Na obozie harcerskim – dzień pierwszy

Na obozie harcerskim – dzień pierwszy

Kadrę obozu stanowili: Pan Wojtek – czterdziestoletni komendant w stopniu harcmistrza, jego o pięć lat młodsza żona Maria – podharcmistrz a na obozie jego zastępca, trzy młode nauczycielki z gimnazjum, panie Natalia, Marta i Zuzanna – w stopniu przewodnika i wieku około 25 lat, dwóch nauczycieli Piotr i Artur, też w wieku jak wymienione nauczycielki oraz sześcioro studentów – Ola, Angelika, Marlena, Ania, Marek i ja.
Może trochę o sobie. Na imię mam Tomek i studiuję na III roku politechniki. jestem facetem dosyć wysokim 188 cm wzrostu i dosyć mocno zbudowanym. Częsta wizyta na pływalni i siłowni spowodowały, że moje mięśnie były dosyć dobrze rozwinięte.
Oprócz naszej 13 w obozie bierze udział 63 harcerek i harcerzy w wieku 10-13 lat, 59 harcerek i harcerzy starszych w wieku 14-16 lat i 11 wędrowniczek i 7 wędrowników w wieku 17-18 lat, z których część po obozie miała być mianowana na pierwszy stopień instruktorski. Ja jako kwatermistrz zadbałem o prawidłowe rozmieszczenie harcerzy w namiotach i ustawienie harmonogramu wart i służb. Pierwszego dnia wieczorem zorganizowaliśmy ognisko i o godz. 22 odgwizdałem ciszę nocną. jeszcze niemal godzinę chodziliśmy i uciszaliśmy głośne dyskusje w namiotach ale po 23 było słychać jedynie szepty.
Całą kadrą spotkaliśmy się w naszym namiocie tzn zajmowanym przez 2 nauczycieli i 2 studentów. Komendant wyjął ze swoich bagaży dużą litrową flaszkę łyskacza i polał do plastykowych kubeczków.
– Ale przecież harcerze nie piją – żachnęła się jego żona.
– To tylko symbolicznie żeby nam w gardłach nie zaschło – odpowiedział pan Wojtek.
– Mam pewną propozycję – to pani Natalia, młoda nauczycielka, nota bene bardzo ładna i zgrabna brunetka – Kiedyś na obozie wzorem Dekameronu Boccaccia bawiliśmy się w coś takiego, że każdy po kolei opowiadał jakąś historyjkę erotyczną ze swojego życia. Proponuję żebyśmy i my zabawili się w coś takiego.
– To świetny pomysł – z miejsca zgodził się pan Wojtek – Zakręćmy więc pustą butelką po pepsi i wyznaczmy pierwszą osobę do opowiadania.
Szyjka butelki wyraźnie wskazała na Olę, niedawną maturzystkę a teraz studentkę pierwszego roku pedagogiki. Był to niezwykle ładny i zgrabny Rudzielec, z którego twarzy nigdy nie znikał uśmiech.
– No więc dobrze. Jeśli już na mnie wypadło to opowiem wam co przydarzyło mi się cztery lata temu. Było to w październiku i rozpoczęła się właśnie moja nauka w III klasie gimnazjum. W tamtym okresie mój ojciec bardzo nadużywał picie alkoholu i często w jego pokoju odbywały się popijawy z kumplami. mama przypłaciła to zdrowiem i coraz częściej lądowała w szpitalu lub jeździła po sanatoriach. Boże jak ja się wtedy wstydziłam…
Tego wieczoru siedziałam u siebie w pokoiku i odrabiałam lekcje. Głowiłam się nad zadaniami z matmy. Jakieś tam pierwiastki i działania na nich. Słyszałam jak zabawa w pokoju ojca lekko przycichła i wtedy do mojego pokoiku wparował jakiś chwiejący się na nogach facet. „O przepraszam. Ale co to za piękność przed nami ukrywa nasz gospodarz – wybełkotał – Co robisz ślicznotko. O matematykę. Pokaż, kiedyś byłem z tego dobry.”
Pochylił się nade mną a właściwie niemal oparł o moje plecki. Z jego ust zionął odór przetrawionego częściowo alkoholu, połączony z fetorem tanich papierosów. „-O tu wykonaj takie działanie a tu takie – zapiał coś na kartce.” O dziwo wynik zgadzał się z odpowiedzią. „-Matma to schemat, teraz wszystko tak samo – zrobił jeszcze kilka pierwiastków.” Obróciłam się i spojrzałam na niego z podziwem, który szybko zamienił się w odrazę i pierwsze oznaki przerażenia. Jego ręce oparły się na moich ramionkach. „-A teraz należy mi się nagroda. Mały całusek – szepnął mi do ucha. „-Przecież pan jest za stary i taki wypity” – próbowałam zrzucić jego dłonie z moich ramion ale wywołało to odwrotny skutek. Zsunęły się tylko niżej i zaczęły ugniatać moje nastoletnie cycuszki. Strach sparaliżował moje ruchy a napastnik przyjął brak reakcji za oznakę przyzwolenia. Odchylił moją głowę i przywarł swoimi ustami do moich. „-Liż się ze mną mała dziwko bo cię będę musiał uderzyć” – warknął gniewnie. Wróciły mi siły i go mocno odepchnęłam. Zatoczył się ale po chwili znów był przy mnie i wymierzył mi sążnisty policzek otwartą dłonią. Znowu zamarłam z przerażenia. Gwałtownie zaczął rozrywać guziki mojej bluzeczki. Jedną rękę wepchnął pod mój stanik i zaczął miętosić cycuszki a drugą mocno dociskał do krzesła. Szarpnął mocno i po chwili stanik znalazł się na podłodze obok bluzeczki. Był bardzo mocny. Poderwał mnie do góry i pchnął na wąski tapczanik. „-Mogę cię uczyć matematyki ale za to będziesz gościć w sobie mojego kutasa, ty mała kurwo. Nie ma nic za darmo” – rzucił się na mnie i przycisnął swoim ciężkim cielskiem. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa i wykonać żadnego ruchu. Zadarł do góry mini spódniczkę i teraz jego dłoń zaczęła miętosić przez majteczki moją pisię. „O widzę, że robisz się mokra. To dobrze będzie ślisko” – wycharczał mi do ucha. jeszcze nie wiedziałam co to znaczy ale za chwilę miałam się przekonać. Znowu zaczął mnie całować. Nie oddawałam pocałunków to przeniósł się na szyję a potem na moje małe, dopiero kształtujące się cycuszki. Jedną ręką tarmosił moją pizdeczkę a drugą ściągał swoje odzienie. Nagle czułam jak chwycił w przegubie moją rękę i ze słowami „-Zobacz co za chwilę ci włożę” – skierował ją w kierunku swojego krocza. Wyczułam owalny, sztywny i twardy kształt jego chuja. Nie należał on do olbrzymów jakie widziałam nieraz na zdjęciach w necie ale i te jego około 15 cm też mnie przerażało. „- Przecież on się we mnie nie zmieści. ja jeszcze nigdy tego nie robiłam” – jęknęłam i zaczęłam pochlipywać. Tak właściwie to chciałam mieć już ten swój pierwszy raz ale nie tak, nie w takich okolicznościach. Znowu zaczęłam się bronić ale to go tylko rozjuszyło. Szarpnął do dołu moje majteczki, które nie zatrzymały się nawet na kostkach, rozrzucił moje nogi i klękając miedzy nimi podniósł do góry moją pupę. Łeb jego kutasa zaczął ocierać się o moją dziewiczą szparkę. nie wiem czemu ale zaczęło mi to sprawiać jakąś nie znaną mi do tej pory przyjemność. „- No teraz przygotuj się bo trochę zaboli ale potem będziesz błagała o więcej jak cię zaraz zerżnę” – powiedział i chwycił w dłoń tą swoją sztywną pałę. Drugą ręką podniósł znowu moją pupę i oparł ją o swoje też szeroko rozrzucone uda. Czułam jak jego chuj oparł się o moją szparkę i jak coraz mocniej zaczął na nią napierać, jak pomalutku wśliznął się do środka zadając mi ból. Mocno zaatakował moje krocze i głośno krzyknęłam, bo ból był tak niesamowity. Lekko cofnął się do tyłu i znowu mocno zaatakował moją pizdeczkę. Wszedł teraz znacznie głębiej, niemal całym swoim orężem. Nadal głośno krzyczałam i musiał to usłyszeć mój ojciec. Po chwili stanął w drzwiach mojego pokoju z jeszcze jednym facetem. „- Co ty robisz Zenek? Przecież to jest moja córka – warknął groźnie. Mój napastnik obrócił się lekko w stronę ojca i warknął: „- Nic takiego. Pobieram sobie tylko zapłatę za korepetycje z matmy”. Jego ruchy stały się jeszcze gwałtowniejsze a po kilkunastu już cały jego kutas zagłębiał się w mojej obolałej ale dziwnie jakoś swędzącej mnie piździe. ogromny ból przeradzał się w coś nieokreślonego i zupełnie mi nieznanego. tak jak na początku walczyłam z tym tak teraz pragnęłam żeby ruchał mnie jak najdłużej. Moim ciałem targały coraz częściej dreszcze rozkoszy. „- Ty Maciej idź do salonu a ja tu trochę pomogę Zenkowi” – to drugi mężczyzna zaczął rozbierać się do naga. Po chwili jego nabrzmiała pała znalazła się koło moich usteczek. „- Ssij dziwko, bo spuszczę ci łomot.” – warknął i wepchnął swego chuja głęboko do mojej buzi. Teraz jeden kutas pracował jak tłok w silniku samochodowym w mojej pochwie a drugi atakował moje gardło. Czułam jak chuj pana Zenka zaczął coraz mocniej pulsować. Instynktownie wyczułam, że to już koniec. Wyrwał go gwałtownie i po chwili mój brzuszek został zalany jego zielonkawą spermą. „- Wyliż go teraz dziwko do czysta” – warknął. Pierwszy raz poznałam smak spermy a do tego z moją krwią z defloracji. Myślałam, że to już koniec tego raptu ale nagle poczułam jak wbija się we mnie drugi sztywny kutas następnego napastnika. Był nieco młodszy i ruchał mnie jeszcze gwałtowniej niż pan Zenek. Może właśnie to spowodowało, że przeżyłam swój pierwszy potężny orgazm.
Pan Zenek przychodził przynajmniej raz w tygodniu i czy to było potrzebne czy nie uczył mnie matematyki a potem ostro ruchał. Nie powiem ale sprawiało mi to coraz większą przyjemność.
Skończyło się to dwa lata temu jak mój ojciec przestał pić i zapraszać pana Zenka. od tego czasu muszę radzić sobie jakoś sama żeby moje źródełko rozkoszy nie wyschło.
Taka była moja opowieść jak gwałt zamienił się we wzajemne zaspokajanie swoich chuci.

Było już koło północy i mnie wraz z Olą wypadło zrobić obchód. W namiotach było już całkowicie cicho. Odeszliśmy kawałek od obozu. Tam gdzie nie docierali już wartownicy.
– Wiesz widziałam jak w czasie mojej opowieści rósł namiocik w twoim kroczu i był dosyć pokaźny – zagaiła Ola kiedy przechodziliśmy obok zwalonego, grubego drzewa.
Rzeczywiście natura obdarzyła mnie prawie dwudziesto centymetrowym przyrodzeniem z dodatkowo dużo większą od trzonu w kształcie kapelusza grzyba głowicą.
– A co byś powiedziała jakbym chciał żebyś ten namiocik zlikwidowała? – rzuciłem mimochodem.
– A może powiedziałabym, że bardzo chętnie. Mam na ciebie ochotę od momentu jak cię tylko zobaczyłam – odpowiedziała Ola i gwałtownie się zatrzymała odwracając się do mnie.
Delikatnie wpadłem na nią ale nie odskoczyła a jedynie uniosła do góry swoją głowę i delikatnie rozchyliła usteczka. Dopadłem do nich swoimi ustami i szukając jak najdogodniejszego zwarcia, połączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Jej dłonie błądziły po dole moich pleców, po lędźwiach i wreszcie zawędrowały na moje pośladki. Była ode mnie znacznie niższa dlatego moje dłonie głaskały górę jej plecków, odgarniając jej czerwone włoski.
Nagle poczułem jak zręcznie rozpięła mój pasek, guziczek i zamek rozporka przy moich spodniach, które natychmiast opadły na same kostki. Nie pozostałem jej dłużny i po chwili jej spódniczka znalazła się też na ziemi. Teraz zacząłem rozpinać bluzę jej munduru. Ola jak echo robiła to samo z guziczkami mojej letniej angielki. Po chwili czułem jak jej usta wędrują po moim muskularnym torsie. Chwilę zatrzymały się przy suteczkach i pępku a jednocześnie jej ręce ciągnęły w dół moje bokserki. Nawet nie zauważyłem kiedy nagle na czubku swojego chuja poczułem jej figlarny języczek a potem usteczka objęły fałdki napletka a cała ogromna głowica zniknęła w jej buzi. Ola robiła mi loda z tak ogromną wprawą, że mój kutas przybrał najbardziej z możliwych swoich postaci pod względem twardości i wielkości.
– Jesteś taki duży i taki twardy – dyszała ciągle obciągając mi fujarę – Chcę żebyś wyruchał mnie ostro, jak dziwkę. Możesz jebać do końca bo biorę tabletki. Wejdź we mnie teraz i ruchaj do upadłego.
Oparła swoje dłonie o pień zwalonego drzewa, wypinając w moim kierunku swoją kształtną dupkę. Podszedłem bliżej, wziąłem w dłoń swego nabrzmiałego rycerza i zacząłem wpychać go w jej chętną pizdę. Była bardzo śliska i bez większego oporu poczułem jak moje krocze dobiło do jej jędrnych pośladków. Zacząłem ją jebać bardzo ostro, całą swoją potęgą, to wyciągając niemal całego to znów wbijając się do końca swoim kutasem w jej rozciągającą się cudownie pochwę. Ola głośno jęczała szczególnie wtedy jak dobijałem do samego dna jej jaskini rozkoszy. Dodatkowo jedną dłonią drażniłem jej nabrzmiałą łechtaczkę a kciuk drugiej wbiłem w jej odbyt. Czułem jak jej pochwa zaczęła pulsować, jak zaczęła drżeć i jeszcze głośniej wyrażać swoje zadowolenie. Jeszcze bardziej przyspieszyłem i zacząłem atakować kutasem na boki. Widocznie to było jej potrzebne.
Tak, taaak, taaaaaak… – wręcz wyła już teraz głośno a całe jej drobne ciałko ogarnął ogromny dreszcz rozkoszy – Jezu jak mi dobrze, jeszcze, jeszcze, jeeeszcze – wrzeszczała.
Jej pochwa tak dokładnie otuliła mojego kutasa i tak z nim doskonale współpracowała, że i mnie zaczęło robić się dobrze. Zaczął mnie tak charakterystycznie swędzieć w środku mój rumak ciągle ostro pracujący w jej piździe. Wreszcie wbiłem się nim maksymalnie i wystrzeliłem salwą ciepłej spermy z tak ogromnym ciśnieniem, że Ola aż głośno jęknęła. Wtedy zaczęła w pełni szczytować. Tak w tym ogromnym uniesieniu, w przeżywaniu orgastycznej euforii zamarliśmy w bezruchu. Jeszcze pchnąłem w nią swego chuja kilka razy, by wyjąć go ociekającego spermą i jej soczkami.
– Jejku. Już dawno nie przeżyłam takiego orgazmu. Musimy to szybko powtórzyć – szeptała pośpiesznie zapinając swoją bluzę i podciągając majtki i spódniczkę.
– Oj twoja pizda też jest bardzo gościnna – jęknąłem zapinając spodnie.
Objęci wróciliśmy do obozowiska i po pocałunku rozeszliśmy się do swoich namiotów.
Tak skończył się pierwszy dzień obozu.
CDN.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *