Od szantażu do miłości 37.

Od szantażu do miłości 37.

W poniedziałek 13 czerwca do pracy wyjechałem już parę minut po 5,ponieważ i tak nie mogłem spać. Z rana razem z kolegą wzięliśmy się za Syrenkę pewnego sierżanta który mieszkał w bloku obok mnie przy której nam trochę zeszło i kiedy zamierzałem pójść do spożywczaka,który był prawie naprzeciwko warsztatu to przyszedł szef i powiedział,że ma do mnie sprawę. Wściekły,że będzie miał jakąś pilną robotę dla mnie dzisiaj po południu szedłem zanim do jego samochodu,a on z bagażnika wyjął neseser i otwierając go powiedział: -” Mam do ciebie sprawę Krzysiek. Chciałbym żebyś jutro rano nie przyjeżdżał do warsztatu tylko prosto pojechał do fabryki na Żerań”. _ a potem podając jakiś dokument,który okazał się zamówieniem dodał: -” Tutaj masz papiery gdzie wszystko masz napisane co masz przywieź i do kogo się masz zgłosić”. -” A dużo tego będzie,zabiorę to wszystko do swojego samochodu”. -” Spokojnie weźmiesz tylko drobiazgi jak żarówki,świece i inne takie rzeczy,a po te cięższe rzeczy pojadę ciężarówką w piątek jak przygotują to i wtedy zapłacę”. -” A o której mam tam być i czy mi wydadzą towar”. -” Nic się nie martw,wszystko załatwione,zgłosisz się tylko do Z…. . a on ciebie dalej pokieruje. On pracuje od 8,ale najpóźniej żebyś do 10 był u niego,bo potem może go nie być”._ i dał mi te dokumenty,a potem przyszła szefowa i pożegnali się i odjechali,a ja poszedłem do biura. W biurze była tylko Ania i od razu zapytałem: -” Sławek już pojechał”. -„Spokojnie Krzysiu,zaraz do niego zadzwonię i wszystkiego się dowiem,ale myślę,że wcześniej jak o 14 to z domu nie wyjdzie”. -„I pasuje. Kupić ci coś bo idę do sklepiku”. -„O tak,właśnie miałam ciebie o to prosić bo jestem bez śniadania”. -” To co ci kupić”. -„Co kupisz Krzysiu to zjem,tylko nic słodkiego”. _ i wyszedłem do sklepu wracając z niego po 20 minutach kupując 4 zwykłe bułki,ćwiartkę masła,ser żółty i pomidora; zostawiłem zakupy u Ani w biurze i mówiąc,że przyjdę za chwilę i zrobię kanapki wyszedłem do warsztatu zobaczyć czy coś przybyło do pracy bo w ten poniedziałek było nas trochę mniej bo jeden kolega był na zwolnieniu a dwóch wzięło sobie wolne po jakiś rodzinnych imprezach,ale na szczęście roboty nie było za wiele,a do tego było chłodno i lekko kropił deszcz. Po 10 minutach wróciłem do biura,Ania właśnie kroiła pomidora i widząc mnie powiedziała: -” Na tym większym talerzu są twoje kanapki i tyko położę jeszcze pomidora na nich i możesz je zabrać”. -” Dzięki,ale mówiłem,że zaraz przyjdę i zrobię”. -” Zaraz przyjdzie pani Basia i wolałam,żeby nie widziała ciebie tutaj ze mną”. -” Nie wiem o co chodzi ale dobrze”. -” Wytłumaczę ci Krzysiu w domu to,a teraz powiem ci,że ja wychodzę z pracy po 12,a ty wyjdź normalnie i pojedź do siebie,a ja przed 16 lub troszkę po do ciebie zadzwonię”. -” Mieliśmy razem wyjść i pójść do mnie lub do ciebie”. -” Mała zmiana planu i na pewno się spotkamy u mnie,ale trzeba zachować ostrożność i dam ci znać kiedy możesz przyjść. Dobra szkoda czasu skarbie,zabieraj kanapki i wychodź bo ja mam jeszcze trochę roboty”. _ i biorąc swój talerzyk usiadła przy biurku i pięknie się uśmiechając przesłała mi buziaka,a więc wziąłem swój talerz i wyszedłem. Czas mi się potem w robocie dłużył i kiedy zamierzałem pójść wcześniej się umyć to przyszła pani Basia i zapytała mnie czy bym nie zajrzał do jej „malucha” bo nie chce jej odpalać od razu. Zły,że akurat teraz kiedy miałem się szykować do wyjścia z tym przyszła,to uśmiechając się zgodziłem i poszedłem za nią do samochodu. Na szczęście była tyko świeca zalana,ae przy okazji wymieniłem jej też olej i zostawiłem ją szczęśliwą przy samochodzie,a sam poszedłem pod prysznic. Zajeżdżając pod blok i wysiadając z samochodu rozejrzałem się czy nie ma samochodu Sławka, ale po chwili przypomniałem sobie,że nie potrzebnie się rozglądam zanim bo zostawił go u swojej rodziny. Spojrzałem więc do góry w okna L….. , i w pokoju Ani okno było jak szeroko otwarte chociaż nadal było chłodno,ale w pozostałych 2 pokojach gdzie okna wychodziły na tą stronę było wszystko pozamykane. Idąc po schodach zastanawiałem się czy Sławek pojechał do W-wy czy może jednak nie, ale przestałem o tym myśleć bo na klatce roznosiły się zapachy,że zachciało mi się jeść,a więc otwierając drzwi od mieszkania myślałem co mam do jedzenia w domu. Kiedy szukałem w lodówce co na szybko zjeść zadzwonił telefon i po podniesieniu słuchawki i powiedzeniu „halo” usłyszałem głos Ani,która mówiła: -” Mam do ciebie gorącą prośbę Krzysiaczku.Spełnisz ją? „. -„Kochanie dla ciebie zrobię wszystko”. -” Cieszę się,że to powiedziałeś,ale nie mam dużych wymagań na teraz tyle tyko żebyś się ubrał elegancko i przyszedł do mnie za 15 minut i w domu nic nie jedz”. -„Zaintrygowałaś mnie,ale oczywiście zrobię co sobie życzysz”. -” A więc czekam na ciebie za kwadrans.Pa”. -„Pa”. _ i zaskoczony stałem jeszcze przez chwilę ze słuchawką w ręku i zastanawiałem się o co chodzi,ale nie mogąc nic wymyślić odłożyłem słuchawkę i poszedłem do pokoju przejrzeć swoją garderobę w co się ubrać,ale ponieważ chciała żeby było elegancko to założyłem garnitur i błękitną koszulę i po chwili zastanowienia również krawat i tak ubrany poszedłem na górę do Ani. Niestety wychodząc od siebie spotkałem sąsiada który pomagał mi dzień wcześniej wnosić Sławka,a więc zamiast zapukać do mieszkania L…. to zszedłem z nim na dół,a przed blokiem udając,że zapomniałem portfela zawróciłem i poszedłem na 2 piętro pod drzwi L…. , i zapukałem delikatnie do drzwi które po chwili otworzyła mi Ania ubrana w białą elegancką bluzkę zapiętą pod samą szyję z jakimiś świecącymi cyklinami i do tego miała założoną spódnicę do kolan również w białym kolorze,ale w czarne podłużne paski oraz białe rajstopy jak myślałem,ale źle myślałem bo okazało się że to są pończochy i czarne buty na obcasie które na przodzie miały białą broszkę ( przynajmniej ja to tak nazwałem bo nie znam się na tym). Po wejściu do mieszkania zamknąłem szybko drzwi i powiedziawszy; -” Ale piękny anioł mi otworzył”._ chciałem ją objąć ale lekko mnie odpychając powiedziała: -” Pomału Krzysiaczku chodźmy do dużego pokoju”. _ i poszła przodem,otworzyła drzwi od pokoju i przepuszczając mnie powiedziała: -” To mój prezent dla ciebie na urodziny,ale nie jedyny”. _ ława była zastawiona na dwie osoby a ponadto stała tam waza z zupą,kieliszki do wina,sałatka jarzynowa,ogórki oraz samowar z zaparzoną herbatą a który Ania dostała od mojej mamy tuż przed śmiercią i paliły się 2 świece,a żaluzje u okien były zasłonięte. Stałem i patrzyłem na to trochę wzruszony widząc samowar mamy,ale Ania wyrwała mnie z tego marazmu mówiąc: -” Zanim usiądziemy do obiadu chciałabym ci coś jeszcze dać.Możliwe,że robię błąd ale ufam ci i wierzę że nie zrobisz nic głupiego i nada będzie jak teraz”. _ i wręczyła mi dużą kopertę,z której wyjąłem jej zdjęcie na którym trzyma dłoń przy ustach i przekazuje całusa. Ponieważ stałem wpatrzony w te zdjęcie to kazała mi je odwrócić, a więc odwróciłem i zacząłem na głos czytać:
-” Z okazji Twoich 25 urodzin,życzę Ci kochany dużo szczęścia a przede wszystkim miłości.
Chociaż nie będziemy mogli nigdy być razem to postaram się tej miłości dać Tobie jak najwięcej,bo wiedz najdroższy,że bardzo Ciebie Kocham”. _ Przeczytawszy to spojrzałem na nią,a ona podeszła do mnie i przytulając się powiedziała: -” Nie wiem jak to się stało,możliwe,że oszalałam, ale kocham ciebie Krzysiaczku”. -” Ja ciebie też bardzo kocham Aniu”. _ i zaczęliśmy się namiętnie całować splatając nasze języki,ale po jakimś czasie Ania delikatnie próbowała się oderwać ode mnie aż w końcu powiedziała: -” Kochanie chodź coś zjemy,żeby nam nie ostygło. Starałam się zrobić to co lubisz najbardziej,a nie zajmuje dużo czasu”. _ i puszczając ją z objęć podszedłem do ławy i uchyliłem pokrywkę od wazy i widząc że to pomidorowa powiedziałem: -” Jesteś kochana zadając sobie tyle trudu”. -” To nie wszystko skarbie.Na drugie danie jest wątróbka”. -„Ale ty nie przepadasz za nią i nawet nie lubisz jej robić”. -” Przemogłam się żeby zrobić ci niespodziankę i nawet ładnie pachniało to może przy tobie polubię i wątróbkę. Ale koniec gadania tylko siadamy i jemy bo jeszcze mam parę niespodzianek,a więc szkoda czasu”. _ a więc siedliśmy i jedliśmy obiad uśmiechając się do siebie i dając sobie co chwila buziaki oraz rozmawiając. Zapytałem ją jak z tym wszystkim zdążyła bo zanosząc talerze po zupie do kuchni to zobaczyłem,że Ania upiekła też jabłecznik,ale wytłumaczyła mi,że to nagle jej dzisiaj przyszło do głowy jak rozmawiała ze Sławkiem przez telefon i powiedział jej,że do W-wy jedzie tym pociągiem o 12.36 bo umówił się tak z moim ojcem,a więc wyszła przed 12 zrobiła zakupy koło nas i udało się jej jakoś zdążyć.Dowiedziałem się też,że zdjęcia robiła u fotografa w Poznaniu będąc u rodziny Sławka wybrała się tam z jego bratankiem i żoną i korzystając z okazji,że oni załatwiali swoje sprawy to zrobiła sobie te fotki a odebrała ja po 4 dniach jadąc tam sama autobusem. Około 16.45 zadzwonił telefon,akurat kiedy skończyliśmy obiad i piliśmy herbatę z samowaru.Dzwoniła moja siostra z zaproszeniem L…. , na sobotę 18 czerwca na swoje imieniny i moje urodziny.Ania odpowiedziała,że ona chętnie przyjedzie ale jak będzie ze Sławkiem to nie wie bo go teraz niema. Zapytała krótko co słychać u nich i jej córki i zakończyła rozmowę mówiąc,że wczoraj wrócili po 2 tygodniach i ma trochę pracy i jutro wieczorem oddzwoni. Uśmiechając się powiedziałem: -” Ale z ciebie kłamczuszka się zrobiła”. _ Ania siadając mi kolanach złapała mnie za krawat i pociągnęła mnie delikatnie w stronę swojej buźki i czule mnie pocałowała w czoło a potem w nosek i powiedziała: -” Widzisz co ze mną zrobiłeś,nie dość że oszukuję męża to jeszcze do tego bliskie mi osoby jak córkę i najlepszą przyjaciółkę czyi twoją siostrę”. -„Obiecuję ci kochanie,że nie skrzywdzę ciebie,ani nie pozwolę ciebie skrzywdzić”. -” Kotuś wiem,że mogę na ciebie liczyć dlatego pomożesz mi posprzątać ze stołu,a pozmywamy później”. -” Dobrze kochanie,rozumiem,że masz wszystko zaplanowane”. -” Tak,ale nie zdradzę na razie ci wszystkiego.Powiem tylko,że zanim pójdziemy się kochać to czeka ciebie jeszcze jedna niespodzianka”. _ i dała mi mocnego całusa a potem wstając mi z kolan kazała mi się pośpieszyć bo już prawie 17 a stary o 20 może już być,a więc szybko wziąłem się za znoszenie naczyń i reszty jedzenia do kuchni,a Ania wkładała naczynia do miski i wlała do niej wody a potem powiedziała: -” Kotuś ja pochowam jedzenie do lodówki,a ty idź do mojego pokoju zamknij lufcik,zasuń żaluzje jeżeli nie są zasunięte,zapal światło i czekaj na mnie i swoją ostatnią niespodziankę”. _ a więc poszedłem do jej pokoju i od razu zapaliłem światło bo żaluzje były zasłonięte,tylko zamknąłem lufcik bo w pokoju było trochę chłodno i usiadłem na krześle bo wersalka była rozłożona i było pościelone do spania; siedząc na krześle myślałem co Ania jeszcze wymyśliła,bo ja i tak już byłem bardzo szczęśliwy,że Ania mnie kocha i kiedy chciałem wyjąć zdjęcie które dostałem od niej i jeszcze raz przeczytać jej życzenia to usłyszałem jak Ania idzie i po chwili nie widząc jej usłyszałem jej pytanie: -” Co robisz kochanie?”. -” Siedzę i czekam na ciebie z niecierpliwością”. -” To proszę zamknij na chwilę oczy”. _ zrobiłem jak prosiła i czekałem,a po chwili znowu usłyszałem: -” Masz już zamknięte oczy?”. -„Tak kochanie”. _ i usłyszałem jej kroki a potem cisza i jej cichy śpiew „sto lat,sto lat niech żyje żyje nam” _ gdy zaczęła śpiew to otworzyłem oczy i z wrażenia otworzyłem jak szeroko gębę i tak cały czas trwałem gdy Ania śpiewała; Ania miała na sobie śliczny biały komplet bielizny plus do tego białe pończochy z pasem, a do tego wszystkiego białą krótki przezroczysty peniuar zawiązany na wysokości jej piersi; trzymała tacę z jabłecznikiem w którym było 25 zapalonych świeczek i kiedy spojrzałem na tą tacę to zobaczyłem,że na majteczkach jest napis „I LOVE YON ” był on mało widoczny bo też biały jak majteczki tyle,że małe litery były z koronki; skończyła śpiewać i powiedziała: -„Widzę,że cię zamurowało skarbie,ale zanim coś powiem to pomyśl sobie życzenie i spróbuj za pierwszym razem zdmuchnąć wszystkie świeczki”. _ pomyślałem sobie że do szczęścia mi brakuje tylko tego,żebym mógł się kiedyś pochwalić wszystkim jak bardzo kocham Anię i wziąłem ogromny wdech i zdmuchnąłem wszystkie świeczki: -„Brawo skarbie.Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i życzę tobie żeby to co sobie pomyślałeś się spełniło”. _ i dała gorącego całusa a potem odkładając ciasto na biurko zapytała: -” Ukroić ci teraz czy później zjemy”. -” Teraz kochanie to chyba nic bym nie przełknął”. _ Ania okrakiem siadła mi na kolanach i rozwiązując mi krawat powiedziała: -„Mam nadzieję,że z nawiązką nadrobiłam to,że nie było mnie tydzień temu z tobą”. -” 13 czerwiec 1994 rok to będzie data moich nowych narodzin i niech nikt mi nie mówi,że 13 to pechowa cyfra”. -„Cieszę się skarbie,że sprawiłam ci tyle radości.Ja teraz pójdę zanieś ciasto do kuchni a ty rozbierz się żeby nie pognieść garnituru”. _ i dając całusa wstała mi z kolan, wzięła ciasto i wyszła z pokoju do kuchni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *