Muzyczka

Muzyczka

To wydarzyło się ponad 3 lata temu. Miałam 15 no prawie 16 lat, właśnie dostałam się do najlepszego liceum w naszym mieście i w nagrodę z rodzicami mieliśmy wyjechać do Hiszpanii, ale tato musiał pozostać w pracy i przesunęliśmy wyjazd o miesiąc na sierpień. W lipcu mama wysłała mnie do swojej kuzynki, która mieszkała w leśniczówce. Byłam wściekła, bo z dala od kumpeli i w ogóle – wieś, słaby zasięg, brak rozrywek itd. Na miejscu okazało się, że liczą też na moją pomoc! – tragedia!!!. Ale nie taki diabeł straszny – ciocia b sympatyczna i wujek – nadleśniczy też fajny. Mieszkali 400 km od nas na skraju lasu 200-300m od wsi i dodatkowo prowadzili agroturystykę, tzn. wynajmowali pokoje letnikom. Na piętrze mieli 3 pokoje i dwie łazienki, a ja zamieszkałam w pokoiku na poddaszu, sami zajmowali duży parter. Jak przyjechałam, to mieli tylko jednego gościa, który był od tygodnia miał ok. 35 lat i był poetą. Ciocia trochę się z niego podśmiewała, mówiła że szuka natchnienia!?. Szybko się zaaklimatyzowałam, pomagałam w obejściu, bo mieli krowę, kozę dwie owce i stadko kur, a wujek konia na którym dokonywał objazdu swojego nadleśnictwa. Czasami na nim zabierał mnie do lasu . Budziłam się na pianie koguta, robiliśmy prawdziwe masło, ciocia nawet piekła własny chleb!- pycha. Z każdym dniem podobało mi się coraz bardziej. Wieczorami siadaliśmy koło studni i przy winie wujek, albo p. Roman- poeta snuli opowieści. Szczególnie on miał dar opowiadania, dobierał zapomniane stare słowa, pobudzał wyobraźnię. Miał dar oczarowywania słuchaczy – raz były to smętne, nostalgiczne historie, innym razem wesołe, frywolne opowiastki. Byłam nim zachwycona, choć nie był typem przystojniaczka- uwodziciela, to coś mnie doń ciągnęło. Na szczęście nikt się nie orientował w tej sytuacji i moim zauroczeniu. Po tygodniu wujostwo wyjechali na wesele na 4 dni od piątkowego popołudnia do poniedziałku. Zostaliśmy sami z obowiązkami, tylko sąsiad miał przychodzić doić krowę, bo nie umieliśmy ani ręcznie, ani dojarką. O zmierzchu p. Roman zaprosił mnie do siebie na wieczór poetycki – ładnie się ubrałam i zastukałam do jego drzwi. Na stole stały płonące świece i wino w kielichach. Byłam onieśmielona, on poprosił bym usiadła na łóżku i podał kieliszek – wypij – powiedział – to za poezję i Twoją urodę. Troszkę się obawiałam, czy nie dodał jakiegoś środka – tyle się czyta o pigułkach gwałtu, ale zaufałam i wypiłam. Przyjemne ciepło rozlało się po moim ciele. Usiadł obok i komplementował mój strój i wygląd. Miałam na sobie białą bluzeczkę i jasną spódniczkę, a na nogach tenisówki. Nie założyłam stanika , ale miałam różowe majteczki z falbankami. Objął mnie ramieniem i opróżniliśmy kieliszki. Przez chwilę panowała przejmująca cisza, narastało jakieś dziwne napięcie, z narastającym podnieceniem oczekiwałam rozwoju wydarzeń. On to wyczuł, wstał i pocałował mnie prosto w usta. Oddałam pocałunek, delikatnie wsunął dłoń w rozchylenie bluzki i zaczął pieścić piersiątka. Podniósł mnie rozpinał suwak odsłaniając nabrzmiałe z podniecenia małe cycuszki. Przywarł do nich ustami i lizał skamieniałe sutki. Z emocji dygotały mi uda i poczułam w majtkach istny potop. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się coś podobnego – owszem, bywałam „tam” mokra, kiedy sama się pieściłam, ale nie żeby ze mnie ciekło!. Znów pocałował usteczka i zapytał czy jestem dziewicą – przecząco pokręciłam główką – to dobrze stwierdził i począł się rozbierać. Zafascynowana spoglądałam na wyskakującego ze slipek dużego, zadartego ku górze penisa. Podszedł i kazał wziąć go w rękę i masować . Widział moje wahanie – nie bój się, przecież nie zrobi ci krzywdy, a wręcz przeciwnie – dodał. – Ale ja jeszcze nigdy – jak to? Zapytał, przed chwilą twierdziłaś że dziewicą już nie jesteś!. Tak, ale to ja sama, kiedyś zakładając nieostrożnie zbyt duży tampon, a potem palcami – wyjaśniłam, ale nigdy z żadnym mężczyzną czy chłopakiem. – A masz chłopca? – nie – to dobrze, bo nie chcę Ciebie do niczego zmuszać – dodał. Ale pan mnie nie zmusza, sama pragnę tego!. To go pocałuj- delikatnie dotknęłam ustami mokrego czubka – widziałam że jest zadowolony. Dotychczas tylko na pornosach w Internecie byłam świadkiem podobnych scen, a teraz sama nieudolnie je naśladowałam, ale robiłam to z coraz większą przyjemnością!. Przycisnął moją głowę i wsunął cały czubek w usta intensywnie poruszając biodrami. Bałam się że zaraz wytryśnie, ale on wyjął go i rozpiął mi spódniczkę zsuwając ją, klęknął i uchylając falbankę mokrych majtek zaczął językiem pieścić cipkę!. Myślałam że oszaleję z doznanej rozkoszy!. Jeszcze nigdy nie doznałam tak silnego orgazmu. Położył mnie na łóżku i pochylając się rozsunął szeroko uda, bez zdejmowania majtek, tylko je odchylając zaczął wodzić oślizłą główką po szparce. Z emocji byłam cała odrętwiała. Poczułam że na wejście napiera coś obłego. Zacisnęłam oczy i pochwę, ale on nie ustawał, tylko pocałował i wcisnął język – tam też nie wytrzymałam zwarcia i coś miłego wsunęło się we mnie. Trochę bolało, ale było przyjemne. Znów zacisnęłam zwieracz nie pozwalając na głębszą penetrację, tylko że sama jej pragnęłam! – wskoczył więc ciut sprawiając jej rozkosz. Dalej w rytm mojego ciała i jego skurczów zagłębiał się, to znów wysuwał. Resztką świadomości pomyślałam o zabezpieczeniu, ( przecież ja nic nie stosowałam, a on był goły! bez koszulki zabezpieczającej! – może wyjmie przed wytryskiem? choć bym tego nie chciała!) ale zaraz uległam miłosnym i słownym jego torturom. Szeptał mi do uszka jak bardzo mnie pragnie, jak od samego początku, gdy tylko mnie ujrzał stałam się jego obsesją, jak musiał się powstrzymywać, by tego nie okazać i nie zdradzić się, a wszystko po to byśmy mogli doznać pełni rozkoszy. Jego słowa i jego ruchy doprowadziły mnie na skraj szaleństwa, aż wreszcie uległam im!. Chyba krzyczałam, kiedy poczułam jak jego tryski wypełniały moje ciało i moje poddanie się kolejnemu orgazmowi. Przez chwilę leżał na mnie nieruchomo i płakał ze szczęścia – szczęścia jakie mu dałam. Poczułam się wielka i spełniona. Zwolna emocje opadały, całował mnie wszędzie i cała przepojona rozkoszą oddawałam mu pieszczoty. Zapewniał o swoim uczuciu, jednocześnie sposobiąc się do dalszych figli i miłosnych zapasów. Kazał mi uklęknąć i pochylić się, a sam zaszedł mnie od tyłu. Czułam jak muska znów twardym penisem śliski od poprzedniego naszego spełnienia rowek i bezceremonialnie wchodzi we mnie!. Znów byłam podniecona i spragniona. Tym razem poruszał się rytmicznie i metodycznie drażniąc inne fragmenty cipki. Szybko osiągnęliśmy stan orgazmowego napięcia po czym poczułam jak się spuszcza, a pieńka odpowiada mu skurczami wypluwając z siebie nadmiar białawego nasienia. Ponownie pomyślałam , że muszę mu powiedzieć o zabezpieczeniu, ale znów o tym zapomniałam poddając się przyjemnemu odrętwieniu po takich przeżyciach. Myślałam, że to koniec naszych figli, ale jemu ani to było w głowie!. Zaczął mnie lizać po cipce – odwzajemniłam mu się tym samym. Wylizałam i wyssałam jego oręż, który zadał mi tyle rozkosznego cierpienia. Po małej chwili zaczął się onanizować i kazał mi bym to ja trzepała mu fiuta jednocześnie wkładał mi go do ust. Czułam w dłoni jak pęcznieje i jest bliski wytrysku. Wsunął go aż do gardła i wystrzelił pierwszym tryskiem, połknęłam, ale się krztusiłam, wyrwał go i następnym strzykiem zalał mi oko, ucho i kokardkę we włosach, znów szybko włożył w usta i zalewał następnymi porcjami. Połykałam, a reszta wypływała kącikami z buzi na twarz, ucho i ściekała na piersi. Był szczęśliwy. Zaczął zlizywać to swoje spełnienie z mojego biustu i twarzy. Wykończony zasnął w moich ramionach. Zanim też się zdrzemnęłam pieściłam go – mojego pierwszego, ale jakże wspaniałego kochanka – tylko co z tym zabezpieczeniem – to była ostatnia świadoma myśl. Ocknęłam się gdy już świtało – to on delikatnie pieścił karczek i piersi. Znów nabrał ochoty na miłosne zapasy, przewrócił mnie na wznak i przycisnął swoim ciałem. Nie mogłam się ruszyć, ale to co wyczyniał ze mną było bardzo przyjemne. Szybko rozchylił uda i wśliznął się w moje wnętrze, torsem rozgniatał piersi, a lekko drapiącymi policzkami przytulał się . Ruchy były zdecydowane i szybkie – czułam narastające podniecenie i jego i swoje. Gdy chwycił za pośladki i wbił się do końca – doznał orgazmu, a ja zaraz po nim. Opadł bezsilnie na mnie i ochłonął, przewrócił się na plecy nie wychodząc ze mnie i to ja teraz byłam na nim. Czułam jak pulsująca z rozkoszy cipka wyciska mimo wciąż tkwiącego w niej penisa to, co przed chwilą odeń przyjmowała. Zmęczona zasnęłam na nim. Obudziło mnie łomotanie – to sąsiad chciał wydoić ryczącą krowę. Zbiegłam na dół i ogarnąwszy się tylko w cioci szlafrok podałam mu klucze od stajni. Przypatrywał mi się podejrzanie – no niezły miał widok – była 10 godz. a ja rozchełstana, z posklejanymi włosami – no nieźle. Mam nadzieję że nic nie powie cioci, bo przecież chyba się domyślał co tu się działo!. Po 15 min zapukał i powiedział że obrządził krowę i konia a konwie z mlekiem wstawił do studni. Poszłam obudzić gościa – gdy mnie zobaczył, podszedł i zsunął szlafrok i zaczął całować. Wylądowaliśmy na łóżku i kochaliśmy się namiętnie do utraty tchu i świadomości. Po wszystkim wziął mnie na ręce i zaniósł pod prysznic. Staliśmy pieszcząc się wzajemnie. Wtedy zapytałam go o antykoncepcję – czy stosuje coś? – wiem i nie bój się – tak na wszelki wypadek dostaniesz tabletki „po”. Miałam pewne wątpliwości czy są skuteczne i czy mi nie zaszkodzą. Wtedy powiedział, że on prawdopodobnie nie może być ojcem – dlatego rozstał się z dziewczyną, bo nie chciał by z jego powodu nie doznała macierzyństwa. Ujął mnie tym jakże osobistym i intymnym wyznaniem. Dlatego całą swoją płodność przelewam na papier – dodał. Od tej pory kochaliśmy się i w dzień – w plenerze i całe wieczory i noce wypełnione były namiętnym seksem. Zalewał mnie spermą i wyszukanymi pieszczotami oraz całym arsenałem uwodzicielskich sztuczek – chętnie im ulegałam. To był super czas dla mojego erotycznego rozkwitu. Powiedział że jestem jego muzą, a że jestem filigranową osóbką to raczej muzyczką – tak się często do mnie zwracał – oczywiście gdy byliśmy sami. To wspaniałe uczucie być dla kogoś inspiracją – natchnieniem twórczym dla poety. Kiedy wujostwo wrócili musieliśmy ograniczyć nasze zachcianki – tylko gdzieś na polance, po tyg. w ostatnią noc przed jego wyjazdem cichutko zbiegłam do jego pokoju w samej nocnej koszulce. Musieliśmy uważać i szeptem wyrażać nasze uczucia. O świcie zaspokojona, ale zmartwiona, że to już koniec naszych cielesnych uciech boso wróciłam do pokoiku. Wyjechał, a mnie pozostały cudowne wspomnienia i … własne paluszki. Przed odjazdem poprosił mnie o te ospermione majteczki – będę przy nich tworzył. W zamian za to dostałam wiersz „muzyczka” – to dzięki Tobie odnalazłem w sobie siły do pisania – zapłodniłaś mnie do pracy – przedtem miałem pustkę , zupełny brak weny. Wiersza oczywiście nauczyłam się – odnajdywałam w nim nasze namiętności i przy nim zaspokajałam rozbudzone i wybujałe erotyczne potrzeby. Teraz snułam się po lesie i wspominałam. Moje najpiękniejsze wakacje dobiegały końca.

Minęły 3 lata, a ja zostałam studentką polonistyki na UAM. W tym czasie kilkunastu panów i chłopców skorzystało z gościnności i uroków mojego łona – jestem ładną i atrakcyjną „laską”, a że ciało ma swoje potrzeby – przed laty rozbudzone – to nie żałowałam sobie. Kiedyś przechodząc obok księgarni zobaczyłam w witrynie tomik „Muzyczka” autorstwa Romana. Tytułowy wiersz znałam na pamięć, a wewnątrz znalazłam jeszcze wiele erotyków ściśle nawiązujących do wspomnień tamtego lata. Przez dwa miesiące walczyłam z sobą by nie ulec pokusie i nie odwiedzić mojego poety, ale ciekawość i popęd wzięły górę. Odnalazłam go 200km od siebie i z drżącym sercem nieśmiało zapukałam do drzwi. Długie milczenie i …zawód, zbiegałam po schodach wpadłam na jakiegoś konusa – jesteś! , nareszcie jesteś! – dopiero teraz go poznałam. –Ja, ja tylko chciałam dedykację – wyjąkałam zmieszana, podając mu tomik. –E czyżby? zapytał – tylko dedykację?. Wpadłam w jego ramiona i tuliliśmy się gorąco całując. Po chwili wylądowaliśmy na kanapie dając upust narastającym rządzą. Cała noc była przepełniona zmysłową erotyką. Kiedy rano odprowadzał mnie na dworzec, powiedział, ze znów czuje przypływ mocy twórczej – wypatruj następnych wierszy – dodał.

Dominika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *