Pierwszy, choć właściwie drugi raz

Pierwszy, choć właściwie drugi raz

Miałem wtedy coś koło jedenastu lat. Z klasą wybraliśmy się do kina. Jedno jest pewnie, „Quo Vadis” to nie był film dla dzieciaków w naszym wieku. Jedyne to pamiętam, to scena w której chrześcijanie są pożerani przez lwy na stadionie. Może to jednak nie jest kwestia traumy, której doznałem, a tego, co podczas seansu się wydarzyło.

Nauczycielka się ostro wściekła na mnie i Tomka. Nie pamiętam co przeskrobaliśmy, ale w ramach kary w prawie pustym kinie kazała nam siedzieć w pierwszym rzędzie. Cała klasa siedziała daleko z tyłu, a ja dostawałem zeza rozbieżnego, żeby ogarnąć co się dzieje na całym ekranie. Byłem obrażony i wkurzony do czasu, gdy nie zauważyłem kątem oka, że Tomek na gdzieś to wiekopomne dzieło, a najzwyczajniej w świecie robi sobie dobrze! Jego dłoń miarowo i nieśpiesznie poruszała się, obejmując młodzieńczego członka. Zagapiłem się na niego i jak zaczarowany patrzyłem to na jego pieszczone przyrodzenie, to na twarz z przymkniętymi oczami i malującą się na niej rosnącą rozkoszą. W pewnym momencie, popchnięty instynktem którego nie rozumiałem, wyciągnąłem rękę i chwyciłem jego peniska. Tomek natychmiast otworzył oczy, spojrzał na mnie z przestrachem, ale zaraz uśmiechnął się i pokiwał głową. Wziąłem w dłoń jego sztywną męskość i niepewnie zacząłem ją pieścić. Po chwili Tomek nachylił się do mnie i szepnął:

– Rozpinaj spodnie!

Z lekkim zdenerwowaniem zrobiłem to i wyciągnąłem moją twardniejącą pałeczkę. On wziął mojego malucha w swoją ciepłą dłoń i zaczął nią delikatnie poruszać. Myślałem, że nic przyjemniejszego mnie nigdy wcześniej nie spotkało! Zacząłem posapywać, targany zbliżającym się pierwszym w życiu orgazmem. Nawzajem waliliśmy sobie, patrząc przed siebie i udając, że oglądamy film. Jego ruchy przyspieszały, a ja podążałem za nim. Mój mały zaczął pulsować, nie wiedziałem co się dzieje. Prawdę mówiąc byłem trochę przestraszony, ale Tomek był pewny tego co robi, więc i ja nie przestawałem. W pewnym momencie poczułem targającą mnie falę przyjemności. Mój przyjaciel wypluł z siebie pierwszą odrobinę spermy, a ja starałem nie rzucać się na fotelu. Tomek doszedł sam chwilę później – oszołomiony orgazmem zapomniałem o nim. On wyprodukował więcej spermy i był dużo bardziej opanowany. Z fascynacją patrzyłem jak wycierał się powoli chusteczką, a potem przeszedł mnie dreszcz jak obtarł i mojego pysiorka.

– Ubierz się – szepnął z uśmiechem, więc zapiąłem spodnie i gapiłem się przed siebie myśląc, co to było, jak to się stało i najważniejsze – czy można to kiedyś powtórzyć??

W sumie nie wiem z jakiej przyczyny z Tomkiem nie wracaliśmy do tematu. Lata mijały, on grał w lokalnej drużynie piłki nożnej pnąc się po szczeblach kariery młodego piłkarza. Ja trochę grałem w siatkę, więc nie spędzaliśmy razem czasu poza szkołą. Do liceum poszedłem do innego miasta, wiedziałem że on dalej gra i całkiem nieźle sobie radzi. Ja złamałem nogę na nartach i potem już nie wróciłem do treningów siatkówki. Nasze kontakty ograniczyły się do życzeń na facebooku. Na studia poszedłem w Warszawy. Z nowymi znajomymi balowałem po klubach, poznawałem kolejne dziewczyny, w końcu wylądowałem z którąś w łóżku. Jednak już od liceum w związkach mi nie szło. Kilka randek i koniec. Seks w sumie chyba jeszcze skrócił te relacje. Niby miałem ochotę, ale jak przychodziło co do czego, to w zasadzie lepiej bawiłem się sam ze sobą. Zacząłem się nawet zastanawiać czy nie powinienem iść z tym do lekarza. Ale wiadomo, trochę obciach. Myślałem, że nic tego nie zmieni, aż do pierwszych studenckich wakacji.

Po zakończeniu sesji kumpel z roku urządził gigantyczną imprezę. Wiadomo było, że już nie ma się czym stresować, więc zaprosił stado ludzi do domu pod miastem. W sumie nie domu. Raczej pałacu. Rodzice dali mu zielone światło i wynieśli się na weekend, a my wykorzystaliśmy to na maksa. Ludzi był jakiś chory tłum. Byli znajomi z roku, ich znajomi i znajomi znajomych. Wśród tych ostatnich, odnalazł się… Tomek. Ucieszyłem się jak nie wiem na widok gęby starego przyjaciela. Noc zeszła nam na piciu, rozmowach i wspominaniu „starych, dobrych czasów”.  Z kolejnymi szotami przyszedł czas i na dawne wspomnienie z kina. Potoczyliśmy się razem do kibla i okazało się, że w łazience jest i wc i pisuar, więc postanowiliśmy lać razem.

– Urósł ci, odkąd go ostatni raz widziałem! – z rozbawieniem powiedział Tomek.

Zmieszałem się i odruchowo spojrzałem na jego sprzęt. Dorodny, gruby kutas strzelał prostą złotą strugą.

– Twój też jest jakby troszkę większy – odpowiedziałem, siląc się na dowcip.

– Tak mi przyszło do głowy, że powinienem Ci podziękować. Wiesz, za tę akcję w kinie. Pomogła mi odnaleźć samego siebie.

– W sensie? – trochę się pogubiłem.

– W sensie, że jestem gejem. Dzięki Tobie szybko to zrozumiałem.

Moja mina musiała być niewyraźna i nie wiedziałem co odpowiedzieć. Tomek zaśmiał się, zapiął rozporek i klepiąc mnie w tyłek rzucił

– no przecież Cię teraz nie zgwałcę! – po czym wyszedł z kibla.

Ja zostałem tam chwilę sam gapiąc się w ścianę. Jak w końcu się ogarnąłem, to jego już nie było w pobliżu. W głowie kłębiły mi się tabuny myśli i chciałem z nim pogadać. Albo i nie, sam nie wiedziałem. Siadłem z butelką wódki i zacząłem przypominać sobie tą kinową przygodę i w miarę jak przywoływałem to wydarzenie, stawałem się coraz bardziej pobudzony. W końcu otumaniony alkoholem oraz wizjami kinowej masturbacji, Tomka pod prysznicem po treningu i jego  już wyrośniętego kutasa, poszedłem go szukać. W końcu wpadłem na niego w ogrodzie, gadał z jakimiś ludźmi. Stał śmiejąc się, z drinkiem w dłoni,  a drugą przeczesywał swoje ciemne włosy. Chyba po raz pierwszy zwróciłem uwagę na jego wygląd. Był wysoki, wyższy ode mnie. Miał szerokie ramiona i dobrze zbudowaną klatę, którą podkreślała dopasowana, ciemna koszula. Tyłek miał zgrabny, a nogi umięśnione, co nie dziwi u piłkarza. Na jeansowych spodenkach wyraźnie odciskał się zarys jego penisa.

Podszedłem do niego chwiejnym krokiem i klepnąłem go w ramię.

– Tomek, Tooomek wiesz czo….? – nachyliłem się do jego ucha – nie chciał bysz mi obciągnąć?

Tomek stanął jak wryty, ale zaraz się roześmiał

– Ale tutaj? No nie wiem czy to najlepszy pomysł!

– No weźźź…

– Wiesz co, wydaje mi się, że dość dziś wypiłeś. Chodź, wezmę cię do domu…

– Ale ja nie chce, ja się tu bawię – protestowałem.

– Starczy, starczy. Z resztą – nachylił się do mnie – wezmę cię do siebie i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jeszcze coś tam mruczałem pod nosem, ale dałem się zaciągnąć do taksówki i pojechaliśmy do Tomka. Jeszcze po drodze urwał mi się film. Tomek jakoś dotargał mnie do swojego mieszkania na Mokotowie, rozebrał i położył do łóżka.

Poranek nie był przyjemny. Ból głowy, nudności i totalna dezorientacja. Gdy zobaczyłem uśmiechniętego Tomka, który wyszedł spod prysznica owinięty jedynie w ręcznik, przestraszyłem się. On jednak od razu mnie uspokoił:

– Mocnej głowy to ty nie masz. Dobrze, że taryfy nie zarzygałeś. I dobrze, że w bloku jest winda, bo bym Cię chyba nie wniósł na czwarte piętro. Położyłem Cię do łóżka i nie martw się, nic nie było.

Na mojej twarzy wymalowała się chyba ulga, bo dorzucił.

– Nie mniej jednak, to Ty chciałeś żebym ci obciągnął, więc w sumie powinienem potraktować to jako zaproszenie.

Spaliłem buraka i zacząłem się tłumaczyć

– Tomek wybacz, nie wiem co mi odbiło. Byłem już nawalony, ty przypomniałem mi tą akcję z kina i jakoś tak się tym podjarałem i…

– Daj spokój. Jakoś nie było okazji, żeby wrócić do tej historii. Tak dla żartu rzuciłem o Twoim kutasie, bo w sumie, to całkiem jest zgrabny. Ale nie chciałem, żebyś czuł się skrępowany.

– Nie, to nie o to chodzi… W sensie, zaskoczyło mnie to, ale w zasadzie jak wspominam lata w szkole, to nie powinienem być w sumie zdziwiony. A co do obciągania, to… Głupio to zabrzmi, ale po pijaku byłem szczery. Nie chcę żebyś myślał, że powiedziałem to tylko dlatego, że dowiedziałem się, że jesteś gejem. Po prostu… po prostu mi się podobasz.

– Mówisz serio?

-No….

– Ale to zajebiście. No już się nie czerwień – potarmosił mnie po głowie – idź się umyć, ja ogarnę śniadanie. Masz na coś ochotę?

– Nie wiem…

– Dobra, to dla ciebie na razie herbata, potem zrobię jajecznicę. Zaraz dam Ci jakieś ciuchy na przebranie.

– Tomek… dzięki. I…

– No już spieprzaj do łazienki.

Wstałem i popełzłem pod prysznic. Łazienka była chyba niedawno remontowane. Całkiem spora jak na mieszkanie w bloku. Duża kabina, pralka, kibel  i umywalka. Nad nią półka zastawiona męskimi kosmetykami i perfumami.

Zdążyłem się rozebrać i odkręcić wodę, gdy Tomek zapukał do drzwi.

– Mogę wejść? Mam ręcznik i ubrania dla ciebie.

– Jasne wchodź.

Tomek otworzył drzwi, odłożył rzeczy na pralkę i spojrzał na mnie.

– Dalej trenujesz? Bo widzę, że jesteś w formie

Znowu się zawstydziłem.

– Siatkówki już nie. Ale biegam trochę i wpadam na siłownie.

– Widać. I naprawdę ci urósł. Chyba bardziej, niż mi się wydawało…

Po czym rechocząc wyszedł z łazienki.

Spojrzałem w dół i ujrzałem mojego małego we wzwodzie. Chyba stanął mi, od samego faktu, że Tomek wszedł do mnie do łazienki! Puściłem sobie zimną wodę na łeb, żeby ostudzić emocje i postawić na nogi po wczorajszej popijawie.

Gdy wyszedłem, śniadanie już na mnie czekało. Nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony do jedzenia, ale jajecznica była rewelacyjna. Gdy zjedliśmy, Tomek zaprosił mnie do  salonu i zaproponował, żebyśmy pograli na konsoli. Na uczelnię iść  nie musiałem, w sumie nie miałem żadnych planów, więc się zgodziłem. Po dwóch godzinach grania, rozmów, wspomnień i śmiechów wróciliśmy znów do tematu, który przywiódł mnie do jego mieszkania.

– Wiesz co Damian, cały czas mam przed oczami tego twojego kutasa – nie owijał w bawełnę – Naprawdę chętnie bym się z nim zabawił. W ogóle bardzo się cieszę, że się spotkaliśmy i mogliśmy pogadać. Zmieniłeś się, nie ma co, ale do jednego muszę Ci się przyznać. Zawsze mi się podobałeś.

– Mówisz serio? To miłe… I wiesz co? – odłożyłem pada i położyłem mu rękę na udzie – twój mały też mi się podobał…

Tomek zbliżył się do mnie, położył dłoń na moim policzku,  spojrzał mi w oczy, po czym przymknął swoje i i delikatnie mnie pocałował. Po moim ciele przeszedł dreszcz. Odwzajemniłem jego pocałunek i po chwili nasze języki splotły się w namiętnym tańcu. Gładziłem go ręką po udzie, zbliżając się do krocza, on zatopił palce w moich włosach, a drugą ręką mnie objął. Po chwili odessaliśmy się od siebie i Tomek mruknął:

-Wow, zajebiście mnie kręcisz. Rozbieraj się! – po czym ściągnął mi koszulkę i zaczął całować po szyi, barkach, piersi i brzuchu, schodząc coraz niżej. W spodniach prężył się mój kutas, chcąc jak najszybciej wyrwać się na wolność. Tomek zaczął go ugniatać przez materiał, a potem całował go, pieszcząc dłońmi moją klatę. Ja coraz głośniej dyszałem i przełykałem ślinę, nie mogąc się doczekać, by poczuć jego usta.

Tomek rozpiął mój rozporek i ściągnął spodnie. Od jego warg dzieliły mnie już tylko obcisłe bokserki. Znów zaczął drażnić mnie przez materiał. Palce miałem zaciśnięte na poduszkach kanapy, drżałem z podniecenia. W końcu powoli odchylił majtki, a mój kutas wyskoczył z nich prężąc się radośnie. Był nawet długi, choć niezbyt gruby. Jasny i prosty z delikatnie zaznaczonymi żyłkami. Z napletka wychylała się jasna żołądź. Natura poskąpiła mi owłosienia na nogach i klacie, ale dzięki temu miałem prawie gładkie jajka i tylko niewielką jasną kępkę na podbrzuszu.

Tomek klęknął między moimi nogami. Delikatnie skubnął czubek wargami i oblizał dookoła żołędzi, poczym wziął ją w usta, a dłonią zaczął masować trzon.

– O kurwa… – wyrwało mi pod wpływem tego cudownego doznania.

Chyba poczuł się doceniony, bo z ochotą ssał  i lizał mojego fiuta, błądząc dłońmi po klacie, udach, jądrach i wracając do masażu kutasa. Brał do ust coraz więcej, aż w końcu położył sobie moją rękę na głowie i wepchnął mojego penisa w gardło po same jaja.  Wciągnąłem gwałtownie powietrze, a ten widok podniecił mnie jeszcze bardziej. Czułem, ze zaraz wystrzelę. Odczytując jego wskazówkę chwyciłem go za głowę i zacząłem dociskać do siebie. Biodra same wprawiły mi się w ruch. Dymałem go w usta, tylko od czasu do czasu pozwalając mu brać oddech. Mój kutas zaczął pulsować i eksplodowałem prosto w jego usta.  Sperma pociekła mu po brodzie, jednak dalej ssał, chcą wyssać wszystkie moje soki. A ja strzelałam jęcząc i wijąc się w ekstazie. Wstrząsały mną dreszcze niesamowitego orgazmu, który ofiarował mi Tomek. Gdy już doszedłem do siebie,  spojrzałem na niego i i wychrypiałem:

– chce spróbować Ci się odwdzięczyć.

Nie trzeba go było namawiać dwa razy. Wstał i zdjął koszulkę, ja dalej siedząc na kanapie rozpiąłem i ściągnąłem mu spodnie. Nabrzmiały kutas unosił luźne bokserki. Z pewnym wahaniem ściągnąłem je także, a moim oczom ukazał się jego sprzęt. Był potężny. Okolony czarnym meszkiem, ciemny, gruby, poznaczony żyłami i zawadiacko sterczący w górę. Wielka żołądź była wyraźnie zarysowana. Powoli go posmakowałem. Był słonawy i pachniał żelem pod prysznic . Wziąłem go do ust i poczułem kolejną falę podniecenia. Nie dałem rady wepchnąć go całego, ale robiłem co mogłem. Na przemian ssałem i masowałem. Waliłem mu konia liżąc wygolone jądra i wracałem do ssania. Od czasu do czasu masowałem swojego sterczącego znów kutasa.

– Chciałbym cię zarżnąć. Pozwolisz mi? – Tomek mnie zaskoczył tym pytaniem. Ale w sumie…. Byłem tak podniecony, że postanowiłem spróbować. Pokiwałem głową i przenieśliśmy się do sypialni. Tomek położył mnie na plecach, po czym znów znalazł się między moimi nogami i zaczął ssać kutasa. Po chwili jednak włożył mi pod biodra poduszkę i zaczął lizać moją dziurkę. To było nieziemskie! Okrążał ją powoli językiem, potem świdrował delikatnie sam środek.

– Rozluźnij się, nie ma się czego obawiać – szepnął i delikatnie włożył mi palec wskazujący. Masował mnie nim chwilę, po czym wstał i sięgnął do szafki obok po olejek.

– Tak będzie trochę łatwiej – uśmiechną się do mnie i wrócił do mojego tyłka. Nasmarował odbyt olejkiem i zaczął znów go penetrować. Jeden palec, po chwili dołożył drugi. Było dziwnie. Trochę bolało, ale nie chciałem by przestawał. Mój tyłek się powoli rozciągał i rozluźniał. Tomek zaczął drugą ręką masować mi fiuta i intensywniej posuwał mnie palcami w dupę. Dołożył trzeci. Znów ból i zaraz rozkosz, gdy drażnił prostatę.

– Jesteś gotowy  – założył gumkę, uniósł moje nogi na swoje ramiona  i delikatnie wsunął czubek swojego potwora w moją dziewiczą dziurkę. Delikatnie zaczął go wsuwać, ja stęknąłem.

– Nie spinaj się, będę delikatny – pochylił się by mnie pocałować. Objąłem go i w tym momencie wszedł we mnie. Krzyknąłem!

– Już, już powoli. Zobaczysz, będzie dobrze – zaczął powoli poruszać biodrami.

Jęczałem z bólu, chowając twarz w jego szyję i przyciskając go mocno do siebie.  Przez chwilę zastana nawiałem się, czy tego nie przerwać, ale z każdą sekundą moja ciasna dupcia się rozluźniała, a ja zaczynałem rozsmakowywać się w tej nowej przyjemności. Tomek oswobodził się z mojego uścisku, wyprostował się i klęcząc z moimi nogami na ramionach zaczął przyśpieszać. Wykonywał płytkie pchnięcia, a jego sterczący w górę penis mocno uderzał w magiczny punkt. Mój przyjaciel sterczał, od czasu do czasu go masowałem, ale przyjemność płynąca z dupy totalnie mnie obezwładniała. Skupiłem się na tym doznaniu, a Tomek posuwał mnie jak maszyna. Pot spływał mu po ciele, zaczynał sapać i wydawać warknięcia. To był cholernie podniecający widok! Jego mięśnie prężyły się i lśniły od potu, czułem jego samczy zapach a w kroczu poczułem obezwładniającą przyjemność. Zacząłem prawie krzyczeć. Wiłem się i drżałem a mój fiut zaczął strzelać strugami spermy. Wtedy Tomek wbił się głęboko we mnie. Znów ból, choć nie tak wielki, który dodatkowo mnie podniecił. Tomek zwolnił, ale wchodził we mnie do końca. Czułem jak jego wielkie jaja obijają się o mój tyłek. W końcu cały się napiął, stęknął i poczułem jak strzela spermą w moim wnętrzu. Z każdym gwałtownym pchnięciem wypluwał kolejną porcję spermy, która zaczęła wylewać mi się z tyłka, po czym padł na mnie i przygniótł mnie całym swoim ciężarem.

-Kurwa Tomek… to było niesamowite. Nie, nie wstawaj! – złapałem go mocno i przytuliłem, kiedy próbował się podnieść. Cudownie było czuć jego gorącego fiuta w swoim wnętrzu i tulić jego boskie, spocone ciało. – Poleżmy tak jeszcze chwilę…

Tomek zaśmiał się i mnie pocałował.

– Ok – powiedział – ale zaraz idziemy pod prysznic.

– W porządku, niech będzie. Z resztą pod prysznicem też może być przyjemnie – odparłem z radością.

Pocałował mnie jeszcze raz i mocno przytulił. A pod prysznicem rzeczywiście było przyjemnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *