odprawa celna

odprawa celna

Nareszcie dopiąłem celu. Miałem już 50-tkę na karku, choć wciąż czułem się młodo tak na ok. 35 l. ale metryki nie da się oszukać. Od kilkunastu lat prowadziłem własną firmę, która zapewniała mojej rodzinie godziwe warunki, a teraz wszystko wskazywało na to że nastąpi dalszy dynamiczny rozwój. Właśnie miałem finalizować nowy duży kontrakt z odbiorcą ze Szkocji. W tym celu osobiście miałem dopilnować odprawy i załadunku pierwszej partii towaru w szczecińskim urzędzie i porcie. Miało mi to zając 2-3 dni, bo tak przewidywał terminarz. W tym celu zadzwoniłem i zarezerwowałem sobie hotel, bo z mojej podpoznańskiej miejscowości nie będę codziennie dojeżdżać, a następnie zadzwoniłem do mojej kuzynki, która mieszkała aktualnie w Szczecinie, by się z nią spotkać na jakiejś kawie. – Przed laty, jeszcze za studenckich czasów mieliśmy krótki, acz namiętny romans. Kiedy jej powiedziałem o mojej wizycie ucieszyła się i stanowczo zażądała bym zamieszkał u niej i odwołał rezerwację – inaczej nie tylko się nie spotkamy, ale nie chcę ciebie znać – oświadczyła. Hany była zawsze b. stanowcza i wszelki upór był bez sensu. Teraz mieszkała w małej kawalerce wynajętej na rok, bo prowadziła kursy na miejscowej uczelni oddelegowana przez poznański AWF. Nie pierwszy raz byłem w tej dzielnicy – Pogodno- kiedyś przed laty niedaleko stąd mieszkała nasza rodzina, więc dojeżdżając z trudem rozpoznawałem ulice i domy. Nawigacja doprowadziła mnie pod właściwy adres. Przyjechałem dzień wcześniej by zapoznać się z dojazdem do urzędu i wczesnym ranem być na miejscu. Hany przywitała mnie serdecznie i pokazała swoje skromne lokum, a następnie poszliśmy na spacer powspominać czasy, gdy jako nastolatkowie odwiedzaliśmy w Szczecinie naszą ciocię i wujka i bawiliśmy się z kuzynostwem. Później była urocza kawiarenka i po zmroku powrót do mieszkanka. Wtedy zapytałem Hany gdzie będę spał ? – bo widziałem tylko jeden tapczan – na co odparła że ma składane łóżko, lub na karimacie – jak wolisz – przypomnisz sobie stare, dobre czasy – ramolu jeden – dodała z pokpiwającym uśmiechem. Rozłożyłem więc karimatę wzdłuż tapczanu i próbowałem zasnąć, ale to nie było łatwe. I nie chodziło o to że nie było zbyt wygodnie, ale raczej o to że ona wśliznęła się pod kołdrę w zwiewnej nocnej koszulce. Wyobraźnia podsuwała mi niecne obrazy, a i z tapczanu dochodziły jakieś westchnienia i pomruki. W końcu usłyszałem bym się nie wygłupiał i wszedł na niego – miejsca jest dosyć – jest dość szeroki – dodała. Wgramoliłem się i leżąc na brzeżku próbowałem się nakryć jej kołderką. Ona zaś ściągała ją na siebie, więc sięgnąłem po koc z karimaty. Wtem poczułem jak się przeciąga i nogą wysuniętą dotykała mojego uda. Jej jedwabiście gładka skóra pocierała zmysłowo wywołując natychmiastową erekcję. Niby przez przypadek odwróciłem się i wsunąłem rękę pod kołdrę i dłonią poszukałem ciepłego miejsca między przedramieniem a piersią. Teraz opuszkami palców przez śliski materiał koszulki pieściłem drobną, ledwie zarysowaną ale kształtną pierś ze skamieniałym z podniecenia, wystającym sutkiem. Wyprężyła się jeszcze bardziej – lekko szczypałem ją w ten cudowny guziczek. Jej oddech stawał się przyspieszony i coraz płytszy, co zwiastowało rosnące podniecenie. Drugą dłoń wsunąłem i po omacku dotarłem do uda – wydała z siebie cichy jęk, jakbym zadawał jej wymyślnej tortury i i zacisnęła udka uniemożliwiając dalszą penetrację. Ale to ona sama podciągnęła koszulkę odsłaniając łono. Wysunąłem rękę spomiędzy ud i z zachwytem dotykałem płaskiego brzuszka i mokrej muszelki. Jej niecierpliwa dłoń schwyciła moją twardą pytę, a następnie uwolniła mnie ze spodenek. Zdecydowanym ruchem schwyciła mnie za ramiona i pociągnęła na siebie jednocześnie rozchylając zapraszająco nóżki. Uniosłem biodra i pomagając sobie ręką pocierałem chujem śliski rowek pipki. – Zaczekaj – ja sama – wyszeptała i ujęła w dłoń nabrzmiałego kutasa. Przyłożyła główkę do drgającej z podniecenia szczelinki i sama naparła na wejście. Byłem w przedsionku raju, a opuszczając powoli lędźwie zanurzałem się w nim. Rozkosz jaką sprawiały nam nasze ciała była równie cudowna jak ta sprzed laty, ale jeszcze pełniejsza bo dojrzalsza, bardziej zmysłowa w przeciwieństwie do tamtej cielesnej i radosnej. Teraz pozostało nam tylko czekać na spełnienie, wypełniając czas delikatnymi ruchami, przyciskaniem, przytuleniami, czy zmysłowymi pocałunkami i dotknięciami. Skurcze niezaspokajanej i ciągle cudownie aksamitnej, lekko ciasnej pochwy wywołały tak oczekiwany przez nas wytrysk, który niczym erupcja długo uśpionego wulkanu zalewał po brzeżki jej muszelkę. Sam byłem zdziwiony jego obfitością – widocznie jazda, a potem długo tłumione podniecenie dały taki efekt. Jej sprzeczne reakcje – drgawki i podrzucanie bioderek i cichuteńkie kwilenie świadczyły o mega orgazmie. Opadłem na nią przygniatając delikatnie to słodkie i gorące ciałko. Mimo 50-tki Hany wciąż była atrakcyjną i powabną kobietą, a niejedna nasto czy dwudziestolatka mogła by pozazdrościć jej figury. Całowaliśmy się namiętnie, dziękując sobie za przeżyte rozkosze. No niezły z ciebie jeszcze ogier, a nie ramol – dodała z uznaniem. Zsunąłem się z niej mimo jej protestów, tłumacząc że tylko w takiej pozycji mogę podziwiać jej boskie kształty, pieścić i całować każdy zakamarek cudownego ciałka. Sam za te słowa zostałem obdarowany całuskami. Rozkoszując się sobą dotarłem do spojenia jaj nóg i z ciągle wstrząsanej konwulsjami cipki spijałem słodki nektar naszych figli. Pod wpływem tych karesów ponownie nabraliśmy ochoty na zbliżenie. Hany zadarła nóżki ku sufitowi, a ja wchodząc w nią całowałem jej stopy i łydki. Moim pchnięciom towarzyszył chlupot wyciskanego z jej wnętrza nasienia i postękiwania. Szybko odnaleźliśmy wspólny rytm, a regularne skurcze cipki doprowadziły ciała do zmysłowego finału – szczytowaliśmy niemal równocześnie. Zmęczeni, ale radośni zasnęliśmy w swoich objęciach. Już świtało, gdy się ocknęliśmy, ale było zbyt wcześnie by wstawać i zbyt mało czasu na sen. Dlatego bez słów doszliśmy do porozumienia, iż najefektywniej spędzimy go na miłosnych igraszkach i uniesieniach. To był szybki i ekscytujący sex pełen radości i wigoru. Jeszcze wspólna drzemka po … i czas na pobudkę. Kilka namiętnych całusków, wspólny prysznic, jakieś śniadanko i do pracy. Trochę mi zeszło, zwłaszcza na biurokratycznych procedurach, ale to właśnie utwierdziło mnie w słuszności osobistego uczestnictwa w odprawie. No a poza tym miałem jeszcze jeden – niespodziewany, ale jakże uroczy cel – kuzyneczkę i to zdaje się było przyczyną, że ta biurokratyczna mitręga zdawała się trwać bez końca. Bo jak się w końcu okazało wszystko poszło w miarę sprawnie i ok !4-stej ładunek był już na pokładzie. Równie niemiłosiernie ciągnęły się godziny do powrotu Hany z uczelni. Stęsknieni rzuciliśmy się sobie w objęcia, ale ona powiedziała że wychodzimy na miasto coś przekąsić, a dopiero później konsumpcja dla zmysłów. Wezmę tylko szybki prysznic – dodała. Cóż robić ?, ale gdy tylko zniknęła za drzwiami łazienki, rozebrałem się i wśliznąłem pod pretekstem umycia plecków. Początkowo udawała oburzoną, ale potem gdy na stojąco pieściliśmy się, sama przejęła inicjatywę i doprowadziła do finału. Potem stwierdziła że pierwszy raz kochała się pod prysznicem i żałuje że tak późno . Do końca mego pobytu w Szczecinie staraliśmy się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję do miłosnych uciech. A gdy trzy tyg. po tym, na konto firmy przyszedł przelew oraz następne zamówienia, doszedłem do wniosku iż był to bardzo owocny kontrakt zarówno ekonomicznie jak i erotycznie. Tym bardziej że kolejne dostawy postanowiłem dozorować osobiście, ku olbrzymiemu zadowoleniu i satysfakcji i mojej i kuzyneczki. Raz w miesiącu fundujemy sobie zmysłową ucztę – no i nie muszę rezerwować hotelu – bo tam, jak stwierdziła byłbym wodzony na pokuszenie przez miejscowe „panienki” nie tylko portowe. Przy Tobie nie mają żadnych szans – powiedziałem – za co zostałem wyściskany.
Rob.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *