła się zwinnie spode mnie i już po chwili ulokowała się na mnie w pozycji 69. Ująłem w dłonie jej pośladki i przystawiłem usta do jej różyczki. Najpierw delikatnie zlizywałem kropelki rosy z jej płateczków, delikatnie samym koniuszkiem języczka. Lizałem ją po całej długości cipeczki, zręcznie omijając na razie łechtaczkę. Lubiłem się z nią tak droczyć. Po paru minutach takich pieszczot jej cipeczka po prostu spływała cudownymi soczkami, a wargi rozchylały się zapraszając języczek głębiej, z czego oczywiście zaraz korzystałem. Przy pomocy palców i języka, jej soczkami, nawilżałem równocześnie drugą dziurkę. Wiedziałem, że od kiedy rozprawiczyłem jej pupcię, bardzo polubiła jak pieprzę ją w kakaową dziurkę.
Bożenka też nie próżnowała, to co jej usta, język i wargi wyczyniały z moim członkiem, nie da się opisać. Była mistrzynią świata w robieniu loda. Nigdy żadna kobieta nie potrafiła dać mi tyle rozkoszy swoimi ustami. Zwłaszcza że lubiła kiedy w nich kończyłem, a to podnieca każdego mężczyznę. Czułem się jak bożek miłości. W końcu nadeszła pora zająć się jej guziczkiem. Był już bardzo twardy i spragniony pieszczot. Najpierw kilka razy go pocałowałem przygryzając wargami, a następnie powoli i delikatnie zacząłem go lizać i ssać. Bożenka od razu zareagowała na te pieszczoty, jej pupcia mocniej przycisnęła się do mojej twarzy i rytmicznie zaczęła się poruszać. Nigdy nie mogła długo wytrzymać takich pieszczot. Wsadziłem kciuk w jej pupcię co dodatkowo spotęgowało rozkosz i zacząłem kręcić językiem kółka i ósemeczki na jej dzyndzelku. Na efekt nie trzeba było długo czekać – po chwili jej plecy wygięły się w łuk tak że bardzo mocno przycisnęła łono do mojej twarzy i rozpoczęła o nią pocierać cipką. Oddech zrobił się ciężki i coraz szybszy. Jeszcze chwila i z krzykiem upadła na mnie, o czym zsunęła się na bok i zastygła w pozycji embrionalnej, przyciskając kolana do brody. Przytuliłem ją mocno, całowałem jej włosy i kark, głaskałem plecy i pośladki, szeptałem czułe słowa. Zaczynała dochodzić do siebie. Podniosłem się i oparłem na łokciu, odruchowo rozejrzałem się po okolicy – po drugiej stronie, wąskiego przecież jeziorka, stał oparty o drzewo rower, a pod drzewem facet bacznie nam się przyglądający. Nie dałem po sobie poznać że go zauważyłem i powiedziałem do Bożenki …. mamy widza…. Na chwilę zesztywniała i spytała …. gdzie?… tam na drugim brzegu, pod drzewem – widzisz?…. Tak widzę, no cóż jak chce patrzeć to niech ma na co…. Odwróciła się do mnie i mocno pocałowała w usta, jej dłoń szybko powędrowała w kierunku mojego członka. Po chwili pieszczot usiadła na mnie, włożyła go sobie do cipki i zaczęła mnie ujeżdżać. Ręce uniosła do góry, splotła je za głową, pozwoliło to uwydatnić jej cudowne piersi. Jej biodra rytmicznie podnosiły się i opadały, wyglądała wprost nieziemsko. Patrzyłem na nią z zachwytem, w ogóle nie przejmowała się podglądaczem, a nawet odniosłem takie wrażenie, że podnieca ją ta sytuacja. Kątem oka zerkałem na naszego nieproszonego gościa i choć odległość była spora, mógłbym przysiąc że onanizował się patrząc na nas. Wspomniałem o tym Bożenka, a ona tylko się uśmiechnęła i przyspieszyła ruchy. Po chwili spostrzegłem na jej twarzy charakterystyczne zagryzienie wargi znak, że zbliża się orgazm. Oparła ręce o moje ramiona i rozpoczęła galopadę. Złapałem ją mocno za biodra i starałem się zgrać z jej ruchami. Nie było to łatwe bo jej pupcia poruszała się w różnych kierunkach, nie tylko góra – dół, ale też kręciła nią na wszystkie strony, widać było że przestała się już kontrolować i dążyła do jak najszybszego zaspokojenia. Starałem się ją „dogonić” ale nie dałem rady. Po chwili zaczęła krzyczeć i poczułem skurcze jej cipeczki na członku. Zeskoczyła ze mnie usiadła przyciągając nogi do klatki piersiowej zastygając na moment w tej pozycji. Podszedłem do niej, podniosła głowę, spojrzała na mnie i widząc ciągle sterczącego penisa uśmiechnęła się … przepraszam – zaraz zajmę się tobą… mówiąc to uklękła, wzięła go w dłoń i od razu wsadziła go sobie do buzi. Byłem tak podniecony, że długo nie musiała się „męczyć”. Kilka ruchów, głowy, kilka języczka i …. poleciało. Muszę przyznać, że przyjęła cały ładunek, nic nie wyciekło. Wstała przytuliła się do mnie, postaliśmy tak chwilę w milczeniu. Potem wzięła mnie za rękę i pociągnęła w kierunku brzegu jeziorka. Ze śmiechem wskoczyliśmy w ciepłą wodę. Dopiero wtedy przypomniałem sobie o naszym podglądaczu. Spojrzałem w kierunku drzewa pod którym stał ale już go nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *