Pod opieką…

Pod opieką…

To był maj. Zjawili się u nas co prawda zapowiedziani ale i tak każda ich wizyta wywracała nasz dom do góry nogami jak po przejściu tornada. To nasi znajomi znad morza, jestem ojcem chrzestnym ich już 16-to letniej córki. Z jej matką poznaliśmy się w wakacje w na początku lat 90-tych. Miałem wtedy 17 lat ona 20. Każde wakacje spędzałem w Łebie. Najpierw z rodzicami, później sam. Było za darmo bo u rodzinki więc żal było nie skorzystać. Magdę poznałem przez Aśkę do której szkliłem oczy. I chyba dzięki Magdzie właśnie udało mi się Aśkę zdobyć… Ale to historia na inną opowieść… Stoję w łazience na piętrze, przyglądam się sobie w lustrze. 40 na karku, szczupły, przystojny, bez brzuszka, podobam się kobietom, tak mówi moja żona. Wiele jej koleżanek chciało by ze mną co nieco… ale wie, że jej nie zdradzę z żadną z nich. Lubi patrzeć jak ślinią się do mnie na imprezach. Nie jestem kłoda drewna, poflirtuję czasami, powiem kilka komplementów, one to lubią ale nic więcej. Po co mi to. Mam dom, dobrą pracę i do tego w domu, mam syna 12-to letniego, kilka samochodów – nie chciałbym tego stracić. Zawsze udany seks… żona zna moje upodobania, moim fetyszem są rajstopy… Jeszcze raz spoglądam do lustra. Jest ok. Spryskuję się „Millionem” i schodzę na dół. Jesteśmy sami z żoną. Młody pojechał na weekend do dziadków. Żonka w kuchni. Ubrana tak jak lubię. Biała rozpinana bluzeczka, krótka spódniczka, na nogach czarne błyszczące rajstopy 40den. Goście jeszcze nie przyjechali więc zabieram się za nią. Podchodzę od tyłu. Całuję w szyję, lubi to. Mruczy jak kotka… ręce wędrują pod bluzeczkę, ugniatam niewielkie piersi, skubię delikatnie brodawki. Podwijam bluzeczkę i całuję wzdłuż kręgosłupa. Delikatnie, tylko muskam ustami. Przechodzą ją dreszcze. Rozpinam guzik spódniczki, zamek i sama zsuwa się na ziemię. Nie ma bielizny… tylko rajstopki, moje ulubione z dziurką w kroku. Kutas aż mi furczy w spodniach. Przysysam się do tyłeczka, całuję, ugniatam.
– bierz mnie – krzyczy wysuwając dolną szufladę i opierając na niej prawą nogę w czarnej szpileczce na drobnej stopie.
Kucam i przywieram do jej cipeczki. Gorącą, mokra od wypływających soków. Spijam każdą kroplę. Liże, ssę wargi, wkładam jeden palec w jedną drugi w drugą dziurkę. Żona krzyczy… Kilka ruchów i ma orgazm. Osuwa się, nie może ustać na nogach. Sadzam ją na blacie przodem do mnie rozpinam spodnie i bez pardonu wchodzę w nią gwałtownie. Jest tak mokra, że przyjmuje mnie bez problemu. Zdejmuję jej buty, zarzucam nogi na szyję i walę jak oszalały. Całuję stopy, napawam się ich zapachem. Czuję, że szczyt jest blisko. Ostatnie pchnięcia, strzelam w niej salwą. Szczytujemy razem. Nie wychodzę. Pała nadal mi stoi gotowa na dalszy ciąg. Żonka każe mi wyjąć go. Zeskakuje z blatu, klęka i bierze go w usta. Językiem robi takie rzeczy, że aż mi nogi drętwieją. Jeszcze kilka ruchów i znowu orgazm. Tylko kilka kropel ale tego mi było trzeba. Zlizuje wszystko i poleruje kutasa do czysta. Moja Pani wstaje. Podnosi garderobę, wsuwa na swoje malutkie stópki szpilki, daje mi buziaka i idzie do łazienki. Podciągam spodnie, spoglądam w okno a tam nasi goście. Pięć gęb przyklejonych do szyby. Myślałem, że spalę się ze wstydu. Czerwony jak burak otwieram drzwi. Witamy się. Ale przyjmują to wesoło.
– Brawo stary- mówi Jarek, mąż Magdy
– Piękny pokaz – dodaje Magda i mruga do mnie okiem – aż pociekło mi po nogach – dodaje szeptem nachylając się nad moim uchem
– Wejdźcie proszę, czujcie się jak u siebie – dodaję z przekąsem akcentując ostatnie słowo.
Teraz dopiero widzę ich dzieci. Tomuś 3-letni berbeć, chyba niegroźny, Kamil huragan z ADHD- to on ostatnio rozpirzył mi telewizor i konsolę i Ania, 16-to letnia pannica. I o ile pierwsza dwójka latała mi nisko to moja córka chrzestna sprawiła, że o mało nie opadła mi szczęka. Nie za wysoka jakieś 165 cm wzrostu, czarne długie do pasa włosy, ogromne niebieskie oczy, buzia laleczki Barbie, piękne pełne zmysłowe czerwone usta podkreślone delikatną szminką, cudowne długie proste nogi a na nich białe rajstopki, mała czarna na dupci ale to co przyprawiło mnie o zawrót głowy to piersi…co tam piersi, cycki, bufory, bimbały po prostu cudo. Wielkość chyba „D” albo większe. Dosłownie nie mieszczą się w koronkowym staniku prześwitującym pod białą delikatną rozpinaną bluzeczką.
– Ale ty wyrosłaś – udało mi się wykrztusić
– Cześć wujek – rzuciła mi się na szyję. Pachniała tak świeżo, delikatnie…
Z łazienki wyszła żona. Ubrana jak poprzednio. Po przywitaniu wyszliśmy na ogród. Otworzyłem wino. Wypiliśmy po lampce, potem drugiej i trzeciej. Jak zwykle do tego sery, wędlina, którą zawsze z Włoch przywożę. Dziwiło mnie tylko ich przymilne zachowanie. Dosłownie włazili nam do dupy bez wazeliny. No i po chwili wyszło szydło z wora…
Odesłali dzieciaki do domu i wyjawili powód swojej wizyty. Mają kłopoty z Anią, moja chrześnica zawaliła kolejny rok w gimnazjum, baluje z koleżankami, pije i popala… ma nieciekawe towarzystwo i chcą nas prosić o pomoc w wychowaniu. Żeby u nas została na rok albo dłużej może uda jej się skończyć tu gimnazjum a potem liceum.
Zona nic nie odpowiedziała tylko parsknęła śmiechem.
– Chyba was pogięło – nie wytrzymałem – jak wy sobie to wyobrażacie? Przecież to dorosła prawie kobieta. Przynajmniej fizycznie – dodałem.
– My nie mamy doświadczenia – wtrąciła wreszcie żona
– Poza tym gadaliście z Anką? A jak mi zwieje z domu do swoich kumpli albo co gorsza tu popadnie w takie towarzystwo? – próbowałem się ratować wymyślając na prędce czarny scenariusz.
– Mowy nie ma – dodałem po chwili

– Wujku zgódź się. Błagam. Będzie dobrze. Będę się słuchała was jak najlepsza córka – chlipała Ania i obejmowała mnie od tyłu za szyję. Czułem jak jej piersi rozlewają mi się po plecach.
– Damy radę – dodała żona
– Nawaliłaś się tym winem? – zapytałem – jak damy radę, a szkoła a spać gdzie, przecież nie mamy dla niej nic, meble, biurko do nauki- wymieniałem
– kupimy – skwitowała żona – postanowione, zostajesz mała
Mała, pomyślałem rżnąłbym ją jak świeży boczek…
– Czyli decyzja już zapadła tak? – dodałem zrezygnowany
– Dziękuję wujku – Anka znów rzuciła mi się na szyję i obcałowywała głośnymi cmokami moje policzki a raz nawet w usta
– Cioci podziękuj, bo to ona mnie na minę wpuściła- powiedziałem ale w duchu nawet zacząłem się cieszyć, będę miał córkę- pomyślałem.
– Ale pamiętaj tu przy rodzicach ci obiecuję raz podpadniesz i wracasz do domu bez żadnego tłumaczenia. Żadnych wyskoków, alkoholu i fajek.
– Tak jest wuju – przytaknęła gówniara, choć czułem, że to nie koniec niespodzianek – to ja pójdę po swoje rzeczy, daj ojciec kluczyki od auta.
O kurwa, to oni mieli to zaplanowane. O żeby ich… Już miałem wybuchnąć ale żonka chwyciła mnie za rękę w ostatniej chwili i poklepała mnie po dłoni.
Minął weekend. Goście pojechali zostawiając Ankę pod naszą opieką. Mój syn się u cieszył ma myśl, że będzie miał siostrę i to taką dupeczkę. Akurat tu mu się nie dziwiłem. W poniedziałek poszedłem z nią do naszej szkoły, na szczęście jest ona 300 metrów od mojego domu, wiec smarkulą nie będzie mogła godzinami z budy wracać mówiąc, że autobusu nie było. Załatwiłem formalności. Po powrocie postanowiłem walnąć moralizatorskie kazanie.
Zrobiłem sobie mocną kawę jej herbatę i usiedliśmy na kanapie w salonie. Zacząłem ględzić o zasadach jakie zaprowadzimy, zakazach jakie będą obowiązywały i obowiązkach jakimi będzie obarczona. Słuchała grzecznie. Zgadzała się na wszystko. Siedziała ubrana tak jak ostatnio tylko zamiast rozpinanej bluzeczki miała tshirt a pod nim nie było stanika. Widok wprost nieziemski. Aż chciało się łapami wymiętosić te cuda. Była godz. 10-ta. Młody w szkole do 16-tej, żona w pracy do szóstej. Postanowiłem popracować trochę. Już wstawałem, gdy Ania przytuliła się do mnie. Zaczęła szlochać, że nie jest zła tylko tak wyszło ale się poprawi. Objąłem ją ramieniem, jedną ręką głaskałem po głowie, drugą gładziłem plecy. Objęła mnie w pasie i wtuliła się jeszcze mocniej. We łbie mi się kotłowało. Uniosła głowę. Delikatnie zaczęła zbliżać się do mojej twarzy. Czułem jej gorący oddech. Cudowny dziewczęcy zapach delikatnych perfum. I te wielkie niebieskie oczy. Teraz jakby jeszcze większe, błyszczały się od łez. Musnęła ustami moje wargi. Nie protestowałem. Nie wiem czemu. Chyba na to czekałem. Pocałowała mnie. Najpierw delikatnie a potem przywarła ustami do moich rozsuwając je gorącym wilgotnym językiem. Tego było za wiele. Zaczęliśmy się całować, dziko, namiętnie. Miała gówniara wprawę pomyślałem. Położyłem się na kanapie i pociągnąłem ja na siebie. Cały czas się całując błądziłem rękami pod jej bluzką, spódniczką, macałem pośladki, ugniatałem aż wsunąłem dłoń w jej krocze. W rajstopkach była dziurka w kroku a pod nimi nie było bielizny.
– Od soboty o tym marzę – wyszeptała – jak zobaczyłam cię z ciocią za oknem gdy brałeś ją w kuchni – wstała zdjęła bluzkę i zobaczyłem wreszcie te cuda. Wielkie, ogromne piersi. Nie zwisy ale pełne z pięknie sterczącymi ku górze sutkami twardymi jak orzeszki. Usiadła na mnie okrakiem. Podniosłem się do nich i przywarłem jak niemowlę do matczynej piersi. Były tak cudownie miękkie ale i sprężyste. Całowałem je milimetr po milimetrze. Rękoma błądziłem po plecach. Schodziłem do dupci. Wciskałem palec to w cipeczkę to w kakaowe oczko. Podniosłem ją i obróciłem na plecy. Znów całowałem jej usta, szyję, piersi, brzuszek. Podniosła bioderka i zsunęła spódniczkę. Została w samych białych rajstopach z dziurką. Błądziłem po jej udach ustami omijając wzgórek łonowy. Do kolan, niżej do stóp. Były duże. Nie lubię takich. Trochę mi to przeszkadzało. Ale zabrałem się i za nie. Całowałem paluszki. Napawałem się ich cudownym zapachem. Lizałem podeszwę stopy. Widać było, że nikt wcześniej jej tego nie robił. Jęczała cichutko. Wciskała mi stopę w usta. W końcu powolutku zacząłem zbliżać się do jej łona. Rozszerzyła nogi i zobaczyłem ten ósmy cud świata. Pięknie wygolona, gładka, lśniącą od soczków i różowiutka. Przywarłem do niej i rozpocząłem taniec języka. Wiem, że robię to dobrze. Ania jęczała jak opętana. Dłońmi dociskała moją głowę aż brakowało mi tchu. W końcu wygięła się w łuk zaskowytała i zalała moje usta litrami soków. Wypiłem każdą kroplę. A każde dotknięcie mojego języka powodowało, że dostawała kolejnych skurczów. Leżała tak pode mną. Objęła mnie zaplatając ręce na moich plecach. Całowaliśmy się znów długo i namiętnie.
– Teraz moja kolej – powiedziała
Wstała, kazała położyć mi się na plecach. Zsunęła mi spodnie, slipki i zabrała się za robienie loda. Z początku słabo jej szło. Moja żona to jednak mistrzyni… Ale po chwili nabrała wprawy i było dużo lepiej. Lizała go jak dziecko loda. Od dołu do góry i z powrotem. Poprosiłem ją żeby położyła się na mnie w pozycji 69. Znów miałem jej różowe płatki przed oczami. Gdy tylko dotknąłem je językiem opadła na mnie całym ciężarem. Widok cipeczki, kakaowego oczka i dotyk nylonu sprawił, że za chwilę dojdę jen w ustach. Wyczuła to. Zwolniła. Teraz tylko trzymała go w ręce i dmuchała delikatnie na żołądź. Jednak profesjonalistka, pomyślałem. Ja ciągle lizałem jej myszkę i annusa. Wkładałem palec do jednej, potem drugiej dziurki a na końcu do obu jednocześnie. Czułem pulsowanie. Było mi cholernie niewygodnie a ona do tego zaczęła znów dochodzić nie puszczając mojego kutasa, czym delikatnie sprawiała mi ból szarpiąc go we wszystkie strony. Doszła. Zeszła ze mnie. Myślałem, ze to już koniec. Ale nie. Usiadła na mnie przodem i powoli wsunęła mojego znów nabrzmiałego kutasa do swojej cipki. Wszedł z oporami do końca. Powiedziała tak z 10 minut. Czułem jak jej mięśnie zaciskają się i pulsują na moim kutasie. I rozpoczęła jazdę. Dzikie ujeżdżanie. Biodrami ruszała w przód i tył. Podnosiła się pozostawiając w sobie tylko czubek i opadała na niego z impetem. Bawiła się seksem. Ja pieściłem jej piersi. Podniosłem się. Objęła mnie nogami za plecami. Znów się całowaliśmy. Ania przyspieszyła ruchy miednicą. Nabijała się do samego końca. Nasze spocone ciała dotykały się całe. Delikatnie wsunąłem jej palec do dupki. Zastękała tak głośno i poczułem kolejne skurcze w cipce. Kilka ruchów i oboje doszliśmy głośno jęcząc. Wytrysnąłem w nią z całą siłą. Nie schodziła ze mnie jeszcze długo. Tuliliśmy się do siebie i całowaliśmy bez opamiętania. Niedługo mija rok. Kochamy się kilka razy w tygodniu. Uczy się nieźle. I w szkole i w domu… Może po gimnazjum zechce zostać tu w liceum, a może i na studia… zobaczymy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *