Nowy telefon

Nowy telefon

Mam na imię Kuba.
Był ciepły majowy dzień — siedziałem na ławce, na korytarzu szkoły, przeglądając zeszyt od matmy, podczas gdy moi koledzy zebrali się w grupce, podziwiając nowy smartfon jednego z nich. Smartfony były wtedy czymś nowym, czymś świeżym, czymś, co każdy zapragnął mieć. Nie dawno weszły one na polski rynek.
Kto przyniósł jednego do szkoły, od razu był otaczany przez grupkę kolegów, czy koleżanek, i zasypywany setkami pytań.
– Duży ma wyświetlacz?
– Czy dobra grafika?
– Czy dużo pojemności? Itp.
Byłem biednym chłopakiem — mieszkałem jedynie z matką, która harowała od rana do późnych godzin wieczornych. Mimo wszystko dostawałem raz na jakiś czas kieszonkowe, ale w porównaniu z tym, czym mogli pochwalić się moi bogatsi koledzy, moje kieszonkowe były drobniakami. Zapragnąłem mieć taki telefon — nigdy o nic nie prosiłem, nie wiem nawet, co mnie naszło — może zapragnąłem tak zwanych pięciu minut dla siebie. Może chciałem przez chwilę poczuć się kimś ważnym, w tej szkole. Wiedziałem, że matka mi nie da. Postanowiłem więc udać się do mieszkania wujka, rodzonego brata mojej matki. Kiedyś przez przypadek odkryłem jego schowek — bawiąc się tam. Wujek nie był majętny, ale biedny też nie był. Zarabiał średnią krajową — wydawał pieniądze na miesięczne rachunki, czy jedzenie, a resztę regularnie odkładał. Zdarzyło mi się kilka razy zajrzeć do schowka, raz nawet podwędziłem mu 10 zł, ale do dzisiaj się nie zorientował, a może wiedział, tylko puścił to w niepamięć. Postanowiłem zaryzykować i wziąć sobie kilka stów. Nie będzie do końca pewny czy to ja. Często odwiedzają go różni ludzie, na przykład jego koledzy z pracy.
– Cześć wujku. – Przyszedłem do ciebie w odwiedziny. – Skończyłem wcześniej lekcję. – Chciałem pooglądać trochę telewizję.
Wujek miał wykupiony cały pakiet różnych programów z satelity: Muzyczne, przyrodnicze, filmowe i sporo tych niepolskojęzycznych.
– Cześć. Wejdź. – Jak w szkole? Jak mama?
– To samo. Mama też. – Nie mogę się już doczekać końca roku szkolnego.
– Siadaj i włącz sobie tv. Na stoliku leży pilot.
– Napijesz się czegoś?
– Tak wujku. – Poproszę herbaty, jeśli to nie kłopot.
Wujek wyszedł do kuchni. Między kuchnią a pokojem, w którym przebywałem, dzieliły nas jeszcze dwa inne pokoje. Pomyślałem teraz albo nigdy. Przez chwilę przysłuchiwałem się odgłosom z kuchni. Wujek wyraźnie się po niej krzątał. Podszedłem szybko do segmentu. Wysunąłem szufladę, a z niej wysunąłem lekko spód. Szuflada miała drugie dno. Kiedyś jak byłem młodszy. Matka zostawiła mnie samego z wujkiem na cały dzień. Byłem wtedy sam w pokoju, bo wujek się kąpał. Szperałem po szufladach i odkryłem jego mały sekret, ale pieniądze wtedy nic dla mnie nie znaczyły. Byłem zbyt mały, żeby znać ich wartość. Po wysunięciu płytki moim oczom ukazała się ładna kupka świecących, świeżych banknotów. Było ich tam z kilka tysięcy. Już wyciągałem rękę, gdy nagle podłoga w korytarzu cichutko zaskrzypiała. Zamarłem na chwilę, ale nic się nie wydarzyło. Wujka wciąż nie było. Pospiesznie wyciągnąłem kilka banknotów i zamknąłem szufladę, nie zwróciłem nawet uwagi, ile wziąłem do ręki. Nie chciałem wyjść stamtąd z pustymi rękoma. Jak gdyby nigdy nic rozsiadłem się przed telewizorem. Po kilku minutach wrócił wujek z tacą, a na niej dwie szklanki z herbatą, był też dzbanek z parującym wrzątkiem. Wujek podsunął mi szklankę.
– Pij, póki gorące. – Zaparzyłem ci specjalnych ziółek.
Wczoraj przywiozłem je z pracy. Dostałem je od jednego kolegi. Nie chciałem odmawiać i z grzeczności mimo wrzątku — upiłem kilka łyków. Nie minęła minuta i zaczęło mi się dziwnie kołować w głowie. Pokój zaczął cały wirować. Wszystko wydawało się podwójne, nie miałem siły się poruszyć.
– Źle się czuję. – Co jest w tej herbacie?
Spojrzałem w stronę wuja, który siedząc, nie odezwał się słowem, popijał swoją herbatę, i patrzył na mnie jakimś dziwnym, fałszywym spojrzeniem. Odpłynąłem. Urwał mi się film.

Jakiś czas później.

– Usnąłem? – Co jest kurwa?! Nie mogłem uwierzyć. Leżałem na łóżku w samych majtkach. Ręce miałem spięte z tyłu kajdankami, tak mocno, że ledwo mogłem się ruszyć. Byłem skołowany. Wciąż trochę kręciło mi się w głowie.
– O! Obudziłeś się? usłyszałem za plecami. Wujek stał tuż za mną, obok łóżka wyraźnie uśmiechnięty.
– Czemu mi to robisz wujku?
– Zrobiłeś coś okropnego — zaprzeczysz?
– Jezu! On wie! pomyślałem.
– Niegrzeczne dzieci muszą ponieść karę! Złapał mnie swoimi silnymi, męskimi rękoma. Byłem szczupłym, niewysokim, delikatnym chłopcem. Dwoma szybkimi ruchami usadowił mnie na kolanach, tak, że mój tyłek wystawał teraz do góry. Prochy, którymi mnie poczęstował, wciąż jeszcze działały. Mój umysł funkcjonował prawidłowo, za to ciało nie chciało się mnie słuchać. Ściągnął mi majtki i poczułem, jak jedną ręką rozchyla mój pośladek. Czułem jego wzrok na moim rowku.
– Nie! Co ty robisz?! Wyciągnął z kieszeni jakąś tubkę żelu. Wycisnął trochę na rękę i zaczął go wsmarowywać w mój odbyt.
– To jest śliskie!.
– Mówiłem ci już — Niegrzeczne dzieci muszą ponieść konsekwencję swych złych czynów. Bez chwili zawahania wsadził mi dwa palce. Poczułem ból i opór, chciało mi się wyć!
– To boli! Wyjmij je!
– Ale wtedy, nie dostałbyś odpowiedniej kary.
Poruszał swoimi palcami na wszystkie strony. Dotykał moich czułych punktów. Łzy napłynęły mi do oczu. Mój penis zaczął dziwnie pulsować. Byłem wtedy prawiczkiem, nigdy wcześniej się nie spuszczałem. Wujek zaczął mnie w odbycie dotykać, w jakieś konkretne miejsce. Dobrze wiedział, co robi, bo już po chwili, mój kutas zesztywniał, a po kilku następnych sekundach zaczął strzelać gorącą dawką spermy. Czułem się upodlony i krzywdzony, ale jednocześnie odczuwałem dziwną przyjemność, z jaką nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Wgryzłem się zębami w prześcieradło.
– Będę musiał ukarać cię surowiej! – O mój Boże! Wystrzeliłeś tyle spermy, po tym, jak tylko dotknąłem twojego tyłka?
Mówiąc to, zagnieżdżał się we mnie trzema palcami.W końcu stojąc za mną, spuścił w dół spodnie i
moim oczom ukazał się jego sterczący około dwudziestu centymetrowy kutas. Ślinił się cały od jego soków. Przybliżył go do mojej szparki.
– Nie! – Przestań! – Co robisz? Nie chce!! Wszedł me mnie. Po wyrobieniu mnie nieco wcześniej palcami nie było to trudne. Jedną ręką naprowadzał swojego fiuta, a drugą trzymając mnie za szyje, przyduszał głową do łóżka. Poczułem ból i dyskomfort, w miarę jak zaczął się poruszać. – Czułem, jakbym chciał w tym momencie zrobić kupę.
– Mmm jesteś bardzo ciasny! – Wspaniale! Bez żadnego zawahania zaczął mnie nim mocno nabijać. Wpychał go mocno. Starał się dotykać moich czułych punktów, o których sam dowiedziałem się później.
– Tobie też jest dobrze? Co? odjęło mi mowę. Twarz zalała się łzami. Byłem w beznadziejnej sytuacji, byłem zniewolony, doskwierał mi ból rąk wciąż spiętych mocnym uściskiem kajdanek. Nie mogłem uwierzyć, że robi mi to mój własny wujek. Ktoś u kogo czułem się zawsze bezpiecznie, ktoś, komu mogłem zaufać. Mój kutas na nowo zesztywniał, nie chciałem dochodzić, nie chciałem po raz kolejny dawać mu tej satysfakcji.
– Już więcej tego nie zrobię, będę grzeczny! – Proszę!!
– Co tam mówisz? Aż tak ci dobrze, tam w środku? – Whoaa dochodzę!!! Trzymaj się.
Spuścił się we mnie, a gdy wyszedł, z tyłka wypłynął strumień gorącego nasienia. Jego sperma ciekła powoli po moich jajkach, na mokre od mojej spermy prześcieradło. Spocony podszedł do komody. Widziałem jego zarośnięty tyłek. Wciąż byłem w pułapce, moje mięśnie nie funkcjonowały, tak jak powinny, nawet jeśli podjąłbym walkę, to dużo bym na tym nie ugrał.
– Błagam! Przebacz mi!
– Nie mogę tego zrobić. – To mi nie wystarczy, aby zadowolić mnie, za to, co ukradłeś.
Nagle wyciągnął aparat i zaczął pstrykać zdjęcia mojej obspermionej dupie. Przechadzał się po pokoju i zrobił kilkanaście takich zdjęć. Podszedł do mnie i na jednej z fotek umieścił mnie, i swojego kutasa.
– Myślałeś, że jestem głupi? – Już ja znam takich małych bezczelnych gnojków.
Ponownie podszedł do komody i spomiędzy dwóch dużych ramek ze zdjęciami wyciągnął małą mikro kamerkę. W tamtych latach musiała sporo kosztować, bo prócz opcji nagrywania, miała też mały wyświetlacz. Przewinął nagranie i pokazał mi moment, w którym kradnę jego pieniądze.
– Teraz mam zdjęcia, z którymi będę wiedział co zrobić, a nagranie chętnie zaniosę na policję.
– Myślisz, komu uwierzą? Tobie, małemu gnojkowi, z biednego domu, czy dorosłemu mężczyźnie z dobrą, nieposzlakowaną opinią?
– Jeśli jednak dotrzymasz mi towarzystwa (ponownie), a zastanowię się co z tym zrobić.

Później.

Był piękny słoneczny dzień. Tego dnia niebo było jasnoniebieskie, a ciepło łagodnie drażniło skórę. W dosyć znanym i bardzo popularnym miejscu w mieście był deptak. Było tam pełno ludzi, pełno turystów z całego kraju, i spoza granic, rodzin przechadzających się wraz z dziećmi — jedne trzymały baloniki, inne zajadały watę cukrową, a jeszcze inne siedziały ojcom na barana. W całym tym tłumie tych wszystkich ludzi stałem ja i miałem na sobie dziewczęce ubrania. Od stóp do głów przebrany byłem za dziewczynę. Kolorowe getry podciągnięte do kolan, małe buciki na rzepy, króciutką zieloną spódniczkę, w tym samym kolorze miałem lekką, delikatnie przylegającą do ciała bluzeczkę na ramiączkach. To w co wyposażyła mnie natura, jako chłopaka, podtrzymywały obcisłe majtki w czerwone serduszka z malutką różową kokardką na przodzie.
Stałem tak pośrodku deptaka, z pewnym dyskomfortem. Byłem wyprostowany, a ręce trzymałem nieco w kroku. Miałem coś jeszcze i miałem to w sobie, było to sześć średniej wielkości kulek analnych połączonych sznureczkiem. Z rowka wystawał jedynie mały dzyndzelek, za który trzeba było pociągnąć, żeby je wyjąć. Nie było trudem założyć na mnie ten kamuflaż. Byłem drobnym, chudym chłopcem, o dziewczęcej urodzie. Włosy też miałem dłuższe, od zawsze takie nosiłem, nie jakieś specjalnie długie, ale takie za ucho. Wystarczyły, aby każdy z obserwujących widział we mnie młodą zgrabną, nastoletnią dziewczynę.
Wujek stał tuż obok mnie.
– Jesteś zły, nienawidzę cię wujku. Jesteś chory!
– Podnieciłeś się? – podniecasz się, kiedy ci wszyscy ludzie na ciebie patrzą? – Musiał ci stanąć prawda?
Nie wiem, czemu, ale mój kutas rzeczywiście twardo stał, i to mocno, i on dobrze o tym wiedział. Nie bez powodu trzymałem ręce przy kroczu, tak jakbym unosił z przodu niewidzialną torbę.
– Podnieciłeś się, bo faceci się za tobą oglądają? – Czy to możliwe?
– To wszystko przez te prochy, które dosypałeś mi do herbaty! Ludzie coraz częściej się za mną oglądali, byli nawet jacyś chłopcy, którzy pozwolili sobie zagwizdać, widząc fajną laskę. Byłem zawstydzony, miałem buraczaną twarz.
– Czy to dzieje się naprawdę? biłem się w myślach.
– To by było zbyt okrutne, żebyś musiał tutaj tak długo stać. Znam jedno miejsce, gdzie możemy pójść ok?
Nie miałem wyjścia. Przeszliśmy kilka ulic i dotarliśmy do jakiegoś budynku. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze. Wujek otworzył drzwi i kazał mi wejść.
– Wynajmuję to mieszkanie, żeby obserwować takich słodkich chłopczyków jak ty. Podszedłem do okna. Szybko schowałem się za zasłonę. Budynek stał obok boiska, a na nim trzech chłopaków grało właśnie w piłkę.
– Mogą nas zobaczyć!
– Czyż to nie wspaniały widok? powiedział to, równocześnie wsadzając mi rękę w majtki, i drażniąc wystający dzyndzelek, o którym zupełnie zapomniałem. Ponownie szybko się schowałem. Jeden z chłopców najwyraźniej usłyszał mój głośny jęk, bo spojrzał się na oślep, w naszą stronę. Wujek docisnął dłoń. Drażnił dzyndzel, tak, jakby chciał mi wsadzić palec, miałem miękkie kolana, zaciskałem zęby, tłumiąc jęki. Stałem tuż za oknem, przysłonięty jedynie zasłoną. Nie wiem czemu, ale czułem przyjemność, gdyby nie to, że nie chcę zostać zdemaskowany, jęczałbym na cały pokój, a może, i na całą okolicę.
– Nie chciałbyś, żeby każdy mógł cię teraz zobaczyć? Hę?
– W tym celu mnie tu przyprowadziłeś?
– Kochanie, o czym mówisz? przyglądał się już mojej gołej wilgotnej dupci, z jasnoróżowym rowkiem, z czerwonym krążkiem, będącym częścią sześciu kul wewnątrz mnie. Znowu złapał za końcówkę i zaczął nią poruszać.
– Lubisz tę zabawkę, aż tak bardzo? Wyciągnął na wpół jedną z kulek i patrzył, jak mój tyłek ją wsysa. – O rany! Ty to łykasz, jakby to było coś pysznego. – Wyciągnijmy je!. Jednym zamachem wyciągnął wszystkie kulki. Zrobiło mi się mega dobrze, moje oczy zamieniły się w szklanki
— czułem otwarty odbyt, po nogach ściekały mi soki. Niemalże leżałem już teraz oparty o parapet okna, z chwiejącymi się nogami.
– Nie mogę się oprzeć, kiedy mi to pokazujesz. Och twoja dziura jest naprawdę idealnie otwarta! Jego kutas już wchodził w moją mokrą, gotową dziurę. Ruchał mnie rytmicznie, powoli przyzwyczajałem się do tego, nie czułem już bólu, czułem, jak zagłębiał się we mnie, moje ciało całe drżało. Wciąż byłem oparty o parapet. Wujek nieco rozchylił zasłonę.
– Jak to jest być ruchanym w dupę, wtedy, kiedy ktoś mógłby cię zobaczyć? Chciałem z powrotem zasłonić okno. Wujek złapał mnie za rękę.
– No dalej Kubusiu, nie chcesz, żeby ktoś zobaczył tę niegrzeczną buźkę? – Możemy im pokazać tę uroczą twarzyczkę. Złapał mnie od tyłu za nogi i przyciągnął do siebie, tak jakbym usiadł. Plecami przylegałem teraz do jego brzucha. Jego kutas wciąż był we mnie. Byłem cały na widoku, gdy mnie posuwał, w dodatku miałem na sobie dziewczęce ubrania. Moje nogi lekko dyndały przez okno.
– O! Tak, pięknie!
– Nie! Zwariowałeś?!! Jestem teraz cały na widoku!
– Bierz go mały. Czyż od kutasa twojego wujka nie jest ci dobrze?
– Nie, nie jest! skłamałem.
– Doprawdy? A twoja dupa zaciska się, jakby było ci dobrze. Przyspieszył. Teraz pieprzył mnie jak jakiś dzikus.
– Dawaj! Ludzie nie będą patrzeć, póki nie zaczniesz krzyczeć. Przyspieszył jeszcze bardziej.
– Głośniej!! Włożył mi palca do ust. – Czujesz? To zapach twojej cipki. Drugą ręką zaczął mnie brandzlować. Dużo czasu nie potrzebowałem, żeby dojść. Wystrzeliłem potężnymi salwami spermy, ochlapałem spory kawałek ściany. Zaraz po mnie zlał się we mnie wujek. Musiał się bardzo podniecić, czułem pulsowanie jego fiuta. Spermy było tyle, że nie mieściła mi się w tyłku, zaczęła wyciekać mi z rozruchanej szparki. Wyszedł ze mnie, a ja nie Mając sił w nogach, osunąłem się na podłogę, na własną spermę, leżałem na boku, a z dupy wciąż wypływało jego nasienie. Miałem nadzieję, że nikt nas nie zobaczył. Odpłynąłem, nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Wujek ubrał się i wyszedł z mieszkania. Najwyraźniej na boisko, bo udało mi się usłyszeć jego głos.
– Hey! Chłopcy! – Jest coś, o co chciałbym was prosić. Potrzebuję waszej pomocy. Nie byli to mali chłopcy, jak się później okazało, chłopaki mieli około 18 lat, jak wcześniej wspominałem, było ich trzech. Przeszli od razu do rzeczy.
– O co chodzi? – Chciałbym, abyście pomogli mi przy wyprowadzce.
– Nie mamy za bardzo czasu, poza tym rodzice nie pozwalają nam wchodzić do mieszkań obcych ludzi.
– Bez obaw chłopaki. Nie jesteście małymi dziećmi. Zapłacę wam i wyjął im przed nosy trzy świecące stówki.
– I jak teraz? Chłopaki spojrzeli po sobie, po czym podjęli szybką decyzję.
– Idziemy. Wujek był sprytny. Dopiął swego, na pewno śmiał się teraz szyderczo pod nosem, i myślał jak łatwo, mu to poszło. Chłopcy stanęli w drzwiach i oniemieli. Na podłodze leżała półnaga dziewczyna, z widocznym gołym tyłkiem. Widoczna sperma na podłodze i wszechogarniający zapach seksu sugerowały niedawny stosunek.
– Jezu! Nie mogę pozwolić, żeby mnie odkryli. Zasłoniłem twarz. Wtuliłem się w ścianę. – Dlaczego, oni są tutaj? Oni?! wykrzyczałem w myślach.
– Sprowadziłem was tutaj, abyście pomogli mi w karze. Zasłoniłem twarz bluzką, nie mogłem w to uwierzyć!
– Ten dzieciak ukradł moje pieniądze! Nie mogę sobie sam z tym poradzić. Jeśli spiszecie się dobrze, dam wam więcej pieniędzy. Wyciągnął i pokazał im wypchany portfel. Chłopaki nic nie mówili. W końcu po dłuższej chwili — pierwszy zabrał głos.
– Zróbmy to!
– Jestem za!. Odezwał się drugi.
– Ja też! Przyłączył się trzeci.
– Nie! krzyknąłem. Nie chciałem ich tutaj, byli cali brudni, na dodatek mocno spoceni, po grze w piłkę, a co gorsza rozpoznałem w nich kolegów z klasy! Jak mogłem wcześniej tego nie zauważyć?! Za wszelką cenę, nie chciałem zostać zdemaskowany. Obiema rękami trzymałem bluzkę, zasłaniając twarz. Podeszli do mnie. W związku z tym, że miałem zajęte ręce, w dodatku byłem wyczerpany, nie było im trudno ułożyć mnie na plecach, i rozchylić moje nogi.
– Ona jest chłopakiem! Wszyscy trzej przyglądali się mojemu kutasowi. Z mojego rowka wciąż wypływały kropelki spermy.
– Jak dużą dawkę spermy musiał mi zaaplikować wujek?
– On jest w sumie słodki — powiedział jeden.
– Ale jest ubrany jak dziewczyna, to jakiś zboczony gnojek.
– Zrobię to!
– Nie! Przestań! W ciągu kilku sekund, jego fiut już był we mnie, nie używając nawet śliny, wjechał we mnie, jak w masło. Wyraźnie czułem tego kutasa, był krótszy, od fiuta wujka, ale za to o wiele grubszy. Złapał mnie za biodra i lekko uniósł. Głowę i plecy miałem na podłodze, a pupa wisiała teraz w powietrzu. Trzymając mnie tak, ruchał mnie posuwiście, jego jaja obijające się o mnie było słychać w całym pokoju. Jęki same wydobywały się z moich ust. Cały czas trzymałem bluzkę na twarzy.
– Zostawcie mnie!. Wypowiedziały moje usta przez materiał w bluzce.
– Zamknij ryja złodzieju!
– Super. Nigdy wcześniej się tak nie czułem. Pochwalił się mój ruchacz.
– Jest super ślisko, jakby mój kutas się topił. – Nie mogę przestać! Wykrzykiwał, podczas gdy jego koledzy ugniatali przez spodenki swoje sterczące już pały.
– Ooo do chuja! Zaraz się spuszczę! Dochodzę!! Zalał mnie kolejną już dzisiaj dawką spermy. W porównaniu, z moim wujkiem, on krzyczał, i przechodziły przez niego dziwne drgawki. Pchnął tak kilka mocnych razy. Opadł na mnie i niespodziewanie zahaczył o moją bluzkę, wszystkim im ukazała się moja twarz.
– Kuba?!! Co jest kurwa?
– To koniec. Odkryli mnie – pomyślałem. – On wciąż jeszcze ze mnie nie wyszedł. Samoczynnie, w ułamku sekundy — pchnąłem go na jego plecy, i zacząłem ujeżdżać niczym Indianin na ogierze. Skakałem na nim jak szalony.
– Przestań! Już nie mogę! Dopiero co doszedłem. – Odbiło ci?! Pchnął mnie do tyłu, a z dupy wyciekł strumień spermy.
– Czegoś brakuje, w mojej pupie. – Kutas! To uczucie jest takie przyjemne. Uwielbiam, gdy mój tyłek połyka kutasa. – Ja zwariowałem! Dosłownie! Dostałem kurwiki w oczach. Pragnąłem tylko jednego — Więcej!. Wypiąłem wysoko tyłek wciąż strzelający pociskami ze spermy.
– Chodźcie chłopaki. – Podejdźcie tutaj i bawmy się razem. Ok? Chłopcy stali z otwartymi ustami, odjęło im mowę, ręce wciąż trzymali na fiutach.
– Tyle kutasów! Po chwili miałem już dwa kutasy w ustach.
– Wow! – Jest tak mokro, w twoich ustach.
– Wiedziałem, co robię, dobrze wiedziałem, jak im dogodzić – lizałem je jak lizaki. Połykałem w całości, a łebki oblizywałem już w środku. Połykałem po kolei ich jajka i wypluwałem. Przygryzałem lekko mosznę.
– Kuba! Czuje się już świetnie! – Nie muszę, już dłużej wytrzymywać. Powiedział, ten, który mnie wcześniej ruchał, i znowu zabrał się za mój wypięty idealnie tyłek. Wyjąłem na moment kutasy z ust. Ślina pociekła mi po buzi.
– Naprawdę? Jestem zadowolony. Wszyscy doskonale wiedzieli, kim jestem, a mimo to miałem w sobie teraz trzy kutasy młodych byczków, ze swojej klasy. Jeden posuwał mnie ochoczo w tyłek, a dwóm pozostałym robiłem laski.
– Kogo to obchodzi? pomyślałem. Wszystko, o czym teraz myślę, to, to, że mi dobrze. Czuję wielką przyjemność.
– Znowu dochodzę! Wykrzyknął ruchacz. – Chłopaki, zróbmy to równocześnie. Kolejny raz zlał się we mnie, mój tyłek, był za mały, żeby pomieścić tak sporą dawkę męskiej spermy. Moja dupa eksplodowała wielką erupcją spermy. Dwaj pozostali zalali całą moją twarz, duża część strzałów trafiła do buzi, z obu kącików ust wypływało mleczko. Cała podłoga lepiła się od spermy. Każdy z nich wyruchał mnie tam po 3-4 razy tego majowego popołudnia. Ledwo widziałem na oczy, całe lepiły się od spermy.

Kilka dni później.

Spotkaliśmy się ponownie. Wszyscy trzej znowu mnie posuwali. W niedalekiej przyszłości miało być ich jeszcze więcej, tych aktywnych. Podczas gdy oni mnie posuwali, zadzwonił telefon… Jeden z chłopców przyłożył mi słuchawkę do ucha.
– Hallo?
– To ty wujku? Ten pokój, który nam udostępniłeś, daje nam sporo frajdy. Dziękuję!
– He he… To dobrze, że świetnie się bawisz. – Chciałbyś, coś dodać Kubusiu?
– Tak. Na jakiś czas starczy mi tych krótkich kutasów. – Pragnę, żebyś to ty ruchał mnie tak mocno, jak potrafisz, twoim dużym fiutem, ponownie wuju!

Koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *