Od szantażu do miłości 48

Od szantażu do miłości 48

Kiedy nastał lipiec to miałem nadzieję,że będziemy mogli się więcej spotykać z Anią i chociaż zaczęliśmy pracować od 7 do 15,to znowu były trudności bo Sławek zaczął przyjeżdżać po Anię i jechali na działkę i chociaż Sławek niekiedy zapraszał mnie to odmawiałem mówiąc,że innym razem. Chociaż oprócz mnie w warsztacie pracowało jeszcze tylko 3 kolegów to też nie było kiedy pogadać z Anią bo roboty było jak na lekarstwo i chłopaki przesiadywali w biurze albo co chwila tam kręcili,a Sławek nie tylko przyjeżdżał po Anię ale również ją odwoził. Zacząłem się zastanawiać czy nie zaczął poważnie mnie podejrzewać o romans z jego żoną,ale zachowywał się wobec mnie normalnie tak jak zawsze. W piątek 8 lipca kiedy wszedłem z jednym niewielu wtedy klientów do biura żeby zapłacił to jak chciałem z nim wyjść to Ania poprosiła żebym na chwilę został,a więc poprosiłem klienta,żeby poczekał na mnie chwilkę na zewnątrz to mu dam jeszcze części stare które jeszcze można od biedy wykorzystać. Jak klient wyszedł to od razu Ania zaczęła mówić: -” Błagam nie przerywaj bo znowu ktoś wejdzie. Masz dzisiaj pojechać z nami na działkę bo mam z tobą do pogadania”. _ kiedy chciałem coś odpowiedzieć to przyszedł jeden z kolegów i wyszedłem z nim do klienta. Kiedy zbliżała się godzina 15 to Ania wyszła już na zewnątrz i jak przyjechał jej mąż to wsiadła do „malucha” ,ale nie zamykała drzwi tylko coś mówiła do Sławka,a po chwili Sławek wyszedł i widząc mnie przy magazynie obok warsztatu krzyknął do mnie: -” Cześć Krzysiek”. _ udając,że go teraz zobaczyłem krzyknąłem: -” O cześć co tam słychać?”. _ on podszedł do mnie i podając rękę na przywitanie powiedział: -” Mam do ciebie prośbę. Wiesz mam problemy z plecami a Anka wierci mi dziurę,żebym wreszcie poprawił chodnik u nas na działce”. -” Chcesz żebym pomógł?”. -” Jakbym cię mógł prosić bo po zimie ziemia się troszkę usunęła i płyty chodnikowe pomiędzy beczką z wodą a wejściem do domku się usunęły i niektóre połamały i trzeba by nawieść trochę ziemi”. -” Trzeba było wcześniej mówić,że potrzebujesz pomocy to wcześniej już bym ci to zrobił i miałbyś spokój”. -” O dziękuję ci bardzo,to poczekamy na ciebie”. -” Jeździe już może a ja muszę jeszcze wszystko posprawdzać zanim pozamykam i za jakieś 20 minut wyjadę”. -” Dobra to na razie”. _ i pojechali a ja mając już wszystko posprawdzane usiadłem sobie na ławeczce i zadzwoniłem do Joli,mojej siostry i pogadaliśmy sobie przez 10 minut,a następnie wyjechałem samochodem,zamknąłem bramę i pojechałem do L…. , na działkę. Ania pieliła wśród truskawek ubrana w cienką podomkę przez którą przebijały majteczki i biustonosz,a więc szybko wziąłem taczkę i spytałem się Sławka skąd mam przywieź ten piach i pojechałem. Zrobiłem 3 kursy,napiłem się wody,zdjąłem koszulkę i spodnie i wziąłem się za układanie chodnika,a Sławek sypał mi piasek i zeszło nam przy tym ponad godzinę,Ania też skończyła tam swoją pracę i powiedziała,że zrobi kanapki bo zapomnieli o butli gazowej,a potem powiedziała do męża żeby poszedł do sklepu po masło i jakiś napój żeby było czym je popić, ja zaoferowałem się ,że mogę się przejść tylko najpierw muszę się umyć,a przed wszystkim kolana bo mam całe czarne od klęczenia na piachu i ziemi,ale Sławek powiedział że on pójdzie. Kiedy poszedł a ja myłem się przed domkiem to Ania stojąc i obserwując czy jej mąż nie wraca powiedziała: – ” Masz już mnie dosyć,że tak mnie unikasz?”. -” Ja? Kochanie ja tęsknię za tobą,ale co mam robić jak stary ciebie wozi i przywozi,a w pracy sama widzisz jak jest i jak chłopaki siedzą w biurze to boję się tam siedzieć,żeby nie zdradzić się czymkolwiek”. -” We wtorek pokłóciłam się z nim o to. Zapytał mnie czy nie gniewam się na niego o coś bo nie chcesz na działkę jeździć z nami. To mu powiedziałam,że widocznie myślisz że znowu podejrzewa ciebie o romans zemną”. -” Co ty? Możesz go naprowadzić na nas?”. -” Spokojnie znam starego. Powiedziałam mu,że jak możesz inaczej myśleć skoro mnie wozi do pracy,chociaż ma nie po drodze i potem tak czekam na ciebie przed bramą”. -” I co powiedział?”. -” A pomyślał i przyznał mi rację,że faktycznie może to tak wyglądać”._ wycierając się wpatrywałem się na jej włoski łonowe które wychodziły jej spod majtek a było widać bo rozpiął się jej guzik na tej wysokości. Ania też to zauważyła i z uśmiechem zapytała: -” A ty gdzie się tam patrzysz zbereźniku?”. -” Bo mnie kusisz zakładając cienką podomkę prze którą przebijają się majtki i stanik. Stary długo zabawi w tym sklepie?”. -” Jak nie będzie ludzi to za 10 minut powinien być,a co?”. -” Bo mam wielką chęć na ciebie piękna”. -” Zakładaj spodnie i koszulę,żeby nie było podejrzane jak stary wróci i choć do altanki”. _ szybko się ubrałem i wylałem z miski wodę a potem wszedłem do altanki gdzie Ania kroiła pomidory i jak mnie zobaczyła to odłożyła nóż i rzuciła mi się na szyję jednocześnie przesuwając mnie z drzwi w bok na okno i powiedziała: -” Przepraszam ciebie,ale muszę zerkać w okno czy stary nie wraca”. _ wziąłem podwinąłem jej podomkę i ręce położyłem na jej pośladki i masując je i ugniatając powiedziałem: -” Jak ja za tobą się stęskniłem,a ty mi zarzucasz że ja mam ciebie dosyć”. _ Ania delikatnie się odsunęła bo zacząłem ją nachalnie całować i powiedziała: -” Spokojnie kotuś bo mnie całą podrapiesz. Mam dla ciebie za to wielką niespodziankę”. -” Jaką?”. – ” Stary wyjeżdża z dzieciakami na ten obóz pod Ostrołękę 5 sierpnia i wraca 22,a szefowa zgodziła mi się dać urlop od 8 na tydzień i jak dobrze pamiętam ty wtedy też masz urlop”. -” Wspaniale,to może byśmy gdzieś pojechali?”. -” Też o tym pomyślałam kochanie i tak się złożyło,że już wiem gdzie pojedziemy”. _ mocno ją pocałowałem w usta i zapytałem: -” Mów skarbie gdzie pojedziemy”. -” Do moich rodziców,co ty na to?”. -” Będziemy musieli się znowu ukrywać chyba,że chcesz mnie przedstawić jako przyszłego męża”. -” Mam nadzieję,że szybko to zrobię,ale jeszcze nie teraz. Nie będziemy się musieli ukrywać,bo rodzice wyjeżdżają 6 do sanatorium a my będziemy pilnować gospodarstwa bo mój braciszek z rodziną wraca 15 z ….” i nie dokończyła tylko szybko odskoczyła ode mnie poprawiając podomkę i szybko powiedziała: -” Stary idzie,weź 2 nóż i krój chleb”. _ wziąłem nóż i chleb i odwracając się plecami do Ani kroiłem pieczywo na stole,a Ania pomidory i ogórki kroiła na bufecie przy prowizorycznym zlewie tyle,że bez wody: -” A jak tam szef do ciebie dzwonił Krzysiek”. _ zaskoczyło mnie te pytanie i odpowiedziałem ,że nie,a potem kiedy Ania powiedziała,że szefowa dzwoniła do niej i chwaliła się piękną pogodą,to zrozumiałem czemu tak mówi i to dosyć głośno,bo Sławek był już prawie przy drzwiach i jak wszedł to powiedział: -” Kupiłem Fantę do picia,może być”. -” Jak dla mnie może”. -odpowiedziałem,a Ania:-” Może ale masło mi podaj i wyjmij talerzyki i szklaneczki”. _ i po wyjęciu masła jak zaczął wyjmować to co chciała jego żona to zapytała się mnie: -” A co Anka zagoniła ciebie do następnej roboty”. -” Lekko nie ma na jedzenie trzeba zarobić”. _ a Ania odwracając głowę powiedziała z gniewem w głosie: -” Halo,nie rób ze mnie zołzy,bo wystarczy,że mój ślubny za taką mnie uważa.Sam zgłosiłeś się z pomocą”. -” Chodź Krzysiek bo jeszcze nam się dostanie”. _ i mówiąc to wziął Sławek talerzyki i widelce oraz Fantę i będąc w progu powiedział: -” Weź Krzysiek może te szklaneczki”. _ biorąc szklaneczki na moment stanąłem za Anią i dając jej delikatnego kopa kolanem szeptem powiedziałem: -” Ty zołzo”. _ a ona się uśmiechnęła,przesłała mi buziaka i cicho powiedziała: -” Idź kocie do niego”. _ zaniosłem szklanki a Sławek wziął mnie na bok i odciągając dalej od domku powiedział: -” Krzysiek mógłbyś zabierać od poniedziałku Ankę do pracy?”. -” Jasne,nie ma problemu. Dziwiłem się,że ty nadrabiasz drogę i ją wozisz ale nie chciałem się wtrącać bo to nie moja sprawa i myślałem,że straciłeś do mnie zaufanie po przygodzie związaną z powrotem z Torunia.Ale nie mogłem jej tam trzymać na drodze nie wiadomo ile”. -” Nie no co ty,bardzo mądrze zrobiłeś że dopiero do jadącego małżeństwa z dzieckiem ją wsadziłeś. Chciałem po prostu pobyć trochę z Anką bo tak naprawdę to rano mieliśmy czas,żeby pogadać bo na działce ona swoje robiła ja swoje,a potem w domu wieczorem to zmęczeni,a zresztą Anka zawsze w kuchni znajdowała pracę”. -” Nie ma sprawy,tylko dajcie znak kiedy mam ją brać do pracy”. -” Sławek! Dawajcie do stołu. Trzeba krzesło jeszcze przynieś”. _ krzyknęła Ania a Sławek powiedział że już przynosi i kazał mi siadać, Ania siadając tyłem do altanki zapytała się cicho: -” Co stary chciał?”. -” Od poniedziałku będę cię zabierał do pracy. I błagam zapnij ten guzik bo cię bzyknę przy starym”. _ Sławek niosąc krzesło zapytał w co ma je wytrzeć a Ania odpowiedziała: -” Na stole leży niebieski ręcznik to w niego wytrzyj”. _a do mnie się odwracając podniosła i opuściła szybko podomkę i powiedziała: -” Co nie podobają ci się moje majteczki,specjalnie twoje ulubione założyłam”. _ i szybko zapięła guzik,a ponieważ jej mąż już szedł z krzesłem to tylko się uśmiechnąłem pod nosem bo faktycznie założyła moje ulubione białe z prześwitującą siateczką po środku; przy jedzeniu zapytałem się czemu gazu nie mają,a Sławek powiedział że jak Ania zaczęła pracować to przestała gotować na działce i zastanawia się czy napełniać butlę bo on w sierpniu wyjeżdża i Anka też, udając zaskoczonego zapytałem się czy razem jadą i wtedy Ania uprzedziła męża mówiąc: -” Jeszcze mnie tam brakowało,jadę do rodziców na tydzień”. _ i potem jak kończyliśmy jeść to powiedziała do męża: -” Weź taczkę i załaduj chwasty i wywieź na śmieci,a po drodze pójdź do samochodu i przynieść torbę dużą to zabierzemy do domu butlę od gazu bo jeszcze ukradną i mam jeszcze parę rzeczy do zabrania”. -” To pomogę ci”. _ zaoferowałem Sławkowi,ale Ania powiedziała: -” Do ciebie mam inną prośbę jak już mówicie,że ciebie wykorzystuję. Zauważyłeś że żyrandol ledwo wisi w altance,ale oczywiście gospodarza to nie interesuje”. _ Sławek wtrącił się do rozmowy mówiąc: -” Jak zwykle moja wina”. -” A może moja”. _ odpowiedziała ostro Ania i zaraz dodała: -” Zanim wyjechałeś na wieś to już ciebie prosiłam,a potem jak wróciłeś to też i do tej pory wisi jak wisiało chyba,że czekasz jak mi na głowę spadnie i wtedy będziesz miał spokój”. _ Sławek nerwowo się podniósł i powiedział: -” Przestań gadać głupoty”. _ ja też się podniosłem i powiedziałem: -” Spokojnie zaraz zobaczę co się stało,ale dzisiaj chyba nie zrobię bo muszę korki wyłączyć to wtedy w altance będzie trochę ciemnawo”. -” Dobrze to zobacz i jak się da to zrób”. _ powiedziała Ania i wzięła talerze ze stolika a ja szklaneczki i poszedłem za nią do altanki,a Sławek wziął taczkę,postawił ja na środku i znosił z grządek chwasty, a ja jak wszedłem do altanki stanąłem za Anią,która stała przy misce i zmywała talerze i odkładając szklaneczki złapałem ją za cycki mówiąc: -” Co ci to przypomina?”. -” Pewną sytuację z przed roku”. -” No prawie,wtedy nie miałaś stanika na sobie i nie byłaś taka chętna żebym je pieścił”. -” Widzisz jak przez rok może się dużo zmienić? Ale idź po drabinę bo starego trochę w kurwiłam i na dzisiaj starczy. Zapal światło jak będziesz wychodzić”._ dałem jej buziaka i wychodząc z altanki zapaliłem światło a potem krzyknąłem do Sławka: -” Sławek masz drabinę,bo nie mam na czym stanąć”. _ Sławek podszedł do mnie i powiedział: -” Powinna być,ale muszę zobaczyć bo pożyczałem w maju i nie pamiętam czy oddawali”. _ a więc poszliśmy do komórki i drabina stała,a więc wziąłem i poszedłem do altanki a Sławek poszedł dalej zbierać chwasty; już na pierwszy rzut oka zobaczyłem,że ten żyrandol nie miał prawa utrzymać się tych śrubach bez kołków bo był cholernie ciężki, oraz potrzebna była nowa kostka bo stara była ułamana i powiedziałem to wszystko Ani,a ona cicho zapytała: -” Kupisz to wszystko kochanie i zrobisz bo przecież na tamtego nie mam co liczyć”. -” Jasne tylko daj jakąś kartkę i długopis to sobie zapiszę co potrzeba i jutro kupię”. -” Zobacz na tym małym regaliku,powinno tam wszystko być”. _ apotem dodała: -” Kotek tylko nic nie mów Joli,ale w sobotę wybieramy się do Sylwii jak nic się nie zmieni”. -” To niespodziankę chcecie zrobić”. -” Spędzimy większość czasu na mieście z Sylwią i będę miała okazję trochę po wkurzać starego,żeby Sylwia zobaczyła,że nasze małżeństwo pomału się rozpada z winy ojca”. -” Nie wiem,chyba wejdziemy na kawę tylko,ale proszę nic nie mów jej”. -” Dobrze nie ma sprawy”. -” A ja dam ci klucze od działki i w sobotę na spokojnie przyjedziesz i zrobisz”. -” Oczywiście kochanie”. _ i wziąłem długopis i kartkę i jak zapisywałem to wszedł Sławek i biorąc kluczyki od samochodu zapytał Ani: -” Mam coś jeszcze przynieś z samochodu?”. -” Tą torbę dużą i jakby była jakaś reklamówka to też weź”. _ ja biorąc drabinę wyszedłem razem ze Sławkiem z altanki i na zewnątrz mu powiedziałem: -” Dziwne,że to od razu nie puściło,to nie miało prawa się utrzymać”. -” No widzisz a A…. , jak to zakładał to mówił żebym się martwił”. _ machnąłem tylko ręką i poszedłem zanieś drabinę a jak wracałem to Sławek stał przy furtce i sprawdzał po kieszeniach chyba czy kluczyki ma,a potem wziął taczkę i pojechał a ja wszedłem do altanki gdzie Ania chowała szklaneczki i dałem jej klapsa w tyłek,a ona się zamierzyła ścierką ale opuszczając ją powiedziała: -” Mało co a porządnie byś dostał bo myślałam,że staremu coś odbiło”. -” Stary właśnie pojechał,a więc mamy trochę czasu”. _ Ania zasunęła żaluzje w dwóch oknach i rozpinając 3 guziczki podomki od dołu siadła na brzegu stołu,rozszerzyła nóżki,wzięła na bok majteczki i powiedziała: -” Chodź wylizać swoją cipeczkę, robisz to wspaniale”. _ kiedy kleknąłem przed Anią to położyła mi nóżkę na barku i mocno przyciskając moją głowę do swojej cipki mówiła : -” Kochanie jesteś boski,moja pipcia tak się za tym stęskniła”._ nie mogłem nic odpowiedzieć bo nie miałem jak tak mocno mnie przycisnęła,aż nagle mocno mnie odepchnęła,że aż upadłem,a ona się poprawiając powiedziała: -” Kurwa jak nie potrzeba to mu się spieszy”. _ potem spojrzała na mnie i cicho powiedziała: -” Przepraszam kotuś i wymyśl coś że tu jesteś”. _ tak siedząc na podłodze zastanawiałem się o co Ani chodzi i jak usłyszała,że Sławek wrócił i zobaczyłem jak za kanapy myszka przelatuje i znika w rogu w dziurze i akurat wszedł Sławek i zdziwiony zapytał: -” A ty co tak siedzisz na podłodze”. _ ja ściszając głos powiedziałem: -” Macie myszy”. _ i pomału wstałem i szybko odsunąłem kanapę i przeleciała znowu mysz,a Sławek zapytał: -” I co zrobić?”. -” Dzisiaj to już raczej nic,a jutro trzeba kupić pułapki”. -” My jutro raczej nie przyjedziemy na działkę,możesz kupić te pułapki i wszystko co potrzeba do zamontowania żyrandola,a ci oddam pieniądz”. -” Nie ma sprawy ale żyrandol to w sobotę dopiero zamontuję do południa jak będzie jasno”. -” Dobra,tylko my w sobotę chyba pojedziemy do Torunia,to może klucze byśmy ci dali jakbyś się nie obraził,że samego cię zostawię z tą robotą”. -” Nie ma problemu”._ i udając,że nic nie wiem o ich wyjeździe w sobotę powiedziałem: -” O to do Torunia wyjeżdżacie,siostrunia nic się nie wygadała”. -” Bo kazaliśmy Sylwii nic im nie mówić,żeby nie robić kłopotu i chcemy trochę czasu spędzić z córką na mieście,a potem najwyżej wejść tylko do nich na kawę”. -” Dobra,jak już nic nie potrzebujecie ode mnie to będę leciał tylko nie zapomnij o kluczach od działki żebyś mi jutro przyniósł”. -” Słuchaj powiedz to może Ance,ona ma lepszą pamięć”. -” Widzę,że napięta sytuacja”. -” Czepia się wszystkiego,chociaż co prawda ma dużo racji”. _ pożegnałem się ze Sławkiem i poszedłem do furtki gdzie obok Ania podlewała konewką jakieś kwiaty i kiedy byłem blisko niej obejrzałem się za siebie i widząc,że Sławek z krzesełkami poszedł do komórki klepnąłem Anię w tyłek od razu mówiąc: -” Nie bij to ja”. -” Ostrożnie skarbie i idź już żeby stary nie miał powodów do myślenia”. -” Ale przychodzę od starego,żeby ci przekazać,żebyś pamiętała o kluczach od działki żeby mi dać”. -” A co już ma sklerozę”. -” Może. Trzymaj się skarbie i kolorowych snów ci życzę”. – ” Tobie też skarbie życzę dobrej nocki”. -” A mam jeszcze pytanie,skąd wiedziałaś że przyjadę na działkę z wami i dlatego założyłaś te majteczki”. -” Byłam pewna,że ciebie przekonam do przyjazdu i wiedziałam,że jak będziesz to na pewno znajdziemy chwilę żeby być tylko we dwoje”. -” Jesteś kochana Aniu”. -” Wiem,ale niestety cap trochę popsuł mi nastrój wyrzucając szybko śmieci,a było tak cudownie i prawie dochodziłam”. -” Następnym razem ci dogodzę”. -” Liczę na to,ale idź już skarbie.Pa kochanie”._ i puściła mi całusa,ja nie mogłem tego zrobić bo Sławek stał przed altanką i tylko cicho powiedziałem: -” Pa najdroższa”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *