Od szantażu do miłości 41.

Od szantażu do miłości 41.

W domu wziąłem szybki prysznic i się przebrałem bo robiło się coraz cieplej oraz w biegu zjadłem 2 kawałki jabłecznika bo poczułem głód i zszedłem piętro niżej do L… . Drzwi od mieszkania otworzyła mi Ania i głośnio powiedziała: – Proszę wejdź, pan doktor jest u Sławka. _ i wtedy dobiegł głos Sławka z pokoju: – Aniu to Krzysiek przyszedł. -Tak. – Krzysiek wejdź na chwilę do pokoju. _ i poszedłem a Ania zamknęła drzwi i poszła do kuchni,a ja kiedy wszedłem do pokoju to Sławek zaczął mówić: – Dziękuję ci Krzysiek za pomoc i miałbym jeszcze prośbę. Wiem,że musisz jechać jeszcze do pracy,ale chciałbym ciebie prosić żebyś wykupił jeszcze receptę jak doktor wypisze.Wiesz masz samochód to zawsze szybciej to załatwisz niż Ania miałaby pieszo chodzić od apteki do apteki jakby nie mogła wszystkiego dostać w jednej. -Nie ma sprawy,to żaden problem dla mnie _ i potem spojrzałem na lekarza i zapytałem: – Możemy jechać już panie doktorze?. -Tak,ale do mnie to bliżej na pieszo niż samochodem. -Ale przejedziemy się,to jak wezmę receptę to pojadę od razu do apteki na Mickiewicza,tam powinienem wszytko dostać. – To prawda,bardzo dobra apteka,mają tam wszystko. _ i jak kończył to mówić to weszła Ania do pokoju z portmonetką i powiedziała: – Nie wiem ile te lekarstwa będą kosztować,a więc masz 500 tys. to powinno starczyć. – Mam pieniądze,a więc jak przyniosę lekarstwa to się rozliczymy. _ lekarz pożegnał się z L… i wyszliśmy z ich mieszkania; w trakcie jazdy lekarz wypytywał mnie o mojego ojca,a gdy wychodziłem od niego to kazał mi go pozdrowić i poprosił,że jak mój ojciec przyjedzie mnie odwiedzić to żeby odezwał się do niego; receptę raz dwa z realizowałem w aptece niedaleko bloku pana doktora,a więc nie musiałem jechać do miasta i już o 15:20 zapukałem do mieszkania L….: – Już jesteś z powrotem. _ powiedziała Ania otwierając drzwi,była przebrana już i miała na sobie podomkę: – Tak,udało mi się na osiedlu wykupić leki. _ i podałem jej leki,a ona powiedziała: – Weź zanieś je do Sławka,a ja pójdę po wodę żeby miał czym je popić. _ i zanim poszła do kuchni to dała mi całusa w policzek i do ucha szepnęła: -Jest dobrze a teraz idź tam szybko. _ i poszedłem do Sławka,który leżał na wersalce i tak drzemał ale jak mnie zobaczył to powiedział: – O już jesteś.A Anka gdzie. – W kuchni chyba. _ i właśnie weszła Ania i powiedziała: – Dam ci teraz leki i jak jest Krzysiek to pomoże ci przejść do twojego pokoju,to tam ci pościelę. Czy chcesz tutaj dzisiaj spać. – Dzisiaj tutaj się prześpię,tym bardziej,że senny jestem po tym zastrzyku co mi lekarz dał. – No dobra,najwyżej zamknę drzwi ci od pokoju żebyś mógł spać bo muszę wyprać twoje rzeczy żebyś miał co zabrać na wieś.Ale tak musisz się na chwilę podnieś i usiąść na fotelu żebym tutaj ci pościeliła. – Aniu proszę daj na razie spokój.Podaj leki i pośpię trochę bo jestem senny,a pościel jednak w moim pokoju to jak się trochę prześpię to później pójdę do siebie. _ przerwałem im tą rozmowę mówiąc: – Jak nie jestem wam potrzebny to pójdę do siebie i zjem trochę przed pójściem do pracy. _ a Sławek na to: – Ania zrobiła pyszną pomidorową to zjesz u nas. – Oczywiście,ale zemnie gapa,że ci nie zaproponowałam ale jestem jeszcze troszkę podenerwowana. _ powiedziała Ania,a po chwili dodała: – Mam do ciebie Krzysiek jeszcze jedną prośbę,żebyś podłączył mi węża od pralki do wody bo Sławek tego mi dzisiaj nie zrobi bo się nie schyli. – Nie ma problemu.To może pójdę i od razu to zrobię. _ ale ledwo odwróciłem się w stronę wyjścia jak usłyszałem głos Sławka: – Dziękuję ci Krzysiek za pomoc we wszystkim i przepraszam. _ odwróciłem się i zdziwiony zapytałem: – Nie rozumiem? Za co przepraszasz?. _ Sławek nic nie mówił tylko popijaiąc leki patrzył na swoją żonę Anię, a potem powiedział: – Za to,że masz zmarnowany cały dzień przeze mnie,a teraz proszę zostawcie mnie bo jestem zmęczony i chce mi się spać. – Dobrze,ale jakbyś coś potrzebował to wołaj,a ja i tak będę zaglądać do ciebie co chwilę. – Dobrze tylko mnie nie budź jakbym spał. _ a ja mówiąc Sławkowi żeby się trzymał wyszedłem z pokoju i poszedłem do kuchni się czegoś napić i będąc przy łazience usłyszałem jak Ania zamyka drzwi od pokoju w którym leżał jej mąż,a po chwili kiedy piłem wodę to Ania dała mi klapsa w tyłek i powiedziała: -Nie pij zimnego,zupę ci podgrzewam bo chyba jeszcze dzisiaj nic nie jadłeś. – Coś tam jadłem,ale nie za wiele i głodny jestem jak cholera. – To już kotuś podgrzewam. A z czym chcesz z makaronem czy ryż ci ugotować. – Obojętnie,niech będzie z makaronem. Powiedz mi lepiej za co przepraszał mnie Sławek. – Miałam z nim rozmowę jak wyszedłeś z lekarzem,ale powiem ci później o tym a teraz może byś podłączył tego węża zanim zupa się podgrzeje. _ stanąłem za nią i całując ją po policzku i w uszko powiedziałem: -No dobra,a którego węża mam podłączyć?. – Przecież nie swojego. _ i przez spodnie złapała mnie za mojego kutasa i dokończyła mówić: – Twoim wężem to się w czwartek pobawię i spróbuję go wtedy podłączyć do siebie. – Brzmi obiecująco. _ i unosząc jej podomkę jedną ręką zacząłem masować ją po pupie a ona nie robiąc żadnego ruchu powiedziała: – Krzysiaczku kochanie, uspokój się,bo stary jeszcze dobrze nie usnął,a więc proszę idź podłącz mi tą pralkę wreszcie. _ nie przestając masować jej pupy powiedziałem: – Już idę,tylko chcę ci powiedzieć bo nie zdążyłem rano powiedzieć,że nad ranem śniła mi się moja mama,jak chodziła z nami po mieście i szukaliśmy pierścionka dla ciebie. _ Ania się uśmiechnęła i zabierając moją rękę z spod podomki,gdzie już przez majtki smyrałem ją po cipce i powiedziała: – To może znak,że popiera nasz związek. – Na pewno,a teraz idę ci tą pralkę podłączyć. _ i poszedłem do łazienki,gdzie po 2 minutach przyszła Ania i zapytała: – Już podłączyłeś,bo mi się siku chce. – Jeszcze moment,ale rób. -Nie bo stary ,może wyjść._ powiedziała szeptem i odwróciła się i poszła do pokoju męża i zaraz wróciła zamykając za sobą drzwi do łazienki mówiąc: – Stary mocno śpi,a więc zdążę się załatwić. _ i podniosła do góry podomkę,a potem zsunęła majtki w dół i robiła siusiu mówiąc: – Tak mi podrażniłeś cipkę,że mało co a bym się posikała. _ ja podłączyłem węża do pralki i wstając z kolan powiedziałem: – Gotowe kochanie.możesz prać. _ Ania wstała i podcierając cipkę papierem toaletowym powiedziała cicho: -Ciszej,nie jesteśmy sami. _ i podciągnęła majtki oraz opuściła podomkę a ja szeptem powiedziałem: – Przecież mówiłaś,że śpi. -Ale ostrożności nigdy nie za wiele. _ i myjąc ręce przy wannie zapytała: – Nalejesz sobie zupy bo bym włożyła już ciuchy do prania. – Jasne. Nie możecie sobie kupić dłuższego węża żeby podłączyć pralkę już na stałe,a nie ją ciągle przysuwać i odsuwać. – Powiedz to mojemu staremu. – Jak wyjedzie to ci to zrobię,a teraz idę zjeść zupę bo jestem głodny jak cholera. – Idź skarbuś najedz się,a ja zaraz przyjdę do ciebie._ w kuchni nalałem sobie zupy i dość szybko zjadłem i mając ochotę na jeszcze poszedłem do łazienki zapytać się czy mogę zjeść do końca pomidorową; Ania właśnie włączała pralkę i wychodząc z łazienki powiedziała,że mogę zjeść całą zupę,ale jak weszliśmy do kuchni to dodała: – Ale nie mam już makaronu,to może ci ryż ugotuję. – Nie,zjem z chlebem. _ i kiedy nalewałem sobie zupę to Ania ukroiła mi dwie kromki chleba i powiedziała: – Słuchaj kochanie,nie wyrzucam ciebie,ale jak zjesz to pójdź do siebie i zadzwoń do Joli,bo wczoraj podobno kilka razy dzwoniła i dzisiaj jak byłeś w Warszawie to do pracy też dzwoniła. Ja jej powiedziałam,że wszystko w porządku,ale dobrze by było jakbyś oddzwonił do niej. – O kurde,miałem też do ojca zadzwonić bo Sławek mówił,że dzwonił do mnie parę razy wczoraj. -To podzwoń wszędzie przed pójściem do pracy,żeby się nie martwili i wiesz lepiej żeby Sławek ciebie nie widział jak się przebudzi. _ kończąc jeść zupę wstałem i stanąłem przed Anią mówiąc: -Dobrze zaraz pójdę,ale miałaś mi powiedzieć o co chodziło z tym przepraszaniem mnie przez Sławka. -Porozmawiamy o tym jutro.Nie chcę żeby stary coś podsłuchał. _powiedziała Ania cicho wprost mi do ucha,a ją wtedy objąłem i mówiąc szeptem: – Cudownie pachniesz kochanie. _ zacząłem ją całować żarliwie w usta,ona się temu poddała i również całowała mnie namiętnie,całując się rozpinałem jej podomkę i jak rozpiąłem do końca i zacząłem całować jej cycki to złapała mnie za głowę i odciągnęła ją od swoich piersi a potem patrząc mi w oczy powiedziała: – Krzysiaczku uspokój się,bo stary może się obudzić. – Pragnę ciebie najdroższa. – Ja ciebie też,ale musimy uważać. Już i tak sprawiłeś że zrobiłam się bezwstydna i wulgarna,ale nie przesadzajmy. – Jaka bezwstydna i wulgarna.Jesteś normalną a do tego śliczną kobietą i do tego jeszcze mnie kochasz. _ mocno się przytuliliśmy i Ania szepnęła mi do ucha: -Bardzo ciebie kocham mój wariacie,ale idź już,a od czwartku przez parę dni będziemy razem. _ i pocałowała mnie namiętnie ale kiedy złapałem ją za pupę to leciutko mnie odepchnęła i uśmiechając się i zapinając podomkę powiedziała: – Starczy skarbie na dzisiaj.. _ i kiedy już wychodziłem z kuchni to złapała mnie za rękę i cicho powiedziała: – Zapomniałam ci powiedzieć,że Jola planuje żebyśmy w sobotę zanocowali u niej. -My razem?. – Tak,przygotuje nam jedno łoże. _ i zaczęła się wesoło po cichu śmiać a potem powiedziała: -Chodzi mój kochany głuptasku,że chce żeby wszyscy co przyjadą zanocowali i wyjechali w niedzielę po obiedzie.Z resztą ona jeszcze nie wie,że Sławek nie przyjedzie. – A gdzie ona nas wszystkich tam pomieści. – Ma klucze od mieszkania sąsiadki i zgodę od niej,że może przenocować gości. – To idę zadzwonię do siostry żeby dowiedzieć się co tam planuje. – Tylko nie wydaj się skarbie,że byłeś u mnie wczoraj i że coś nas łączy. -Nic się kochanie nie obawiaj. A,że twojego starego połamało to mogę powiedzieć. _ Ania się trochę zastanowiła a potem powiedziała: – Tak,powiedz jej o tym,ale nic nie mów,że przyjedziemy tylko we dwoje. Zobaczę jak jutro Sławek się będzie czuł i zadzwonię do Joli. Niech stary zdecyduje co mam powiedzieć Joli. – W porządku. _ i podszedłem do drzwi wyjściowych i zanim je otworzyłem odwróciłem się jeszcze i padając sobie w objęcia całowaliśmy się namiętnie,aż w końcu Ania przerwała to mówiąc szeptem: – Idź już.Pa _ i otworzyła po cichu drzwi i patrzyła za mną przez chwilę a potem po cichu je zamknęła.Będąc w domu od razu zadzwoniłem do ojca i dowiedziałem się,że przyjadą do Torunia i w niedzielę z samego rana prosto z Torunia wyjadą do sanatorium do Kołobrzegu; następnie zadzwoniłem do siostry Joli i nic nowego się nie dowiedziałem od tego co mi powiedziała Ania,może poza tym że oprócz naszej rodziny będą też rodzice szwagra; ledwo skończyłem rozmowę z siostrą to zadzwonił szef żebym dzisiaj już nie przychodził,ale żebym był na 5 rano jutro,a więc wykąpałem się i podgrzałem sobie kawałek wątróbki którą dostałem od Ani,a potem ubrałem się i wyszedłem do sklepu po colę bo w domu nie miałem nic do picia; gdy wracałem ze sklepu to po drodze spotkałem Anię,która zdziwiona zapytała: – Nie jedziesz do pracy?. – Nie, szef dzwonił żebym jutro na 5 był. A ty po co idziesz?. _ Ania obejrzała się czy nikogo niema obok a potem powiedziała: – Staremu się zachciało zupy mlecznej i idę po mleko i makaron. – I jak mu lepiej. – Boli go,ale może sam chodzić byle nie robił gwałtownych ruchów i się nie schylał. – To kup co masz kupić,a ja poczekam na ciebie. -Nie kochanie,lepiej idź już bo znając starego to będzie stał w kuchni przy oknie i patrzył czy już wracam. Lepiej żeby nas razem nie widział. – No dobra i pójdę naokoło,żeby mnie nie widział,że też byłem w sklepie. -Bardzo dobry pomysł. – A powiesz mi tak szybko co za rozmowę miałaś z nim,że mnie przepraszał. -Jutro w pracy skarbie.A teraz idź już zanim ktoś nas zauważy,że tak długo rozmawiamy. _ i odeszła w stronę sklepu a ja poszedłem do domu nadrabiając trochę drogi,ale nie przechodziłem koło okien i pokoju L….ch ; będąc w domu koło 18.30 zadzwonił telefon,był to Sławek i zapytał się czy nie przyszedłbym do niego bo mu się nudzi i ponieważ Ania wychodzi do sąsiadki to chciałby ze mną spokojnie porozmawiać i kiedy mu miałem odpowiedzieć to do mojego mieszkania weszła Ania otwierając drzwi swoimi kluczami które jej dałem i do słuchawki powiedziałem: – A to coś pilnego?. -Póki niema Anki to chciałbym to wykorzystać i porozmawiać. _ jak on mi to mówił to Ania napisała w notesie który leżał przy telefonie: powiedz staremu że przyjdziesz za 5 minut, a więc tak mu powiedziałem i po odłożeniu słuchawki zapytałem Ani: – O co chodzi kochanie?. – Przyszłam ci powiedzieć,że stary wie,że spotkałam ciebie przed sklepem,bo sąsiadka B…. , nas widziała i nie chciałam ryzykować,żeby przypadkiem od niej się dowiedział. – W porządku,a ty idziesz do sąsiadki czy tylko tak mu powiedziałaś,żeby przyjść do mnie. -Idę właśnie do B… ,bo mnie poprosiła o pomoc,a właściwie,żebym jej powiedziała jak się robi dżemy i soki,bo jeszcze nigdy tego nie robiła,a chce porobić dzieciom na zimę. – A o czym Sławek chce pogadać. – Dokładnie to nie wiem,ale jak go znam to myślę,że będzie chciał żebyś mnie przekonał,żebym jechała do Joli z tobą.bo mu powiedziałam,że jeżeli pojadę do Torunia to pociągiem,bo dosyć mam jego chorobliwej zazdrości. – I co powiedział. – Jutro skarbie porozmawiamy spokojnie,a teraz już muszę iść, z resztą ty też. I jeszcze jedno kochanie,staraj się mówić o mnie obojętnym głosem,żeby się nie domyślił co czujesz do mnie. – Będzie ciężko,ale się postaram. – Pomyśl,że to chodzi o naszą przyszłość to na pewno ci się uda. _ i pocałowała mnie a potem wyszła i poszła do B… , piętro wyżej a ja zszedłem na dół do Sławka; zapukałem do drzwi a po chwili jeszcze raz i usłyszałem spuszczanie wody w łazience a potem głos Sławka: – Chwileczkę już idę. _ i usłyszałem zamykanie drzwi od łazienki a potem szuranie nogami i po chwili otworzyły się drzwi i Sławek powiedział: – Przepraszam ciebie,ale byłem w łazience _ i przepuścił mnie do środka,a będąc w pokoju powiedział: – Myślałem,że zagramy sobie w szachy,ale mam trudności z siedzeniem,a więc nie zagramy i pozwolisz,że się położę. – Jasne,przecież chory jesteś. – A tam od razu chory.Trochę mnie połamało,ale jutro powinno już być dobrze. – A co już się lepiej czujesz? Rozmawiałem z tatą i jutro na pewno zadzwoni bo chciał już dzisiaj,ale powiedziałem mu,że śpisz. – Masz wspaniałego ojca,ale chciałem porozmawiać z tobą o czym innym. – Byłeś trochę tajemniczy przez telefon,że aż się boję. – Czego się boisz?. _ zapytał szybko Sławek i patrzył czujnie na mnie,a ja szybko odpowiedziałem: – Że mnie o coś poprosić lub zapytasz a ja nie będę mógł ci odpowiedzieć. – To jakie masz tajemnice. – Tajemnic nie mam,ale za wcześnie mówić o mojej miłości i o tym jak to się potoczy,a więc dlatego nie chciałbym o tym na razie rozmawiać. – Dobra,to nie będę ciebie o to wypytywał. Powiedz mi jak ci się pracuje z Anką. – Nijak,bo nie mam styczności w pracy z twoją żoną tyle co wchodzę do biura z klientem,żeby mu wypisała ona albo pani Basia fakturę lub rachunek i tyle się widzimy w pracy. – Przepraszam ciebie teraz o to pytanie,ale powiedz szczerze jak ty odczuwasz wasze relacje,bo mi się wydaje,że chyba Anka się przekonała do twojej przemiany. -Bo ja wiem,trudno mi odpowiedź,bo jakoś specjalnie się nad tym nie zastanawiałem.Ale nie rozumiem po co te pytania.Stało się coś. – Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje,ale stałem się ostatnio bardzo zazdrosny i co najgorsze robię Ance wyrzuty z tego powodu chociaż nie mam na szczęście podstaw do tego. _ zacząłem się lekko śmiać i cały czas się śmiejąc powiedziałem: – Tylko nie mów mi,że jesteś o mnie zazdrosny. -Nie,chociaż przyznaję,że Anka mogła to tak odczuć. – Nie rozumiem?. – Robiłem jej ostatnio pretensje,że więcej czasu z tobą spędza niż w domu. – Nie wierzę. Przecież to nieprawda i może masz rację,że Anka zmieniła w jakiś sposób stosunek do mojej osoby,ale nie na pewno do tego stopnia,żeby chętnie chętnie spędzać czas ze mną. -Spokojnie Krzysiek,nie podejrzewam ciebie i wiem,że nie fair się zachowałem wobec ciebie wykorzystując twoją osobę do awantury z żoną. -Mam tylko nadzieję,że Anka nie zrewanżowała się za moje zachowanie z przed laty i nie wykorzystała twoich podejrzeń żeby się na mnie zemścić. -Nie przesadzaj,moja żona nie jest mściwą osobą.Myślałem,że już jednak się dogadujecie,ale widzę,że nie jest to tak do końca. – Dlaczego,staram się pomagać na tyle ile mogę i potrafię i być uczynny. -Tak samo jak ona wobec ciebie,ale jak jesteście osobno to jednak widać,że nie wszystko jest w porządku z waszymi kontaktami. -Wydaje ci się,jeżeli chodzi o mnie,a jeżeli chodzi o Ankę to na pewno do końca ona mi nie ufa i całkowicie mi nie przebaczyła. -Nie będziemy się o to teraz kłócić,bo zaraz Anka może wrócić,a mam do ciebie sprawę. -Chyba wiem o co ci chodzi,ale przepraszam ciebie nie zrobię tego,bo nie zamierzam się wtrącać w wasze małżeństwo a poza tym chociaż Anka za bardzo mnie lubi to nie wierzę w to,żeby ciebie zdradzała i dlatego nie będę jej śledził. – Dziękuję ci za to co powiedziałeś,ale nie oczekuję tego od ciebie. – Przepraszam,ale tyle mówiłeś o zazdrości,że pomyślałem,że chcesz żebym ją śledził. – Co ty,jakby się wydało to,że kazałem ją śledzić to nigdy by mi tego nie wybaczyła,a poza tym też jej wierzę tylko widzisz jak się ma młodszą żonę o 13 lat to na stare lata człowiekowi odbija z zazdrości chociaż nie ma ku temu podstaw i wierzy się swojej żonie. -Przepraszam w takim razie za to co powiedziałem. Co to w takim razie za sprawa. – Anka do Torunia chce jechać pociągiem,bo nie chce znowu moich podejrzeń,a więc chcę żebyś ją przekonał żeby pojechała z tobą. – Chyba żartujesz,że ona mnie posłucha. Oczywiście jak się zgodzi to ją zabiorę,ale wątpię żebym ja ją do tego przekonał. _ Sławek się zastanowił,aż w końcu powiedział: – Tak teraz myślę,że masz rację. Kurcze co tu zrobić. _ siedzieliśmy tak przez chwilę w milczeniu,aż w końcu powiedziałem: – Myślę,że jedyne osoby które mogą ją do tego namówić to są to Sylwia i Jola. – Masz rację,ale nie chciałbym mówić Sylwii,że jestem chorobliwie zazdrosny o jej matkę i to przeze mnie Anka chce jechać pociągiem. – Jak chcesz to pogadam z siostrą,a może najpierw jeszcze raz pogadasz z Anką tylko znajdź jakieś argumenty żeby ją przekonać. – Ale jakie. – Tego to już nie wiem. _ i w tym momencie usłyszeliśmy jak otwierają się drzwi wejściowe i Sławek szeptem powiedział żeby o tym nie rozmawiać a głośnio zapytał: – Jakie masz plany na urlop. – Nic nie planuję i jak zawsze spontanicznie się gdzieś wybiorę. _ kiedy odpowiadałem to do pokoju weszła Ania i zrobiła zdziwioną minę i powiedziała: – O, masz gościa,a już się zmartwiłam,że masz gorączkę i przez sen mówisz. – Życzę ci Krzysiek takiej żony,która będzie się tak martwić o ciebie _ podnosząc się z fotela spojrzałem na Anię która sadzając na łóżku męża i poprawiając mu poduszkę uśmiechnęła się do mnie i pokiwała głową na tak,a męża się zapytała: – Zaraz tabletki ci podam tylko najpierw zrobię ci jakąś kanapkę. _ a Sławek powiedział do mnie: – Krzysiek zostań jeszcze trochę to zjesz z nami kolację. – Nie dziękuję,ale nie jestem głodny i pójdę już bo jutro na 5 muszę być w robocie. _ a Ania powiedziała: – Jak chcesz,ale zapraszam jutro na kolację,a przy okazji chciałabym,żebyś jutro odkręcił węża od pralki. – Dobrze,ale po pracy mam parę spraw i jak co to dopiero gdzieś koło 20 mogę wejść. – Dobrze,bo jutro po pracy jeszcze pranie będę robić. _ a potem do męża powiedziała: – A ty kładź się i leż jak chcesz jechać na wieś,bo jak ci się nie poprawi to ciebie nie puszczę. _ i wyszła do kuchni,a ja podając rękę na pożegnanie Sławkowi życzyłem szybkiego powrotu do zdrowia,a szeptem dodałem,że niech myśli nad argumentami i wyszedłem z pokoju gdzie zaraz przy drzwiach stała Ania i całując się odprowadziła mnie do drzwi wyjściowych,a potem nic nie mówiąc weszła do kuchni i mi pomachała,a ja otwierając drzwi głośnio powiedziałem dobranoc a Ania odpowiedziała z kuchni przesyłając mi buziaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *