Ostatnie Tchnienie – Prolog

Ostatnie Tchnienie – Prolog

Jeżeli świat odwróci się przeciwko Tobie, nie przestawaj walczyć o to, co jest dla Ciebie ważne, ponieważ pewnego dnia możesz tego żałować

Na świecie wiele legend uważanych jest za bajki, które mają strzec ludzi przed złym i budzić w nich strach lub odwrotnie – napawać ich nadzieją na dalsze życie. Istnieją jednak i takie, w którą wierzą wszyscy. Jedną z nich jest legenda o Areil, bogini, która sprzeciwiła się zasadom. Od dziecka, co noc ojciec opowiadał mi ją na dobranoc. Legenda ta ukazywała nasz przeszły świat, który pokryty był mrokiem, a żadne z bóstw nie ingerowało w nasze istnienie ludzkie. To co działo się na powierzchni, nie było w żaden sposób brane pod uwagę, przez tych, którzy żyli w niebiosach, miejscu dostępnym jedynie dla bóstw, nazywanym przez nas “Elysium”.
Jednak gdy świat dążył ku upadkowi, a populacja ludzi drastycznie zmalała, jedna z bogiń, nie mogąc już dłużej spoglądać na ludzkie cierpienie, łzy i krew, które wsiąkały w całkiem już jałową ziemię, złamała zasadę, aby nigdy, w żadnym wypadku nie ingerować w świat podrzędny. Opuszczając niebiosa, zabrała ze sobą jedynie miecz, który miał jej pomóc w wypędzeniu okrutnego zła ze świata ludzi, tym samym tracąc możliwość na powrót do swego dotychczasowego domu. Na samym początku udała się do pobliskiego królestwa, aby spotkać się z władcą i przekazać mu wieści o tym, iż niedługo wszystko wróci do normy. Po ogłoszeniu owej nowiny ludzie zaczęli się radować, jednak byli i tacy, którzy nienawidzili jej jeszcze bardziej, za to, że dopiero, gdy ludzkość stanęła na krawędzi wyginięcia, bogowie zdecydowali się im pomóc. Nie znali oni nawet krzty prawdy o jej poświęceniu. Bogowie, którzy wtargnęli na ziemię, nie dość, że nie mogli powrócić do swojego domu, nie byli także w stanie odnawiać swoich zasobów mocy, a co ważniejsze, tracili swoją nieśmiertelność. Pokonując, to coraz większą ilość przeciwników, Areil w końcu dotarła do epicentrum wszystkich dotychczasowych wydarzeń, za którymi stał jeden, ale za to bardzo potężny człowiek, którym zapanowała ogromna ilość negatywnych emocji, takich jak cierpienie, ból czy złość. Stając z nim w szranki, dawała z siebie naprawdę wszystko, poświęcając całą, zebraną do tej pory energię. Po długotrwałej, lecz zwycięskiej walce, okupioną stratą praktycznie całej swojej mocy, powróciła do królestwa, gdzie ostatkami sił wbiła swój miecz w skałe, tym samym zapieczętowując jego moc. Ludzie wiwatowali i płakali z radości, dziękowali i błagali aby pozostała z nimi już na zawsze. Tak o to przygoda Areil, bogini, która przeciwstawiła się zasadom dobiegła końca, lecz po świecie krążą pogłoski, że nadal, do tej pory żyje w królestwie Ambrose.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *