Nocka cz 1

Nocka cz 1

Jest piątek, Jeden z tych samotnych wieczorów, gdzie samotny trzydziestoletni mężczyzna marzy o wspólnie spędzonym czasie z jakimś przystojniakiem. Ma być film (bez znaczenia jaki), alkohol (może być sporo), rozmowa i dużo śmiechu. A między tym wszystkim tysiące wytrysków.

Nie ma jednak żadnych planów. W serwisach internetowych wciąż te same twarze, którym albo już się znudziłeś, albo oni znudzili się Tobie. Smutna gejowska rzeczywistość.

Ale co zrobić, gdy pała mimo wielokrotnego walenia wciąż Ci stoi. Kiedy lepisz się od własnej spermy, a ciągle chcesz nowych wytrysków. I do tego, to cholerne pożądanie i w gardle i w dupie, żeby poczuć po prostu kutasa.

Cóż. Postanowione. Napalony pójdę na samotnego drinka, na miasto, byleby ochłonąć. Najpierw jednak trzeba się podrasować.

Robię pompki żeby moja owłosiona klata jeszcze bardziej była widoczna pod obcisłym t-shirtem. Golę głowę i zastanawiam się czy to samo zrobić z twarzą. W końcu olewam to i zostawiam dość już mocny zarost. Gorący prysznic tylko pobudza moje ciało. Znoszone jeansy, trampki, dobre perfumy i oto jestem moje drogie miasto. Wychodzę na łowy.

Nie mam kompletnie ochoty rozmawiać, ale spotykam mnóstwo znajomych. Nudzą mnie ich rozmowy, uśmiechy, słabe żarty sytuacyjne które rozumieją tylko oni. Chce rżnięcia i spermy na twarzy, a nie ich uśmiechów.

Wypijam dwa piwa na mieście i kompletnie zawiedziony smętnym wieczorem idę do burdelu, kurwiarni… zwał jak zwał. Napiję się więcej i przynajmniej poczuje testosteron.

Wchodzę do lokalu. Jak zawsze śmierdzi petami, potem i spermą. O tak. Ona ścieka po ścianach, przenika powietrze i osadza się na ciuchach. Zamawiam drinka. Omiatam wzrokiem pomieszczenie. Kilka dzieciaków z pato rodzin przygląda się głodnym wzrokiem. Jeszcze nie wiedzą, że parcie na dymanie w takich miejscach kończy się ze starczym chujem w gębie. Dzieci wykreślam. Nie interesują mnie ich młodzieńcze, gładkie ciała.

Reszta towarzystwa to starcy. Mam do nich sentyment i doskonale wiem, że kiedyś skończę jak oni, a może już jestem właśnie taki. Całkiem możliwe.

Zapomniałbym o chłopcach w moim wieku. Naprawdę nie chcę nikogo urazić, ale nie grzeszą urodą i tym czego oczekuje po facecie. Testosteronem.

Piję, czekam, rozglądam się. Kolejny drink, fajka. Jakieś pięknisie weszły do klubu i zwiedzają chichocząc pod nosem. Udają, że to wszystko złe, ze są tu dla zjebów. Jeden ogranicza drugiego i uciekają w popłochu, marząc by iść do takiego klubu tylko w innym mieście, gdzie nikt nie widzi.

Muszę przyznać, że jestem już trochę nawalony i myślę żeby iść do cholernego domu i po prostu spać.

Wchodzą oni. Dwóch przystojnych gości. Ładna parka po 30tce, może koło 40tki. Po pierwszym spojrzeniu już wiem, że się im spodobałem. Same ich spojrzenie mocno mnie pobudza. Modlę się w duchu żeby mieli duże pały. Jedno czego nienawidzę to małe kutasy.

Pożądanie zaślepia mi umysł, fiut wyrywa się na zewnątrz. Muszę natychmiast coś z tym zrobić.

Panów zostawię sobie na później. Teraz po prostu muszę się spuścić. W jednej z kabin stoi ładny chłopiec, wprost stworzony do tego żeby mi obciągnąć albo dać dupy. Całuje go i już jestem rozczarowany. Smakuje bardzo średnio, całuje tak sobie, ale dam mu szanse. Wyciągam mojego grubego kutasa ze spodni i koleś zaczyna mi obciągać. No nic specjalnego, ale staram się gdzieś odlecieć myślami. Przyciskam jego głowę i dymam go mocno w usta. Nie dojdę, już teraz to wiem.

Ok. Postanawiam, że jednak sam mu obciągnę. Pałkę ma całkiem całkiem. Zaczynam ssać i zapewniam, że robię to wybitnie dobrze. Chwytam go za tyłek i mocno przyciskam do siebie. Koleś mocno jęczy, wkładam w jego tyłek palec. I kurwa… co to ma być? Jego tyłek cały się lepi najzwyczajniej w świecie od gówna. Jak do cholery można przyjść do takiego klubu i nie umyć dupy?? Nie rozumiem i naprawdę nie chce tego rozumieć. Wstaję, uśmiecham się, wychodzę.

Koniecznie łazienka, dużo mydła do wyszorowania rąk twarzy i najchętniej jamy ustnej.

Staję przed lustrem i zaczynam walić. Wiem, może to śmieszne ale koniecznie muszę pozbyć się napięcia. Walę mocno ściskając główkę i mocno zaciskam pośladki co zawsze pozwala stymulować dodatkowo moją dziurkę.

Spuszczam się do kibla obfitym strumieniem, myje fiuta idę po drinka. Po drodze mijam kolesia śmierdzącego kupą, uśmiecha się do mnie, a ja zaraz puszczę pawia. Mam ochotę krzyknąć mu w twarz: „umyj dupę”.

Kupuję drinka i staje koło przystojnej parki. Piją dużo wódki i rozmawiają z innymi. Nikt nie może mi ich sprzątnąć postanawiam, więc co jakiś czas zerkam na nich i się uśmiecham.

Muszę przyznać, że potwierdza się stara prawda o parkach. Zawsze któryś jest bardziej interesujący. Wiem , że wszyscy lecą na tego niższego o obłędnej twarzy i pięknym uśmiechu, ale mnie osobiście podoba się wyższy. Ma charyzmę, jakąś męskość, pierwiastek X i jestem przekonany, że jego fiut jest idealny.

W końcu i ja zostaję wciągnięty do rozmowy. Przylepiam się do nich jak rzep i próbuję na wszelkie sposoby roztoczyć swój urok. Uda się.

Idziemy razem zapalić. Wyższy wchodzi do ubikacji, a ja rzucam się na niższego i wbijam swój język w jego ustach, chłonąc jego gardło, zęby i wysysając ślinę. Niski wpycha mnie do ubikacji gdzie ląduję wprost w ramionach wysokiego. Tak jak przypuszczałem jest genialny, jego zapach sprawia, że za chwilę eksploduję. Liżemy się we trójkę dłuższą chwilę i idziemy do kabiny. Szybko ściągam koszulkę prezentując mięśnie i klękam domagając się ich kutasów. Panowie są pięknie obdarowani. Ssę ich penisy naprzemiennie, tak by wchodziły do gardła i lekko mnie przyduszały. Zaspokajam powoli moje gardłowe podniecenie i pozwalam im się nacieszyć moimi centymetrami. Wysoki łapczywie mnie połyka podczas gdy niski zajmuje się moimi sutkami. Gryzie je tak mocno i szarpie, że umieram z bólu i ekstazy jednocześnie. Chce żeby to trwało jak najdłużej ale mam też swoje potrzeby. Klękam ponownie przed nimi i oddaję swoje usta i gardło w ich posiadanie. Wysoki obłędnie pieprzy mnie po migdałki. Wyczuwam, że za chwilę będzie jego koniec. Przytrzymuje mocniej jego pośladki by go nie wypuścić i żeby zlał się we mnie. Robi to cudownym, gorącym strumieniem który łapczywie połykam. Czuję jak drży co sprawia, że cholernie się cieszę. Sam wiem, ze teraz nie dojdę, mały ma ten sam problem. Ubieramy się i wychodzimy, a ja w myślach przysięgam sobie, że to jeszcze nie koniec.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *