Pamiętnik mojej mamy.

Pamiętnik mojej mamy.

Znalazłem pamiętnik mojej mamy,od teraz czytam codziennie jej nowe wpisy.Niektóre są niezwykle,
oto mały fragment.

Podjechałam pod sam dom, wypakowałam się obładowana ciężką siatką zakupów z samochodu,szukając kluczy od klatki schodowej, zobaczyłam grupę chłopców, kolegów z klasy Romka, był wśród nich też Piotrek, kolega syna a mój…. .
Piotr w tym momencie też mnie zauważył , widziałam go jak szybko kiwnął do kolegów i pobiegł w moja stronę.
Powitał mnie komplementami, na temat mich nóg i że fajnie mi w tej sukience(zwykła prosta letnia do polowy ud) Znałam już zagrywki tego chłopca i wiedziałam do czego zmierza.
Nie powiem żeby mi to było niemile, on już od pierwszego razu miał nade mną jakąś władzę,zapominałam w jego obecności o negatywnych okolicznościach, że był tylko sporo mniejszym niż ja piętnastolatkiem, że chodził do jednej klasy z moim synem że ja i mój mąż regularnie spotykamy się z jego rodzicami na karty.

Bez zbędnych ceregieli, ten malec zapytał mnie , cytuje:
„Czy masz może chęć na szybka wbitkę”
koniec cytatu.

Miałam chęć , jak zwykle gdy widziałam jak oczy umieszczone w tej dziecinnej twarzy pożerają mnie swym spojrzeniem. Zrobiło mi się już całkiem wilgotno, w miejscu do którego właściwie tylko mój mąż powinien mieć dostęp.
Już miałam wyrazić zgodę gdy przypomniałam sobie… mąż zapowiedział że będzie dziś szybciej w domu.
Powiedziałam chłopcu, że nie będziemy mieli u mnie w domu spokoju więc chyba zrobimy to w innym czasie.
Wiedziałam że to go na pewno nie powstrzyma i o to mi chodziło , chciałam żeby coś wymyślił, między nogami czułam już narastające pragnienie.
Widziałam jak pożera wzrokiem moje biodra, sama jestem z nich zadowolona, więc i dorastający samczyk musi je docenić.
W między czasie otworzyłam już drzwi do klatki schodowej mojego bloku, zanim zdążyłam nacisnąć guzik windy , Piotrek odebrał mi klucze i złapał mnie za rękę, ciągnąc w stronę drzwi piwniczych tuneli , trochę mnie to przeraziło, w piwnicy tego jeszcze nie robiłam.
Nawet z Piotrkiem nie, a jego pomysłowość przewyższała wyrzyskich mężczyzn, mojej przeszłości z ukochanym mężem na czele.
Dałam mu się jednak potulnie ciągnąc za rękę, szłam za nim jak potulny baranek, Piotrek rozejrzał się w około i szybko otworzył piwniczne drzwi, ciągnięta przez niego, zostałam zmuszona do wejścia w ciemne cuchnące stęchlizna piwniczne pomieszczenia.
Gdy byliśmy w środku , zamknął za sobą drzwi przekręcając na powrót klucz w zamku.
Zapalił światło, spojrzał na mnie , zaśmiał się cicho i ruszył przodem nie wypuszczając mojej dłoni, niosłam moje ciężkie zakupy więc ledwo mogłam za nim nadążyć.
Raczej nie wyglądaliśmy jak para zakochanych.
W ten sposób doszliśmy do najniżej położonych piwnicznych kazamatów.
Tutaj już tylko jeden lokator miał swoje pomieszczenie piwniczne, poza nim pętały się tutaj już tylko paskudne szczury, albo duchy z piwnicznych rur. Dlatego ten mały cwaniak mnie tu zaciągnął.
Stałam tak jak głupia przy brudnej ścianie, trzymając ciągle moje zakupy .
Dopiero Piotr wyjął mi siatkę z reki i postawił na pokrytej grubą warstwa pyłu i rożnych odpadków betonowej podłodze.
Przyciśnięta plecami do ściany, poczułam jego dłonie na piersiach. Patrzył mi w oczy… jak zwykle z tym jego wyrazem zwycięstwa.
Poprosiłam go…już, z mocno niespokojnym głosem aby się pospieszył, chciałam być w domu jeszcze przed mężem i synem.
„spoko cipko”–
odpowiedział mi ten rozzuchwalony chłopak, przysiadł przede mną na kolanach , bezceremonialnie zadarł mi sukienkę do góry, i wcisnął jej przedni rand za cienki pasek .
Stałam teraz przed tym chłopcem kując go w oczy swymi, jak mi się zdawało… od dołu przemoczonymi gatkami. Oczekiwałam jakiejś miłej gry wstępnej, jakichś delikatnych pocałunków w podbrzusze , na udach, na łonie, ale nic z tych rzeczy.
Chłopak bez zastanowienia pozbawił mnie majtek , sprawdził jak są mokre w kroku i z rubasznym śmiechem odrzucił je na brudny beton.
Po czym wsunął we mnie palec , poruszał nim chwilkę , wyjął by dokończyć dzieła ustami.
W lizaniu cipki stał się ten malec prawdziwym mistrzem.
Trzymając mnie jedną ręką za biodro , drugą rozszerzył mi wargi, wpił się tam ustami i językiem, już po chwili poczułam drżenie mięśni ud i zbliżający się orgazm.
Rozstawiłam pod naciskiem jego twarzy i dłoni trochę szerzej uda, szybko poczułam jak wybucha moja rozkosz, drapiąc palcami tynk ściany, sapałam i chyba nawet krzyknęłam, z trudem utrzymałam się na nogach.
Nawet Piotrek wycierając rękawem okolice ust od mojego śluzu popatrzył ze zdziwieniem.
Znałam dalszą kolej rzeczy, teraz będzie jego czas na zaspokojenie , polecił mi położyć się na podłogę, oczywiście nie byłam tym zachwycona, nie tylko, było to raczej niemile to jeszcze ten cały bród przyklejony do moich pleców byłby doskonałym świadectwem tego co właśnie robimy, a… na skandal nie mogłam sobie pozwolić, zbyt kocham męża i dostatnie życie, by ryzykować rozwód.
Ustaliliśmy więc pozycję na pieska .
Uklękłam na zimny beton, oczywiście zaraz poczułam jak drobne kamyki wpijają mi się w skórę kolan i dłoni, jedną rękę oparłam na podłogę a drugą starałam się wymieść gniotące mnie w kolana grudki betonu.
Piotruś, nie czekał aż zrobię sobie wygodnie, uklękną z tyłu za mną, zarzucił mi sukienkę na plecy , pomacał moją szparkę, wsuwał we mnie swoje paluchy, nie przeszkadzało mu to że dłonie miał już całkiem pokryte piwnicznym kurzem.
Usłyszałam jak mocuje się ze swoim rozporkiem, przymknęłam oczy… niecierpliwie czekałam na to co za chwile miało się stać.
Po kilka sekundach poczułam dłonie Piotrka na moim tyłku, przesunął je na biodra i próbował mnie do siebie przyciągnąć, czekałam aż jego „ołóweczek ” wbije się w moja szparkę, ale nic takiego nie nastąpiło, po chwili Piotrek wstał zrezygnowany, odwróciłam się do niego pytając co się stało
„za niski jestem”
powiedział,
„nie mogę tam sięgnąć.”
O mało co nie wybuchłam śmiechem , ale powstrzymałam się ,poradziłam mu żeby poszukał sobie coś pod kolana bo przecież nie będziemy tu czekali aż urośnie.
On też był tego zdania, zbyt był napalony ma mamę swojego szkolnego kolegi, więc mrucząc , niezadowolony coś pod nosem, oddalił się by poszukać jakiejś podstawki pod swoje zbyt krótkie nóżki.
W pozycji na czworaka, z wypiętym gołym tyłkiem, czekałam w piwnicy na przyjście mojego kochanka… szukającego czegoś pod kolana by mógł swoim penisem dosięgnąć mojego krocza.
To nie był szczyt marzeń kobiety marzącej o romantycznej przygodzie. Mnie jednak ta sytuacja podniecała, miałam już powyżej uszu tych wszystkich mężczyzn, znajomych męża i moich , dla których byłam tą „piękną nieosiągalną”, ja chciałam i chcę być wzięta , bezceremonialnie , bez miłości, chcę być po prostu zaspokojona.
Ten młody chłopiec znalazł się kolo mnie w najlepszym czasie jaki mógł sobie wymarzyć, było mi wtedy obojętnie kto, liczyło się kiedy i jak.
Z tych myśli wyrwał mnie hałas kroków w korytarzu, lekko zaniepokojona odwróciłam głowę, to byłoby straszne, gdyby tym nadchodzącym okazał się nasz sąsiad, pierwsze co rzuciło by mu się w oczy to moja wypięta naga pupa, jedyną szansą by uniknąć skandalu ,byłaby próba przekonania starca że to właśnie na niego czekam tak niecierpliwie. Z wielką ulgą zobaczyłam Piotrka, niósł spory kawałek jakiejś starej wykładziny podłogowej.
Czułam jak roluje i układa ją pomiędzy moimi łydkami, w moment później, już uchwycił mnie za biodra i z typowa dla niego energia wbił we mnie swego”imponującego” penisa.
To nie wielkość jego członka, była dla mnie taka ważna, właściwie nigdy nie miałam w sobie czegoś mniejszego niż jego penis, ale ta zaciętość i szybkość z jaką mnie pompował sprawiała że zwykle miałam z nim orgazm i byłam zawsze gotowa zrobić to ponownie.
Chyba jestem całkowicie zwariowana, mam niezwykle przystojnego męża, żyje dzięki jego zarobkom w dobrobycie, a ryzykuje to wszystko, by puszczać się z tym, szczerze mówiąc, żałosnym chłopcem.
Tym razem też nie było inaczej, Piotrek tłukł biodrami w moje pośladki tak jakby był żywym wibratorem.
Pomimo to, że to on pracował fizycznie, ja byłam tą która wcześniej zaczęła sapać , aż w końcu stękałam nieprzerwanie, zapominając że w każdej chwili możemy zostać przyłapani.

W końcu Piotr przywołał mnie do porządku, mówiąc cytuje:
„nie tak głośno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *