Pielęgnowany przez mame cz.1

Pielęgnowany przez mame cz.1

Mam na imię Wojtek. Właśnie zdałem do drugiej klasy gimnazjum. Był początek wakacji. Po małej imprezce u kumpla z okazji zdania do następnej klasy, gdzie był grill, dobra muza i oczywiście alkohol, postanowiłem się zwijać do domu. Rafał, który przyjechał na swoim skuterze i nic nie pił, zaoferował mi, że mnie podrzuci. Jazda przebiegała bez problemów. Zacząłem nawet trochę przysypiać za plecami Rafała. Nagle usłyszałem pisk, szarpnęło mną i poczułem się nagle taki lekki. Ostatnia rzecz, jaką zapamiętałem to ujadanie psa i tępy ból w głowie.

Obudziłem się. Początkowo nie wiedziałem gdzie jestem. Czy tak wygląda niebo? Po chwili zorientowałem się, że trafiłem do szpitala, a białe postacie kręcące się po sali to tylko pielęgniarki. Zaczęły wracać wspomnienia, co się wydarzyło.

– No widzę, że się kolego wreszcie obudziłeś – powiedziała pielęgniarka, zmieniająca kroplówkę przy moim łóżku – zawołam zaraz twoją rodzinę.

Za chwilę do sali wpadła moja rodzinka. Moja mama Oliwia, 42 letnia wysoka blondynka, lekko puszysta. Mój starszy brat Marcin, który we wrześniu idzie do liceum. Również blondyn, trochę niższy od mamy, ale niedługo pewnie ją przerośnie. Typ sportowca, ale nie jakiegoś tłumoka. Wiecznie toczę z nim o wszystko wojny, ale w bezpośredniej, fizycznej konfrontacji nie mam szans. No i najmłodsza Sylwia, idąca od nowego roku szkolnego do 3 klasy podstawówki brunetka. Ja też jestem brunetem, 14 letnim chłopakiem w okularach, wyglądającym jak kujon. Na domiar złego jestem jeszcze niski i chudy, w przeciwieństwie do mamy i brata. Mam 155 cm wzrostu. Dlatego jestem częstym obiektem drwin ze strony brata i jego kumpli.

Nie wspomniałem jeszcze o ojcu. Mama się z nim rozwiodła 5 lat temu. Ma swój własny interes, przez który zaczął więcej pić i awanturować się. To było główną przyczyną rozstania się rodziców. Ostatnio wyszedł trochę na prostą. Co miesiąc płaci alimenty. Widujemy go w weekendy. Wyglądam trochę jak jego młodszy klon, tyle, że on ma jeszcze wąsy.

– Tak się cieszę, że nic poważnego ci się nie stało, synku. – powiedziała mama, usiadłszy na moim łóżku i głaszcząc mnie lekko po włosach – Co cię napadło, żeby wsiadać na ten skuter? W dodatku lekarze powiedzieli mi, że miałeś we krwi alkohol.

Wzruszyłem tylko ramionami. I wtedy poczułem coś dziwnego na moich rękach, sięgającego aż do połowy przedramienia. Miałem zagipsowane obie ręce, zgięte w łokciach. Mama przedstawiła mi listę moich urazów i wyjaśniła, co się stało wczoraj wieczorem.

Po za złamanymi obiema rękami, które będą unieruchomione przez miesiąc, mam wstrząśnienie mózgu, co może skutkować  zawrotami głowy przez kilka następnych dni. Dodatkowo stłuczone kolana. A tak poza tym, wiele obtarć , głównie na dłoniach, nogach, ale i na twarzy i brzuchu. Mam zostać jeszcze na obserwacji do jutra i potem wracam do domu. Dowiedziałem się jeszcze, że Rafał tego samego wieczoru został wypisany do domu z kilkoma tylko zadrapaniami. A sprawcą wypadku był pies, którego ujadanie słyszałem, zanim nie straciłem przytomności. Rafał próbował go ominąć, gdy nagle wyskoczył przed skuter i najechaliśmy na wysoki krawężnik. Ja wyskoczyłem ze skutera, jak z katapulty i przeleciałem kilka metrów, a Rafał stanął tylko dęba na skuterze i przewrócił się razem z nim na bok.

Następnego dnia mama po mnie przyjechała. Widziałem jak rozmawia jeszcze z doktorem i pielęgniarkami. Większość z personelu mama zna, ponieważ jeszcze o tym nie wspomniałem, jest pielęgniarką pracującą w tym szpitalu, ale na oddziale chirurgii.

Mama przyszła do mnie z siatką pełną, jak mi wyjaśniła, różnych maści na moje stłuczenia. Pomogła mi się ubrać, co mnie trochę zmieszało, a mama tylko parsknęła i dodała, że widziała mnie przecież mnóstwo razy nago.

-No tak, ale jak byłem małym dzieckiem a teraz trochę wyrosłem – wyjaśniłem oburzony.

– A jak myślisz, dorośli mężczyźni do nas na chirurgię nie trafiają – odpowiedziała mama.

Wsadziła mnie na wózek inwalidzki, ponieważ przez moje stłuczone nogi dojście na parking zajęło by nam bardzo dużo czasu.

Jadąc do domu rozmawialiśmy o tym, że przepadnie mi tygodniowy wyjazd nad morze z tatą i siostrą. Marcin z kolei jedzie  na trzy tygodniowy obóz sportowy na mazury. W pewnym momencie mama zadała mi dziwne pytanie.

-Wojtuś, słyszałam od pielęgniarki, że po zdjęciu cewnika nie chciałeś, aby ci pomogła wysikać się do kaczki, dlaczego?

-Eem… no więc… nie chcę czuć się jak osoba kompletnie zależna od innych, to trochę poniżające- odpowiedziałem, trochę się plącząc.

-I jak prosiłeś siostrę, żeby cię odprowadziła do łazienki i cię zostawiała, jak sobie radziłeś?

Chwilę  milczałem. Wziąłem głęboki wdech i odpowiedziałem cicho

-Siadałem na sedesie jak dziewczyna i tak się załatwiałem.

-Świetnie, że starasz się być taki samodzielny, ale jeśli chodzi o to, że się po prostu wstydziłeś przed panią pielęgniarką, to nie ma co z takiego powodu rezygnować z czyjejś pomocy, gdy jej potrzebujesz. Po co się niepotrzebnie męczyć.

Wzruszyłem ramionami.

-Chyba masz trochę racji.

-Zmierzam do tego, że wzięłam urlop do czasu, aż nie zdejmą ci gipsu. Mam zamiar się tobą opiekować. Mam w tym, jak wiesz chyba spore doświadczenie – sarkastycznie wyjaśniła mama – To dobrze, że sam dasz sobie radę z załatwianiem się. Ale jak będziesz miał jakiś problem, nie krępuj się zapytać. Na co dzień się tym zajmuję, a poza tym jestem twoją matką i to moja powinność.

-Ehm, rozumiem- przytaknąłem

– Jeśli chodzi o kąpiel. Myślę, że co 2 dni wystarczy, co o tym myślisz?

Zrobiłem wielkie oczy.

-Że co słucham?!- niemal krzyknąłem zdziwiony- Sam sobie dam radę, daj spokój!

-Jak ty sobie to wyobrażasz z tym gipsem, że się tylko lekko nakropisz wodą i już.-odpowiedziała również lekko wzburzona- Śmierdział będziesz po kilku dniach bez używania mydła. A jak się wytrzesz, a jak zabezpieczysz gips przed zmoczeniem?-odczekała chwilę, po czym już spokojniejszym głosem rzekła- Wiem, że to może być krępujące dla nastolatka bycie gołym przed kobietą, i to jeszcze przed matką, ale dla mnie to całkiem naturalna kolej rzeczy, że rodzic pomaga dziecku nawet w takich wstydliwych dla ciebie kwestiach. Rozumiesz mnie ?

-Tak mamo, chyba masz rację – zgodziłem się z pokorą w głosie.

Dojechaliśmy do domu. Mama zaparkowała na podjeździe, otworzyła mi drzwi i jedną ręką objęła mnie w pasie a drugą położyła mi na ramieniu i tak powolutku zaprowadziła mnie do mojego pokoju i pomogła położyć się na łóżku. Na szczęście mamy parterowy dom.

-Odpocznij sobie, a ja zrobię obiad. Dziś ci odpuszczę kąpiel, ale wieczorem trzeba będzie nasmarować te stłuczone miejsca.

-Dobra, dziękuję. Chyba się zdrzemnę.

-Świetnie, to ci dobrze zrobi. Odpoczywaj.

Gdy mama wyszła leżałem tak wpatrzony w sufit i myślałem o tym wszystkim. Boże, ona naprawdę będzie mnie myła. Przecież pod wpływem jej dotyku od razu mi stanie. Zważywszy to, że nie onanizowałem się od kilku dni, choć zacząłem od niedawna. Sperma też pojawiła mi się gdzieś z pół roku temu. Wcześniej to tryskałem tylko jakąś przezroczystą cieczą i zacząłem się zastanawiać, czy określania spermy białą śmietanką i tym podobne nie są jakimś mitem. Aż nie zacząłem oglądać od tego roku pornosów w necie i się nie przekonałem na własne oczy. Myślałem, że coś jest ze mną nie tak, aż w końcu rasowe nasienie się pojawiło.

A moja mama dodatkowo jest bardzo atrakcyjną kobietą, co również nie pomagało mi przed uniknięciem kompletnej kompromitacji, gdy mi przy niej stwardnieje członek. Zaczynając oglądać filmy porno do tej pory najbardziej podnieca mnie tematyka masturbacji ręką mężczyzn przez kobiety. Szczególnie jeśli jest to dojrzała babka i jakiś młody chłopak. Wtedy oczywiście wyobrażam sobie, że to ja jestem tym chłopakiem, a ta lwica robi dobrze ręką mi. Masturbuję się wtedy zawzięcie, wczuwając się w film. Ostatnio trafiłem na prawdziwą mistrzynię w tym fachu – „Wifey”, która wali konia swojemu mężowi. Prawdziwa profesjonalistka. I w pewnym momencie zauważyłem ze zgrozą, że jest bardzo podobna do mojej mamy. Szczególnie gdy swoje blond włosy ma uczesane z grzywką opadającą na czoło i spiętymi z tyłu w kok, bo moja mama najczęściej taką ma fryzurę. Wtedy się przeraziłem, bo to chyba nie znaczyło, że podświadomie pożądałem swojej matki? Nigdy mnie nie podniecała jako kobieta. A  po oglądaniu tych filmów też jakoś nie marzyłem aby to właśnie mama dogadzała mi seksualnie. Podekscytowany jestem również oglądając filmy z pewną niemiecką brunetką – „Klixen”. Potrafi pieścić niesamowicie facetów ręką, dodając do tego trochę dominacji, ale robi to bardzo zmysłowo i delikatnie, przedłużając przyjemność partnera do maksimum.

Może opiszę moją rodzicielkę trochę dokładniej. Jak pisałem wcześniej jest wysoką blondynką. Ma 180 cm wzrostu, jak na kobietę jest bardzo wysoka. Jest też, jak to ująć, duża. Nie za gruba, nie za chuda. Taka w sam raz. A jej długie nogi, z kształtnymi łydkami i bardzo ponętnymi udami przechodzącymi w bardzo szerokie biodra wyglądają tak, jak u dojrzałej kobiety wyglądać powinny. Ma również spory biust, jak udało mi się kiedyś przeczytać  na pudełku od jej stanika z miseczką H. Posiada wystającą, szeroką pupę. Gdy jest w opinającej spódnicy lub jeansach przyuważyłem, jak seksownie  nią kręci. Powyżej jej bioder, na boczkach, gdy nosi jakiś ciasny top, eksponujący jej wielki dekolt można dostrzec kilka  fałdek tłuszczu. Ramiona i ręce nie są u niej patykami, tylko też lekko grubsze. Włosy już wiecie jak lubi układać. Ma piękną twarz, z niebieskimi oczami. Podobna właśnie  do „Wifey”, szczególnie jak się uśmiecha. Dostrzegam też trochę podobieństwa w niej do Carol Cox, trochę bardziej jeśli chodzi o twarz, a dokładniej uśmiech, włosy, a mniej, gdy patrzę na jej ciało. Wytryski na twarz Carol są również nieziemskie, albo jak ssie facetowi pałę, to robi to tak mocno, że powstają na jej policzkach głębokie dołeczki. Mama na co dzień ubiera się szczelnie ukrywając swoje kobiece wdzięki. Gdy gdzieś wychodzimy na przyjęcia, czy jesteśmy na wakacjach i czuje się swobodnie, wtedy dopiero można dostrzec jej walory.

Z tymi rozmyślaniami zasnąłem. Obudziłem się dopiero wieczorem. Wygramoliłem się z łóżka  i z trudem doczłapałem się do kuchni. Mama ucieszyła się na mój widok. Byłem głodny, więc odgrzała mi obiad. Później dowiedziałem się, że moje rodzeństwo już wróciło od taty, gdy spałem. Szkoda, że nie mogłem spędzić z nim trochę czasu. Ale jutro mamy się zobaczyć, gdy przyjedzie po Sylwię i razem pojadą nad morze. Umówili się, że Marcin też z nimi pojedzie i spędzą trochę czasu razem, a tata później podrzuci go na obóz na mazurach. Pośmiałem się trochę i pożartowałem z rodzeństwem z mojego chwilowego niedołęstwa i poszedłem spać.

Za chwilę przyszła mama, aby pomóc mi się rozebrać. Gdy zdejmowała moje spodnie i wyjmowała po kolei każdą z moich stóp ze spodni leżących już na podłodze, mój penis dyndał przed jej twarzą. Modliłem się, aby mi się nie podniósł. Ciężko było zdjąć moją koszulkę przez gips, ale się udało. Mama włożyła mi krótkie spodnie od piżamy, ale koszulki nie chciałem, bo było w nocy bardzo gorąco.

Mama kazała mi usiąść na łóżku i sięgnęła po maść na stłuczenia. Zadrapań jak powiedziała nie ma sensu smarować, niech się same zagoją. Ale tymi paskudnie stłuczonymi kolanami trzeba się zająć. Klęknęła na podłodze przede mną i wycisnęła trochę maści na swoje ręce. Cholera, teraz w tej pozycji i z tą maścią na rękach wyglądała, jak aktorka porno z moich fantazji, przygotowująca się przed zwaleniem gruchy swojemu partnerowi. Po chwili takich rozmyślań zaczął mi stawać. Położyłem łokcie na swoim podnoszącym się przyrodzeniu, aby je zamaskować i cicho jęknąłem, gdy w tej samej chwili poczułem delikatny dotyk dłoni mamy na moich kolanach i zaczęła wcierać maść. Spojrzała mi w oczy.

-Jeszcze boli?

-Nie, tylko krem jest zimny, ale przynosi ulgę-szybko odpowiedziałem. Chyba nic nie zdążyła zauważyć?

Powoli wcierała zimną i kojącą  maść. Jej twarz była pełna skupienia, na tym, co robi. Musiałem przestać na nią patrzeć i wyobrażać sobie jakieś sprośne rzeczy, bo zaraz się tu spuszczę bez dotykania się a to mama zauważy na pewno. Na szczęście zaraz skończyła, podniosła się z kolan. Jej duże piersi napięły przy tym bluzkę. Miała nadzieję, że maść przyniesie ukojenie. Dała mi całusa w usta, życzyła dobrej nocy i wyszła.

Próbowałem zasnąć z pełną erekcją, ale widok mamy wcierającej maść w moje kolana i wyobrażenie sobie, że wcale nie masuje moich kolan, tylko moją stojącą męskość, nie pozwalał mi na to. Świadomość, że jutro będzie mnie widziała nago podczas kąpieli również mocno mnie podniecała, równocześnie trochę ogarniał mnie strach. Co, jeśli pod wpływem jej dotyku podniecę się? Jak zareaguje, widząc mojego członka przed nią? Odgoniłem z trudem te natarczywe myśli i w końcu zasnąłem.

Rano obudziłem się z pełnym pęcherzem. Z problemami wstałem i doszedłem do łazienki na korytarzu. Trochę kręciło mi się w głowie przez to wstrząśnienie. Musiałem chwilkę posiedzieć na klapie od sedesu. Gdy mi przeszło ściągnąłem spodenki, ślizgając się pupą po desce. Trochę to trwało. Myślałem, że zleję się w piżamę. Wysikałem się na siedząco. Kilka kropel trafiło na moje gatki. Potem tak samo naciągnąłem spodenki, poprawiając je łokciami. Również łokciem odkręciłem kran i delikatnie, żeby nie zmoczyć gipsu, opłukałem wystające końce palców.

Udałem się do kuchni w samych spodenkach. Mama właśnie przygotowała śniadanie. Po chwili pojawiło się moje rodzeństwo. Gdy jedliśmy, przyjechał tata i dołączył do nas. Mama mnie karmiła i wszyscy mieli z tego powodu mnóstwo radochy. Czułem, jaki jestem czerwony z upokorzenia i wściekłości.

Opowiedziałem tacie co się stało. Żałował, że nie mógł od razu przyjechać do szpitala, ale miał dużo pracy. Przykro mu było również z powodu tego, że nie mogę z nimi jechać. Mi też. Tak mało spędzamy ze sobą czasu. Po śniadaniu cała rodzina, poza mną, była zajęta pakowaniem bagaży do auta. Potem pożegnaliśmy się. Tata obiecał, że wyśle nam pocztówkę. Staliśmy tak z mamą chwilę przed wejściem, machając im i obserwując znikający samochód. Zostaliśmy sami.

Weszliśmy do domu. Mama zajęła się domowymi obowiązkami, jak sprzątanie i prasowanie. Później zaczęła przygotowywać obiad. Ja z kolei snułem się bez celu po domu. Jednak moje potłuczone nogi dawały mi się we znaki jak i pojawiające się  co jakiś czas zawroty głowy. Położyłem się na kanapie w salonie i zacząłem oglądać telewizję.

Po pewnym czasie moją uwagę odwrócił fakt, że mama zaczęła ścierać kurz z szafki w salonie. Klęczała i wycierała dolną półkę. Jej jeansy ciasno opinały jej biodra. Rany, ale ona ma apetyczny tyłeczek. Wcześniej za bardzo na niego nie zwracałem uwagi, bo i nie było okazji mu się przyjrzeć w jej codziennych, aseksualnych ciuchach. Bardzo kuszące, szerokie biodra i pośladki, które w tej pozycji wyglądały jak soczyste jabłko. Niebieskie spodnie na jej pupie  mocno wcinały się , gdy była tak wypięta, eksponując dwa duże, puszyste półdupki. Gdy się podniosła dostrzegłem dopiero teraz, że zdjęła swoją bluzkę i była w dość ciasnym podkoszulku uwydatniającym jej potężny biust. Lekko zafalował, gdy się podnosiła. Gdy odwróciła się do mnie dostrzegłem głęboki dekolt i równie pokaźny rowek między jej obfitymi piersiami. Dawno takiego stroju, podkreślającego jej figurę , na niej nie widziałem. Spojrzałem na jej twarz. W tym samym momencie odwróciła głowę w moim kierunku i nasze spojrzenia spotkały się.

– Coś się stało, synku? – spytała się

– Aaa… nn… nie nic… kiedy będzie obiad, trochę zgłodniałem? – odparłem, starając się wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

– Za 15 minut. Cieszę się, że masz apetyt – odpowiedziała i jej twarz rozpromieniła się w szerokim uśmiechu.

Poszła do kuchni a ja odetchnąłem z ulgą. Mój penis stał na baczność i pulsował. Czułem, jak moje jądra są nabrzmiałe z powodu mojej przerwy w masturbacji. Mam nadzieję, że mama nie zauważyła, jak się na nią gapiłem i jaki namiot powstał po tym w moich spodniach? Muszę jak najszybciej znaleźć jakiś sposób na ulżenie sobie przed kąpielą z mamą, inaczej spalę się ze wstydu.

Zjedliśmy wspólnie obiad. Mama mnie karmiła i śmiała się, że znów jestem jej małym dzidziusiem. Ja czułem się trochę nieswojo. Patrzyłem w jej dekolt. Głęboki kanał między piersiami strasznie mnie podniecił, gdy nachylała się nade mną. Po posiłku, ukrywając moją gotowość w spodenkach, udałem się do mojego pokoju. Mama siedziała w salonie i popijała herbatę przed telewizorem. Miałem pewność, że przez jakiś czas tam pozostanie.

Zdjąłem moje krótkie spodenki razem z majtkami, jak zawsze z niemałym trudem. Klęknąłem przy kanapie i zacząłem ocierać mojego penisa o jej brzeg. Stał mi mocno i przy każdym pchnięciu skórka schodziła z główki penisa. Jednak nie mogłem skupić się na przyjemności, ponieważ zastępował ją ból moich posiniaczonych nóg. W takiej pozycji mięśnie były napięte. Spróbowałem położyć się na brzuchu na kanapie i ocierać członka o mój brzuch, ale raz, stymulacja była słaba, a dwa doszedł ból brzucha, przez liczne obtarcia, które na nim miałem. Starałem się jeszcze objąć mojego twardziela łokciami, ale plecy mnie wtedy strasznie bolały. Nie byłem zbyt dobrze rozciągnięty. Penis wyślizgiwał mi się spomiędzy łokci. Dałem sobie spokój. Ze spełnienia nici. Podciągnąłem spodenki i leżałem na kanapie, zastanawiając się co dalej. W czasie kąpieli będę musiał po prostu myśleć o czymś innym i nie patrzeć na myjącą mnie mamę. Zamknę oczy i będę przywoływał z pamięci jakieś paskudne obrazy, co już często robiłem, gdy pojawiła się erekcja w mało sprzyjających momentach. Udawało mi się ją odpędzić takimi sposobami. Wieczorem w łazience będę musiał tego spróbować. Uciąłem sobie poobiednią drzemkę. Obudziłem się koło 16 i czytałem książkę do kolacji, czasami wychodząc  tylko do toalety.

O 19 mama zawołała mnie na kolację. Jedliśmy, oglądając w salonie jakiś serwis informacyjny. Karmiła mnie. Podawała mi kanapki do ust, wycierała czasem twarz z majonezu, który pozostawał na mojej twarzy. Uśmiechała się szeroko. Widać sprawiało jej to frajdę. Po zjedzeniu chwilę siedziałem  razem z mamą. Ćwiczyłem już teraz ignorowanie jej, mimo że była wciąż ubrana w te seksowne ciasne jeansy i bluzkę. Nagle poczułem coś, czego nie czułem od chwili wypadku. Nawet w szpitalu. Już zapomniałem o takiej sprawie. Zachciało mi się  numeru dwa. Zaburczało mi w brzuchu. Podczas pobytu w szpitalu do teraz musiałem mieć zatwardzenie. Może przez chwilową zmianę diety. Posiłki były tam niezbyt smaczne, gdy sobie przypomnę. Samo załatwienie się nie powinno być problemem, ale jak się podetrę. Spojrzałem na moją matkę. Czułem, że robię się czerwony na samą myśl mojego pytania. Mama jakby poczuła, że patrzę na nią badawczo i zwróciła się do mnie.

– O co chodzi, Wojtuś? – zadała pytanie pieszczotliwym głosem – masz jakiś problem, coś cię boli?

– nn… nie, wszystko w porządku. – zacząłem niepewnie – tylko widzisz… chce mi się… do łazienki… i… i.

– No wyduś to z siebie, na miłość boską. – przerwała mi trochę zniecierpliwiona – Domyślam się, że chcesz zrobić kupkę, tak?

– No… tak. – odpowiedziałem

– Już mówiłam ci w samochodzie, że nie masz się czego wstydzić. – tłumaczyła delikatnym głosem – We wszystkim ci pomogę, po prostu proś. Idź szybciutko do łazienki i jak już załatwisz sprawę zawołaj mnie i ci wtedy pomogę. Robiłam to już tyle razy, gdy byłeś maluszkiem, a i w pracy w szpitalu mam z tym ciągle doświadczenie. Więc się tak nie zawstydzaj i maszeruj do WC.

Odwróciłem się i udałem się do toalety. Fakt, że mama przyjęła to tak normalnie, jakby chodziło o zawiązanie sznurowadeł, wcale mnie nie uspokoił. Będzie w końcu wykonywać czynność, która jest bardzo intymna dla człowieka.

Zdjąłem spodenki już przećwiczonym sposobem. Gdy opadły razem z bokserkami do kostek usiadłem na kibelku. Nie potrwało to za długo. Wstałem, gipsem naciągnąłem koszulkę na przyrodzenie i zawołałem mamę. Po chwili weszła do łazienki.

– Szybko ci poszło. – stwierdziła – I co się tak zasłaniasz? Przecież wczoraj widziałam cię nagiego.

Podeszła do mnie, stojącego jak wystraszony pies, po czym nachyliła mnie lekko do przodu i złapała lewą ręką przez pół. Prawą sięgnęła po papier i pochylona wycierała mi tyłek. Robiła to bardzo delikatnie. Ja sam mocniej trę papierem pomiędzy moimi pośladkami, gdy się podcieram. Mama urwała jeszcze raz papier, wyrzuciła go do sedesu i spuściła wodę. Stolec był twardy, więc prawie nie było co wycierać. Moja karmicielka klepnęła mnie w pośladek i rzekła:

– No, i po wszystkim. – uśmiechnęła się do mnie – chyba nie było tak strasznie, co?

Podeszła do umywalki i obmyła swoje ręce. Ja w tym samym czasie łokciami opuściłem klapę i siedząc na niej próbowałem podciągnąć gacie.

– Poczekaj Wojtek, jak już tu jesteśmy a ty prawie jesteś rozebrany, to cię umyję. – zaproponowała mama, wycierając ręce w ręcznik. Podeszła do wanny, zatkała korek i odkręciła kran.

– Zawołaj mnie, jak się napełni. – zwróciła się do mnie – Poszukam jakiejś foli, żeby zawinąć ci gips.

– Dobrze mamo – odpowiedziałem spokojnie, ale wgłębi duszy byłem przerażony. Mama wyszła, a ja obserwowałem jej kołyszące się w rytm kroków biodra i pośladki w super obcisłych jeansach. Powtarzałem sobie, żeby nie myśleć, że zaraz piękna kobieta będzie mnie kąpała. Żadnego gapienia się ani wyobrażania, sobie nie wiadomo czego. A gdy mi się to nie uda i poczuję, że mój mały się podnosi, wtedy muszę zacząć przywoływać obrazy o czymś odrażającym i kompletnie aseksualnym.

Siedziałem na brzegu wanny, z powodu moich bolących nóg, i zobaczyłem, że jest już pełna. Zakręciłem łokciem kran.

– Mamooooo! – Zawołałem najgłośniej jak potrafię – Wanna jest już pełna!

Po minucie zjawiła się, trzymając w dłoniach zwykłe worki na śmieci i jakieś gumki recepturki, ale grubsze i dłuższe.

– Nic lepszego nie znalazłam. – powiedziała lekko zasapana – Dobra, wstań, zdejmę ci jeszcze koszulkę i zabezpieczę gips przed zmoczeniem.

Podniosłem się. Mama odłożyła przybory na szafeczkę obok wanny i zdjęła mi koszulkę przez głowę, ostrożnie przekładając moje ręce. Byłem jak nowo narodzony przed matką. Wzięła worki z szafeczki po czym każde z przedramion zaczęła szczelnie owijać, zakrywając całkiem moje wystające z gipsu palce. Byłem na szczęście całkowicie skupiony na tym co robi. Jednakże zamarłem, gdy poczułem dotyk jej brzucha na moim małym. Lekko się ocierała, kilka razy mocniej dociskając swój puszysty brzuszek do mnie. Myśleć o czymś paskudnym, myśleć o czymś ohydnym: śmierdząca kupa, paskudna nauczycielka historii, sceny z różnych horrorów.

No! Pomogło. Mama akurat kończyła foliowanie i zabezpieczanie końca folii za łokciem, ponad gipsem, gumkami recepturkami. Nie za ciasno, jak powiedziała, żeby nie doszło do niedokrwienia, ale i nie za słabo, aby woda nie dostała się do środka.

– W porządku, tak przygotowany możesz wskakiwać do wanny – z uśmiechem powiedziała.

Zdjęła mi okulary i położyła je na półce obok wanny. Mama powiedziała, abym usiadł w wodzie i odwrócił się do niej plecami. Wzięła gąbkę i namoczyła moje plecy. Po chwili namydliła gąbkę i zaczęła delikatnie przesuwać ją od szyi aż po dolny odcinek pleców. Kazała mi się unieść na kolana, co uczyniłem z trudem. Oparłem się delikatnie łokciami o ścianę pokrytą kafelkami, aby utrzymać równowagę i wypiąłem się w jej kierunku. Poczułem gąbkę na pośladkach jak wykonuje koliste ruchy. Nie powiem, było to całkiem przyjemne. Penis lekko mi stwardniał. Począłem gorączkowo przywoływać obrazy, mające pomóc mi odpędzić zbliżającą się erekcję. Plan ten rozsypał się jak domek z kart, gdy poczułem gdzie mamy namydlona, naga dłoń się znalazła. Jak poczułem jej dotyk, myślałem że wyskoczę z wanny pod sam sufit. Przeszedł po moim ciele dreszcz i lekko moje ciało drgnęło. Pojawiła mi się gęsia skórka na rękach i nogach.

Powoli myła dłonią przestrzeń między pośladkami. Zahaczała co raz swoimi długimi, smukłymi palcami o mój odbyt. Gdy powoli przyzwyczajałem się do jej dotyku, nagle zsunęła dłoń na przestrzeń między pupą a jądrami. Kilka razy posuwała tam w przód i tył. Przy kolejnym, mocniejszym ruchu do przodu dotknęła końcami palców moich jaj. I tak kilka razy, wprawiając je w kołysanie. Były to subtelne muśnięcia i szturchnięcia, ale wystarczyły, aby członek, mimo mojej wewnętrznej walki, stanął na baczność lekko podrygując w rytm przepływu krwi w tętnicach.

Czy ona zdaje sobie sprawę, co mi robi. Gdybym miał wolne ręce, zaczął bym sobie trzepać i jestem pewien, że zajęłoby mi to krótka chwilę, aby dojść. Pierwszy raz kobieta w sposób fizyczny wywołała u mnie podniecenie. I to od razu tak silne przez własną matkę.

Jej cała dłoń objęła nagle moje nabrzmiałe od spermy jądra. Gładziła je i lekko ściskała opuszkami palców. Aż jęknąłem, a przyrodzenie mi drgnęło, uderzając o brzuch z cichym odgłosem klapnięcia.

– Czy cos cię zabolało, Wojtuś? – spytała, przerywając mycie moich klejnotów – Za mocno cię szoruję?

– Oh…nie, nie…po prostu od tej pozycji zaczęły mnie boleć kolana – odpowiedziałem pośpiesznie, co było po części prawdą.

– Ah, twoje potłuczone kolana – odparła z troską w głosie – Zapomniałam, przepraszam. To usiądź i oprzyj się plecami o ściankę wanny. W ten sposób umyję ci nogi.

Uff. Niewiele brakowało. Jak nic spuściłbym się bez dotykania pały, gdyby dłużej masowała mi jądra. I raczej nie potrafiłbym tego ukryć.

Zrobiłem to, o co prosiła. Na szczęcie wytworzyło się na powierzchni wody dużo piany, więc nie mogła widzieć mojej erekcji. Spojrzałem na nią. Dostrzegłem, że od mycia mnie trochę się zasapała. Twarz miała lekko zaczerwienioną i głęboko oddychała. Jej pierś szybko się unosiła i opadała. Także od zaparowanej, jak w saunie, łazienki była mocno spocona. Skóra mieniła jej się od potu na twarzy i dekolcie.

Poprosiła abym podniósł nogę. Znów wróciła do mycia mnie gąbką, tylko zadrapania ominęła i umyła je samymi dłońmi. Od stóp aż po uda. Zeszła także w okolice pachwin. Poczułem miłe uczucie, gdy gąbka znalazła się blisko mojego ptaszka. Tak samo postąpiła z drugą nogą.

– Mógłbyś wstać na chwilkę i odwrócić się do mnie twarzą, to umyję ci bunio? – wesoło zapytała, używając często takiej zdrobniałej formy na mój czy rodzeństwa brzuchy.

– Aaa… ten… – próbowałem coś gorączkowo wymyślić, żeby tylko nie odwracać się w kierunku mamy ze stojącym drągiem – Aaa… nie mogłabyś umyć mojego przodu, tak jak myłaś wcześniej moją pupę, gdy byłem odwrócony.

– Hmm – zamyśliła się przez chwilę – No dobrze. Ale może usiądziesz na krawędzi wanny, żeby znów nie bolały cię nogi od klęczenia.

– Jak chcesz, to mogę też przez chwilę stać? – zapytałem.

– Ach, po co masz się przemęczać i forsować. – odparła – Siadaj mały.

Uderzyła dłonią w rant wanny, gdzie życzyła sobie bym usiadł. Wykonałem jej polecenie. Sadowiąc się na skraju wanny z nogami w wodzie, łokciami wcisnąłem stojącego penisa między nogi wraz z jądrami i ścisnąłem je aby się nie wyślizgnęły. Czekałem w ogromnym skupieniu. Mama coś chwilę robiła za moimi plecami, klęcząc wciąż na posadzce. Uniosła się trochę i zbliżyła, bo poczułem jak jej pełne piersi dotknęły i przejechały po mych nagich plecach. Mały napęczniał mocniej z podniecenia między zwartymi razem udami .

Tylko, żeby od tego pulsowania i podrygiwania mi nie wyskoczył, bo dźwięk odbijanego mięsa od brzucha z takim impetem na pewno byłby bardzo głośny. Siara na całego, jak nic. Zadowolony byłem z tego planu wymyślonego w mgnieniu oka. Może jest nadzieja wyjścia z tej kąpieli z twarzą.

Poczułem wreszcie delikatny dotyk gąbki, obmywającej moje ramiona, po czym skierowała ruchy na górną część klatki piersiowej. Drżałem ze zdenerwowania i podniecenia. Ręce mamy wycofały się i zdjęła je ze mnie.

– Zimno ci synku? – spytała – Bo tak się trzęsiesz.

– Tr..troszkę – odpowiedziałem, ale wiedziałem, że zimno to nie jest mi na pewno. Byłem tak rozpalony, jak nigdy. Podniecenie w moim ciele sięgało zenitu, moja męskość wrzała. A mama prawie nie dotykała mnie w okolicach przyrodzenia. Jeśli będę przerabiał grę wstępną z jakąś dziewczyną w przyszłości, to chyba nawet nie dotrwam do dania głównego.

Włożyła teraz namydlone ręce pod moje pachy. Chwilę skupiła się na nich i moich żebrach. Potem nagimi dłońmi masowała mój tors. Nie chciała, jak powiedziała, rozdrapać gąbką świeżych jeszcze skaleczeń.

Było to bardzo przyjemne. Miałem zamknięte oczy. Po raz kolejny przypominałem sobie różne okropieństwa, ale w tej sytuacji, dla takiego prawiczka jakim byłem, to na nic. Doznania były zbyt silne.

Członek intensywnie pulsował. Drgnąłem, a brzuch mi się wciągnął, gdy poczułem tam jej dotyk. Przypominało to bardziej masaż, niż mycie. Wcześniej myła mnie raczej normalnie, bez ceremoniałów. Teraz, jak stwierdziła wcześniej, nie chciała, aby coś mnie zabolało. A na mnie to bardzo działało. Wolałbym już chyba, żeby  szorowała te części ciała szybko gąbką, bez przesadnej czułości. Nawet jeśli wiązałoby się to z zerwaniem kilku strupów. Może przez ból erekcja by mi minęła.

Czułem, jak mydło spływa w dół między moje nogi. Cholera. Zrobiło się tam bardzo ślisko. Otworzyłem oczy i spojrzałem w dół. Purpurowy odcień główki penisa, przez długotrwałą gotowość, wysunęła się spomiędzy nóg. To samo grzbiet trzonu, z transparentnymi żyłami wyeksponowanymi przez uścisk nóg.

Smukłe dłonie mamy poczęły wolno schodzić na podbrzusze. Znów przeszedł moje ciało silny dreszcz, a w płuca nabrałem aż cicho powietrza. Patrzyłem na jej ręce tuż nad moimi genitaliami. Zmysłowo przejeżdżała palcami po lekko omszonym łonie.

– Chyba jednak ci zimno, kochanie? – zapytała czule.

– Ww…Wiesz, jakie mam łaskotki – odpowiedziałem szybko, ale nie uniknąłem jąkania, tak byłem roztrzęsiony.

– Zaraz kończymy. Myślę, że choć wiem jak myć ludzi, to z własnym dzieckiem bardziej się denerwuję , aby nie zrobić ci krzywdy. Ale dojdziemy do wprawy i następne kąpiele powinny pójść sprawniej – wyjaśniła.

– To dobrze – odparłem.

– No, został jeszcze ostatni gwóźdź programu – zażartowała mama. Chciała, abym chyba przed myciem mojego siuraka się nie denerwował, ale udałem, że nie wiem o co chodzi. Muszę pograć na zwłokę i spróbować się wywinąć. Zaschło mi w ustach na samą myśl tego, do czego zmierza moja mama. Przełknąłem ślinę i się odezwałem.

– Nie rozumiem, mamo – spytałem, udając głupiego. Głos mi zadrżał z ekscytacji i nerwów. Jej dłonie wciąż tkwiły na moich skromnych włoskach łonowych, wykonując koliste ruchy.

– Chodzi mi o twojego siusiaczka – odrzekła.

Trochę ubodło mnie to sformułowanie, dobre dla przedszkolaka.

– Aha…eee, ale on jest… – jąkałem się – ch.. chyba…już czysty.

– Co ty mówisz, Wojtuś – mówiła wciąż tym swoim słodkim tonem –  jeszcze go nie myłam.

– Ale…opłukał się w wodzie – gorączkowo mówiłem – I…I jest teraz cały w mydle. Zamoczę się jeszcze raz w wannie… spłuczę pianę i będzie czysty.

– Co ty za farmazony wygadujesz?! – fuknęła teraz wyraźnie już poirytowana moim sprzeciwem – Trzeba dbać o higienę, szczególnie napletka i to co pod nim, bo tam gromadzi się najwięcej brudu. Woda i piana same się tam nie dostaną.

Używała tych fachowych argumentów, aby mnie przekonać po dobroci. Chyba miała jak zwykle rację. Lecz lęk, przed ujawnieniem stanu, w jakim znajduje się mój członek był większy.

– A nie możemy przełożyć tego na następną kąpiel? – spytałem błagalnym tonem, już spokojniej – Proszę, cię, mamuś.

Mama wstrzymała ruch swoich rąk z przodu mojego ciała. Zastanawiała się  chwilę. Podczas moich usilnych starań uniknięcia mycia mojego penisa, jego twardość zmalała. Na szczęście. Jak będę zaraz wychodził, to powinien być już w opadzie. Mama chyba dała się przekonać. Dało ją się zazwyczaj uprosić na wszystko, na co mieliśmy ochotę. Czasem trwało to dłużej, czasem krócej. Zależało to od ciężaru gatunkowego naszych próśb.

– Nie, Wojtek – odezwała się po przerwie, rozpatrując moją prośbę, szorstkim tonem – Myjemy się cali, a nie po kawałku, zostawiając części ciała na później.

– Ale mamo – już prawie płakałem, bo byłem pewien, że się zgodzi. – Błagam cię

– Nie zachowuj się jak smarkacz! – podniosła znów głos – Już ci mówiłam, że kogo jak kogo, ale przede mną wstydzić się nie musisz. Widziałam i doświadczyłam już wszystkiego w życiu, więc mi się tu nie maż.

– Aa… ale… ja…ja… nn..nie…chcę  – mówiłem z trudem, lekko chlipiąc. Mój fallus, wciąż między nogami, w cieple i mocnym uścisku, nie zwiotczał jeszcze do końca. Był w pół zwodzie. A mama na pewno domyśli się, że dopiero co mi stał. Wydedukować to może głównie po odsłoniętej główce, ale i po obwodzie trzpienia, który choć lekko zmiękł, wciąż był gruby. Wypukłe żyły też mogą ją na to naprowadzić.

– Chciałam po dobroci, ale jak nie to nie – znów jej głos był nieprzyjemnie oschły.

Trochę mnie to przeraziło. Co ona chce zrobić?

Jej twardy biust mocno naparł nagle na moje plecy i jak się domyślałem rozpłaszczył się na nich. Nawet nie miałem czasu napawać się tym uczuciem, gdy zdałem sobie sprawę, że jedna jej dłoń znalazła się na moim udzie a drugą chciała sięgnąć po to, co się tam pojawi. Rozwarła moje nogi silnym ruchem i już miała sięgnąć po cel jej zajadłego sporu ze mną.

Moje nogi opuszczone były do wanny  pod kątem większym niż dziewięćdziesiąt stopni względem korpusu, więc mały odgięty był również mocno do dołu. Mimo, że nie sterczał w pełni, to i tak, gdy mama rozchyliła moje uda, wyskoczył jak z procy i odbił się od je otwartej dłoni, sięgającej w tym kierunku. Wytworzyło to dźwięk, jakby ktoś dał komuś lekko w twarz.

Jej ręce cofnęły się jak oparzone, a piersi pod bluzką odkleiły od moich pleców.

Bałem się bardzo jej reakcji. Czy będzie zła i zaraz się na mnie wydrze. A może zrobi jej się przykro i nie będzie chciała mieć ze mną nic wspólnego. Zacząłem ją przepraszać, aby trochę złagodzić jej szok.

– Prze…przepraszam…ja…- kiepsko mi szło jej przepraszanie, byłem bardzo zmieszany – …nie wiem…jak…mamo…

– Aaa…Nic się… nie stało – mama była wciąż zaskoczona, bo mówiła jak nigdy, bardzo wolno.

– Przepraszam – znów podjąłem próbę, choć nie byłem pewny czy była tylko skonfundowana, czy w środku również zła?

– Już mnie tak nie przepraszaj – mama widać już się otrząsnęła – Nic się przecież nie stało. Nie sądziłam po prostu że mój młodszy syn staje się mężczyzną.

Uśmiechnąłem się do siebie, ciesząc się że moje obawy się nie sprawdziły.

– To może banalna gadka – kontynuowała – ale w wieku dojrzewania erekcja jest całkiem naturalna. Miałeś już o tym w szkole na specjalnych lekcjach, prawda?

– No, tak – ja też już się trochę wyluzowałem – Ale…nie sądziłem, że może mi się to przytrafić przy własnej matce.

Trochę zmyśliłem, ale stawiało mnie to w świetle niewinnego chłopca.

– To także normalne u nastolatka – wyjaśniła – Wzwód może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie, ale zazwyczaj szybko mija. A gdy tak się nie stanie, to w czterech ścianach, samotnie można sobie z tym poradzić.

Mówiła w naukowy sposób, jak moje nauczycielki w szkole, ale znaczenie tych słów mnie uderzyło. Czy ona sugeruje masturbację. Udam ponownie, że nie wiem o co chodzi. Nie chcę, żeby mnie wzięła za jakiegoś zboczonego onanistę. Choć, jak wspominałem wcześniej, jestem raczej nowicjuszem w tym temacie.

– Nie wiem, o czym mówisz, mamo? – starałem się, aby moje zdziwienie brzmiało przekonująco.

– No, nie mów mi, że na lekcjach o „przygotowaniu do życia w rodzinie” nie uczyli was o wyładowywaniu napięcia.

– Nie wiem za bardzo, o co ci chodzi? – udawałem wciąż niezrozumienie.

– Chodzi mi o masturbację! – lekko wzburzona odrzekła, zdziwiona moją niewiedzą.

– A, to…coś tam mówili – lekko zaczęło mnie to bawić, jak mama była wstrząśnięta, jakiego żółtodzioba grałem – Ale za bardzo nie wiem o co chodzi. Koledzy coś gadają, o jakimś waleniu konia? Jakiego znowu konia?

Ups! Chyba przeholowałem.

– Wojtek! – mama krzyknęła, oszołomiona moimi wulgarnym słowami, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby trochę się z nią podroczyć – Twoim koleżkom, choć w bardzo niewybredny sposób to określają, chodziło właśnie o rozładowywanie napięcia, poprzez dotyk penisa.

Szczerze mówiąc bawiła mnie ta rozmowa, ale z drugiej strony nawet nie zauważyłem, jak znów mój przyjaciel obudził się do życia. Całkiem się rozluźniłem. Takich rozmów z mamą nigdy nie prowadziłem. A używanie przez nią sformułowań, choć w gruncie rzeczy neutralnych, jak erekcja, masturbacja czy penis, mimo wszystko mocno mnie nakręcały, szczególnie, że odnosiły się do mnie.

– Dobrze, nie będę ci tego w tej chwili tłumaczyła – skwitowała – Szybko dokończmy mycie ciebie, bo trochę to się przeciągnęło.

– Yhm – odpaliłem tylko.

Martwiłem się, bo mama pewnie ma nadzieję, że już ochłonąłem. A ja jestem jeszcze bardziej pobudzony, niż wcześniej przed tą pogawędkę. Skoro tak swobodnie ze sobą rozmawiamy o takich tematach, to może by oszczędzić jej ponownego szoku, uprzedzając jak się sprawy mają tam w dole.

– Wiesz mamo… – zacząłem nieśmiało – bo widzisz…ja tam…mi ciągle tam…, a mówiłaś, że raczej powinno mi szybko minąć , a jest…wręcz przeciwnie.

– Oh, no tak… – mama lekko się zmieszała – Postaram się szybko cię tam wyszorować. A mówiąc, że szybko erekcja odchodzi. Cóż, domyślam się, że poza szalejącymi hormonami, przyczyniła się do tego ciepła woda i prawdopodobnie dotyk innej osoby, tak?

– Chyba… trochę tak – cicho odpowiedziałem, mimo wszystko wstydząc się mojej reakcji i tego jak mama w pewien sposób mnie rozszyfrowała.

– Zapewne również to, że nigdy się sam nie zaspokajałeś – tłumaczyła dalej – więc, to naturalne, że twój organizm się tego domaga. No, ale znów zbaczamy z tematu twojej kąpieli. Nic się nie martw, wszystko jest w porządku. A tę rozmowę dokończymy jutro.

Głośno przełknąłem ślinę. Czekałem drżący na to, jak to będzie wyglądało. Nawet trzęsły mi się nogi, chociaż siedziałem. Spojrzałem moim słabym wzrokiem w dół. Dojrzałem penisa w pełnej gotowości. Czerwonego od krwi, pulsującej od dłuższego czasu w żyłach członka. Jądra bolały mnie już od kilku dni, ale teraz to się jeszcze bardziej wzmogło. Tak napęczniałe to nie był nigdy. Fiut  lekko drgał i skakał do góry. Nigdy też nie widziałem takiej ciemno fioletowej główki mojego prącia. Również była większa, niż zazwyczaj.

Mama bez słowa ponownie przywarła piersiami do moich pleców, a ręce przełożyła po  bokach mojego ciała. Mimo jej względnego spokoju w wypowiedziach, chyba też nieco się stresowała. Cieszyło mnie, że będzie mnie myła na wyczucie. Źle bym się czuł, gdyby patrzyła na moje nabrzmiałe przyrodzenie. Również nie grozi nam kontakt wzrokowy, co też nie byłoby , sądzę dla obu stron, komfortowe.

Stało się. Jej dłoń, tak jak mówiła, szybko znalazła się na moim twardym ptaku. Objęła go palcami. O boże! Ale uczucie. Nie chciałem początkowo patrzeć na ten widok, ale coś w środku mnie kusiło. Mama wzięła się w tym czasie troskliwie za pielęgnację mojego drąga.

To co ujrzałem sprawiło, że prawie oszalałem z wrażenia. Prawie się spuściłem. Mój mały zareagował tym, że drgnął w mamy dłoni, na co usłyszałem za plecami jej ciche jęknięcie. Być może z przerażenia, a może z lekkiej ekscytacji? Musiałem się uspokoić. Głęboki wdech i wydech.

Trzymała w prawej dłoni mój sprzęt, tak, że tylko główka wystawała ponad nią. Mój członek nie był pokaźny. Miał tylko 11 cm. Na mój wiek może i normalnie, nie wiem. Lecz palce mamy miały problem, aby go w całości objąć. W obwodzie był ponad przeciętny, bo miał 15 cm. Trochę nietypowe wymiary. Śmiałem się w duchu, że może ta grubość jest takim wyznacznikiem, jak u szczeniaków duże łapy, który znamionuje, że będę miał kiedyś długiego, grubego pytona w spodniach.

Mama tym czasem nalała lewą ręką trochę mydła na niego. Odłożyła płyn i tą samą dłonią, wciąż nieruchomo trzymając go prawą, zaczęła wcierać mydło w twardą główkę, która też nieproporcjonalnie do długości, była duża. Wykonywała ruchy w górę, od korony główki, aż po czubek.

O rany, jak cudownie! Zaraz chyba dojdę . Moja główka jest taka wrażliwa, a jeszcze jak tak długo mi stał i jest nabiegła krwią, to już w ogóle. Te ruchy sprawiały odczucie, jakby to usta kobiety jeździły po tym dużym hełmie.

Ahhh – wyrwał mi się jęk zadowolenia.

– Już kończę, Wojtuś, już zaraz koniec – odparła uspokajając mnie, wyczuwając pewnie, że długo takich działań nie wytrzymam.

Z główki zaczął lać mi się prejakulat, mieszając się z mydłem. Wiedziałem, że w każdej chwili mogę trysnąć. Znaki dawał mój coraz częściej pulsujący, czerwony penis.

Mama niespodziewanie skończyła myć główkę i mocno ściągnęła w dół napletek prawą dłonią, a lewą szybko wykonała, składając  palec wskazujący i kciuk w kółko, ruchy okrężne, pod główką. Dokładnie kilkoma ruchami mnie tam obmyła.

Ja w tym czasie, gdy wykonała ten błyskawiczny manewr aż krzyknąłem, bo byłem bliski wytrysku. Gdyby nałożyła i zdjęła napletek jeszcze kilka razy, to pewnie tak by się stało.

– Chyba nie oberwałam ci tam nic, bo tak krzyknąłeś, co synku? – spytała się mnie, gdy już mnie wycierała.

– Nie nic, tylko się bałem, że tak może się stać. Nie wiedziałem, że można tę skórkę tak zdejmować – znów przywdziałem maskę naiwnego dzieciaka.

Mama klęknęła i wycierała moje uda, mając i widząc pierwszy raz mojego penisa tuż przed swoją twarzą. Ciągle nieznośnie stał. Po tym co przeżyłem, prędko mi nie opadnie. To mi przypominało jakieś męczarnie. Mama lekko się uśmiechnęła, wpatrując się w niego, wolno wycierając mi nogi.

– Co się stało mamusiu? – spytałem niewinnie.

– Nie wiem czy powinnam to mówić własnemu dziecku? – odrzekła, i dojrzałem rumieniec na jej bladych policzkach. Opuściła lekko głowę, a blond kosmyk włosów spadł jej na czoło.

– Śmiało…ja…ja już nie mam przed tobą tajemnic  – Pokazałem, na swoje chude ciało, co ją trochę rozbawiło.

Podniosła wzrok na moją twarz i rzekła.

– Po tym co poczułam, myjąc cię, a teraz widząc na własne oczy, stwierdzam że mojego małego, słodkiego synka już nie ma – uśmiechnęła się do mnie słodko, ukazując swe białe zęby. A mnie rozpierała duma po tych słowach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *