Pawie pióra Hrabiny de la Piaf cz.2

Pawie pióra Hrabiny de la Piaf cz.2

Całe pomieszczenie wypełnione było zapachem erotyzmu, męskiego potu i perfum Hrabiny – ciężkich, piżmowych z nutą jaśminu i magnolii. Obaj mężczyźni pozbyli się już swojej garderoby. Markiz zatapiał palce prawej dłoni we włosach kochanki. Oddychał ciężko, zmysłowo pojękując. Usta Hrabiny pieściły jego członek dostarczając mu niespotykanych dotąd wrażeń. Hrabina ssała różową, nabrzmiałą żołądź Markiza pobudzając go jednocześnie dłonią. Jej język od czasu do czasu wędrował od żołędzi, przez wędzidełko aż do nasady pulsującego penisa. Baron stał zaledwie dwa kroki obok przyglądając się całej scenie. Nieświadomie dotykał swojego prącia posuwając po nim swoja mokrą od potu dłonią. Wyczekiwał momentu, w którym wyuzdana bogini zaszczyci go pieszczotami i sama pozwoli mu skosztować swojej kobiecości. Nagle poczuł, że nie wytrzyma już ani chwili dłużej. Podszedł do Hrabiny od tyłu i uklęknął. Zbliżył twarz do jej karku i przejechał po nim językiem. Westchnęła cicho. De Lesctac schodził coraz niżej całując plecy kochanki. Ujął w dłonie jej zmysłowo sterczące piersi i lekko zacisnął na nich dłonie. Jego penis pulsował tak bardzo, że niemal odczuwał z tego powodu ból. Zjechał dłońmi na brzuch, a następnie biodra hrabiny. Wiedziała co Baron chce zrobić. Uklęknęła lekko się podnosząc i rozchylając nogi. Nie przerwała przy tym pieszczot oralnych, którymi raczyła Markiza. De Lestac ułożył się na plecach tuż pod biodrami Hrabiny. Teraz widział dokładnie jej różową, wilgotna już kobiecość. Delikatnie przejechał językiem po prawym udzie kochanki, udając się wyżej, aż do pachwiny. Ujął w usta wargę sromową pokrytą krótka (wyraźnie przystrzyżoną) warstwą włosów i zaczął ją delikatnie ssać. Po chwili zagłębił się we wnętrzu egzotycznego, wilgotnego kwiatu i delektował się jego smakiem i zapachem. Wodził językiem po kobiecości Hrabiny, co jakiś czas drażniąc łechtaczkę. Jako doświadczony kochanek wiedział bowiem, że pobudzanie tego miejsca potrafi doprowadzić kobietę do spazmów rozkoszy, a nawet utraty przytomności. Na efekty swoich starań nie musiał długo czekać. Hrabina zaczęła poruszać biodrami i wydawać ciche jęki rozkoszy, które dodatkowo pobudzały penis Markiza. Baron postanowił pójść o krok dalej i skupił się wyłącznie na łechtaczce kochanki. Czując jednocześnie jak bardzo jest wilgotna, włożył w jej kobiecość dwa palce. Hrabina na chwilę wyjęła z ust członek Markiza i wydała z siebie przeciągły jęk:
-Ohhh monsieur…. Oiu…Oiu…
Baron zagłębiał w niej swojej palce ssąc i liżąc jednocześnie jej najczulszy punkt.
De Sade nie chciał pozostać niezauważony ze sterczącym członkiem. Zbliżył go więc do twarzy Hrabiny i włożył powoli do jej ust. Poczuł na swoim żołędziu jej wilgotny język. Pragnął jednak silniejszych doznań. Przyciągnął głowę kochanki do sobie i powoli wkładał swój członek głębiej. Obawiał się, że kochance nie spodobają się takie pieszczoty. Ona jednak zaczęła napierać na penis Merkiza i po chwili miała go prawie całego w gardle. De Sade nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Rozkosz jakiej w tej doświadczał sprawiła, że stracił na chwilę przytomność. Nie mógł już opanować wytrysku. Czuł, że zaraz eksploduje. W szale pożądania ujął mocno Hrabinę za włosy i zaczął poruszać rytmicznie biodrami głośno i przeciągle jęcząc. Hrabina uwielbiała oglądać i słuchać kiedy jej kochankowie osiągają spełnienie. Sam jęk dochodzącego mężczyzny przyprawiał ją o skurcze. Jej doznania potęgował jeszcze Baron penetrujący jej wnętrze. Czuła, że zaraz wstrząśnie nią silny orgazm.
Markiz zastygł w bezruchu wypełniając sypialnię Hrabiny de la Piaf krzykiem rozkoszy. Czuł jak jego sperma wytryskuje wprost w gardło kochanki. Kiedy skończył, wyjął powoli swoje prącie z ust hrabiny i pozbawiony sił oparł się o ścianę znajdującą się za jego plecami. Oddychał ciężko, z trudem łapiąc powietrze.
Hrabina była na granicy obłędu. Wiedziała, że aby osiągnąć spełnienia o jakim marzyła, potrzebuje czegoś więcej niż dwóch palców Barona w swoim wnętrzu. Wstała pospiesznie, co spotkało się z dezaprobatą De Lestac, dla którego obdarzanie kobiety pieszczotami oralnymi, stało się ulubioną formą dostarczania jej przyjemności.
Hrabina uklęknęła przy Baronie i oddała na jego ustach namiętny pocałunek. Przesuwała swoją dłonią po jego umięśnionym torsie. Chciała poczuć go w sobie całego. Pragnęła aby z całą swoją furią wdzierał się w jej ociekające już wilgocią wnętrze. De Lestac jako doświadczony kochanek wiedział czego potrzeba kobiecie. Niespodziewanie wstał pociągając za sobą Hrabinę. Skierował się w stronę filarów ogromnego łoża. Popchnął lekko kochankę w stronę jednego z nich. Ułożył jej dłonie na nim i ustawił się za Hrabiną. Jej piersi zwisały teraz kusząco, a jej biodra skierowane były lekko ku górze. De Lestac ujął w dłonie swoje pulsujące, nabrzmiałe krwią prącie. Zaczął delikatnie wodzić jego żołędzią po wilgotniej kobiecości Hrabiny. Drażnił jej łechtaczkę, ślizgając po niej swoim członkiem. W końcu skierował swoją męskość ku wejściu do jaskini rozkoszy. Nie był pewien czy może sobie pozwolić na odrobinę brutalności. Chciał posiąść Hrabinę de la Piaf tak, jak w swoich snach o niej… Chciał wchodzić z w nią mocno, szybko i głęboko, dając upust swojej dzikiej rządzy, nie zważając na nic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *